Po moim pijackim telefonie do Bena, gdzie powiedziałam , że Go kocham unikałam z nim kontaktu nawet wzrokowego. Było mi strasznie głupio na drugi dzień i przez kolejny tydzień. Moje relacje z Kepą uległy poprawie. Doszliśmy do wniosku, że wolimy się przyjaźnić niż ciągle kłócić i robić nie potrzebne dymy. Poza tym on wciąż kochał Andree, a ja kochałam Bena. Po tym jak większość zawodników pojechało na kadrę w klubie zapanował typowy dla tego okresu spokój. Jak zawsze sprawdzałam jak się czują na siłowni i czy nie potrzebują pomocy, po tym jak miałam serię masaży dla swoich zawodników.
- Możesz pogadać z Benem - zagadał do mnie Marcos Alonso , gdy kończyłam go masować
- Co się stało ? - spytałam - Coś go gnębi czy coś ? - spojrzałam na niego
- Trochę jest smutny bo nie pojechał na kadrę - oświadczył - Ale chyba to wiesz - dodał
- Oczywiście , że wiem - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem
- No bo nie wiedziałam bo ostatnio ze sobą nie rozmawiacie - powiedział - Nie chce wiedzieć dlaczego go unikasz - zaśmiał się
- I tak bym Ci nie powiedziała - zaśmiałam się - Gotowe - poklepałam go po plecach - Pogadam z nim - dodałam bo widziałam jego minę
- Dzięki - powiedział nie bardzo wiedziałam za co mi dziękował
Wyszłam z gabinetu postanowiłam przed rozmową z Benem napić się wody, więc poszłam na górę. Po około 15 minutach poszłam do ich siłowni. Ben stał przy lustrze i wyciskał handelkami na ramiona.
- Ben możemy pogadać ? - popatrzyłam na niego patrząc w lustro ale on nie podniósł na mnie wzroku , nadal z zawziętością podnosił ciężary - Ben - powtórzyłam
- No co tam ? - spojrzał na mnie w końcu - W końcu się do mnie odzywasz - zauważył
- Wiesz , że na spokojnie wrócisz do kadry i do składu prawda - położyłam dłoń na jego ramieniu - Tylko musisz wrócić do trybu meczowego - Ben nie strząsnął mojej ręki ale nadal podnosił ciężary z zawziętością
- Jak mam wrócić jak nie gram - podniósł i opuścił ciężar tak , że poczułam jak napinają mu się ramiona i barki
- Będziesz grał zobaczysz - powiedziałam - Przecież Tuchel też ci to mówił - zauważyłam - I Southgate również- dodałam
- Wiem ale czuje się beznadzieje - powiedział lekko smutny
- No co ty - ścisnęłam jego ramię mocniej - Wrócisz i będzie dobrze - uśmiechnęłam się do niego - Wiesz, że na mnie możesz zawsze liczyć - dodałam
- Jakoś ostatnio mnie unikałaś - zauważył i znów zaczął podnosić ciężary
- Było mi lekko głupio po tym jak do Ciebie zadzwoniłam - mruknęłam - No wiesz - dodałam
- Tak wiem - odparł nie patrząc na mnie - Nie powiedziałaś nic czego już bym nie wiedział - uśmiechnął się do mnie podnosząc głowę
- Ale i tak mega głupia sytuacja - powiedziałam nadal trzymając rękę na jego barku
- Nie masz się czym przejmować serio - odwrócił się do mnie tak , że dzieliły nas jego handelki
- Przynajmniej tyle - uśmiechnęłam się wesoło - Pójdę zobaczyć co u reszty - wskazałam za sobie bo temperatura między nami niebezpiecznie wzrosła
- Jasne - uśmiechnął się , a ja lekko odeszłam - Poczekaj - powiedział szybko
- Co tam coś Cię zabolało ? - podeszłam do niego szybko
- Nie to nie to - uśmiechnął się - Tak sobie pomyślałem , że może zechciałabyś ze mną pójść na kolację czy coś - zaproponował
- Jasne , chętnie - odpowiedziałam - Będzie mi niezmiernie miło - dodałam lekko przygryzając dolną wargę
- Mnie również - uśmiechnął się - Przyjadę po Ciebie o 19 ok ? - zapytał - Mieszkasz u Kepy ? - dodał
- Ok , super - powiedziałam - Nie u Timo i Julii - wyjaśniałam
- No dobra - powiedział - To do 19 - odparł
- Do zobaczenia - mruknęłam i wróciłam do pracy
Chodziłam między zawodnikami i patrzyłam czy nie potrzebują mojej pomocy. W końcu dotarłam do Kepy.
- Co tam ? - zaśmiał się - Widzę , że gadałaś z Benem - powiedział
- Eee no tak - popatrzyłam na niego - Umówiliśmy się nawet na kolację - powiedziałam siadając obok niego , żeby nikt nie słyszał
- W końcu - uśmiechnął się - Cieszę się , że Wam się jakoś układa - oświadczył
- To tylko kolacja - wyjaśniłam - Raczej nic zobowiązującego - powiedziałam
- OH no jasne - uderzył się w nogę
- Żyjesz? - spytałam go - Pomóc Ci ?- spytałam go - Coś Cię boli? - złapałam go za nogę
- Nie chyba jest dobrze - powiedział
- Czekaj może przyniosę Ci lód - podniosłam głowę i zobaczyłam na sobie wzrok Bena - Pokaż mi to proszę - powiedziałam ostro - |Bo John mnie zabije jak tego nie zobaczę - dodałam podnosząc mu termę do góry żeby zobaczyć co tam się stało
- Nic mi nie będzie - zaśmiałam się - No ale ok proszę - przestał zasłaniać sobie nogę
- Będziesz żył - zaśmiałam się - przyniosę ci lód to przyłożysz sobie do nogi - oznajmiłam
- Nie - mruknął - Ty to zrobisz - powiedział dużo głośniej
- Kepa serio- powiedziałam kiedy wróciłam z lodem - Jesteś głupi - przyłożyłam mu lód bez ostrzeżenia więc aż syknął
- A to za co ? - krzyknął - To jest mega zimne - syknął
- Kepa to lód więc czego się spodziewałeś? - spojrzałam na niego - Że to będzie ciepłe - powiedziałam
- No nie ale mogłaś uprzedzić - zauważył
- To za Twój głupi komentarz - powiedziałam
- Jak zwykle się obrażasz - zauważył
- Ja się na Ciebie nie obraziłam- poczochrałam mu włosy - Spadam na górę się przebrać - powiedziałam - I Tobie też to radzę - zaśmiałam się
- Jasne - mruknął
Poszłam na górę do swojego gabinetu żeby zabrać rzeczy i się przebrać. Musiałam jeszcze dotrzeć do domu Timo i Julii, na szczęście Timo pozwolił mi jeździć swoim samochodem. Nie cierpiałam tego ale musiałam dać sobie sama radę. Myślałam o tym , żeby wynająć sobie swoje mieszkanie, żeby dłużej nie siedzieć na głowie Timo , co łączyło się z tym że będę musiałam zainwestować w samochód. No nic zeszłam na dół i ruszyłam na parking.
- Anita - usłyszałam za sobą głos Bena - Podwieźć Cię - zapytał
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się - Timo pożyczył mi samochód - wskazałam na rovera
- Jeździsz - popatrzył na mnie z uśmiechem
- No radze sobie jakoś - zaśmiałam się
- W takim razie to widzimy się o 19 - powiedział łapiąc mnie za przedramię
- Jasne - uśmiechnęłam się - Mam się jakoś specjalnie ubrać - wskazałam na siebie
- Możesz iść nawet tak ubrana - uśmiechnął się
- Tak nie pójdę - zaśmiałam się - Coś wymyśle - dodałam - Dobra jadę bo za nim ja dojdę to mi zejdzie- powiedziałam
- Dobra tylko dojedz bezpiecznie - poprosił
- Jak zawsze - uśmiechnęłam się - Ty też - dodałam
- Wiadmo - zasalutował i poszedł do swojego bmw
Sama wsiadłam do samochodu i puściłam go pierwszego , żeby nie widział jak żałośnie prowadzę samochód. Cała droga minęła mi całkiem w porządku dojechałam spokojnie i bezpiecznie do celu. Na szczęście dom Timo nie był aż tak daleko oddalony do Cobham , wybrał idealną lokalizację. Weszłam do mieszkania gdzie na mnie czekała Julia siedząca na kanapie.
- Jak się czujesz ? - spytałam ją gdy weszłam
- Chyba w porządku - powiedziała - Dziś było mi tylko niedobrze - stwierdziła
- No to dobrze - uśmiechnęłam się do niej - Będziesz zła jak wyjdę dziś z Benem? - spytałam ją
- No co ty nigdy - uśmiechnęła się do mnie - Gdzie idziecie ? - spytała mnie
- Na kolację - powiedziałam szybko - Powiedział , że nawet tak mogę iść ale ja coś wymyśle - dodałam widząc jej minę
- Ja myślę - zaśmiała się - Załóż tą czarną sukienkę , którą kupiłyśmy na zakupach - dodała
- Nie tylko nie ją - powiedziałam
- Ją no proszę - powiedziała - Ben będzie zachwycony - uśmiechnęła się - I załóż jakąś ładną bieliznę - puściła mi oczko
- Idziemy na kolację - zauważyłam
- Ale nie wiesz czy nie skończy się na śniadaniu - poruszała brwiami zupełnie jak Timo
- Jesteś niemożliwa - stwierdziłam - Idę się ogarniać bo w koncu nie zdążę - dodałam
- Jasne - pokazałam mi kciuk w górę i dalej położyła się na kanapie
Przez tą ciążę pomieszało jej się w głowię , naprawdę. Myślała tylko o jednym przez co musiałam wysłuchiwać Timo przez cała drogę do Cobham. Jeszcze nic nie wiedział i miałam mu nie mówić póki Julia nie znajdzie sposobu , żeby mu to oznajmić. Od tej pory byłam strażnikiem jej tajemnicy co naprawdę nie było m na rękę ale wiedziałam , że ona potrzebuje czasu i mojego wsparcia bo oprócz mnie i Sophie , dziewczyny Kaia nie miała nikogo w UK. Weszłam do pokoju , który aktualnie zajmowałam i zaczęłam przeglądać rzeczy które mogłabym założyć i nie wyglądały by na zbyt wyzywające i zobowiązujące. Moja czarna sukienka była na to najbardziej odpowiednia. Zdecydowałam się ją ubrać bo co mi innego pozostało. Poszłam na łazienki wzięłam prysznic , ubrałam ładną ale nie wymagającą bieliznę i ubrałam na siebie sukienkę. Do tego założyłam trampki żeby przełamać tą elegancję i wdług mnie było w porządku. Zrobiłam sobie makijaż trochę mocniejszy niż zazwyczaj i byłam gotowa do wyjścia.
- NO no - uśmiechnęła się szeroko - Posłuchałaś mnie - dodała
- Nic lepszego nie znalazłam - wyjaśniłam
- Ale Twój akcent musi być - zaznaczyła - Załóż te jasne, w których byłaś na urodzinach Steph - dodała
- Nie uważasz że wtedy będę wyglądać dość elegancko - zauważyłam
- Nie - powiedziała
- Jednak zostanę przy trampkach - oznajmiłam - Ta ciąża miesza Ci w głowie - zaśmiałam się
- Zawsze chodzę na randki w obcasach - oświadczyła - Ale jak widzę ty wolisz na płasko - zaśmiała się
- Oczywiście - mruknęłam , gdy usłyszałam dźwięk dzwonka - To chyba Ben , otworzę - powiedziałam krótko
Kiedy otworzyłam drzwi stał w nich uśmiechnięty Ben.
- Hej wejdź - pocałowałam go w policzek
- Hej - wszedł do środka - OO hej Julia - przywitał się z dziewczyną Timo
- Cześć - uśmiechnęła się do niego - Co tam ? - spytała
- Idziemy na kolacje ale pewnie wiesz - odarł
- Jasne - uśmiechnęła się szeroko - Chciałam , żeby ubrała buty na obcasie - wskazała na moje trampki
- Mnie się podobają - powiedział całkiem szczerze
- A widzisz - powiedziałam patrząc na nią - Jemu się podoba mi też więc jest ok - zaśmiałam się
- No przecież nic nie mówię - powiedziała - Właśnie nie zdążyłam cię wcześniej spytać czy byś jutro gdzieś ze mną nie poszła o 17 ? - spytała
- Jasne - uśmiechnęłam się - Kolejne zakupy ? - podniosłam brew
- Pewnie - powiedziałam
- Dobra lecimy - powiedziałam jej - Do zobaczenia później - uśmiechnęłam się
- Jak wrócisz pewnie będę spała więc do jutra - oznajmiła
- Do jutra - pomachałam jej na pożegnanie
Wyszłam razem z Benem z domu Julii. Wsiedliśmy do jego samochodu i się uśmiechnęłam.
- Czemu się śmiejesz ? - zapytał mnie Ben
- Nie wiem tak jakoś - odparłam szczerze - Gdzie jedziemy - spytałam gdy ruszył
- Pamiętasz to miejsce gdzie byliśmy po tym jak już wszystko zostało otwarte - zapytał
- Tam gdzie mi się mega podobało ? - popatrzyłam na niego - Serio - ucieszyłam się bo pokręcił zachęcająco głową
- Dla ciebie wszystko - powiedział patrząc na mnie gdy pojawiło się czerwone światło
- Ben no co ty nie musiałeś - powiedziałam całkiem szczerze - Mogliśmy po prostu zamówić jedzenie do Ciebie - powiedziałam
- I twój outffit by się zmarnował - podniósł brew do góry
- A Twój to nie - popatrzyłam na niego - Wyglądasz świetnie - powiedziałam
- Dzięki - uśmiechnął się - Ty odkąd wyprowadziłaś się ode mnie i Kepy to zaczęłaś chodzić w sukienkach - zauważył
- Julia mnie męczy - zaśmiałam się - No wiesz wcześniej uważała , że nie mogę tyle spodni nosić - dodała - Chodziłam bo było mi wygodniej - stwierdziłam
- Ja nie narzekam - odparł
- No domyślam się - zaśmiałam się
- W ogóle większość zawodników zaczęło patrzeć na Ciebie jak na kobietę - odarł
- Serio? - zapytałam wysiadając - To za kogo wcześniej mnie mieli ?
- Za dziewczynę - zaśmiał się
- Dobrze , że nie za chłopaka - powiedziałam - Bo to było dla mnie bardzo przykre - dodałam
- No tak ale wtedy byśmy się nie spotykali - zaśmiał się Ben siadając naprzeciwko mnie
- Raczej na pewno nie - uśmiechnęłam się
Przerwał nam kelner , który przyszedł przyjąć zamówienie. Kiedy odszedł między mną a Benem zapadła niezręczna cisza. Patrzyłam na swoje dłonie ze zdenerwowaniem.
- Ostatnio stwierdziłam , że chyba wynajmę sobie mieszkanie jak na samym początku kiedy przeniosłam się do Londynu- zaczęłam rozmowę
- Serio? - Ben podniósł jedną brew do góry
- Nie mogę cały czas siedzieć na głowie Timo i Julii - powiedziałam - Do Kepy nie mogę wrócić - dodałam
- Możesz mieszkać u mnie - zaproponował - U mnie zawsze znajdzie się miejsce - dodał
- U Kepy też ale potrzebuje swojego kąta - wyjaśniłam - Poza tym pamiętasz co stało się za pierwszym razem kiedy zbyt szybko u Ciebie zamieszkałam - wyjaśniłam
- Jak uważasz - popatrzył na mnie - Ale u mnie możesz zawsze zamieszkać - dodał upijąc łyk wody
- Uważam , że to dobra decyzja - uśmiechnęłam się - Jak będziesz chciał to będę u Ciebie nocować - zaproponowałam
- Oczywiście , że będę chciał - popatrzył na mnie - Dziś też możesz zostać - zaproponował z szerokim uśmiechem
- Pomyśle - powiedziałam bo akurat kelner przyniósł nasze zamówienie
Między nami zapanowałam cisza, oboje jedliśmy to co akurat mieliśmy na talerzach.
- I jak ? - spytałam go po chwil
- Super - powiedział - A Twoje ? - zapytał
- Też - wyjaśniałam - Ostatnio chyba zamawialiśmy coś innego - powiedziałam
- Tak ale przecież zawsze można próbować coś innego - powiedział - Choć ty nie masz za dużo do wyboru - zaśmiał się
- Aż tak to nie - zaśmiałam się - Zawsze mogę wziąć coś z mięsem ale bez mięsa - zaśmiałam się
- Utrudniasz - zaśmiał się
- No ale może się to opłaci - uśmiechnęłam się do niego - Właśnie nigdy Cię nie spytałam jak było na wakacjach ? - zapytałam
- Dobrze - powiedział - A Twoje ? - spytał mnie - Byłaś na wakacjach z Kepą - dodał
- Z Marcosem też - popatrzyłam na niego - Ale było świetnie - powiedziałam - Potem pojechałam do Polski na wesele siostry - odpowiedziałam
- I jak było ? - spytał
- Super , fajnie było zobaczyć moją zwariowaną rodzinkę - zaśmiałam się - Oczywiście moja babcia pytała czy mam jakiegoś kawalera i kiedy mój ślub - dodałam zażenowana
- Hahah serio ? - zaśmiał się - A ty co powiedziałaś ? - zapytał zainteresowany
- Powiedziałam , ze może dożyje wesela - powiedziałam - Zawsze jej tak mówię - dodałam bo Ben popatrzył na mnie ze zdziwieniem - A ty byłeś w domu? - spytałam go zmieniając temat
- Oczywiście - odpowiedział - Alex o Ciebie pytała , czemu nie przyjechałaś i czemu nie było Cię na finale - dodał
- Co jej powiedziałeś? - spytałam go pijąc wodę bo czułam lekkie zażenowanie
- Prawdę - powiedział - Że mamy kryzys - dodał
- Dzięki , że mnie nie wydałeś - mruknęłam
- No co ty - powiedział - Jak mam być szczery to po finale Ligii Mistrzów zareagowałem trochę zbyt nerwowo - powiedział - Nawet nie byliśmy razem - oświadczył
- Nie mam żalu Ben - popatrzyłam na niego - Chyba zareagowałabym tak samo - dodałam
- Domyślam się - mruknął
- Ale sobie teraz tak myślę , że jeśli mamy być razem to będziemy - powiedziałam
- A nie jesteśmy ? - podniósł brew do góry
- Chyba na razie nie - powiedziałam - Spotykajmy się i zobaczymy - dodałam
- W sumie masz rację - uśmiechnął się szeroko -Ale mam nadzieje , że jakoś nam się ułoży - dodał
- Mnie też Ben - popatrzyłam mu w oczy - O niczym nie marze - dodałam
- Ja myślę - zaśmiał się - To co namyśliłaś na moją wcześniejszą propozycję ? - zapytał
- Tak - powiedziałam
- I ? - popatrzył na mnie
- Tak- zaśmiałam się
Po zapłaceniu rachunku wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy do jego mieszkania.
- Nic się tu nie zmieniło - powiedziałam patrząc po ścianach
- A czego się spodziewałaś - zapytał mnie kiedy rozsiadł się na kanapie
- No nie wiem - zaśmiałam się siadając obok niego - Miałeś mi przywieść rzeczy które u Ciebie zostawiłam - odparłam
- Zapomniałem przepraszam - złapał mnie za nogę
- W sumie to dziś mogę się przydać - zaśmiałam się kładąc głowę na jego ramieniu
- Zmęczona jesteś co ? - spytał mnie
- Nie co ty - powiedziałam - Skąd ta myśl ? - spytałam go
- Bo Cię znam - powiedział całkiem poważnie - Poza tym miałaś całe ręce roboty - dodał
- No trochę - powiedziałam po chwili
- Już w sumie późno - powiedział - Możesz wziąć prysznic i pójść spać tylko jeśli chcesz - dodał
- Marzę o łóżku - powiedziałam szczerze - Wiem jak to brzmi mając Cię obok - dodałam
- Całkiem normalnie - odpowiedział
- Jesteś za miły - powiedziałam klepiąc go po nodze - To idę - powiedziałam
- To zapraszam - powiedział
Poszłam najpierw zobaczyć co z rzeczy u niego zostawiłam , nic co mogło mi w jaki kolwiek mogło służyć za piżamę, więc postanowiłam , że wezmę jedną z koszulek Bena. Weszłam do łazienki by wziąć prysznic. Po 20 minutach wyszłam z niej przebrana w koszulkę Bena. Ten tylko popatrzył na mnie z widocznym zadowoleniem.
- Teraz ja pójdę - pocałował mnie w czoło
- Pewnie - mruknęłam
Nagle usłyszałam , że dzowni mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz okazało się , że to John.
- Halo - powiedziałam do słuchawki
- Cześć mam nadzieje , że nie przeszkadzam - zaczął - Mam jutro dla Ciebie pracę - wyjaśnił
- Pewnie jasne - powiedziałam - Co trzeba zrobić ? - spytałam
- Musisz jutro odebrać Saula Nigueza z lotniska - wyjaśnił - Jedyna ze sztabu znasz na tyle hiszpański , żeby się z nim dogadać i żeby go jakoś miło przyjąć - dodał
- Pewnie - powiedziałam - Widzę , że udało Wam się go zakontraktować - zauważyłam
- Pani Marina ma dar - zaśmiał sie do słuchawki - Jutro o 12 będzie lądował - powiedział
- Więc rano przyjadę do Cobham i z niego pojadę - powiedziałam
- Pewnie- stwierdził - Dobra , dobranoc -powiedział
- Dobranoc - odparłam i rozłączyłam się - Co tam - spytałam bo zauważyłam , że Ben wyszedł
- Nic - uśmiechnął się do mnie
- To John - odparłam - Mam jutro pojechać po Saula - wyjaśniałam
- Czyli jednak im się udało - powiedział
- Jak widać - zaśmiałam się klepiąc go w ramie
Poszłam do jego sypiali i położyłam się do łóżka. Po chwili przyszedł do mnie Ben, przytuliłam się do niego i po chwili zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz