niedziela, 1 listopada 2020

Cztery

 Po meczu z Burnley wszystko się posypało. Kepa dowiedział się że całowałam się z Benem w Rosji. Wpadł w szał, pokłóciliśmy się a ja zostałam na lodzie i od paru dni zalegam na kanapie w mieszkaniu Timo i Julii. Ryczałam nie mogąc się uspokoić.
- Hej jak się czujesz? - Timo głaskał mnie po włosach - Napijesz się wody - powiedział 
- Jak mam się czuć - wyjęłam głowę z pod koca - Jestem beznadziejna - poryczałam się po raz kolejny- I wszystko psuje - dodałam szlochając
- Ej spokojnie - głaskał mnie nadal po głowie - Kepie już przeszło - powiedział 
- Na pewno nie - wyłam jak pies do księżyca - Kepa na pewno mnie nienawidzi -odparłam załamana 
- Za bardzo Cię lubi żeby Cię nienawidzić - odparł - Był zły ale już mu przeszło - dodał
- Jestem najgorszą przyjaciółką jaka istnieje - otarłam oczy rękawem
- Ej to nieprawda - uśmiechnęła się do mnie Julia - Jak ty byś się czuła na jego miejscu ? - spytała 
- Jak śmieć - rozryczałam się jeszcze bardziej
- Ale masz prawo do szczęścia nawet jeśli skrzywdzisz tym kogoś innego - powiedziała moja przyjaciółka
- Ben cały czas o Ciebie pytał - wtrącił do rozmowy Niemiec - Chłopaki Cię potrzebują - powiedział - Muszą wiedzieć , że u Ciebie jest ok- powiedział 
- To im to powiedz ja nigdzie nie idę- mruknęłam smutno 
- Musisz - poprosił - No chodź przebierz się - klaskał dłonie
Wstałam niechętnie z sofy, robiłam to tylko ze względu na Timo bo widziałam że mu na tym zależy a nie chciałam tracić i jego . Poszłam do łazienki , wzięłam prysznic, ubrałam ciuchy które pożyczyłam od Julii. Wyszłam z łazienki ze smutną miną. 
- Uśmiechnij się trochę - poprosił 
Podniosłam lekko kąciki ust do góry, w odpowiedzi szeroko się uśmiechnął. Jadąc samochodem z Niemcem nie odezwałam się ani słowem, chciało mi się płakać. Kiedy stanęliśmy na parkingu przed Cobham lekko zadrżałam 
- Chyba nie dam rady - powiedziałam
- Dasz- poklepał mnie po udzie - Chodź - dodał otwierając drzwi 
Niechętnie otworzyłam drzwi i wysiadłam , musiałam się zmierzyć z tym co nawarzyłam. Od razu zalało mnie słońce. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę wejścia a po chwili dołączył do mnie Werner. 
- Chłopaki na pewno już są - powiedział 
- Na pewno - mruknęłam - Chodźmy chce mieć to już za sobą - powiedziałam 
Weszliśmy do środka i od razu zalała mnie fala tak dobrze znanych mi twarzy. 
- Werner spóźniłeś się - powiedział Frank Lampart 
- Tak ale - zaczął 
- To moja wina - powiedziałam lekko ochrypnięta- Pójdę do siebie - mruknęłam cicho 
Widziałam minę Kepy , był zdezorientowany ale nie był zły. Ben wyglądał jakby spadł mu kamień z serca. Wspięłam się na górę ,a gdy zamknęły się za mną drzwi gabinetu z moich oczu popłynęły łzy. Osunęłam się po drzwiach.  Musiałam się ogarnąć bo za dużo ludzi mogło usłyszeć mój płacz. Powoli wstałam na nogi , podeszłam do biurka i zobaczyłam stertę papierów. Musiałam się nimi zająć. Po kilku godzinach spędzonych w samotności , ktoś zapukał do mojego gabinetu. Okazało się, że to Cezar Azpilicueta. 
-Pomyślałem , że chcesz coś zjeść- pokazał na talerz - Mogę wejść? -zapytał 
- Pewnie wejdź - powiedziałam lekko zdenerwowana 
- Bierz - pokazał na talerz-Jedz - poprosił - Wszyscy się o Ciebie martwiliśmy - dodał 
- Cezar to moja wina - zaczęłam - To przeze mnie oni się pokłócili i atmosfera w drużynie się pogorszyła - powiedział
- Nikt się z nikim nie kłócił- wyjaśnił - Chłopaki kulturalnie gadali i między nimi jest okey - dodał - Wiem że Ci ciężko bo czujesz się jakbyś zdradziła Kepe ale masz prawo do szczęścia nawet jeśli to nie jest Kepa - mruknął 
-Czuje się okropnie - powiedziałam - Mogę Ci zadać pytanie ? - zapytałam 
- Jasne , wal - poprawił się w krześle 
- Czy da się kochać więcej niż jedną osobę ? - spytałam 
- Da się ale zawsze ktoś z tej dwójki będzie ważniejszy - powiedział 
- Kocham Kepe ale z Benem to coś innego - powiedziałam - A nasza relacja od tego pocałunku poszła do przodu - mruknęłam 
- To idź w to - zaśmiał się - Martwisz się tylko czy Ben tego chce? - popatrzył na mnie - I co pomyśli Kepa? - zachowywał się jakby mnie przejrzał
- Skąd wiesz ?- spytałam 
- Masz to wypisane na twarzy - uśmiechnął się - Powiem Ci tak Ben codziennie o Ciebie pytał Timo , chciał to Ciebie napisać ale mówiliśmy mu żeby dał Ci czas tak samo Kepa - wyjaśnił - Hiszpan chce tylko żebyś była szczęśliwa musisz to wiedzieć - dodał wstając - Muszę lecieć ale wiesz gdzie nas znaleźć - dodał 
- Tak jasne - powiedziałam i uśmiechnęłam się - Dzięki Azpi - popatrzył na mnie i się uśmiechnął 
Kiedy wyszedł jeszcze chwilę posiedziałam i zebrałam się w sobie żeby zejść na dół. Kiedy zeszłam na dół wszyscy na mnie popatrzyli. 
- Azpi przekonał mnie żebym zeszła - uśmiechnęłam się do kapitana drużyny - Poza tym tęskniłam za Wami chłopakami - powiedziałam 
- My za Tobą też - powiedział Kepa , który do mnie podszedł i mnie przytulił za raz po nim Ben i cała reszta dużyny 
- Nie chce psuć chwili ale chłopaki dusicie mnie - ledwo to z siebie wydusiłam 
Od razu mnie puścili. 
- Przepraszam - powiedział do mnie Kurt - Nie powinienem się wtedy odzywać - dodał
- Nie musisz mnie przepraszać - podeszłam do niego - Chciałeś dobrze - powiedziałam - To ja zachowałam się nie do końca dobrze - zaczęłam 
- Nie ma Ci tego za złe- powiedział Kepa - Brakowało Cię u mnie w mieszkaniu - dodał 
- Mi Ciebie też brakowało - powiedziałam całkiem szczerze - Ale muszę z Wami pogadać oboma - pokazałam na jednego i drugiego - Osobno - dodałam 
- Jak dla mnie ok - powiedział Chilwell patrząc na mnie trochę niepewnie 
- Dla mnie też - mruknął Kepa jakby wiedział co chce mu powiedzieć 
- Super a teraz zapraszam na trening- przerwał nam prywate Frank 
- Mam nadzieje , że nie masz przeze mnie problemów - spytałam Wernera po cichu kiedy chłopaki się rozchodzili 
- Nie nie martw się - poklepał mnie po ramieniu
Poszłam do salki rehabilitacyjnej i zobaczyłam tam Kepa już prawię zapomniałam ,że odniósł kontuzje.
- Może ja się tym zajmę ? - zaproponowałam 
- A dasz rade? - spytał mnie mój przełożony 
- Tak praca na pierwszym miejscu - wyjaśniłam - I przepraszam za ostatnie dni - dodałam 
- Jasne każdy może mieć gorsze dni - powiedział - A teraz leć do niego - pokazał na Kepe 
- Jak się czujesz ?- spytałam na Hiszpana -  Jak ramiona - doprecyzowałam pytanie 
- W porządku - wyjaśnił - Mam nadzieje, że wrócę jak  najszybciej do rywalizacji o skład- powiedział 
- Mam nadzieje bez Ciebie to nie to samo - zaśmiałam się 
- Miejmy całe łamanie na raz- powiedział - Tu możemy spokojnie pogadać - dodał widząc moją minę 
- Kepa kocham Cię - powiedziałam - Ale jak przyjaciele - spojrzałam na niego - Nie chce niszczyć naszej przyjaźni wiesz o tym ? - spytałam go 
- Wiem - mruknął dość niepewnie - Wybierasz Bena co? - spojrzał na mnie 
- Kepa to nie tak - mruknęłam - Jesteś moim przyjacielem a Ben kimś więcej choć nie wiem co to jest - wyjaśniłam - Mam nadzieje że rozumiesz - dodałam 
- Jasne - był trochę zły 
- Nie chce Cie tracić - dodałam 
- I nie stracisz zawsze tu będę - powiedział ale widziałam że nie jest do końca zadowolony z mojej decyzji 
- Jeśli chcesz to wyniosę się z mieszkania jeśli chcesz pomyśleć bez mojej obecności - powiedziałam 
- Tak będzie najlepiej - mruknął - Potrzebuje czasu - wyjaśnił
- Dobrze , dziś kończę wcześniej więc zabiorę swoje rzeczy - powiedziałam spokojnie ale w środku mnie skręcało 
- Gdzie będziesz mieszkać? - spytał - U Bena ? - mruknął 
- Nie wiem - odparłam - Pewnie w Timo- dodałam - O się nie martw - mruknęłam 
- Ok - widziałam po nim że skończył rozmowę więc już nie ciągnęłam tego dalej 
Kiedy skończyłam poszłam umyć ręce i zaczęłam zbierać się do domu. Musiałam spytać Timo czy mogę się u niego zatrzymać na parę dni. Weszłam na boiska treningowe, trening właśnie się kończył, pomachałam nieśmiało do Niemca , który od razu do mnie podbiegł
- Co tam? - spytał 
- Mogę się u Ciebie zatrzymać na kilka dni - powiedziałam - Kepa potrzebuje przestrzeni - dodałam widząc jego minę 
- Chciałby Cię przetrzymać ale przyjeżdża moja mama - powiedział - Sama rozumiesz - poklepał mnie po ramieniu - Przepraszam - dodał - Może Chilly Cię przyjmię? - zaproponował
- Chciałam tego uniknąć ale chyba nie mam wyboru - dodałam - Dzięki - poklepałam go po ramieniu- Ej Chilwell - powiedziałam kiedy przechodził 
- Co tam piękna - mruknął kiedy odszedł od Kaia 
- Chciałam tego uniknąć ale chyba nie mam wyboru - zaczęłam - Mogę się u Ciebie zatrzymać na parę dni ? - dodałam widząc jego minę - Kepa potrzebuje przestrzeni - wyjaśniłam 
- Jasne, pewnie na ile tylko potrzebujesz - uśmiechnął się - Widzę że gadałaś już Kepą - powiedział - I chyba nie przyjął tego jakoś super - odparł
- To ja zaproponowałam , że może na parę dni się wyniosę - wyjaśniłam - Ja na jego miejscu też potrzebowałabym przestrzeni - wyjaśniłam 
- A ze mną kiedy pogadasz ? - spytał 
- Właśnie rozmawiamy - odparłam 
- Chyba nie to chciałaś mi powiedział - podniósł jedną brew do góry 
- Jeszcze się nie domyśliłeś - uśmiechnęłam się tajemniczo
- Wole żebyś mi to powiedziała wprost - powiedział 
- To później - lekko go odepchnęłam 
- Trzymam Cię za słowo- uśmiechnął się szeroko - Lecę bo później mam jeszcze trening- powiedział
- Ben - zawołałam za nim
- Podaj mi adres bo ja teraz kończe - powiedziałam - Pojadę , spakuje się żebym wiedziała gdzie mam przyjść - dodałam 
-Przyjedź tu to Cię zgarnę - uśmiechnął się i pobiegł do drzwi 
 Kiedy zostałam sama zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam prosząc o to Bena. No ale jaki miałam inny wybór. Musiałam z nim pogadać i mieć nadzieje , że nie chce się spieszyć z niczym. Poszłam do swojego gabinetu wzięłam torebkę i pośpieszyłam na autobus odjeżdżający pod mieszkanie Kepy. Kiedy tam dotarłam zała mnie fala wspomnień. Z loocdownu i późniejszych czasów ale rozumiałam Kepe że chciał trochę odpocząć od tego wszystko. Wzięłam swoje walizki i poszłam się spakować , nigdy nie myślałam że mam tyle rzeczy. Kiedy jakoś się pozbierałam , wzięłam do ręki długopis i napisałam krótką notkę do Hiszpana. 

Pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć. 
Zawsze byłam i jestem Twoja przyjaciółką. 
Poczekam tyle ile będziesz potrzebować. 
Kluczę zostawię w skrzynce.
Anita XoXo 

Kiedy skończyłam pisać powiesiłam katkę na lodówce , zamknęłam za sobą drzwi , kluczę zostawiłam tam gdzie obiecałam. Poszłam na autobus , jechanie nim z dwoma dużymi walizkami wydawał się całkiem śmieszny. Kepa na pewno by się uśmiał. Kiedy po ciężkich przebojach dotarłam pod Cobham , chłopaki właśnie kończyli trening. Samochodu Kepy nigdzie nie widziałam , nie chciałam wchodzić do środka więc poczekałam na Anglika na zewnątrz. Kiedy w końcu przyszedł uśmiechnął się szeroko 
- To wszystko ? - spytał mnie - Spodziewałem się tu całej ciężarówki - zaśmiał się za co dostał w ramię- Ej a to za co ? - zapytał 
- Za naśmiewanie się ze mnie - powiedziałam - Jak się pewnie się domyślasz nie mam czasu na zakupy- wyjaśniłam - Ale uwierz że tego jest bardzo dużo - zaśmiałam się z niego 
- Daj - powiedział biorąc ode mnie dwie walizki - Kamienie? - popatrzył na mnie kiedy szłam z torebką i torbą z laptopem 
- Wyobraź sobie że ja jechałam z tym autobusem - powiedziałam 
- Nie mogłaś jechać taxą ? - spytał - Było by ci wygodniej- wyjaśnił 
- Chciałam się przejechać tą trasą po raz ostatni - powiedziałam - Kepa raczej szybko mi nie wybaczy- dodałam 
- Skończył przed nami i od razu pojechał do domu - oświadczył
- Domyślam się - mruknęłam 
- Wsiadaj - otworzył mi drzwi , a sam zapakował moje walizy do samochodu 
- W końcu do domu - ucieszył się gdy zapinał pasy 
- Aż tak źle dziś było ?- zapytałam - Kepa nigdy nie narzekał - odparłam 
- Nie ja nie narzekam - powiedział - Ale mi wkońcu powiesz - dodał 
- No fakt - uśmiechnęłam się - Myślałam o tym dzisiaj - powiedziałam 
- Domyślam się - uśmiechnął się kiesy puszczał Kaia by pojechał pierwszy ja tylko pomachałam do Niemca 
Do jego mieszkania jechaliśmy w milczeniu , ja zastanawiałam się jak ma zacząć rozmowę z Benem o tym że nie jest mi obojętny, kiedy on w dobrym humorze dudnił palcami o kierownice kiedy staliśmy w korku. Po około godzinie dojechaliśmy do mieszkania. 
- Mieszkasz całkiem blisko Cobham - zauważyłam - Będę mieć dalej na Uniwersytet ale jakoś ogarnę- wyjaśniłam 
- Będziesz jeździć albo uberem albo ja mogę Cię czasem podrzucać- zaproponował
- Jak ja mam zajęcia to tu jesteś już w Cobham - powiedziałam - Ogarnę coś nie martw się - poklepałam go po policzku kiedy się do mnie obrócił  
- Spoko ale ja zawsze jestem do dyspozycji - odparł 
- Dzięki za troskę - uśmiechnęłam się 
Po chwili znaleźliśmy się w jego mieszkaniu , było trochę inne niż Kepy, będę musiała się przyzwyczaić. Po pierwsze było mniejsze niż mojego Hiszpańskiego przyjaciela. 
- Co tam? - spytał mnie gdy zobaczył że rozglądam się po salonie 
- Małe jak na Ciebie- zaśmiałam się 
- Mieszkałem tu sam więc czego miałem potrzebować ? - zapytał - Mam w prawdzie jedną sypialnię ale jakoś ogarniamy - dodał patrząc na mnie 
- Tak nie martw się wystarczy mi kanapa w salonie - powiedziałam 
- Myślisz że pozwolę Ci spać na kanapie? - był zdziwiony - Jesteś moim gościem , śpisz w sypialni - dodał widząc moją minę 
- O nie ty śpisz u siebie - powiedziałam - Musisz się wysypiać - dodałam patrząc na niego 
- Mam inny pomysł- zaczął- Oboje śpijmy w sypialni - zaproponował -Nie dotknę Cię dopóki się nie zgodzisz - powiedział 
- To nie tak że bym nie chciała Ben -zaczęłam - Ale nie chce się śpieszyć - oświadczyłam 
- Łapie - powiedział był trochę zły  
- Ben znaczysz dla mnie dużo więcej niż Kepa - powiedziałam - Nie chce później żałować, że z czymś się pośpieszyliśmy - powiedziałam podchodząc do niego bliżej 
- Zależy Ci na mnie? - spytał - Powiedz to żeby wiedział na czym stoje- dodał 
- Tak Ben zależy mi na Tobie- powiedziałam 
On odwrócił się do mnie i mnie pocałował, to był krótki , słodki pocałunek. 
- To chyba mogę - zapytał 
- Tak - uśmiechnęłam się do niego , lekko objęłam go w pasie , położyłam głowę na jego klatce piersiowej 
Staliśmy tak chwilę kiedy Ben się odezwał. 
- Nie chcesz się ogarniać czy coś? -spytał patrząc na mnie w góry 
- W sumie to nie wiem - odparłam - Zjadłabym coś - mruknęłam przypominając sobie jedyny posiłek, który zjadłam 
- Mogę Ci coś zrobić - zaproponował 
- Jasne , dzięki - szybko go pocałowałam - A ja pójdę do łazienki się ogarnąć- odparłam 
Najpierw poszłam do jednej z walizek wyjmując piżamę i jakieś ręczniki. Szukałam tylko żelu. 
- Cholera -syknęłam 
- Co tam? - Ben wychylił się za drzwi 
- Nie wiem gdzie wsadziłam żel - byłam wkurzona - Może wogóle go nie wzięłam - dodałam 
- To w czym problem weź mój - odparł 
- I będę pachnieć jak ty - zaśmiałam się 
- Jakoś przeżyje - pokazał mi język 
Kiedy zostawił mnie samą , wzięłam gorący prysznic , który okazał się kojący dla moich mięśni. Po kilku minutach byłam przebrana i siedziałam z Benem w jego kuchni. 
- Bardzo dobre - pochwaliłam swojego gospodarza 
- Dziękuje - uśmiechnął się - Teraz ja idę - wskazał na drzwi 
- Nie krępuj się - powiedziałam
Kiedy skończyłam jeść , posprzątałam za sobą, poszłam do salonu i usiadłam na sofie, okzała się całkiem miekka i przyjemna. Spojrzałam na zegar stojący na przeciwko wskazywał 22 trochę nam się zeszło.
- O czym myślisz? - spytał mnie Ben który wyszedł w samych bokserkach 
- O tym że powinieneś się ubrać- zaśmiałam się - A tak poważnie to już trochę późno - dodałam 
- Jesteś już zmęczona? - zapytał 
- Nie spałam z 3 dni - powiedziałam całkiem serio 
- To trzeba było tak od razu - powiedział - Już Ci przyniosę rzeczy do spania - odparł
Po kilku chwilach wrócił z poduszką i kołdrą. 
- Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego 
- Moja propozycja jest nadal aktualna - oświadczył i wyszedł 
Ułożyłam sobie wszytko na kanapie , zgasiłam światło , słyszałam że w sypialni Bena chodzi telewizor. Podłożyłam się na kanapie w nadziei , że szybko zasnę. Niestety sen nie przychodził. Po kilku nieudanych próbach zaśnięcia spojrzałam na zegarek. Wskazywał północ. Jakąś godzinę temu Ben zgasił Tv. Wstałam, napiłam się wody, wzięłam swoją poduszkę i kołdrę i poszłam do pokoju Chilwella. Obiecałam sobie że nie będe się z niczym śpieszyć ale nie mogłam zasnąć. Próbowałam wejść po cichu ale uderzyłam ręką o półkę i Ben się obudził. 
- Przepraszam Ben , nie chciałam Cię budzić- zaczęłam
- Nie tłumacz się tylko właź - odparł- Obiecuje ręce przy sobie - dodał 
Położyłam się obok niego , przykryłam swoją kołdrą. 
- Dobranoc Ben - powiedziałam cicho 
- Dobranoc Anita - wychrypiał cicho chyba na nowo zasypiał 
Odwróciłam się by na niego popatrzeć aż po chwili zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz