sobota, 21 listopada 2020

Pięć

Kiedy w końcu skończyła się przerwa reprezentacyjna mogłam wrócić do swoich standardowych czynności w ciągu dnia. Kiedy trwała przerwa miałam więcej czasu na pisanie swojej pracy magisterskiej bo w Cobham nie było za dużo pracy. Dziś wkońcu będę mogła się jakoś wykazać. Koło mnie leżał brązowowłosy Anglik, który jak się ni obudzi do spóźni się na trening. Obudziłam się przed budzikiem i gapiłam się jak spokojnie oddycha i jak przystojny jest. Nagle otworzył swoje niebieskie zaspane oczy. 
- Gapisz się na mnie?- zapytał zachrypnięty 
- Ja nie wydaje Ci się - wyjaśniłam - Za to ty jak nie wstaniesz oboje się spóźnimy - dodałam 
- Serio ?- pogłaskał mnie po policzku 
- Tak - uśmiechnęłam się - Wstawaj - zrzuciłam z niego kołdrę 
- Ej- krzyknął oburzony ale zwlókł się z łóżka - Jesteś już ubrana- popatrzył na mnie 
Miałam na sobie jego bluzę i dżinsy. 
- Tak obudziłam się wcześniej i się ogarnęłam - zaśmiała się - A co?- spytałam bo widziałam jak na mnie patrzył
- Masz moją bluzę - podniósł brew do góry 
- Jak Cię nie było często je podkradałam - poklepałam go po ramieniu przechodząc obok niego, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie
- Czyli tęskniłaś?- zapytał wychodząc za mną 
- Oczywiście że tak - odwróciłam się do niego i szeroko uśmiechnęłam- Bez Ciebie było tu cholernie pusto- dodałam
- Wiedziałam - uśmiechnął się i poszedł do łazienki 
Sama poszłam do kuchni by zrobić nam kawę jemu na wynos bo oczywiście nie zdąży. Uśmiechnęłam się pod nosem. Pisaliśmy do siebie jak był na kadrze ale to nie jest to samo co jak jest obok mnie. Wzięłam kubek do ręki i zaczęłam pić przypominając sobie jego powrót. Rzuciłam mu się na szyje jak tylko wszedł w drzwi , nie wiedziałam że mogę kogoś tak lubić jak jego. Nawet więcej niż lubić. Kiedy Kepa wyjeżdżał na kadrę też tęskniłam ale nasze przywitania były aż takie. Z moich rozmyślań wywrał mnie Ben. 
- O czym myślisz? - spytał 
- O życiu- odparłam 
- Ciekawie- uśmiechnął się 
- Masz to dla Ciebie- odparłam - Wiedziałam ,że nie zdążysz wypić - uśmiechnęłam się do niego szeroko
- Dziękuje - pocałował mnie w czoło 
- A proszę - mruknęłam 
- Chodźmy bo faktycznie się spóźnimy- złapał mnie za rękę i wyprowadził z mieszkania
Cała droga do Cobham była przyjemna. Ben nucił sobie coś pod nosem , ja wpatrywała się w horyzont myśląc co mnie z nim faktycznie łączy i czy jesteśmy parą czy nie. 
Kiedy samochód Bena zaparkował pod Cobham zobaczyłam wysiadającego z samochodu Kepe, też prawie się spóźnił.
- Kepa -zawołałam za nim 
Odwrócił się a kiedy na mnie spojrzał uśmiechnął się szeroko ,podbiegłam do niego i go przytuliłam
- Jezu udusisz mnie - powiedział - A to za co? - spytał patrząc bardziej na Bena niż na mnie 
- Mam dobry humor jesteś moim przyjacielem i chciałam Cię przytulić - odpowiedziałam 
- Dobra , dobra - podniósł ręce w obronnym geście - Wy też spóźnieni? - zapytał patrząc na naszą dwójkę 
- Tak bo ten Pan miał problem ze wstaniem- pokazałam na Bena 
- Nie to ta Panna mnie nie obudziła - odparł - Bo wolała się na mnie gapić - dodał
- Nie gapiłam się na Ciebie- powiedziałam trochę nie szczerze
- Przecież wiem że tak - odparł 
- Ale jesteście słodcy - powiedział Kepa 
- A wy dwaj wkurzający - pokazałam na nich poszłam do przodu 
Weszłam do budynku i od razu zalałam mnie fala znajomych twarzy. 
- Cześć chłopaki - krzyknęłam do nich - Siemka Werner - powiedziałam bo Niemiec do mnie podszedł
- Jak minęła Ci przerwa ? - zapytał 
- Było bez Was nudno - powiedziałam - Nie żebym nudziła się z chłopakami którzy zostali - wyjaśniłam - Ale nie miałam nic do roboty więc nadrobiłam pracę magisterską - powiedziałam
- No i tęskniła za mną - wtrącił Ben 
W odpowiedzi wywróciłam tylko oczami i poszłam do siebie. Musiał się pochwalić bo chyba by umarł. Zaśmiałam się ale uśmiech zszedł mi z twarzy jak zobaczyłam ile czeka mnie dziś pracy. 
Siedziałam sobie w gabinecie nad papierami, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi .Zdziwiłam się kto mógł przyjść do mnie o tej porze.
- Proszę - powiedziałam a za drzwiami ukazała mi się twarz Kepy 
- Pomyślałem, że jesteś głodna - powiedział pokazując na sałatkę - Chciałem zjeść lunch z przyjaciółką- dodał 
- Oh Kepa - uśmiechnęłam się do niego - To słodkie , dziękuje - powiedziałam odbierając od niego jedzenie
Zaczęliśmy jeść , kiedy zaczął. 
- Cieszę się że jesteś szczęśliwa - powiedział - Szkoda że nie ze mną ale jeśli układa Ci się z Benem to się cieszę z Tobą - dodał 
- Kepa - mruknęłam bo nie wiedziałam co powiedzieć - Jesteś moim najlepszym przyjacielem i te dni kiedy Cię przy mnie nie było były okropne - powiedziałam kiedy w końcu wróciła mi mowa 
- Zawsze będę o Ciebie dbał - uśmiechnął się do mnie - Wspierałaś mnie po rozstaniu i robisz to teraz kiedy moja forma jest jaka jest- dodał 
- A ja o ciebie - powiedziałam - Zasze będę - dodałam - Nigdy mnie zawiodłeś - odparłam z oczami pełnymi łez
- Ej no co ty nie rycz - powiedział - Ben mnie zabije - zaśmiał się 
Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się przez łzy. 
- Kochasz go co ? - spytał mnie 
- Aż tak widać? - mruknęłam 
- No ba - uśmiechnął się - Jak cię skrzywdzi urwę mu jaja - zaśmiał się 
- Fajnie wiedzieć - ryknęłam ze śmiechu - Pierwszy się o tym dowiesz - dodałam 
- A o czymś innym ?- podniósł brwi 
- Jezu Kepa - rzuciłam go kawałkiem papieru - Ja i Ben się nie śpieszymy jak tak bardzo chcesz wiedzieć- wyjaśniałam 
- Dobra już dobra - podnióśł ręce w obronnym geście - Później Ci coś dam - powiedział gdy wstał 
Popatrzyłam na niego jak na idiotę. 
- Miałaś urodziny jak byliśmy na kadrze - przypomniał mi 
- A fakt- nie spodziewałam się prezentów szczególnie od niego - Wiem też że Ben też coś dla Ciebie ma ale jak coś to nie wiesz tego ode mnie - dodał 
- Bedę udawać zdziwioną - obiecałam 
- Dobra spadam do chłopaków- powiedział - A ty pisz te rzeczy dalej - wskazał na papiery 
- Świetna zabawa - zaśmiałam się - Później do Was zejdę - powiedziałam 
- Jasne - podniósł kciuk do góry 
Kiedy zostałam sama wiąż nie wierzyłam, że ja i Kepa znów będziemy przyjaciółmi. Przed wyjazdem wyraźnie był rozżalony a teraz chyba mu przeszło. Cieszyłam się bo brakowało mi Go jako przyjaciela. Moja wieź z Kepą była inna niż moja z Timo, Benem czy Julią. Był dla mnie jak brat ale z drugiej strony jak najlepszy przyjaciel. Wybiła 16 więc postanowiłam zejść do chłopaków jak obiecałam. W prawdzie mieli jeszcze trening ale popatrzę jak grają i trochę się rozruszam. Weszłam na boiska treningowe i jak myślałam ich trening jeszcze trwał. 
- Dzień dobry trenerze - przywitałam się z naszym trenerem 
- Cześć Anita - powiedział - W końcu wyszłaś za biurka?- zapytał 
- Byłam zawalona papierami po ich powrocie z kadry - odparłam 
- No tak wtedy zawsze jest najwięcej pracy - zaśmiał się 
- Dobrze ,że wszyscy wrócili cali - odparłam - I że uraz Bena nie okazał się na tyle poważny że może trenować - dodała
- No tak - poklepał mnie po ramieniu - Interesujesz się widzę urazami Bena - zaśmiał się 
- Zawodnik drużyny dla której pracuje - odparłam 
- I chłopak - dodał - Przecież to widać - dodał - Nie mam nic przeciwko dopóki nie przenosicie tego tutaj - wyjaśnił 
- Ja i Ben - zaczęłam 
- Nie musisz się tłumaczyć - powiedział - Też jestem człowiekiem - zaśmiał się 
- Dobrze , dobrze - uśmiechnęłam się - Jak Kepa sobie radzi ? - spytałam Go 
- Jest w porządku - wyjaśnił - Nadal nie 100% ale widzę że się stara - dodał widząc że chciałam coś powiedzieć 
- Ten wyjazd na kadrę chyba dobrze mu zrobił- wyjaśniłam 
- Jak najbardziej - powiedział - Idę zobaczyć co oni tam kombinują - odparł 
Zostałam sama na linii bocznej i dalej obserwowałam trening zastanawiając się nad słowami trenera czy faktycznie widać , że mnie i Bena zaczyna łączyć coś więcej. My nawet o tym nie rozmawialiśmy po tym jak się do niego wprowadziłam było za wcześnie na takie rozmowy a teraz sama nie wiem. Nie chodziliśmy na randki bo nie było gdzie bo wszystko zamknięte przez lockdown. Spędzaliśmy czas razem tylko w mieszkaniu i chyba to wystarczyło byśmy zaczęli znaczyć dla siebie coś więcej. Nagle z moich rozmyślań wyrwali mnie Ben z Timo.
- Chodź pokopiesz z nami - krzyczał Ben 
- Chyba nie - odkrzyknęłam - Mam addidasy a nie korki - zauważyłam kiedy obaj podbiegli do mnie 
- No chodź nie daj się prosić - błagał mnie Niemiec - Trener się zgodził -dodał 
- No dobra - powiedziałam żeby dali mi spokój - Ale jak się wywrócę i wybrudzę kupujesz mi kolejne spodnie - zagroziłam Benowi 
- Kupie Ci nawet 10 takich- zaśmiał się 
Poszłam za nimi na boisko , a chłopaki aż krzyczeli ze szczęścia. 
- Ty wgl umiesz kopać ? - spytał mnie Kepa 
- To że jestem kobietą i spędzam całe dnie w labie albo tu to nie oznacza że nie umiem grać- podniosłam brew 
- Dobra , dobra - uśmiechnął się do mnie - W końcu jesteś dziewczyną kochającą piłkę nożną- dodał 
- No właśnie - pogroziłam mu palcem - Kopać jeszcze umiem - zaśmiałam się 
Zaczęliśmy kopać , wychodziło mi to świetnie. Chłopaki byli zachwyceni 
- No co kiedyś w szkole miałam zajęcia wf i nie zapomniałam jak to się robi - zaśmiałam się 
- Postrzelajmy karnę?- zaproponował Włoch 
- W tych butach nie poszarżuje - wskazałam na moje czarne Nike - Ale wy jak najbardziej - wskazałam na 11 
No i tak chłopaki postrzelali sobie do bramki, przyglądałam się ich sylwetką kiedy to robili. Nie jedna fanka niebieskich chciała być na moim miejscu. Uśmiechnęłam się pod nosem
- Ej Anita teraz ty - krzyknął do mnie Kepa 
- Nie ja nie chce - powiedziałam 
- No dawaj nie bądź babą - zaśmiał się 
-No dobra - powiedziałam i poszłam pod pole karne 
- Naprawdę chcesz to zrobić ? - zapytał mnie Ben - Jak trafisz załamie się - odparł 
- No co ty nie trafię - zaśmiałam się 
- Trzymam kciuki - uśmiechnął się do mnie 
- Dzięki - wyszczerzyłam się 
Podeszłam do piłki , ustawiłam ją , zrobiłam delikatny rozbieg kopnęłam piłkę i trafiłam prosto pod poprzeczkę. Popatrzyłam na Kepe był uśmiechnięty ale widziałam że był lekko w szoku tak samo jak ja i reszta zawodników. 
- No dobra tym optymistycznym akcentem zakończymy dzisiejszy trening - powiedział trener - To było świetne może nie chcesz zagrać z następnym meczu - zażartował 
- Jestem do dyspozycji - zaśmiałam się 
Chłopaki zaczęli się rozchodzić , sama podeszłam do Kepy. 
- Przepraszam - powiedziałam 
- Za co ? - spytał zdziwiony 
- Że trafiłam - powiedziałam - Szczerze myślałam że nie trafię - odparłam 
- Daj spokój to było do nie obrony - poklepał mnie po ramieniu - Z resztą co się dziwisz jak Twój chłopak to piłkarz , najlepsi przyjaciele również - zaśmiał się
- Fakt - mruknęłam 
- Poczekaj tu na mnie - powiedział nagle Ben - Ogarnę się i możemy pojechać do domu - powiedział 
- Jasne - zebrałam mu włosy z czoła - Pójdę do siebie rzeczy i możemy jechać - powiedziałam 
- Ok - musnął mój policzek
Poszłam do gabinetu po rzeczy i po chwili czekałam na Bena. Postanowiłam usiąść bo wiedziałam że to trochę zejdzie, gdy nagle usłyszałam krzyk coś w stylu Wszystkiego najlepszego.
- Trochę spóźnione ale liczy się gest - powiedział Kepa 
- Oszaleliście- powiedziałam lekko przerażona 
- Tylko raz kończy się 24 lata - krzyknął Timo 
- Ej Ben jak to jest umawiać się ze starszą laską - zażartował Kepa 
- Kepa- zdążyłam tylko powiedzieć 
- Przecież żartuje - puścił mi oczko - Pozwólcie że będę pierwszy - powiedział 
- Proszę ja mam swój w domu - wyjaśnił Ben 
- Już się boje co to jest - zaśmiałam się - No więc Kepa - popatrzyłam na niego 
- Proszę - wręczył mi prostokątne pudełko - Wiem że kochasz czytać - powiedział
- Teraz mam mniej czasu ale na pewno sięgnę - uśmiechnęłam się 
Otworzyłam a tam okazało się,że to Harry Potter pierwsze Hiszpańskie wydanie. Aż pisnęłam. 
- Jest piękny- objęłam 
- Wiedziałem , że Ci spodoba - powiedział kiedy go puściłam 
- Ale mamy problem - powiedziałam - Nie umiem hiszpańskiego - odparłam widząc jego 
- Masz pretekst żeby się w końcu nauczyć - klasnął w dłonie 
- Ale ty mnie uczysz - zagroziłam 
- Do usług- ukłonił się 
- Teraz ja - wtrącił Timo - Wręczając mi koszulkę reprezentacji Niemiec z podpisem wszystkich z kadry oraz Marco Reusa - Dziękuje - objęłam go - Skąd wiedziałeś o Reusie ? - spytałam 
- Od Kepy - wskazał na Hiszpana 
- No tak - zaśmiałam się 
Od chłopaków z drużyny dostałam nasz klubowy trykot z podpisami wszystkich włącznie z Petrem Cechem , Frankiem Lampardem i Ashley Colem. 
- Jesteście kochani - powiedziałam 
- Będziesz mieć po nas pamiątkę - powiedział Kepa
- Mówisz jakby któryś z Was miał umierać - odparłam 
- Weź nie - poczochrał mi włosy 
- Jeszcze raz Wam dziękuje- powiedziałam do nich - Jesteście dla mnie jak rodzina i bardzo Was wszystkich kocham - dodałam - Nie spodziewałam się - wyjaśniałam 
- Cała przyjemność po naszej stronie - powiedział Azpi 
- Ja to jestem ciekawy co chce dać Ci Ben że musi to zrobić w mieszkaniu - podniósł jedną brew Kepa 
- Boże czy ty dostałeś dziś piłką w głowę? - spytałam go - Pierwszy się dowiesz - wyjaśniłam - Chodź Ben bo chce odebrać swój prezent - powiedziałam z uśmiechem 
- Siema chłopaki - pożegnał się z kolegami 
- Pa moje misie pysie - pomachałam do nich ręką z książką 
Wsiedliśmy do samochodu Bena i pojechaliśmy do mieszkania, nie miałam pojęcia co chciał mi dać ale czułam lekką niecierpliwość na samą myśl. Dotarliśmy do mieszkania poszłam odłożyć prezenty od chłopaków , usłyszałam że Ben za mną wchodzi.
- Mam się bać? - spytałam 
- Nie - uśmiechnął się - Proszę, wszystkiego najlepszego - powiedział wręczając mi małe pudełko 
Ręce lekko mi drżały kiedy otwierałam ,a kiedy moim oczom ukazała się prześliczna , drobna bransoletka i zawieszką w kształcie piłki i mini mikroskopem mocno go przytuliłam.
- Jest piękna , dziękuje - powiedziałam do niego 
- Chciałem Ci coś dać bardziej osobistego - powiedział kiedy się od niego odkleiłam - Ten mikroskop był robiony na zamówienie - odparł 
- Trudno mi to będzie przebić - powiedziałam całkiem szczerze 
- Ty nie musisz mi nic dawać - odpowiedział 
- Nie ma takiej opcji - odparłam i położyłam mu ręce na ramionach 
- Wystarczy że jesteś przecież wiesz- mruknął kiedy mnie przytulił
Czy to była właśnie jakaś deklaracja, nie chciałam go pytać więc tylko mocniej go objęłam. Staliśmy tak dość długo, potrzebowałam takich chwil, szczególnie w tym okropnym czasie. 
- O której jutro lecicie? - odezwałam się w końcu 
- Całkiem rano - odparł Ben 
- Obudzisz mnie ? - spytałam - Chce się z Tobą pożegnać - dodałam widząc jego minę 
- Chcesz wstawać wcześnie rano tylko po to by powiedzieć mi cześć? - spytał lekko niedowierzając
- Jeszcze Cię to dziwi? - spytałam go 
- Chyba nie - znów mnie objął 
- Jeszcze raz dziękuje ze prezent- pocałowałam go w usta, odeszłam od niego i wzięłam swoje rzeczy 
- Ej - podniósł ręce - Co ty? - zapytał
- Idę się ogarniać- zaśmiał się 
-Aha - stwierdził 
- Oj Ben nie wszystko na raz - posłałam mu buziaka w powietrzu i wyszłam z pokoju 
Kiedy znalazłam się w łazience musiałam ogarnąć swoje hormony. Moja zarunieniona twarz mówiła wszystko. Może faktycznie było po mnie widać ,że zakochałam się w Chilewell'u. Nic nie mogłam na to poradzić po prostu był dla mnie ważny i już. Zaczęłam się rozbierać kiedy usłyszałam głos Bena przez drzwi. 
- Dostałaś sms'a- powiedział - Od Kepy - dodał kiedy otworzyłam drzwi bez koszulki 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego - Odpiszę mu później - dodałam 
- Ok - powiedział i poszedł do salonu 
No teraz było dziwnie. Zamknęłam drzwi , rozebrałam się do końca i wskoczyłam pod prysznic. Pierwszy raz widziałam go w sytuacji że nie wie co ma powiedzieć. Moja śmiałość wobec niego też była dla mnie dziwna. Chyba musimy się do siebie przyzwyczajać. Kiedy wyszłam z pod prysznica, wytarłam się i ubrałam postanowiłam odpisać Kepie. 

Od:Kepa 
I jak tam w raju? Miałaś mi dać znać co dostałaś?

Do:Kepa 
Zachowujesz się jak jakaś rozemocjonowana przyjaciółka. Dostałam prześliczną bransoletkę. Nie wiem jak ja przebije jego prezent. 

Kiedy wyszłam z łazienki, Ben był w kuchni.
- Co robisz? - spytałam go podchodząc bliżej 
- Kolacje - powiedział - Pomyślałem, że może jesteś głodna- dodał 
- Tak , dziękuje - wyszczerzyłam do niego zęby 
- To nic specjelnego i nic co równałoby się z twoimi umiejętnościami ale jednak- podrapał się po głowie 
- Jest świetne - potargałam go po włosach 
- Hej - krzyknął - Moje włosy - powiedział 
- Wolę tą wersje - wskazałam - A już w ogóle jak masz je normlanie - powiedziałam biorąc od niego talerz 
- Ok zapamiętam - mruknął - Teraz ja idę się ogarniać - dodał 
- Ok - mruknęłam 
- A właśnie co chciał Kepa?- zapytał - Jeśli mogę zapytać - dodał 
- Chciał wiedzieć co mi dałeś - wyjaśniłam - Przyjaźnimy się - dodałam 
- Cały Kepa - zaśmiał się - Cieszę się, że znów rozmawiacie - wyjaśnił - Widziałem jak bardzo przybita byłaś bez niego - powiedział
- Ja nie wiem co Wam się dziś dzieje- zaśmiałam się za nad talerza
- To znaczy? - podniósł brew do góry 
- On się cieszy że jesteś obok mnie - wyjaśniłam 
- Też się cieszę- powiedział 
- Ja też - uśmiechnęłam się do niego 
Kiedy wyszedł z kuchni spojrzałam na telefon miałam 2 wiadomości od Kepy. 

Od:Kepa
Ja rozhisteryzowany? No ciężko ale na pewno coś wymyślisz

Od:Kepa 
Daj mu siebie . Oszaleje z radości. 😂😂

Do:Kepa
Czy ty oszalałeś??! Tobie coś powiedzieć.

Roześmiałam się nad jego głupotą. Kiedy skończyłam jeść więc po sobie posprzątałam, poszłam do salonu i włączyłam tv. Aktualnie leciał jakiś serial ale zawsze lepsze to niż nic. Po kilku chwilach przyszedł Ben i usiadł obok mnie. Położyłam mu głowę na ramieniu. Siedzieliśmy tak chyba do 23 kiedy Ben postanowił się położyć. 
- Też idę - podniosłam się z kanapy - Przecież nie będę sama siedzieć - powiedziałam 
Poczłapałam za nim do sypialni. Położyłam się pod kołderkę. 
- Dobranoc Ben - powiedziałam 
- Dobranoc księżniczko - mruknął sennie 
Po kilku chwilach zasnęłam. Obudziłam się w środku nocy , śnił mi się jakiś totalny absurd i koszmar. Poszłam się napić wody do kuchni, cicho wyszłam z pokoju bo Ben wyglądał całkiem spokojnie kiedy spał. Po kilku chwilach leżałam obok niego. Leżał plecami do mnie, przysunęłam się bliżej niego i go objęłam. Po chwili odwrócił się na plecy mnie objął. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej. 



 







niedziela, 1 listopada 2020

Cztery

 Po meczu z Burnley wszystko się posypało. Kepa dowiedział się że całowałam się z Benem w Rosji. Wpadł w szał, pokłóciliśmy się a ja zostałam na lodzie i od paru dni zalegam na kanapie w mieszkaniu Timo i Julii. Ryczałam nie mogąc się uspokoić.
- Hej jak się czujesz? - Timo głaskał mnie po włosach - Napijesz się wody - powiedział 
- Jak mam się czuć - wyjęłam głowę z pod koca - Jestem beznadziejna - poryczałam się po raz kolejny- I wszystko psuje - dodałam szlochając
- Ej spokojnie - głaskał mnie nadal po głowie - Kepie już przeszło - powiedział 
- Na pewno nie - wyłam jak pies do księżyca - Kepa na pewno mnie nienawidzi -odparłam załamana 
- Za bardzo Cię lubi żeby Cię nienawidzić - odparł - Był zły ale już mu przeszło - dodał
- Jestem najgorszą przyjaciółką jaka istnieje - otarłam oczy rękawem
- Ej to nieprawda - uśmiechnęła się do mnie Julia - Jak ty byś się czuła na jego miejscu ? - spytała 
- Jak śmieć - rozryczałam się jeszcze bardziej
- Ale masz prawo do szczęścia nawet jeśli skrzywdzisz tym kogoś innego - powiedziała moja przyjaciółka
- Ben cały czas o Ciebie pytał - wtrącił do rozmowy Niemiec - Chłopaki Cię potrzebują - powiedział - Muszą wiedzieć , że u Ciebie jest ok- powiedział 
- To im to powiedz ja nigdzie nie idę- mruknęłam smutno 
- Musisz - poprosił - No chodź przebierz się - klaskał dłonie
Wstałam niechętnie z sofy, robiłam to tylko ze względu na Timo bo widziałam że mu na tym zależy a nie chciałam tracić i jego . Poszłam do łazienki , wzięłam prysznic, ubrałam ciuchy które pożyczyłam od Julii. Wyszłam z łazienki ze smutną miną. 
- Uśmiechnij się trochę - poprosił 
Podniosłam lekko kąciki ust do góry, w odpowiedzi szeroko się uśmiechnął. Jadąc samochodem z Niemcem nie odezwałam się ani słowem, chciało mi się płakać. Kiedy stanęliśmy na parkingu przed Cobham lekko zadrżałam 
- Chyba nie dam rady - powiedziałam
- Dasz- poklepał mnie po udzie - Chodź - dodał otwierając drzwi 
Niechętnie otworzyłam drzwi i wysiadłam , musiałam się zmierzyć z tym co nawarzyłam. Od razu zalało mnie słońce. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę wejścia a po chwili dołączył do mnie Werner. 
- Chłopaki na pewno już są - powiedział 
- Na pewno - mruknęłam - Chodźmy chce mieć to już za sobą - powiedziałam 
Weszliśmy do środka i od razu zalała mnie fala tak dobrze znanych mi twarzy. 
- Werner spóźniłeś się - powiedział Frank Lampart 
- Tak ale - zaczął 
- To moja wina - powiedziałam lekko ochrypnięta- Pójdę do siebie - mruknęłam cicho 
Widziałam minę Kepy , był zdezorientowany ale nie był zły. Ben wyglądał jakby spadł mu kamień z serca. Wspięłam się na górę ,a gdy zamknęły się za mną drzwi gabinetu z moich oczu popłynęły łzy. Osunęłam się po drzwiach.  Musiałam się ogarnąć bo za dużo ludzi mogło usłyszeć mój płacz. Powoli wstałam na nogi , podeszłam do biurka i zobaczyłam stertę papierów. Musiałam się nimi zająć. Po kilku godzinach spędzonych w samotności , ktoś zapukał do mojego gabinetu. Okazało się, że to Cezar Azpilicueta. 
-Pomyślałem , że chcesz coś zjeść- pokazał na talerz - Mogę wejść? -zapytał 
- Pewnie wejdź - powiedziałam lekko zdenerwowana 
- Bierz - pokazał na talerz-Jedz - poprosił - Wszyscy się o Ciebie martwiliśmy - dodał 
- Cezar to moja wina - zaczęłam - To przeze mnie oni się pokłócili i atmosfera w drużynie się pogorszyła - powiedział
- Nikt się z nikim nie kłócił- wyjaśnił - Chłopaki kulturalnie gadali i między nimi jest okey - dodał - Wiem że Ci ciężko bo czujesz się jakbyś zdradziła Kepe ale masz prawo do szczęścia nawet jeśli to nie jest Kepa - mruknął 
-Czuje się okropnie - powiedziałam - Mogę Ci zadać pytanie ? - zapytałam 
- Jasne , wal - poprawił się w krześle 
- Czy da się kochać więcej niż jedną osobę ? - spytałam 
- Da się ale zawsze ktoś z tej dwójki będzie ważniejszy - powiedział 
- Kocham Kepe ale z Benem to coś innego - powiedziałam - A nasza relacja od tego pocałunku poszła do przodu - mruknęłam 
- To idź w to - zaśmiał się - Martwisz się tylko czy Ben tego chce? - popatrzył na mnie - I co pomyśli Kepa? - zachowywał się jakby mnie przejrzał
- Skąd wiesz ?- spytałam 
- Masz to wypisane na twarzy - uśmiechnął się - Powiem Ci tak Ben codziennie o Ciebie pytał Timo , chciał to Ciebie napisać ale mówiliśmy mu żeby dał Ci czas tak samo Kepa - wyjaśnił - Hiszpan chce tylko żebyś była szczęśliwa musisz to wiedzieć - dodał wstając - Muszę lecieć ale wiesz gdzie nas znaleźć - dodał 
- Tak jasne - powiedziałam i uśmiechnęłam się - Dzięki Azpi - popatrzył na mnie i się uśmiechnął 
Kiedy wyszedł jeszcze chwilę posiedziałam i zebrałam się w sobie żeby zejść na dół. Kiedy zeszłam na dół wszyscy na mnie popatrzyli. 
- Azpi przekonał mnie żebym zeszła - uśmiechnęłam się do kapitana drużyny - Poza tym tęskniłam za Wami chłopakami - powiedziałam 
- My za Tobą też - powiedział Kepa , który do mnie podszedł i mnie przytulił za raz po nim Ben i cała reszta dużyny 
- Nie chce psuć chwili ale chłopaki dusicie mnie - ledwo to z siebie wydusiłam 
Od razu mnie puścili. 
- Przepraszam - powiedział do mnie Kurt - Nie powinienem się wtedy odzywać - dodał
- Nie musisz mnie przepraszać - podeszłam do niego - Chciałeś dobrze - powiedziałam - To ja zachowałam się nie do końca dobrze - zaczęłam 
- Nie ma Ci tego za złe- powiedział Kepa - Brakowało Cię u mnie w mieszkaniu - dodał 
- Mi Ciebie też brakowało - powiedziałam całkiem szczerze - Ale muszę z Wami pogadać oboma - pokazałam na jednego i drugiego - Osobno - dodałam 
- Jak dla mnie ok - powiedział Chilwell patrząc na mnie trochę niepewnie 
- Dla mnie też - mruknął Kepa jakby wiedział co chce mu powiedzieć 
- Super a teraz zapraszam na trening- przerwał nam prywate Frank 
- Mam nadzieje , że nie masz przeze mnie problemów - spytałam Wernera po cichu kiedy chłopaki się rozchodzili 
- Nie nie martw się - poklepał mnie po ramieniu
Poszłam do salki rehabilitacyjnej i zobaczyłam tam Kepa już prawię zapomniałam ,że odniósł kontuzje.
- Może ja się tym zajmę ? - zaproponowałam 
- A dasz rade? - spytał mnie mój przełożony 
- Tak praca na pierwszym miejscu - wyjaśniłam - I przepraszam za ostatnie dni - dodałam 
- Jasne każdy może mieć gorsze dni - powiedział - A teraz leć do niego - pokazał na Kepe 
- Jak się czujesz ?- spytałam na Hiszpana -  Jak ramiona - doprecyzowałam pytanie 
- W porządku - wyjaśnił - Mam nadzieje, że wrócę jak  najszybciej do rywalizacji o skład- powiedział 
- Mam nadzieje bez Ciebie to nie to samo - zaśmiałam się 
- Miejmy całe łamanie na raz- powiedział - Tu możemy spokojnie pogadać - dodał widząc moją minę 
- Kepa kocham Cię - powiedziałam - Ale jak przyjaciele - spojrzałam na niego - Nie chce niszczyć naszej przyjaźni wiesz o tym ? - spytałam go 
- Wiem - mruknął dość niepewnie - Wybierasz Bena co? - spojrzał na mnie 
- Kepa to nie tak - mruknęłam - Jesteś moim przyjacielem a Ben kimś więcej choć nie wiem co to jest - wyjaśniłam - Mam nadzieje że rozumiesz - dodałam 
- Jasne - był trochę zły 
- Nie chce Cie tracić - dodałam 
- I nie stracisz zawsze tu będę - powiedział ale widziałam że nie jest do końca zadowolony z mojej decyzji 
- Jeśli chcesz to wyniosę się z mieszkania jeśli chcesz pomyśleć bez mojej obecności - powiedziałam 
- Tak będzie najlepiej - mruknął - Potrzebuje czasu - wyjaśnił
- Dobrze , dziś kończę wcześniej więc zabiorę swoje rzeczy - powiedziałam spokojnie ale w środku mnie skręcało 
- Gdzie będziesz mieszkać? - spytał - U Bena ? - mruknął 
- Nie wiem - odparłam - Pewnie w Timo- dodałam - O się nie martw - mruknęłam 
- Ok - widziałam po nim że skończył rozmowę więc już nie ciągnęłam tego dalej 
Kiedy skończyłam poszłam umyć ręce i zaczęłam zbierać się do domu. Musiałam spytać Timo czy mogę się u niego zatrzymać na parę dni. Weszłam na boiska treningowe, trening właśnie się kończył, pomachałam nieśmiało do Niemca , który od razu do mnie podbiegł
- Co tam? - spytał 
- Mogę się u Ciebie zatrzymać na kilka dni - powiedziałam - Kepa potrzebuje przestrzeni - dodałam widząc jego minę 
- Chciałby Cię przetrzymać ale przyjeżdża moja mama - powiedział - Sama rozumiesz - poklepał mnie po ramieniu - Przepraszam - dodał - Może Chilly Cię przyjmię? - zaproponował
- Chciałam tego uniknąć ale chyba nie mam wyboru - dodałam - Dzięki - poklepałam go po ramieniu- Ej Chilwell - powiedziałam kiedy przechodził 
- Co tam piękna - mruknął kiedy odszedł od Kaia 
- Chciałam tego uniknąć ale chyba nie mam wyboru - zaczęłam - Mogę się u Ciebie zatrzymać na parę dni ? - dodałam widząc jego minę - Kepa potrzebuje przestrzeni - wyjaśniłam 
- Jasne, pewnie na ile tylko potrzebujesz - uśmiechnął się - Widzę że gadałaś już Kepą - powiedział - I chyba nie przyjął tego jakoś super - odparł
- To ja zaproponowałam , że może na parę dni się wyniosę - wyjaśniłam - Ja na jego miejscu też potrzebowałabym przestrzeni - wyjaśniłam 
- A ze mną kiedy pogadasz ? - spytał 
- Właśnie rozmawiamy - odparłam 
- Chyba nie to chciałaś mi powiedział - podniósł jedną brew do góry 
- Jeszcze się nie domyśliłeś - uśmiechnęłam się tajemniczo
- Wole żebyś mi to powiedziała wprost - powiedział 
- To później - lekko go odepchnęłam 
- Trzymam Cię za słowo- uśmiechnął się szeroko - Lecę bo później mam jeszcze trening- powiedział
- Ben - zawołałam za nim
- Podaj mi adres bo ja teraz kończe - powiedziałam - Pojadę , spakuje się żebym wiedziała gdzie mam przyjść - dodałam 
-Przyjedź tu to Cię zgarnę - uśmiechnął się i pobiegł do drzwi 
 Kiedy zostałam sama zaczęłam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam prosząc o to Bena. No ale jaki miałam inny wybór. Musiałam z nim pogadać i mieć nadzieje , że nie chce się spieszyć z niczym. Poszłam do swojego gabinetu wzięłam torebkę i pośpieszyłam na autobus odjeżdżający pod mieszkanie Kepy. Kiedy tam dotarłam zała mnie fala wspomnień. Z loocdownu i późniejszych czasów ale rozumiałam Kepe że chciał trochę odpocząć od tego wszystko. Wzięłam swoje walizki i poszłam się spakować , nigdy nie myślałam że mam tyle rzeczy. Kiedy jakoś się pozbierałam , wzięłam do ręki długopis i napisałam krótką notkę do Hiszpana. 

Pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć. 
Zawsze byłam i jestem Twoja przyjaciółką. 
Poczekam tyle ile będziesz potrzebować. 
Kluczę zostawię w skrzynce.
Anita XoXo 

Kiedy skończyłam pisać powiesiłam katkę na lodówce , zamknęłam za sobą drzwi , kluczę zostawiłam tam gdzie obiecałam. Poszłam na autobus , jechanie nim z dwoma dużymi walizkami wydawał się całkiem śmieszny. Kepa na pewno by się uśmiał. Kiedy po ciężkich przebojach dotarłam pod Cobham , chłopaki właśnie kończyli trening. Samochodu Kepy nigdzie nie widziałam , nie chciałam wchodzić do środka więc poczekałam na Anglika na zewnątrz. Kiedy w końcu przyszedł uśmiechnął się szeroko 
- To wszystko ? - spytał mnie - Spodziewałem się tu całej ciężarówki - zaśmiał się za co dostał w ramię- Ej a to za co ? - zapytał 
- Za naśmiewanie się ze mnie - powiedziałam - Jak się pewnie się domyślasz nie mam czasu na zakupy- wyjaśniłam - Ale uwierz że tego jest bardzo dużo - zaśmiałam się z niego 
- Daj - powiedział biorąc ode mnie dwie walizki - Kamienie? - popatrzył na mnie kiedy szłam z torebką i torbą z laptopem 
- Wyobraź sobie że ja jechałam z tym autobusem - powiedziałam 
- Nie mogłaś jechać taxą ? - spytał - Było by ci wygodniej- wyjaśnił 
- Chciałam się przejechać tą trasą po raz ostatni - powiedziałam - Kepa raczej szybko mi nie wybaczy- dodałam 
- Skończył przed nami i od razu pojechał do domu - oświadczył
- Domyślam się - mruknęłam 
- Wsiadaj - otworzył mi drzwi , a sam zapakował moje walizy do samochodu 
- W końcu do domu - ucieszył się gdy zapinał pasy 
- Aż tak źle dziś było ?- zapytałam - Kepa nigdy nie narzekał - odparłam 
- Nie ja nie narzekam - powiedział - Ale mi wkońcu powiesz - dodał 
- No fakt - uśmiechnęłam się - Myślałam o tym dzisiaj - powiedziałam 
- Domyślam się - uśmiechnął się kiesy puszczał Kaia by pojechał pierwszy ja tylko pomachałam do Niemca 
Do jego mieszkania jechaliśmy w milczeniu , ja zastanawiałam się jak ma zacząć rozmowę z Benem o tym że nie jest mi obojętny, kiedy on w dobrym humorze dudnił palcami o kierownice kiedy staliśmy w korku. Po około godzinie dojechaliśmy do mieszkania. 
- Mieszkasz całkiem blisko Cobham - zauważyłam - Będę mieć dalej na Uniwersytet ale jakoś ogarnę- wyjaśniłam 
- Będziesz jeździć albo uberem albo ja mogę Cię czasem podrzucać- zaproponował
- Jak ja mam zajęcia to tu jesteś już w Cobham - powiedziałam - Ogarnę coś nie martw się - poklepałam go po policzku kiedy się do mnie obrócił  
- Spoko ale ja zawsze jestem do dyspozycji - odparł 
- Dzięki za troskę - uśmiechnęłam się 
Po chwili znaleźliśmy się w jego mieszkaniu , było trochę inne niż Kepy, będę musiała się przyzwyczaić. Po pierwsze było mniejsze niż mojego Hiszpańskiego przyjaciela. 
- Co tam? - spytał mnie gdy zobaczył że rozglądam się po salonie 
- Małe jak na Ciebie- zaśmiałam się 
- Mieszkałem tu sam więc czego miałem potrzebować ? - zapytał - Mam w prawdzie jedną sypialnię ale jakoś ogarniamy - dodał patrząc na mnie 
- Tak nie martw się wystarczy mi kanapa w salonie - powiedziałam 
- Myślisz że pozwolę Ci spać na kanapie? - był zdziwiony - Jesteś moim gościem , śpisz w sypialni - dodał widząc moją minę 
- O nie ty śpisz u siebie - powiedziałam - Musisz się wysypiać - dodałam patrząc na niego 
- Mam inny pomysł- zaczął- Oboje śpijmy w sypialni - zaproponował -Nie dotknę Cię dopóki się nie zgodzisz - powiedział 
- To nie tak że bym nie chciała Ben -zaczęłam - Ale nie chce się śpieszyć - oświadczyłam 
- Łapie - powiedział był trochę zły  
- Ben znaczysz dla mnie dużo więcej niż Kepa - powiedziałam - Nie chce później żałować, że z czymś się pośpieszyliśmy - powiedziałam podchodząc do niego bliżej 
- Zależy Ci na mnie? - spytał - Powiedz to żeby wiedział na czym stoje- dodał 
- Tak Ben zależy mi na Tobie- powiedziałam 
On odwrócił się do mnie i mnie pocałował, to był krótki , słodki pocałunek. 
- To chyba mogę - zapytał 
- Tak - uśmiechnęłam się do niego , lekko objęłam go w pasie , położyłam głowę na jego klatce piersiowej 
Staliśmy tak chwilę kiedy Ben się odezwał. 
- Nie chcesz się ogarniać czy coś? -spytał patrząc na mnie w góry 
- W sumie to nie wiem - odparłam - Zjadłabym coś - mruknęłam przypominając sobie jedyny posiłek, który zjadłam 
- Mogę Ci coś zrobić - zaproponował 
- Jasne , dzięki - szybko go pocałowałam - A ja pójdę do łazienki się ogarnąć- odparłam 
Najpierw poszłam do jednej z walizek wyjmując piżamę i jakieś ręczniki. Szukałam tylko żelu. 
- Cholera -syknęłam 
- Co tam? - Ben wychylił się za drzwi 
- Nie wiem gdzie wsadziłam żel - byłam wkurzona - Może wogóle go nie wzięłam - dodałam 
- To w czym problem weź mój - odparł 
- I będę pachnieć jak ty - zaśmiałam się 
- Jakoś przeżyje - pokazał mi język 
Kiedy zostawił mnie samą , wzięłam gorący prysznic , który okazał się kojący dla moich mięśni. Po kilku minutach byłam przebrana i siedziałam z Benem w jego kuchni. 
- Bardzo dobre - pochwaliłam swojego gospodarza 
- Dziękuje - uśmiechnął się - Teraz ja idę - wskazał na drzwi 
- Nie krępuj się - powiedziałam
Kiedy skończyłam jeść , posprzątałam za sobą, poszłam do salonu i usiadłam na sofie, okzała się całkiem miekka i przyjemna. Spojrzałam na zegar stojący na przeciwko wskazywał 22 trochę nam się zeszło.
- O czym myślisz? - spytał mnie Ben który wyszedł w samych bokserkach 
- O tym że powinieneś się ubrać- zaśmiałam się - A tak poważnie to już trochę późno - dodałam 
- Jesteś już zmęczona? - zapytał 
- Nie spałam z 3 dni - powiedziałam całkiem serio 
- To trzeba było tak od razu - powiedział - Już Ci przyniosę rzeczy do spania - odparł
Po kilku chwilach wrócił z poduszką i kołdrą. 
- Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego 
- Moja propozycja jest nadal aktualna - oświadczył i wyszedł 
Ułożyłam sobie wszytko na kanapie , zgasiłam światło , słyszałam że w sypialni Bena chodzi telewizor. Podłożyłam się na kanapie w nadziei , że szybko zasnę. Niestety sen nie przychodził. Po kilku nieudanych próbach zaśnięcia spojrzałam na zegarek. Wskazywał północ. Jakąś godzinę temu Ben zgasił Tv. Wstałam, napiłam się wody, wzięłam swoją poduszkę i kołdrę i poszłam do pokoju Chilwella. Obiecałam sobie że nie będe się z niczym śpieszyć ale nie mogłam zasnąć. Próbowałam wejść po cichu ale uderzyłam ręką o półkę i Ben się obudził. 
- Przepraszam Ben , nie chciałam Cię budzić- zaczęłam
- Nie tłumacz się tylko właź - odparł- Obiecuje ręce przy sobie - dodał 
Położyłam się obok niego , przykryłam swoją kołdrą. 
- Dobranoc Ben - powiedziałam cicho 
- Dobranoc Anita - wychrypiał cicho chyba na nowo zasypiał 
Odwróciłam się by na niego popatrzeć aż po chwili zasnęłam.

Trzy

  Na wyjazd do Rosji cieszyłam się jak dziecko. Cieszyłam się że sztab trenerski dał mi taką szanse, patrząc na to że kończył mi się powoli kontrakt z Chelsea. W ostatnim momencie ze składu wypadł Kepa , był wściekły na siebie że nie mógł pojechać bo wiedział , że ma duże szanse na wyjście w I składzie. Było mi bardzo przykro, że nie mógł jechać.  Kiedy się pakowałam widziałam jego smutną ale z drugiej strony uśmiechniętą minę.
- Chłopaki się Tobą zaopiekują - musnął moje włosy 
- Wiem Kepa nie przejmuj się - założyłam kosmyk włosów za ucho
-Odwiozę Cię chociaż - odparł - Chyba że umówiłaś się z Chilwell'em - dodał 
- Nie , nie umawiałam się z nim - wyjaśniłam - Chodź- wskazałam na drzwi
We dwójkę wyszliśmy na parking , później do samochodu. 
- Jak ty sobie beze mnie poradzisz co ? - zaśmiałam się 
- Jakoś - powiedział - I tak większość czasu będę spędzał w Cobham - odparł - I to tylko dwa dni - zaśmiał się 
- No tak - prychnęłam - Wiem że będziesz tęsknił - dodałam
- Chyba marzysz - zaśmiał się wytrzeszczając zęby 
- Ja ? - udałam oburzoną - Nie - zaśmiałam się w głos 
Mimo pocałunku nasze relacje się nie pogorszyły. Cieszyłam się bo w Londynie miałam tylko jego. Po jakiś 40 min byliśmy na lotnisku. Wysiadłam z auta i od razu napotkałam uśmiechniętego Bena. 
- Trzymaj się Kepa - uśmiechnęłam się do niego , machając na pożeganie
- Daj im popalić - krzyknął za mną
- Jak zawsze - odkrzyknęłam i ostatni raz się do niego odwróciłam
Potem był już Ben, który na mnie czekał. 
- Może nie badź dla nas aż taka zła - uśmiechnął się szeroko 
- Ktoś musi nad Wami trzymać bat - powiedziałam 
- Bat nad nami ? - zapytał mnie Timo , który objął mnie po przyjacielsku ramieniem 
- A nad kim? - udawałam , że nie wiem o co chodzi 
- Niech Pan zobaczy kogo przyprowadziliśmy - powiedział do Franka Lamparda Chilly - Nasza mała zguba - zaśmiał się 
- W samą porę- odparł trener - Czekaliśmy na Ciebie - dodał widząc moją minę
- Nie moja wina ,że Kepa prowadzi jak prowadzi - zaśmiałam się ale od razu posmutniałam- Przecież się nie spóźniłam - odparłam - Jestem na czas więc w czym problem - dodałam 
- Nie ma problemu nie denerwuj się - poklepał mnie po ramieniu Lampart - Chłopcy w szczególności jeden się niecierpliwił - dodał 
- Niech zgadnę - popatrzyłam na nich udając że nie mam pojęcia o co chodzi - Timo -zaśmiałam się 
- Wiadomo - podtrzymał moją wersje 
Poczułam na sobie wzrok Chilwell'a , w odpowiedzi się do niego uśmiechnęłam ale później ogarnęłam, że on tego nie widzi bo przecież mamy maski. No tak pandemia. 
- I jak cieszysz się że lecisz z nami? - zapytał mnie Cezar 
- Mało powiedziane - klasnęłam w dłonie - Ja nie spałam całą noc bo jestem tak podekscytowana - zaśmiałam się - Przed Kepą musiałam trochę się stopować bo jemu było dostatecznie przykro - dodałam 
- Fakt tak w ostatniej chwili złapał kontuzje - odparł Mateo - Ostatnio był w ogóle jakiś nieobecny duchem może wiesz coś o tym? - zapytał
- Nie mam pojęcie - powiedziałam choć domyślałam się dlaczego - Przez ostatnie dni mało rozmawialiśmy- wyjaśniłam - Ja albo byłam na uczelni albo tutaj a w domu to raczej pisałam prace - dodałam 
- Wy i tak przecież się pokłóciliście trochę no nie? - dopytywał mnie Tammy 
- Pogadaliśmy o tym w domu ale wiecie jak jest - powiedziałam - Każde z nas ma swoje zdanie na ten temat i jakoś nie możemy się dogadać ale konflikt względnie zażegnany - dodałam  
- To dobrze - ucieszył się Caballero - No co nie lubię niesmaków w drużynie - dodał kiedy wszyscy na niego spojrzeli 
- Między mną i Kepą nie było niesmaków - zaśmiałam się - Po prostu mamy odmienne zdania na jeden temat- wyjaśniłam 
-A na jaki ? - dopytywał Chilly 
- Jego zapytaj -odparłam - Bo ja za bardzo nie chce o tym gadać - dodałam i poszłam w stronę samolotu
- O ciebie - zdążyłam usłyszeć - Tak myślę - usłyszałam głos Azpilicuety 
Reszty rozmowy nie słyszałam bo odeszłam w stronę bramek by udać się do samolotu. Te dwa dni zapowiadały się po prostu świetnie. Kiedy znalazłam się bezpiecznie w samolocie usiadłam na wyznaczonym miejscu. Wyjęłam i zaczęłam czytać. Chłopaki zaczęli się schodzić i nagle koło mnie usiadł Timo Werner. 
- Będę towarzyszem podróży - powiedział uśmiechnięty 
- Dobrze, że to ty - ucieszyłam się - Nie potrzebuje kolejnych dramatów i rewelacji- odparłam 
- A więc na serio poszło o Bena ? - zapytał cicho - Jeśli mogę spytać - dodał widząc moją zmarnowaną minę 
- Pocałował mnie - odparłam krótko 
- Że co?!- krzyknął Timo aż wszyscy się na nas popatrzyli - No co boi się latać - odparł Niemiec - Nie róbcie z tego problemów - powiedział - Ale że Ben czy Kepa ? - dopytywał cicho 
- Dzięki - mruknęłam - Że Kepa - dodałam - Powiedział że muszę wiedzieć że mam wybór - powiedziałam gdy ogłoszono komunikat o starcie
- Boisz się - krzyknął Ben , który siedział 3 rzędy dalej z  Mountem - Potem mogę się wymienić z Timo- dodał 
- Nie trzeba Ben - powiedział - Wystarczy mi towarzystwo Timo - odparłam z uśmiechem - Pogadam sobie z Nim po niemiecku - dodałam widząc wzrok Timo uśmiechnęłam się szeroko 
- Umiesz niemiecki ? - spytał w swoim ojczystym języku 
- Oczywiście - uśmiechnęłam się - I czuje się bezpiecznie gadając o Kepie w tym języku - odparłam wiedząc że Rudiger i Havertz siedzą daleko od nas 
- Fakt - mruknął - Więc wracając do Kepy, kiedy to zrobił? - zapytał 
- W dzień w który odwiozłeś mnie do domu - powiedziałam - Byłam strasznie zdziwiona - dodałam widząc jego minę 
- Nie dziwię się - zaśmiał się - Domyślałem się że on coś do Ciebie ma z resztą powiedziałem Ci o tym ale nie myślałem że Cię pocałuje - mruknął 
- Głupio mi o tym z Tobą rozmawiać - zaczęłam 
- Daj spokój - poklepał mnie po udzie - Jestem tu jednym gościem, z którym możesz o tym pogadać nie wliczając dwóch zainteresowanych- dodał - To co do nich czujesz? - wypiął się z pasów i odwrócił w moją stronę 
- Kepa to mój przyjaciel - powiedziałam pewnie - A Ben obiecałam sama sobie że już nigdy się nie zaangażuje - wyjaśniłam
- Czyli Ben nie jest Ci obojętny ? - dopytywał 
- Czy ja wiem - zastanawiałam się - Nie wiem sama czy coś do niego czuje bo nie dopuszczałam do siebie tej myśli - zaśmiałam się - Odkąd przyszedł coś iskrzyło ale nigdy nie miałam czasu się nad tym zastanowić - dodałam krótko
- Między Waszą dwójką jest taki ogień , którego nie widziałem jeszcze nigdy - podparł - Jak długo żyje- zaśmiał się 
-Żyjesz tyle samo lat co ja - uśmiechnęłam się 
- No wiem - powiedział - Jestem parę miesięcy starszy od Ciebie- odparł dumnie 
- No tak - udarłam się na pół samolotu - Przepraszam - dodałam 
- Nie martw się o ten trójkąt wszystko się ułoży - pocieszył mnie 
- Mam nadzieje - klasnęłam w dłonie - Czeka nas  długi lot - westchnęłam 
- Ale w dobrym towarzystwie - wskazał na siebie
- Pewka - powiedziałam - Nigdy nie przeszło mi przez głowę, że będę siedziała w samolocie z piłkarzami ukochanej drużyny - byłam radosna 
- Widzisz spełniasz marzenia - odwrócił się do nam Azpilicueta 
- Żebyś wiedział - odparłam - Pół życia poświeciłam kibicowaniu Chelsea - wyjaśniłam - Uczyłam się footballu na największych legendach klubu a teraz z mam zaszczyt z nimi współpracować - dodałam 
- Ulubiony zawodnik Chelsea? - zapytał uradowany Jorhinio 
- Ale przez te wszystkie lata? - dopytywałam - Bo na przestrzeni lat to trochę było - uśmiechnęłam się 
- No powiedzmy , że z początkowych lat - odparł 
- Ciężko jednego wybrać - zamyśliłam się - Wiadomo masz znakomity trener Frank , Peter Cech , John Terry , Didier Drogba , naprawdę ciężko wybrać - odparłam wesoło 
- A późniejsze czasy ? - powiedział Timo 
- Chyba nie będę oryginalna jak powiem Eden Hazard - uśmiechnęłam się wesoło - Było mi przykro jak dowiedziałam się że odchodzi - wyjaśniłam - Płakałam z 2 miesiące - dodałam łapiąc się za głowę - Zaraz potem przyjęli mnie na staż , byłam w ciężkim szoku - zawstydziłam się 
- A teraz masz ulubieńców? - to pytanie padło z ust Chilly'ego 
- Powiem tak , uwielbiam Was wszystkich jednakowo - powiedziałam - I to wam musi wystarczyć - dodałam - Moja przyjaźń z Kepą mnie nie zaślepiła i Go nie faworyzuje - wyjaśniłam 
-Przynajmniej tyle - zaśmiał się Kurt - No co ? - powiedział gdy wszyscy na niego spojrzeli
- Nic Kurt - zaśmiałam się - Szkoda , że nie ma go z Nami - wzruszyłam ramionami
- Mieszkasz z nim nie masz Go czasem dość? - pytał mnie włoski defensor 
- Czasem tak - zaśmiałam się - Ale to mój jedyny przyjaciel w Londynie , jest dla mnie jak rodzina - wyjaśniłam 
- Twoja rodzina została w Polsce ? - zapytał Werner 
- Tak - mruknęłam -Dzwonimy do siebie codziennie ale to nie to samo - dodałam- Ale taka jest cena spełniania marzeń - mruknęłam - Nie mówmy już o tym- powiedziałam 
- Jak chcesz - po ramieniu poklepał mnie Timo - Ja też jestem Twoim przyjacielem - powiedział - I chyba każdy z Nas - odparł 
- Ja na pewno - pomachał mi Ben 
Uśmiechnęłam się do niego szeroko bo nie wiedziałaby co mam mu powiedz. Wtedy zobaczyłam minę Wernera i już chyba wiem o czym mówił. Położyłam głowę o okienko i zapatrzyłam się w horyzont nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Ostatnie dni były dla mnie męczące więc zasnęłam jak dziecko. 
Obudziłam się gdzieś koło lądowania. Byłam przykryta bluzą Timo. 
- Hej - zachrypnęłam się - Przepraszam że zasnęłam ale byłam tak zmęczona że nawet nie wiem kiedy- powiedziałam 
- Nie masz za co przepraszać- powiedział - Każdemu może się zdążyć - zaśmiał się 
- Chrapałaś- odwrócił się do nas Jorhinio 
- Ja wcale nie - broniłam się - To na pewno Timo - powiedziałam 
Po wylądowaniu pojechaliśmy na stadion Kranodaru żeby chłopaki odbyli trening, sama nie miałam za bardzo nic do roboty. Może po treningu jakaś krótka fizjoterapia a tak to się nudziłam ale to dobrze bo to pokazuje, że chłopcy są dobrze przygotowani do meczu. Pojechaliśmy do hotelu gdzie okazało się, że mam samodzielny pokój. 
- To są plusy bycia kobietą- powiedziałam do Bena, który narzekał - Wyśpię się i nikt mi nie będzie chrapał pod uchem - puściłam oczko Wernerowi. 
Kiedy się tam znalazłam mogłam spokojnie napisać wiadomość do Kepy.
Do:Kepa
Jestem już w pokoju , cały lot przespałam. Timo się mną opiekował. Chłopcy po treningu. Jutro mój wielki dzień. Szkoda że nie ma Cię z Nami 
Miałam nadzieję ,że nie jest zły że tak późno do niego napisałam. Poszłam się kąpać i po około 30 byłam gotowa żeby położyć się spać. Leżałam już w łóżku ale jeszcze raz sprawdziłam czy dostałam wiadomości od Kepy. Nie było jej ale była inna.
Od:Ben Chilwell
Mogłabyś tutaj podejść? Pilne. Przyjdź proszę.Pokój 220. :)
Nie wiedząc o co chodzi nie przebierając poszłam do wskazanego pokój. Zapukałam do drzwi lekko zdenerwowana, nie miałam pojęcia co mógł ode mnie chcieć o tej porze. Po kilku sekundach otworzył mi drzwi w ręczniku owiniętym na biodrach z włosów ciekła mu jeszcze woda. 
- Może wrócę za chwilę - wskazałam na drzwi próbując na niego nie patrzeć
- Właź nie gadaj - otworzył drzwi szerzej wpuszczając mnie do środka
- Jesteś sam ? - spytałam patrząc na puste łóżko jego kompana 
- -Kurt gdzieś poszedł - odparł patrząc na mnie tak intensywnie że nie potrafiłam się skupić - Czego nie chciałaś żebym zamienił się z Timo ? - zapytał
- To jest takie pilne? - spytałam - Myślałam że się coś stało- dodałam 
- Nie odpowiedziałaś- powiedział 
- Nie chciałam bo już wystarczające jest zamieszanie wokół naszej trójki - powiedziałam - I nie że nie chciałam ale uznałam że tak będzie lepiej- odparłam 
- Naszej trójki? - był zdziwiony 
- Ja , ty i Kepa - powiedziałam - Nie udawaj głupiego - wskazałam na niego 
- Nie udaje - zaśmiał - Wiem że ty i Kepa - zaczął 
- Tylko się przyjaźnimy- skończyłam za niego szybko 
- To chciałem usłyszeć - powiedział podchodząc do mnie bliżej - A ja i ty ? - spytał blisko moich ust 
- Ben - zaczęłam 
Nie zdążyłam niczego powiedzieć bo całował mnie tak jak jeszcze nikt chyba w życiu. Nie wiele myśląc oddałam mu pocałunek. Włożyłam mu palce we włosy a on chyba uznał to za pozwolenie bo przywarł do mnie mocniej.
- YYYHH - ktoś chrząknął, a ja odskoczyłam od Bena 
- Kurt to ty - popatrzyłam na niego - Ja już wychodziłam - mruknęłam i udałam się w stronę drzwi
Kiedy wracałam do pokoju nie wierzyłam w to co właśnie się stało. Czułam się okropnie, łzy same mi pociekły. Kiedy znalazłam się w pokoju od razu położyłam się do łóżka. 
Na następny dzień , szybkie śniadanie , na którym siedziałam obok Timo , musiałam znosić dziwny wzrok Kurta , przez który czułam się jeszcze bardziej żałośnie. Później trening , mecz ,powrót do Londynu . Kiedy wracałam do domu taksówką , nie wiedziałam co mam myśleć. Był późny wieczór i jedne o czym myślałam to żeby puść spać. Męczyły mnie wyrzuty sumienia, może powinnam pogadać z Kepą i co mu powiem , że całowałam się z jego kumplem z zespołu to mu na pewno nie pomoże. Co do Bena z nim też powinnam pogadać ale nie wiedziałam co miałaby powiedzieć. 
Kiedy weszłam do mieszkania Kepa jak zwykle oglądał Tv w salonie. 
- Cześć Arizzabalaga - uśmiechnęłam się do niego 
- OOO hej piękna - wstał i mnie uściskał - Jesteś głodna? - spytał mnie 
- Taak jak wilk - powiedziałam - Gotowałaś? - spojrzałam na wyspę kuchenną 
- No ty - podrapał się w głowę - Zamówiłem żarcie- uśmiechnął się 
- Cudnowie - klasnęłam w dłonie - Wykąpie się ok i zjem - wskazałam 
- Jasne pewnie- poklepał mnie po ramieniu
Szybko poszłam się kąpać byłam tak zmęczona, że nie miałam siły myśleć. Gorąca woda pomagała mi się odprężyć po kilku minutach byłam wykąpana ale zapomniałam wziąć swoich rzeczy więc zdecydowałam się wziąć koszulkę Kepy. Kiedy wyszłam stwierdziłam że to był błąd patrzył się na mnie jak na dziewczynę a nie jak przyjaciółkę. 
- To gdzie to żarcie ? - spytałam próbując na niego nie patrzeć 
- To hiszpańska kuchnia- powiedział - Mam nadzieje , że będzie Ci smakować- mruknął 
- Dzięki na pewno - uśmiechnęłam się do niego 
- Opowiadaj jak było ? - zapytał - Ze szczegółami - klasnął w dłonie 
Opowiedziałam mu wszystko , pomijając tylko fragment o mnie i o Benie to by go dobiło. Później oglądaliśmy Tv ale ja po kilku minutach zasnęłam na kanapie. 

Obudziłam się , spojrzałam na zegarek widniała na nim godzina 11. Byłam cholernie spóźniona. Szybko się wykąpałam , ubrałam i pojechałam do Cobham. Pawie wbiegłam do tej stołówki. Wszytscy na mnie patrzyli. 
- Przepraszam , Kepa mnie nie obudził - powiedziałam 
- Spałaś więc Cię nie budziłem - bronił się 
- Nie przyszło Ci do głowy że mam na rano do pracy ? - podniosłam brew
- Ale - zaczał 
- Dobra nie tłumacz się - powiedziałam i ruszyłam w kierunku drzwi kiedy usłyszałam głos Timo 
- Anita? - był spokojny -Moja dziewczyna przyjdzie dziś do Cobham chciałem żebyś ją poznała - powiedział 
- Super - ucieszyłam się - Wkońcu będą tu jakieś estrogeny bo Wasz nadmiar testosteronu mi szkodzi - zażartowałam - Daj znać jak przyjdzie - uśmiechnęłam się do niego 
- Dla Ciebie zawsze miła a na mnie tylko krzyczy - powiedział Kepa 
Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam wypełniać papiery, które musiałam nadrobić z rana. Koło 15 dostałam wiadomość od Timo. Kiedy zeszłam koło Timo stała śliczna blondynka. Od razu szeroko się uśmiechnęłam. 
- Cześć jestem Anita- podałam blondynce rękę 
- Jestem Julia - uśmiechnęłam - Timo dużo o tobie mówił- uśmiechnęła się do mnie 
- Jak mówi o tobie to nie umie się zamknąć - puściłam do Niemca oczko 
- Jesteś tu jedyną kobietą ? - spytała mnie 
- Tak nie licząc przemiłych i kochanych Pań z kuchni - powiedziałam
- To musisz się tu nudzić - zaśmiała się
- Zgadza się dodatkowo ich testosteron nie pomaga - wskazałam na chłopaków z drużyny - Kocham Was ale czasem potrzebuje pogadać z kobietą- mój wzrok padł na Kepę i Bena
- Ze mną możesz o wszytskim pogadać - powiedział Kepa 
- Kepa nie obaź się ale o ile wiem nie posiadasz macicy - odparłam - Są rzeczy , które kobieta musi omówić z kobietą- powiedziałam- Mam z nim urwanie głowy - zwróciłam się do Julii - Chodź pokaże Ci gdzie pracuje i odpoczniemy od męskiej części - zachęciłam ją dłonia
Kiedy pokazałam jej gdzie pracuje , trochę porozmawiałyśmy i umówiłyśmy się na zakupy. Od razu się polubiliśmy. Po zakończonym dniu pracy pojechałam z Kepą do domu.