niedziela, 5 września 2021

Dwanaście

Po moim pijackim telefonie do Bena, gdzie powiedziałam , że Go kocham unikałam z nim kontaktu nawet wzrokowego. Było mi strasznie głupio na drugi dzień i przez kolejny tydzień. Moje relacje z Kepą uległy poprawie. Doszliśmy do wniosku, że wolimy się przyjaźnić niż ciągle kłócić i robić nie potrzebne dymy. Poza tym on wciąż kochał Andree, a ja kochałam Bena. Po tym jak większość zawodników pojechało na kadrę w klubie zapanował typowy dla tego okresu spokój. Jak zawsze sprawdzałam jak się czują na siłowni i czy nie potrzebują pomocy, po tym jak miałam serię masaży dla swoich zawodników. 
- Możesz pogadać z Benem - zagadał do mnie Marcos Alonso , gdy kończyłam go masować  
- Co się stało ? - spytałam - Coś go gnębi czy coś ? - spojrzałam na niego 
- Trochę jest smutny bo nie pojechał na kadrę - oświadczył - Ale chyba to wiesz - dodał 
- Oczywiście , że wiem - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem
- No bo nie wiedziałam bo ostatnio ze sobą nie rozmawiacie - powiedział - Nie chce wiedzieć dlaczego go unikasz - zaśmiał się 
- I tak bym Ci nie powiedziała - zaśmiałam się - Gotowe - poklepałam go po plecach - Pogadam z nim - dodałam bo widziałam jego minę 
- Dzięki - powiedział nie bardzo wiedziałam za co mi dziękował 
Wyszłam z gabinetu postanowiłam przed rozmową z Benem napić się wody, więc poszłam na górę. Po około 15 minutach poszłam do ich siłowni. Ben stał przy lustrze i wyciskał handelkami na ramiona. 
- Ben możemy pogadać ? - popatrzyłam na niego patrząc w lustro ale on nie podniósł na mnie wzroku , nadal z zawziętością podnosił ciężary - Ben - powtórzyłam 
- No co tam ? - spojrzał na mnie w końcu - W końcu się do mnie odzywasz - zauważył 
- Wiesz , że na spokojnie wrócisz do kadry i do składu prawda - położyłam dłoń na jego ramieniu - Tylko musisz wrócić do trybu meczowego - Ben nie strząsnął mojej ręki ale nadal podnosił ciężary z zawziętością 
- Jak mam wrócić jak nie gram - podniósł i opuścił ciężar tak , że poczułam jak napinają mu się ramiona i barki 
- Będziesz grał zobaczysz - powiedziałam - Przecież Tuchel też ci to mówił - zauważyłam - I Southgate również- dodałam 
- Wiem ale czuje się beznadzieje - powiedział lekko smutny 
- No co ty - ścisnęłam jego ramię mocniej - Wrócisz i będzie dobrze - uśmiechnęłam się do niego - Wiesz, że na mnie możesz zawsze liczyć - dodałam 
- Jakoś ostatnio mnie unikałaś - zauważył i znów zaczął podnosić ciężary 
- Było mi lekko głupio po tym jak do Ciebie zadzwoniłam - mruknęłam - No wiesz - dodałam 
- Tak wiem - odparł nie patrząc na mnie - Nie powiedziałaś nic czego już bym nie wiedział - uśmiechnął się do mnie podnosząc głowę 
- Ale i tak mega głupia sytuacja - powiedziałam nadal trzymając rękę na jego barku 
- Nie masz się czym przejmować serio - odwrócił się do mnie tak , że dzieliły nas jego handelki
- Przynajmniej tyle - uśmiechnęłam się wesoło - Pójdę zobaczyć co u reszty - wskazałam za sobie bo temperatura między nami niebezpiecznie wzrosła 
- Jasne - uśmiechnął się , a ja lekko odeszłam - Poczekaj - powiedział szybko 
- Co tam coś Cię zabolało ? - podeszłam do niego szybko 
- Nie to nie to - uśmiechnął się - Tak sobie pomyślałem , że może zechciałabyś ze mną pójść na kolację czy coś - zaproponował 
- Jasne , chętnie - odpowiedziałam - Będzie mi niezmiernie miło - dodałam lekko przygryzając dolną wargę 
- Mnie również - uśmiechnął się - Przyjadę po Ciebie o 19 ok ? - zapytał - Mieszkasz u Kepy ? - dodał 
- Ok , super - powiedziałam - Nie u Timo i Julii - wyjaśniałam 
- No dobra - powiedział - To do 19 - odparł 
- Do zobaczenia - mruknęłam i wróciłam do pracy 
Chodziłam między zawodnikami i patrzyłam czy nie potrzebują mojej pomocy. W końcu dotarłam do Kepy. 
- Co tam ? - zaśmiał się - Widzę , że gadałaś z Benem - powiedział 
- Eee  no tak - popatrzyłam na niego - Umówiliśmy się nawet na kolację - powiedziałam siadając obok niego , żeby nikt nie słyszał 
- W końcu - uśmiechnął się - Cieszę się , że Wam się jakoś układa - oświadczył 
- To tylko kolacja - wyjaśniłam - Raczej nic zobowiązującego - powiedziałam 
- OH no jasne - uderzył się w nogę 
- Żyjesz? - spytałam go - Pomóc Ci ?- spytałam go - Coś Cię boli? - złapałam go za nogę 
- Nie chyba jest dobrze - powiedział 
- Czekaj może przyniosę Ci lód - podniosłam głowę i zobaczyłam na sobie wzrok Bena - Pokaż mi to proszę - powiedziałam ostro - |Bo John mnie zabije jak tego nie zobaczę - dodałam podnosząc mu termę do góry żeby zobaczyć co tam się stało 
- Nic mi nie będzie - zaśmiałam się - No ale ok proszę - przestał zasłaniać sobie nogę
- Będziesz żył - zaśmiałam się - przyniosę ci lód to przyłożysz sobie do nogi - oznajmiłam 
- Nie - mruknął - Ty to zrobisz - powiedział dużo głośniej 
- Kepa serio- powiedziałam kiedy wróciłam z lodem - Jesteś głupi - przyłożyłam mu lód bez ostrzeżenia więc aż syknął 
- A to za co ? - krzyknął - To jest mega zimne - syknął 
- Kepa to lód więc czego się spodziewałeś?  - spojrzałam na niego - Że to będzie ciepłe - powiedziałam 
- No nie ale mogłaś uprzedzić - zauważył 
- To za Twój głupi komentarz - powiedziałam 
- Jak zwykle się obrażasz - zauważył 
- Ja się na Ciebie nie obraziłam- poczochrałam mu włosy - Spadam na górę się przebrać - powiedziałam  - I Tobie też to radzę - zaśmiałam się 
- Jasne - mruknął 
Poszłam na górę do swojego gabinetu żeby zabrać rzeczy i się przebrać. Musiałam jeszcze dotrzeć do domu Timo i Julii, na szczęście Timo pozwolił mi jeździć swoim samochodem. Nie cierpiałam tego ale musiałam dać sobie sama radę. Myślałam o tym , żeby wynająć sobie swoje mieszkanie, żeby dłużej nie siedzieć na głowie Timo , co łączyło się z tym że będę musiałam zainwestować w samochód. No nic zeszłam na dół i ruszyłam na parking. 
- Anita - usłyszałam za sobą głos Bena - Podwieźć Cię - zapytał 
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się - Timo pożyczył mi samochód - wskazałam na rovera 
- Jeździsz - popatrzył na mnie z uśmiechem 
- No radze sobie jakoś - zaśmiałam się 
- W takim razie to widzimy się o 19 - powiedział łapiąc mnie za przedramię 
- Jasne - uśmiechnęłam się - Mam się jakoś specjalnie ubrać - wskazałam na siebie 
- Możesz iść nawet tak ubrana - uśmiechnął się 
- Tak nie pójdę - zaśmiałam się - Coś wymyśle - dodałam - Dobra jadę bo za nim ja dojdę to mi zejdzie- powiedziałam 
- Dobra tylko dojedz bezpiecznie - poprosił 
- Jak zawsze - uśmiechnęłam się - Ty też - dodałam 
- Wiadmo - zasalutował i poszedł do swojego bmw 
Sama wsiadłam do samochodu i puściłam go pierwszego , żeby nie widział jak żałośnie prowadzę samochód. Cała droga minęła mi całkiem w porządku dojechałam spokojnie i bezpiecznie do celu. Na szczęście dom Timo nie był aż tak daleko oddalony do Cobham , wybrał idealną lokalizację. Weszłam do mieszkania gdzie na mnie czekała Julia siedząca na kanapie. 
- Jak się czujesz ? - spytałam ją gdy weszłam 
- Chyba w porządku - powiedziała - Dziś było mi tylko niedobrze - stwierdziła 
- No to dobrze - uśmiechnęłam się do niej - Będziesz zła jak wyjdę dziś z Benem? - spytałam ją 
- No co ty nigdy - uśmiechnęła się do mnie - Gdzie idziecie ? - spytała mnie 
- Na kolację - powiedziałam szybko - Powiedział , że nawet tak mogę iść ale ja coś wymyśle - dodałam widząc jej minę 
- Ja myślę - zaśmiała się - Załóż tą czarną sukienkę , którą kupiłyśmy na zakupach - dodała 
- Nie tylko nie ją - powiedziałam 
- Ją no proszę - powiedziała - Ben będzie zachwycony - uśmiechnęła się - I załóż jakąś ładną bieliznę - puściła mi oczko 
- Idziemy na kolację - zauważyłam 
- Ale nie wiesz czy nie skończy się na śniadaniu - poruszała brwiami zupełnie jak Timo 
- Jesteś niemożliwa - stwierdziłam - Idę się ogarniać bo w koncu nie zdążę - dodałam 
- Jasne - pokazałam mi kciuk w górę i dalej położyła się na kanapie 
Przez tą ciążę pomieszało jej się w głowię , naprawdę. Myślała tylko o jednym przez co musiałam wysłuchiwać Timo przez cała drogę do Cobham. Jeszcze nic nie wiedział i miałam mu nie mówić póki Julia nie znajdzie sposobu , żeby mu to oznajmić. Od tej pory byłam strażnikiem jej tajemnicy co naprawdę nie było m na rękę ale wiedziałam , że ona potrzebuje czasu i mojego wsparcia bo oprócz mnie i Sophie , dziewczyny Kaia nie miała nikogo w UK. Weszłam do pokoju , który aktualnie zajmowałam  i zaczęłam przeglądać rzeczy które mogłabym założyć i nie wyglądały by na zbyt wyzywające i zobowiązujące. Moja czarna sukienka była na to najbardziej odpowiednia. Zdecydowałam się ją ubrać bo co mi innego pozostało. Poszłam na łazienki wzięłam prysznic , ubrałam ładną ale nie wymagającą bieliznę i ubrałam na siebie sukienkę. Do tego założyłam trampki żeby przełamać tą elegancję i wdług mnie było w porządku. Zrobiłam sobie makijaż trochę mocniejszy niż zazwyczaj i byłam gotowa do wyjścia. 
- NO no - uśmiechnęła się szeroko - Posłuchałaś mnie - dodała 
- Nic lepszego nie znalazłam - wyjaśniłam 
- Ale Twój akcent musi być - zaznaczyła - Załóż te jasne, w których byłaś na urodzinach Steph - dodała 
- Nie uważasz że wtedy będę wyglądać dość elegancko - zauważyłam 
- Nie - powiedziała 
- Jednak zostanę przy trampkach - oznajmiłam - Ta ciąża miesza Ci w głowie - zaśmiałam się 
- Zawsze chodzę na randki w obcasach - oświadczyła - Ale jak widzę ty wolisz na płasko - zaśmiała się 
- Oczywiście - mruknęłam , gdy usłyszałam dźwięk dzwonka - To chyba Ben , otworzę - powiedziałam krótko 
Kiedy otworzyłam drzwi stał w nich uśmiechnięty Ben. 
- Hej wejdź - pocałowałam go w policzek 
- Hej - wszedł do środka - OO hej Julia - przywitał się z dziewczyną Timo 
- Cześć - uśmiechnęła się do niego - Co tam ? - spytała 
- Idziemy na kolacje ale pewnie wiesz - odarł 
- Jasne - uśmiechnęła się szeroko - Chciałam , żeby ubrała buty na obcasie - wskazała na moje trampki 
- Mnie się podobają - powiedział całkiem szczerze 
- A widzisz - powiedziałam patrząc na nią - Jemu się podoba mi też więc jest ok - zaśmiałam się 
- No przecież nic nie mówię - powiedziała - Właśnie nie zdążyłam cię wcześniej spytać czy byś jutro gdzieś ze mną nie poszła o 17 ? - spytała 
- Jasne - uśmiechnęłam się - Kolejne zakupy ? - podniosłam brew 
- Pewnie - powiedziałam 
- Dobra lecimy - powiedziałam jej - Do zobaczenia później - uśmiechnęłam się 
- Jak wrócisz pewnie będę spała więc do jutra - oznajmiła 
- Do jutra - pomachałam jej na pożegnanie 
Wyszłam razem z Benem z domu Julii. Wsiedliśmy do jego samochodu i się uśmiechnęłam. 
- Czemu się śmiejesz ? - zapytał mnie Ben 
- Nie wiem tak jakoś - odparłam szczerze - Gdzie jedziemy - spytałam gdy ruszył 
- Pamiętasz to miejsce gdzie byliśmy po tym jak już wszystko zostało otwarte - zapytał 
- Tam gdzie mi się mega podobało ? - popatrzyłam na niego - Serio - ucieszyłam się bo pokręcił zachęcająco głową 
- Dla ciebie wszystko - powiedział patrząc na mnie gdy pojawiło się czerwone światło 
- Ben no co ty nie musiałeś - powiedziałam całkiem szczerze - Mogliśmy po prostu zamówić jedzenie do Ciebie - powiedziałam 
- I twój outffit by się zmarnował - podniósł brew do góry 
- A Twój to nie - popatrzyłam na niego - Wyglądasz świetnie - powiedziałam 
- Dzięki - uśmiechnął się - Ty odkąd wyprowadziłaś się ode mnie i Kepy to zaczęłaś chodzić w sukienkach - zauważył 
- Julia mnie męczy - zaśmiałam się - No wiesz wcześniej  uważała , że nie mogę tyle spodni nosić - dodała - Chodziłam bo było mi wygodniej - stwierdziłam 
- Ja nie narzekam - odparł 
- No domyślam się - zaśmiałam się 
- W ogóle większość zawodników zaczęło patrzeć na Ciebie jak na kobietę - odarł 
- Serio? - zapytałam wysiadając - To za kogo wcześniej mnie mieli ? 
- Za dziewczynę - zaśmiał się 
- Dobrze , że nie za chłopaka - powiedziałam - Bo to było dla mnie bardzo przykre - dodałam
- No tak ale wtedy byśmy się nie spotykali - zaśmiał się Ben siadając naprzeciwko mnie 
- Raczej na pewno nie - uśmiechnęłam się 
Przerwał nam kelner , który przyszedł przyjąć zamówienie. Kiedy odszedł między mną a Benem zapadła niezręczna cisza. Patrzyłam na swoje dłonie ze zdenerwowaniem. 
- Ostatnio stwierdziłam , że chyba wynajmę sobie mieszkanie jak na samym początku kiedy przeniosłam się do Londynu- zaczęłam rozmowę 
- Serio? - Ben podniósł jedną brew do góry 
- Nie mogę cały czas siedzieć na głowie Timo i Julii - powiedziałam - Do Kepy nie mogę wrócić - dodałam 
- Możesz mieszkać u mnie - zaproponował - U mnie zawsze znajdzie się miejsce - dodał 
- U Kepy też ale potrzebuje swojego kąta - wyjaśniłam - Poza tym pamiętasz co stało się za pierwszym razem kiedy zbyt szybko u Ciebie zamieszkałam - wyjaśniłam 
- Jak uważasz - popatrzył na mnie - Ale u mnie możesz zawsze zamieszkać - dodał upijąc łyk wody 
- Uważam , że to dobra decyzja - uśmiechnęłam się - Jak będziesz chciał to będę u Ciebie nocować - zaproponowałam 
- Oczywiście , że będę chciał - popatrzył na mnie - Dziś też możesz zostać - zaproponował z szerokim uśmiechem 
- Pomyśle - powiedziałam bo akurat kelner przyniósł nasze zamówienie 
Między nami zapanowałam cisza, oboje jedliśmy to co akurat mieliśmy na talerzach. 
- I jak ? - spytałam go po chwil 
- Super - powiedział - A Twoje ? - zapytał 
- Też - wyjaśniałam - Ostatnio chyba zamawialiśmy coś innego - powiedziałam 
- Tak ale przecież zawsze można próbować coś innego -  powiedział - Choć ty nie masz za dużo do wyboru - zaśmiał się 
- Aż tak to nie - zaśmiałam się - Zawsze mogę wziąć coś z mięsem ale bez mięsa - zaśmiałam się 
- Utrudniasz - zaśmiał się 
- No ale może się to opłaci - uśmiechnęłam się do niego - Właśnie nigdy Cię nie spytałam jak było na wakacjach ? - zapytałam 
- Dobrze - powiedział - A Twoje ? - spytał mnie - Byłaś na wakacjach z Kepą - dodał 
- Z Marcosem też - popatrzyłam na niego - Ale było świetnie - powiedziałam - Potem pojechałam do Polski na wesele siostry - odpowiedziałam 
- I jak było  ? - spytał 
- Super , fajnie było zobaczyć moją zwariowaną rodzinkę - zaśmiałam się - Oczywiście moja babcia pytała czy mam jakiegoś kawalera i kiedy mój ślub - dodałam zażenowana 
- Hahah serio ? - zaśmiał się - A ty co powiedziałaś ? - zapytał zainteresowany 
- Powiedziałam , ze może dożyje wesela - powiedziałam - Zawsze jej tak mówię - dodałam bo Ben popatrzył na mnie ze zdziwieniem - A ty byłeś w domu? - spytałam go zmieniając temat 
- Oczywiście - odpowiedział - Alex o Ciebie pytała , czemu nie przyjechałaś i czemu nie było Cię na finale - dodał 
- Co jej powiedziałeś? - spytałam go pijąc wodę bo czułam lekkie zażenowanie 
- Prawdę - powiedział - Że mamy kryzys - dodał 
- Dzięki , że mnie nie wydałeś - mruknęłam 
- No co ty - powiedział - Jak mam być szczery to po finale Ligii Mistrzów zareagowałem trochę zbyt nerwowo - powiedział - Nawet nie byliśmy razem - oświadczył 
- Nie mam żalu Ben - popatrzyłam na niego - Chyba zareagowałabym tak samo - dodałam 
- Domyślam się - mruknął 
- Ale sobie teraz tak myślę , że jeśli mamy być razem to będziemy - powiedziałam 
- A nie jesteśmy ? - podniósł brew do góry 
- Chyba na razie nie - powiedziałam - Spotykajmy się i zobaczymy - dodałam 
- W sumie masz rację - uśmiechnął się szeroko -Ale mam nadzieje  , że jakoś  nam się ułoży - dodał 
- Mnie też Ben - popatrzyłam mu w oczy - O niczym nie marze - dodałam
- Ja myślę - zaśmiał się - To co namyśliłaś na moją wcześniejszą propozycję ? - zapytał 
- Tak - powiedziałam 
- I ? - popatrzył na mnie 
- Tak- zaśmiałam się 
Po zapłaceniu rachunku wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy do jego mieszkania. 
- Nic się tu nie zmieniło - powiedziałam patrząc po ścianach 
- A czego się spodziewałaś - zapytał mnie kiedy rozsiadł się na kanapie 
- No nie wiem - zaśmiałam się siadając obok niego - Miałeś mi przywieść rzeczy które u Ciebie zostawiłam - odparłam 
- Zapomniałem przepraszam - złapał mnie za nogę 
- W sumie to dziś mogę się przydać - zaśmiałam się kładąc głowę na jego ramieniu 
- Zmęczona jesteś co ? - spytał mnie
- Nie co ty - powiedziałam - Skąd ta myśl ? - spytałam go 
- Bo Cię znam - powiedział całkiem poważnie - Poza tym miałaś całe ręce roboty - dodał 
- No trochę - powiedziałam po chwili 
- Już w sumie późno - powiedział - Możesz wziąć prysznic i pójść spać tylko jeśli chcesz - dodał 
- Marzę o łóżku - powiedziałam szczerze - Wiem jak to brzmi mając Cię obok - dodałam 
- Całkiem normalnie - odpowiedział 
- Jesteś za miły - powiedziałam klepiąc go po nodze - To idę - powiedziałam
- To zapraszam - powiedział 
Poszłam najpierw zobaczyć co z rzeczy u niego zostawiłam , nic co mogło mi w jaki kolwiek mogło służyć za piżamę, więc postanowiłam , że wezmę jedną z koszulek Bena. Weszłam do łazienki by wziąć prysznic. Po 20 minutach wyszłam z niej przebrana w koszulkę Bena. Ten tylko popatrzył na mnie z widocznym zadowoleniem. 
- Teraz ja pójdę - pocałował mnie w czoło 
- Pewnie - mruknęłam 
Nagle usłyszałam , że dzowni mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz okazało się , że to John. 
- Halo - powiedziałam do słuchawki
- Cześć mam nadzieje , że nie przeszkadzam - zaczął - Mam jutro dla Ciebie pracę - wyjaśnił 
- Pewnie jasne - powiedziałam - Co trzeba zrobić ? - spytałam 
- Musisz jutro odebrać Saula Nigueza z lotniska - wyjaśnił - Jedyna ze sztabu znasz na tyle hiszpański , żeby się z nim dogadać i żeby go jakoś miło przyjąć - dodał 
- Pewnie - powiedziałam - Widzę , że udało Wam się go zakontraktować - zauważyłam 
- Pani Marina ma dar - zaśmiał sie do słuchawki - Jutro o 12 będzie lądował - powiedział 
- Więc rano przyjadę do Cobham i z niego pojadę - powiedziałam 
- Pewnie- stwierdził - Dobra , dobranoc -powiedział 
- Dobranoc - odparłam i rozłączyłam się - Co tam - spytałam bo zauważyłam , że Ben wyszedł 
- Nic - uśmiechnął się do mnie 
- To John - odparłam - Mam jutro pojechać po Saula - wyjaśniałam
- Czyli jednak im się udało - powiedział
- Jak widać - zaśmiałam się klepiąc go w ramie 
Poszłam do jego sypiali i położyłam się do łóżka. Po chwili przyszedł do mnie Ben, przytuliłam się do niego i po chwili zasnęłam. 

 
 






 

 


 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz