Na wyjazd do Rosji cieszyłam się jak dziecko. Cieszyłam się że sztab trenerski dał mi taką szanse, patrząc na to że kończył mi się powoli kontrakt z Chelsea. W ostatnim momencie ze składu wypadł Kepa , był wściekły na siebie że nie mógł pojechać bo wiedział , że ma duże szanse na wyjście w I składzie. Było mi bardzo przykro, że nie mógł jechać. Kiedy się pakowałam widziałam jego smutną ale z drugiej strony uśmiechniętą minę.
- Chłopaki się Tobą zaopiekują - musnął moje włosy
- Wiem Kepa nie przejmuj się - założyłam kosmyk włosów za ucho
-Odwiozę Cię chociaż - odparł - Chyba że umówiłaś się z Chilwell'em - dodał
- Nie , nie umawiałam się z nim - wyjaśniłam - Chodź- wskazałam na drzwi
We dwójkę wyszliśmy na parking , później do samochodu.
- Jak ty sobie beze mnie poradzisz co ? - zaśmiałam się
- Jakoś - powiedział - I tak większość czasu będę spędzał w Cobham - odparł - I to tylko dwa dni - zaśmiał się
- No tak - prychnęłam - Wiem że będziesz tęsknił - dodałam
- Chyba marzysz - zaśmiał się wytrzeszczając zęby
- Ja ? - udałam oburzoną - Nie - zaśmiałam się w głos
Mimo pocałunku nasze relacje się nie pogorszyły. Cieszyłam się bo w Londynie miałam tylko jego. Po jakiś 40 min byliśmy na lotnisku. Wysiadłam z auta i od razu napotkałam uśmiechniętego Bena.
- Trzymaj się Kepa - uśmiechnęłam się do niego , machając na pożeganie
- Daj im popalić - krzyknął za mną
- Jak zawsze - odkrzyknęłam i ostatni raz się do niego odwróciłam
Potem był już Ben, który na mnie czekał.
- Może nie badź dla nas aż taka zła - uśmiechnął się szeroko
- Ktoś musi nad Wami trzymać bat - powiedziałam
- Bat nad nami ? - zapytał mnie Timo , który objął mnie po przyjacielsku ramieniem
- A nad kim? - udawałam , że nie wiem o co chodzi
- Niech Pan zobaczy kogo przyprowadziliśmy - powiedział do Franka Lamparda Chilly - Nasza mała zguba - zaśmiał się
- W samą porę- odparł trener - Czekaliśmy na Ciebie - dodał widząc moją minę
- Nie moja wina ,że Kepa prowadzi jak prowadzi - zaśmiałam się ale od razu posmutniałam- Przecież się nie spóźniłam - odparłam - Jestem na czas więc w czym problem - dodałam
- Nie ma problemu nie denerwuj się - poklepał mnie po ramieniu Lampart - Chłopcy w szczególności jeden się niecierpliwił - dodał
- Niech zgadnę - popatrzyłam na nich udając że nie mam pojęcia o co chodzi - Timo -zaśmiałam się
- Wiadomo - podtrzymał moją wersje
Poczułam na sobie wzrok Chilwell'a , w odpowiedzi się do niego uśmiechnęłam ale później ogarnęłam, że on tego nie widzi bo przecież mamy maski. No tak pandemia.
- I jak cieszysz się że lecisz z nami? - zapytał mnie Cezar
- Mało powiedziane - klasnęłam w dłonie - Ja nie spałam całą noc bo jestem tak podekscytowana - zaśmiałam się - Przed Kepą musiałam trochę się stopować bo jemu było dostatecznie przykro - dodałam
- Fakt tak w ostatniej chwili złapał kontuzje - odparł Mateo - Ostatnio był w ogóle jakiś nieobecny duchem może wiesz coś o tym? - zapytał
- Nie mam pojęcie - powiedziałam choć domyślałam się dlaczego - Przez ostatnie dni mało rozmawialiśmy- wyjaśniłam - Ja albo byłam na uczelni albo tutaj a w domu to raczej pisałam prace - dodałam
- Wy i tak przecież się pokłóciliście trochę no nie? - dopytywał mnie Tammy
- Pogadaliśmy o tym w domu ale wiecie jak jest - powiedziałam - Każde z nas ma swoje zdanie na ten temat i jakoś nie możemy się dogadać ale konflikt względnie zażegnany - dodałam
- To dobrze - ucieszył się Caballero - No co nie lubię niesmaków w drużynie - dodał kiedy wszyscy na niego spojrzeli
- Między mną i Kepą nie było niesmaków - zaśmiałam się - Po prostu mamy odmienne zdania na jeden temat- wyjaśniłam
-A na jaki ? - dopytywał Chilly
- Jego zapytaj -odparłam - Bo ja za bardzo nie chce o tym gadać - dodałam i poszłam w stronę samolotu
- O ciebie - zdążyłam usłyszeć - Tak myślę - usłyszałam głos Azpilicuety
Reszty rozmowy nie słyszałam bo odeszłam w stronę bramek by udać się do samolotu. Te dwa dni zapowiadały się po prostu świetnie. Kiedy znalazłam się bezpiecznie w samolocie usiadłam na wyznaczonym miejscu. Wyjęłam i zaczęłam czytać. Chłopaki zaczęli się schodzić i nagle koło mnie usiadł Timo Werner.
- Będę towarzyszem podróży - powiedział uśmiechnięty
- Dobrze, że to ty - ucieszyłam się - Nie potrzebuje kolejnych dramatów i rewelacji- odparłam
- A więc na serio poszło o Bena ? - zapytał cicho - Jeśli mogę spytać - dodał widząc moją zmarnowaną minę
- Pocałował mnie - odparłam krótko
- Że co?!- krzyknął Timo aż wszyscy się na nas popatrzyli - No co boi się latać - odparł Niemiec - Nie róbcie z tego problemów - powiedział - Ale że Ben czy Kepa ? - dopytywał cicho
- Dzięki - mruknęłam - Że Kepa - dodałam - Powiedział że muszę wiedzieć że mam wybór - powiedziałam gdy ogłoszono komunikat o starcie
- Boisz się - krzyknął Ben , który siedział 3 rzędy dalej z Mountem - Potem mogę się wymienić z Timo- dodał
- Nie trzeba Ben - powiedział - Wystarczy mi towarzystwo Timo - odparłam z uśmiechem - Pogadam sobie z Nim po niemiecku - dodałam widząc wzrok Timo uśmiechnęłam się szeroko
- Umiesz niemiecki ? - spytał w swoim ojczystym języku
- Oczywiście - uśmiechnęłam się - I czuje się bezpiecznie gadając o Kepie w tym języku - odparłam wiedząc że Rudiger i Havertz siedzą daleko od nas
- Fakt - mruknął - Więc wracając do Kepy, kiedy to zrobił? - zapytał
- W dzień w który odwiozłeś mnie do domu - powiedziałam - Byłam strasznie zdziwiona - dodałam widząc jego minę
- Nie dziwię się - zaśmiał się - Domyślałem się że on coś do Ciebie ma z resztą powiedziałem Ci o tym ale nie myślałem że Cię pocałuje - mruknął
- Głupio mi o tym z Tobą rozmawiać - zaczęłam
- Daj spokój - poklepał mnie po udzie - Jestem tu jednym gościem, z którym możesz o tym pogadać nie wliczając dwóch zainteresowanych- dodał - To co do nich czujesz? - wypiął się z pasów i odwrócił w moją stronę
- Kepa to mój przyjaciel - powiedziałam pewnie - A Ben obiecałam sama sobie że już nigdy się nie zaangażuje - wyjaśniłam
- Czyli Ben nie jest Ci obojętny ? - dopytywał
- Czy ja wiem - zastanawiałam się - Nie wiem sama czy coś do niego czuje bo nie dopuszczałam do siebie tej myśli - zaśmiałam się - Odkąd przyszedł coś iskrzyło ale nigdy nie miałam czasu się nad tym zastanowić - dodałam krótko
- Między Waszą dwójką jest taki ogień , którego nie widziałem jeszcze nigdy - podparł - Jak długo żyje- zaśmiał się
-Żyjesz tyle samo lat co ja - uśmiechnęłam się
- No wiem - powiedział - Jestem parę miesięcy starszy od Ciebie- odparł dumnie
- No tak - udarłam się na pół samolotu - Przepraszam - dodałam
- Nie martw się o ten trójkąt wszystko się ułoży - pocieszył mnie
- Mam nadzieje - klasnęłam w dłonie - Czeka nas długi lot - westchnęłam
- Ale w dobrym towarzystwie - wskazał na siebie
- Pewka - powiedziałam - Nigdy nie przeszło mi przez głowę, że będę siedziała w samolocie z piłkarzami ukochanej drużyny - byłam radosna
- Widzisz spełniasz marzenia - odwrócił się do nam Azpilicueta
- Żebyś wiedział - odparłam - Pół życia poświeciłam kibicowaniu Chelsea - wyjaśniłam - Uczyłam się footballu na największych legendach klubu a teraz z mam zaszczyt z nimi współpracować - dodałam
- Ulubiony zawodnik Chelsea? - zapytał uradowany Jorhinio
- Ale przez te wszystkie lata? - dopytywałam - Bo na przestrzeni lat to trochę było - uśmiechnęłam się
- No powiedzmy , że z początkowych lat - odparł
- Ciężko jednego wybrać - zamyśliłam się - Wiadomo masz znakomity trener Frank , Peter Cech , John Terry , Didier Drogba , naprawdę ciężko wybrać - odparłam wesoło
- A późniejsze czasy ? - powiedział Timo
- Chyba nie będę oryginalna jak powiem Eden Hazard - uśmiechnęłam się wesoło - Było mi przykro jak dowiedziałam się że odchodzi - wyjaśniłam - Płakałam z 2 miesiące - dodałam łapiąc się za głowę - Zaraz potem przyjęli mnie na staż , byłam w ciężkim szoku - zawstydziłam się
- A teraz masz ulubieńców? - to pytanie padło z ust Chilly'ego
- Powiem tak , uwielbiam Was wszystkich jednakowo - powiedziałam - I to wam musi wystarczyć - dodałam - Moja przyjaźń z Kepą mnie nie zaślepiła i Go nie faworyzuje - wyjaśniłam
-Przynajmniej tyle - zaśmiał się Kurt - No co ? - powiedział gdy wszyscy na niego spojrzeli
- Nic Kurt - zaśmiałam się - Szkoda , że nie ma go z Nami - wzruszyłam ramionami
- Mieszkasz z nim nie masz Go czasem dość? - pytał mnie włoski defensor
- Czasem tak - zaśmiałam się - Ale to mój jedyny przyjaciel w Londynie , jest dla mnie jak rodzina - wyjaśniłam
- Twoja rodzina została w Polsce ? - zapytał Werner
- Tak - mruknęłam -Dzwonimy do siebie codziennie ale to nie to samo - dodałam- Ale taka jest cena spełniania marzeń - mruknęłam - Nie mówmy już o tym- powiedziałam
- Jak chcesz - po ramieniu poklepał mnie Timo - Ja też jestem Twoim przyjacielem - powiedział - I chyba każdy z Nas - odparł
- Ja na pewno - pomachał mi Ben
Uśmiechnęłam się do niego szeroko bo nie wiedziałaby co mam mu powiedz. Wtedy zobaczyłam minę Wernera i już chyba wiem o czym mówił. Położyłam głowę o okienko i zapatrzyłam się w horyzont nawet nie wiedziałam kiedy zasnęłam. Ostatnie dni były dla mnie męczące więc zasnęłam jak dziecko.
Obudziłam się gdzieś koło lądowania. Byłam przykryta bluzą Timo.
- Hej - zachrypnęłam się - Przepraszam że zasnęłam ale byłam tak zmęczona że nawet nie wiem kiedy- powiedziałam
- Nie masz za co przepraszać- powiedział - Każdemu może się zdążyć - zaśmiał się
- Chrapałaś- odwrócił się do nas Jorhinio
- Ja wcale nie - broniłam się - To na pewno Timo - powiedziałam
Po wylądowaniu pojechaliśmy na stadion Kranodaru żeby chłopaki odbyli trening, sama nie miałam za bardzo nic do roboty. Może po treningu jakaś krótka fizjoterapia a tak to się nudziłam ale to dobrze bo to pokazuje, że chłopcy są dobrze przygotowani do meczu. Pojechaliśmy do hotelu gdzie okazało się, że mam samodzielny pokój.
- To są plusy bycia kobietą- powiedziałam do Bena, który narzekał - Wyśpię się i nikt mi nie będzie chrapał pod uchem - puściłam oczko Wernerowi.
Kiedy się tam znalazłam mogłam spokojnie napisać wiadomość do Kepy.
Do:Kepa
Jestem już w pokoju , cały lot przespałam. Timo się mną opiekował. Chłopcy po treningu. Jutro mój wielki dzień. Szkoda że nie ma Cię z Nami
Miałam nadzieję ,że nie jest zły że tak późno do niego napisałam. Poszłam się kąpać i po około 30 byłam gotowa żeby położyć się spać. Leżałam już w łóżku ale jeszcze raz sprawdziłam czy dostałam wiadomości od Kepy. Nie było jej ale była inna.
Od:Ben Chilwell
Mogłabyś tutaj podejść? Pilne. Przyjdź proszę.Pokój 220. :)
Nie wiedząc o co chodzi nie przebierając poszłam do wskazanego pokój. Zapukałam do drzwi lekko zdenerwowana, nie miałam pojęcia co mógł ode mnie chcieć o tej porze. Po kilku sekundach otworzył mi drzwi w ręczniku owiniętym na biodrach z włosów ciekła mu jeszcze woda.
- Może wrócę za chwilę - wskazałam na drzwi próbując na niego nie patrzeć
- Właź nie gadaj - otworzył drzwi szerzej wpuszczając mnie do środka
- Jesteś sam ? - spytałam patrząc na puste łóżko jego kompana
- -Kurt gdzieś poszedł - odparł patrząc na mnie tak intensywnie że nie potrafiłam się skupić - Czego nie chciałaś żebym zamienił się z Timo ? - zapytał
- To jest takie pilne? - spytałam - Myślałam że się coś stało- dodałam
- Nie odpowiedziałaś- powiedział
- Nie chciałam bo już wystarczające jest zamieszanie wokół naszej trójki - powiedziałam - I nie że nie chciałam ale uznałam że tak będzie lepiej- odparłam
- Naszej trójki? - był zdziwiony
- Ja , ty i Kepa - powiedziałam - Nie udawaj głupiego - wskazałam na niego
- Nie udaje - zaśmiał - Wiem że ty i Kepa - zaczął
- Tylko się przyjaźnimy- skończyłam za niego szybko
- To chciałem usłyszeć - powiedział podchodząc do mnie bliżej - A ja i ty ? - spytał blisko moich ust
- Ben - zaczęłam
Nie zdążyłam niczego powiedzieć bo całował mnie tak jak jeszcze nikt chyba w życiu. Nie wiele myśląc oddałam mu pocałunek. Włożyłam mu palce we włosy a on chyba uznał to za pozwolenie bo przywarł do mnie mocniej.
- YYYHH - ktoś chrząknął, a ja odskoczyłam od Bena
- Kurt to ty - popatrzyłam na niego - Ja już wychodziłam - mruknęłam i udałam się w stronę drzwi
Kiedy wracałam do pokoju nie wierzyłam w to co właśnie się stało. Czułam się okropnie, łzy same mi pociekły. Kiedy znalazłam się w pokoju od razu położyłam się do łóżka.
Na następny dzień , szybkie śniadanie , na którym siedziałam obok Timo , musiałam znosić dziwny wzrok Kurta , przez który czułam się jeszcze bardziej żałośnie. Później trening , mecz ,powrót do Londynu . Kiedy wracałam do domu taksówką , nie wiedziałam co mam myśleć. Był późny wieczór i jedne o czym myślałam to żeby puść spać. Męczyły mnie wyrzuty sumienia, może powinnam pogadać z Kepą i co mu powiem , że całowałam się z jego kumplem z zespołu to mu na pewno nie pomoże. Co do Bena z nim też powinnam pogadać ale nie wiedziałam co miałaby powiedzieć.
Kiedy weszłam do mieszkania Kepa jak zwykle oglądał Tv w salonie.
- Cześć Arizzabalaga - uśmiechnęłam się do niego
- OOO hej piękna - wstał i mnie uściskał - Jesteś głodna? - spytał mnie
- Taak jak wilk - powiedziałam - Gotowałaś? - spojrzałam na wyspę kuchenną
- No ty - podrapał się w głowę - Zamówiłem żarcie- uśmiechnął się
- Cudnowie - klasnęłam w dłonie - Wykąpie się ok i zjem - wskazałam
- Jasne pewnie- poklepał mnie po ramieniu
Szybko poszłam się kąpać byłam tak zmęczona, że nie miałam siły myśleć. Gorąca woda pomagała mi się odprężyć po kilku minutach byłam wykąpana ale zapomniałam wziąć swoich rzeczy więc zdecydowałam się wziąć koszulkę Kepy. Kiedy wyszłam stwierdziłam że to był błąd patrzył się na mnie jak na dziewczynę a nie jak przyjaciółkę.
- To gdzie to żarcie ? - spytałam próbując na niego nie patrzeć
- To hiszpańska kuchnia- powiedział - Mam nadzieje , że będzie Ci smakować- mruknął
- Dzięki na pewno - uśmiechnęłam się do niego
- Opowiadaj jak było ? - zapytał - Ze szczegółami - klasnął w dłonie
Opowiedziałam mu wszystko , pomijając tylko fragment o mnie i o Benie to by go dobiło. Później oglądaliśmy Tv ale ja po kilku minutach zasnęłam na kanapie.
Obudziłam się , spojrzałam na zegarek widniała na nim godzina 11. Byłam cholernie spóźniona. Szybko się wykąpałam , ubrałam i pojechałam do Cobham. Pawie wbiegłam do tej stołówki. Wszytscy na mnie patrzyli.
- Przepraszam , Kepa mnie nie obudził - powiedziałam
- Spałaś więc Cię nie budziłem - bronił się
- Nie przyszło Ci do głowy że mam na rano do pracy ? - podniosłam brew
- Ale - zaczał
- Dobra nie tłumacz się - powiedziałam i ruszyłam w kierunku drzwi kiedy usłyszałam głos Timo
- Anita? - był spokojny -Moja dziewczyna przyjdzie dziś do Cobham chciałem żebyś ją poznała - powiedział
- Super - ucieszyłam się - Wkońcu będą tu jakieś estrogeny bo Wasz nadmiar testosteronu mi szkodzi - zażartowałam - Daj znać jak przyjdzie - uśmiechnęłam się do niego
- Dla Ciebie zawsze miła a na mnie tylko krzyczy - powiedział Kepa
Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam wypełniać papiery, które musiałam nadrobić z rana. Koło 15 dostałam wiadomość od Timo. Kiedy zeszłam koło Timo stała śliczna blondynka. Od razu szeroko się uśmiechnęłam.
- Cześć jestem Anita- podałam blondynce rękę
- Jestem Julia - uśmiechnęłam - Timo dużo o tobie mówił- uśmiechnęła się do mnie
- Jak mówi o tobie to nie umie się zamknąć - puściłam do Niemca oczko
- Jesteś tu jedyną kobietą ? - spytała mnie
- Tak nie licząc przemiłych i kochanych Pań z kuchni - powiedziałam
- To musisz się tu nudzić - zaśmiała się
- Zgadza się dodatkowo ich testosteron nie pomaga - wskazałam na chłopaków z drużyny - Kocham Was ale czasem potrzebuje pogadać z kobietą- mój wzrok padł na Kepę i Bena
- Ze mną możesz o wszytskim pogadać - powiedział Kepa
- Kepa nie obaź się ale o ile wiem nie posiadasz macicy - odparłam - Są rzeczy , które kobieta musi omówić z kobietą- powiedziałam- Mam z nim urwanie głowy - zwróciłam się do Julii - Chodź pokaże Ci gdzie pracuje i odpoczniemy od męskiej części - zachęciłam ją dłonia
Kiedy pokazałam jej gdzie pracuje , trochę porozmawiałyśmy i umówiłyśmy się na zakupy. Od razu się polubiliśmy. Po zakończonym dniu pracy pojechałam z Kepą do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz