Po meczu z Burnley wszystko się posypało. Kepa dowiedział się że całowałam się z Benem w Rosji. Wpadł w szał, pokłóciliśmy się a ja zostałam na lodzie i od paru dni zalegam na kanapie w mieszkaniu Timo i Julii. Ryczałam nie mogąc się uspokoić.
- Hej jak się czujesz? - Timo głaskał mnie po włosach - Napijesz się wody - powiedział
- Jak mam się czuć - wyjęłam głowę z pod koca - Jestem beznadziejna - poryczałam się po raz kolejny- I wszystko psuje - dodałam szlochając
- Ej spokojnie - głaskał mnie nadal po głowie - Kepie już przeszło - powiedział
- Na pewno nie - wyłam jak pies do księżyca - Kepa na pewno mnie nienawidzi -odparłam załamana
- Za bardzo Cię lubi żeby Cię nienawidzić - odparł - Był zły ale już mu przeszło - dodał
- Jestem najgorszą przyjaciółką jaka istnieje - otarłam oczy rękawem
- Ej to nieprawda - uśmiechnęła się do mnie Julia - Jak ty byś się czuła na jego miejscu ? - spytała
- Jak śmieć - rozryczałam się jeszcze bardziej
- Ale masz prawo do szczęścia nawet jeśli skrzywdzisz tym kogoś innego - powiedziała moja przyjaciółka
- Ben cały czas o Ciebie pytał - wtrącił do rozmowy Niemiec - Chłopaki Cię potrzebują - powiedział - Muszą wiedzieć , że u Ciebie jest ok- powiedział
- To im to powiedz ja nigdzie nie idę- mruknęłam smutno
- Musisz - poprosił - No chodź przebierz się - klaskał dłonie
Wstałam niechętnie z sofy, robiłam to tylko ze względu na Timo bo widziałam że mu na tym zależy a nie chciałam tracić i jego . Poszłam do łazienki , wzięłam prysznic, ubrałam ciuchy które pożyczyłam od Julii. Wyszłam z łazienki ze smutną miną.
- Uśmiechnij się trochę - poprosił
Podniosłam lekko kąciki ust do góry, w odpowiedzi szeroko się uśmiechnął. Jadąc samochodem z Niemcem nie odezwałam się ani słowem, chciało mi się płakać. Kiedy stanęliśmy na parkingu przed Cobham lekko zadrżałam
- Chyba nie dam rady - powiedziałam
- Dasz- poklepał mnie po udzie - Chodź - dodał otwierając drzwi
Niechętnie otworzyłam drzwi i wysiadłam , musiałam się zmierzyć z tym co nawarzyłam. Od razu zalało mnie słońce. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę wejścia a po chwili dołączył do mnie Werner.
- Chłopaki na pewno już są - powiedział
- Na pewno - mruknęłam - Chodźmy chce mieć to już za sobą - powiedziałam
Weszliśmy do środka i od razu zalała mnie fala tak dobrze znanych mi twarzy.
- Werner spóźniłeś się - powiedział Frank Lampart
- Tak ale - zaczął
- To moja wina - powiedziałam lekko ochrypnięta- Pójdę do siebie - mruknęłam cicho
Widziałam minę Kepy , był zdezorientowany ale nie był zły. Ben wyglądał jakby spadł mu kamień z serca. Wspięłam się na górę ,a gdy zamknęły się za mną drzwi gabinetu z moich oczu popłynęły łzy. Osunęłam się po drzwiach. Musiałam się ogarnąć bo za dużo ludzi mogło usłyszeć mój płacz. Powoli wstałam na nogi , podeszłam do biurka i zobaczyłam stertę papierów. Musiałam się nimi zająć. Po kilku godzinach spędzonych w samotności , ktoś zapukał do mojego gabinetu. Okazało się, że to Cezar Azpilicueta.
-Pomyślałem , że chcesz coś zjeść- pokazał na talerz - Mogę wejść? -zapytał
- Pewnie wejdź - powiedziałam lekko zdenerwowana
- Bierz - pokazał na talerz-Jedz - poprosił - Wszyscy się o Ciebie martwiliśmy - dodał
- Cezar to moja wina - zaczęłam - To przeze mnie oni się pokłócili i atmosfera w drużynie się pogorszyła - powiedział
- Nikt się z nikim nie kłócił- wyjaśnił - Chłopaki kulturalnie gadali i między nimi jest okey - dodał - Wiem że Ci ciężko bo czujesz się jakbyś zdradziła Kepe ale masz prawo do szczęścia nawet jeśli to nie jest Kepa - mruknął
-Czuje się okropnie - powiedziałam - Mogę Ci zadać pytanie ? - zapytałam
- Jasne , wal - poprawił się w krześle
- Czy da się kochać więcej niż jedną osobę ? - spytałam
- Da się ale zawsze ktoś z tej dwójki będzie ważniejszy - powiedział
- Kocham Kepe ale z Benem to coś innego - powiedziałam - A nasza relacja od tego pocałunku poszła do przodu - mruknęłam
- To idź w to - zaśmiał się - Martwisz się tylko czy Ben tego chce? - popatrzył na mnie - I co pomyśli Kepa? - zachowywał się jakby mnie przejrzał
- Skąd wiesz ?- spytałam
- Masz to wypisane na twarzy - uśmiechnął się - Powiem Ci tak Ben codziennie o Ciebie pytał Timo , chciał to Ciebie napisać ale mówiliśmy mu żeby dał Ci czas tak samo Kepa - wyjaśnił - Hiszpan chce tylko żebyś była szczęśliwa musisz to wiedzieć - dodał wstając - Muszę lecieć ale wiesz gdzie nas znaleźć - dodał
- Tak jasne - powiedziałam i uśmiechnęłam się - Dzięki Azpi - popatrzył na mnie i się uśmiechnął
Kiedy wyszedł jeszcze chwilę posiedziałam i zebrałam się w sobie żeby zejść na dół. Kiedy zeszłam na dół wszyscy na mnie popatrzyli.
- Azpi przekonał mnie żebym zeszła - uśmiechnęłam się do kapitana drużyny - Poza tym tęskniłam za Wami chłopakami - powiedziałam
- My za Tobą też - powiedział Kepa , który do mnie podszedł i mnie przytulił za raz po nim Ben i cała reszta dużyny
- Nie chce psuć chwili ale chłopaki dusicie mnie - ledwo to z siebie wydusiłam
Od razu mnie puścili.
- Przepraszam - powiedział do mnie Kurt - Nie powinienem się wtedy odzywać - dodał
- Nie musisz mnie przepraszać - podeszłam do niego - Chciałeś dobrze - powiedziałam - To ja zachowałam się nie do końca dobrze - zaczęłam
- Nie ma Ci tego za złe- powiedział Kepa - Brakowało Cię u mnie w mieszkaniu - dodał
- Mi Ciebie też brakowało - powiedziałam całkiem szczerze - Ale muszę z Wami pogadać oboma - pokazałam na jednego i drugiego - Osobno - dodałam
- Jak dla mnie ok - powiedział Chilwell patrząc na mnie trochę niepewnie
- Dla mnie też - mruknął Kepa jakby wiedział co chce mu powiedzieć
- Super a teraz zapraszam na trening- przerwał nam prywate Frank
- Mam nadzieje , że nie masz przeze mnie problemów - spytałam Wernera po cichu kiedy chłopaki się rozchodzili
- Nie nie martw się - poklepał mnie po ramieniu
Poszłam do salki rehabilitacyjnej i zobaczyłam tam Kepa już prawię zapomniałam ,że odniósł kontuzje.
- Może ja się tym zajmę ? - zaproponowałam
- A dasz rade? - spytał mnie mój przełożony
- Tak praca na pierwszym miejscu - wyjaśniłam - I przepraszam za ostatnie dni - dodałam
- Jasne każdy może mieć gorsze dni - powiedział - A teraz leć do niego - pokazał na Kepe
- Jak się czujesz ?- spytałam na Hiszpana - Jak ramiona - doprecyzowałam pytanie
- W porządku - wyjaśnił - Mam nadzieje, że wrócę jak najszybciej do rywalizacji o skład- powiedział
- Mam nadzieje bez Ciebie to nie to samo - zaśmiałam się
- Miejmy całe łamanie na raz- powiedział - Tu możemy spokojnie pogadać - dodał widząc moją minę
- Kepa kocham Cię - powiedziałam - Ale jak przyjaciele - spojrzałam na niego - Nie chce niszczyć naszej przyjaźni wiesz o tym ? - spytałam go
- Wiem - mruknął dość niepewnie - Wybierasz Bena co? - spojrzał na mnie
- Kepa to nie tak - mruknęłam - Jesteś moim przyjacielem a Ben kimś więcej choć nie wiem co to jest - wyjaśniłam - Mam nadzieje że rozumiesz - dodałam
- Jasne - był trochę zły
- Nie chce Cie tracić - dodałam
- I nie stracisz zawsze tu będę - powiedział ale widziałam że nie jest do końca zadowolony z mojej decyzji
- Jeśli chcesz to wyniosę się z mieszkania jeśli chcesz pomyśleć bez mojej obecności - powiedziałam
- Tak będzie najlepiej - mruknął - Potrzebuje czasu - wyjaśnił
- Dobrze , dziś kończę wcześniej więc zabiorę swoje rzeczy - powiedziałam spokojnie ale w środku mnie skręcało
- Gdzie będziesz mieszkać? - spytał - U Bena ? - mruknął
- Nie wiem - odparłam - Pewnie w Timo- dodałam - O się nie martw - mruknęłam
- Ok - widziałam po nim że skończył rozmowę więc już nie ciągnęłam tego dalej
Kiedy skończyłam poszłam umyć ręce i zaczęłam zbierać się do domu. Musiałam spytać Timo czy mogę się u niego zatrzymać na parę dni. Weszłam na boiska treningowe, trening właśnie się kończył, pomachałam nieśmiało do Niemca , który od razu do mnie podbiegł
- Co tam? - spytał
- Mogę się u Ciebie zatrzymać na kilka dni - powiedziałam - Kepa potrzebuje przestrzeni - dodałam widząc jego minę
- Chciałby Cię przetrzymać ale przyjeżdża moja mama - powiedział - Sama rozumiesz - poklepał mnie po ramieniu - Przepraszam - dodał - Może Chilly Cię przyjmię? - zaproponował
- Chciałam tego uniknąć ale chyba nie mam wyboru - dodałam - Dzięki - poklepałam go po ramieniu- Ej Chilwell - powiedziałam kiedy przechodził
- Co tam piękna - mruknął kiedy odszedł od Kaia
- Chciałam tego uniknąć ale chyba nie mam wyboru - zaczęłam - Mogę się u Ciebie zatrzymać na parę dni ? - dodałam widząc jego minę - Kepa potrzebuje przestrzeni - wyjaśniłam
- Jasne, pewnie na ile tylko potrzebujesz - uśmiechnął się - Widzę że gadałaś już Kepą - powiedział - I chyba nie przyjął tego jakoś super - odparł
- To ja zaproponowałam , że może na parę dni się wyniosę - wyjaśniłam - Ja na jego miejscu też potrzebowałabym przestrzeni - wyjaśniłam
- A ze mną kiedy pogadasz ? - spytał
- Właśnie rozmawiamy - odparłam
- Chyba nie to chciałaś mi powiedział - podniósł jedną brew do góry
- Jeszcze się nie domyśliłeś - uśmiechnęłam się tajemniczo
- Wole żebyś mi to powiedziała wprost - powiedział
- To później - lekko go odepchnęłam
- Trzymam Cię za słowo- uśmiechnął się szeroko - Lecę bo później mam jeszcze trening- powiedział
- Ben - zawołałam za nim
- Podaj mi adres bo ja teraz kończe - powiedziałam - Pojadę , spakuje się żebym wiedziała gdzie mam przyjść - dodałam
-Przyjedź tu to Cię zgarnę - uśmiechnął się i pobiegł do drzwi
Kiedy zostałam sama zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam prosząc o to Bena. No ale jaki miałam inny wybór. Musiałam z nim pogadać i mieć nadzieje , że nie chce się spieszyć z niczym. Poszłam do swojego gabinetu wzięłam torebkę i pośpieszyłam na autobus odjeżdżający pod mieszkanie Kepy. Kiedy tam dotarłam zała mnie fala wspomnień. Z loocdownu i późniejszych czasów ale rozumiałam Kepe że chciał trochę odpocząć od tego wszystko. Wzięłam swoje walizki i poszłam się spakować , nigdy nie myślałam że mam tyle rzeczy. Kiedy jakoś się pozbierałam , wzięłam do ręki długopis i napisałam krótką notkę do Hiszpana.
Pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć.
Zawsze byłam i jestem Twoja przyjaciółką.
Poczekam tyle ile będziesz potrzebować.
Kluczę zostawię w skrzynce.
Anita XoXo
Kiedy skończyłam pisać powiesiłam katkę na lodówce , zamknęłam za sobą drzwi , kluczę zostawiłam tam gdzie obiecałam. Poszłam na autobus , jechanie nim z dwoma dużymi walizkami wydawał się całkiem śmieszny. Kepa na pewno by się uśmiał. Kiedy po ciężkich przebojach dotarłam pod Cobham , chłopaki właśnie kończyli trening. Samochodu Kepy nigdzie nie widziałam , nie chciałam wchodzić do środka więc poczekałam na Anglika na zewnątrz. Kiedy w końcu przyszedł uśmiechnął się szeroko
- To wszystko ? - spytał mnie - Spodziewałem się tu całej ciężarówki - zaśmiał się za co dostał w ramię- Ej a to za co ? - zapytał
- Za naśmiewanie się ze mnie - powiedziałam - Jak się pewnie się domyślasz nie mam czasu na zakupy- wyjaśniłam - Ale uwierz że tego jest bardzo dużo - zaśmiałam się z niego
- Daj - powiedział biorąc ode mnie dwie walizki - Kamienie? - popatrzył na mnie kiedy szłam z torebką i torbą z laptopem
- Wyobraź sobie że ja jechałam z tym autobusem - powiedziałam
- Nie mogłaś jechać taxą ? - spytał - Było by ci wygodniej- wyjaśnił
- Chciałam się przejechać tą trasą po raz ostatni - powiedziałam - Kepa raczej szybko mi nie wybaczy- dodałam
- Skończył przed nami i od razu pojechał do domu - oświadczył
- Domyślam się - mruknęłam
- Wsiadaj - otworzył mi drzwi , a sam zapakował moje walizy do samochodu
- W końcu do domu - ucieszył się gdy zapinał pasy
- Aż tak źle dziś było ?- zapytałam - Kepa nigdy nie narzekał - odparłam
- Nie ja nie narzekam - powiedział - Ale mi wkońcu powiesz - dodał
- No fakt - uśmiechnęłam się - Myślałam o tym dzisiaj - powiedziałam
- Domyślam się - uśmiechnął się kiesy puszczał Kaia by pojechał pierwszy ja tylko pomachałam do Niemca
Do jego mieszkania jechaliśmy w milczeniu , ja zastanawiałam się jak ma zacząć rozmowę z Benem o tym że nie jest mi obojętny, kiedy on w dobrym humorze dudnił palcami o kierownice kiedy staliśmy w korku. Po około godzinie dojechaliśmy do mieszkania.
- Mieszkasz całkiem blisko Cobham - zauważyłam - Będę mieć dalej na Uniwersytet ale jakoś ogarnę- wyjaśniłam
- Będziesz jeździć albo uberem albo ja mogę Cię czasem podrzucać- zaproponował
- Jak ja mam zajęcia to tu jesteś już w Cobham - powiedziałam - Ogarnę coś nie martw się - poklepałam go po policzku kiedy się do mnie obrócił
- Spoko ale ja zawsze jestem do dyspozycji - odparł
- Dzięki za troskę - uśmiechnęłam się
Po chwili znaleźliśmy się w jego mieszkaniu , było trochę inne niż Kepy, będę musiała się przyzwyczaić. Po pierwsze było mniejsze niż mojego Hiszpańskiego przyjaciela.
- Co tam? - spytał mnie gdy zobaczył że rozglądam się po salonie
- Małe jak na Ciebie- zaśmiałam się
- Mieszkałem tu sam więc czego miałem potrzebować ? - zapytał - Mam w prawdzie jedną sypialnię ale jakoś ogarniamy - dodał patrząc na mnie
- Tak nie martw się wystarczy mi kanapa w salonie - powiedziałam
- Myślisz że pozwolę Ci spać na kanapie? - był zdziwiony - Jesteś moim gościem , śpisz w sypialni - dodał widząc moją minę
- O nie ty śpisz u siebie - powiedziałam - Musisz się wysypiać - dodałam patrząc na niego
- Mam inny pomysł- zaczął- Oboje śpijmy w sypialni - zaproponował -Nie dotknę Cię dopóki się nie zgodzisz - powiedział
- To nie tak że bym nie chciała Ben -zaczęłam - Ale nie chce się śpieszyć - oświadczyłam
- Łapie - powiedział był trochę zły
- Ben znaczysz dla mnie dużo więcej niż Kepa - powiedziałam - Nie chce później żałować, że z czymś się pośpieszyliśmy - powiedziałam podchodząc do niego bliżej
- Zależy Ci na mnie? - spytał - Powiedz to żeby wiedział na czym stoje- dodał
- Tak Ben zależy mi na Tobie- powiedziałam
On odwrócił się do mnie i mnie pocałował, to był krótki , słodki pocałunek.
- To chyba mogę - zapytał
- Tak - uśmiechnęłam się do niego , lekko objęłam go w pasie , położyłam głowę na jego klatce piersiowej
Staliśmy tak chwilę kiedy Ben się odezwał.
- Nie chcesz się ogarniać czy coś? -spytał patrząc na mnie w góry
- W sumie to nie wiem - odparłam - Zjadłabym coś - mruknęłam przypominając sobie jedyny posiłek, który zjadłam
- Mogę Ci coś zrobić - zaproponował
- Jasne , dzięki - szybko go pocałowałam - A ja pójdę do łazienki się ogarnąć- odparłam
Najpierw poszłam do jednej z walizek wyjmując piżamę i jakieś ręczniki. Szukałam tylko żelu.
- Cholera -syknęłam
- Co tam? - Ben wychylił się za drzwi
- Nie wiem gdzie wsadziłam żel - byłam wkurzona - Może wogóle go nie wzięłam - dodałam
- To w czym problem weź mój - odparł
- I będę pachnieć jak ty - zaśmiałam się
- Jakoś przeżyje - pokazał mi język
Kiedy zostawił mnie samą , wzięłam gorący prysznic , który okazał się kojący dla moich mięśni. Po kilku minutach byłam przebrana i siedziałam z Benem w jego kuchni.
- Bardzo dobre - pochwaliłam swojego gospodarza
- Dziękuje - uśmiechnął się - Teraz ja idę - wskazał na drzwi
- Nie krępuj się - powiedziałam
Kiedy skończyłam jeść , posprzątałam za sobą, poszłam do salonu i usiadłam na sofie, okzała się całkiem miekka i przyjemna. Spojrzałam na zegar stojący na przeciwko wskazywał 22 trochę nam się zeszło.
- O czym myślisz? - spytał mnie Ben który wyszedł w samych bokserkach
- O tym że powinieneś się ubrać- zaśmiałam się - A tak poważnie to już trochę późno - dodałam
- Jesteś już zmęczona? - zapytał
- Nie spałam z 3 dni - powiedziałam całkiem serio
- To trzeba było tak od razu - powiedział - Już Ci przyniosę rzeczy do spania - odparł
Po kilku chwilach wrócił z poduszką i kołdrą.
- Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego
- Moja propozycja jest nadal aktualna - oświadczył i wyszedł
Ułożyłam sobie wszytko na kanapie , zgasiłam światło , słyszałam że w sypialni Bena chodzi telewizor. Podłożyłam się na kanapie w nadziei , że szybko zasnę. Niestety sen nie przychodził. Po kilku nieudanych próbach zaśnięcia spojrzałam na zegarek. Wskazywał północ. Jakąś godzinę temu Ben zgasił Tv. Wstałam, napiłam się wody, wzięłam swoją poduszkę i kołdrę i poszłam do pokoju Chilwella. Obiecałam sobie że nie będe się z niczym śpieszyć ale nie mogłam zasnąć. Próbowałam wejść po cichu ale uderzyłam ręką o półkę i Ben się obudził.
- Przepraszam Ben , nie chciałam Cię budzić- zaczęłam
- Nie tłumacz się tylko właź - odparł- Obiecuje ręce przy sobie - dodał
Położyłam się obok niego , przykryłam swoją kołdrą.
- Dobranoc Ben - powiedziałam cicho
- Dobranoc Anita - wychrypiał cicho chyba na nowo zasypiał
Odwróciłam się by na niego popatrzeć aż po chwili zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz