poniedziałek, 18 października 2021

Piętnaście

 W klubie trwała przerwa reprezentacyjna , więc było o wiele luźniej, chłopaki grali z zawodnikami z akademii dla nich to była duża sprawa i przygoda a dla nas jako fizjoterapeutów oznaczało mniej pracy. Pracowałam z Kepą i Christianem Pulisiciem. Powoli wracałam do swoich normalnych obowiązków cieszyłam się bo chciałam dojść do siebie jak najszybciej i z pomocą Kepy udawało mi się normalnie żyć. Z uśmiechem na twarzy obserwowałam trening chłopaków , którzy pozostali w klubie. 
- Co ty taka uśmiechnięta ? - zapytał mnie nagle John 
- Liga wraca więc się uśmiecham - powiedziałam - Będę miała co robić - dodałam 
- Chcesz wrócić do pracy z resztą ? - zapytał 
- Jasne - powiedziałam całkiem szczerze - Czuje , że jestem gotowa - dodałam patrząc na Kepę , który grał z zawodnikami 
- A co z Kepa? - zapytał 
- W jakim sensie ? - spojrzałam na Johna 
- Treningowym - powiedział - Cieszy się , że znów współpracujecie - dodał 
- Nadal przecież mogę Go mieć pod opieką - wyjaśniłam - Nie tylko w domu - zaśmiałam się - Przecież oboje wiemy co się wydarzy więc nie patrz tak na mnie - dodałam 
- Wszyscy widzimy , że coś wisi w powietrzu - popatrzył na mnie - To znaczy , że chcesz go dopisać do swojej listy ? - zapytał 
- Wiadomo zasługuje na to , żeby mieć najlepszego fizjoterapeutę - zaśmiałam się - Chce mu się jakoś odwdzięczyć - dodałam - Tyle dla mnie już zrobił niczego nie oczekując , kochając mnie jak wariat - obserwowałam graczy 
- Dobra w takim razie mogę ci go oddać - zaśmiał się - Mam nadzieje , że wyrobisz - dodał 
- Pewnie , że tak - uśmiechnęłam się do niego - W końcu wracam na dobre tory - klasnęłam w dłonie 
- Cieszę się - odparł - Nic mnie tak nie cieszy jak zadowolony fizjoterapeuta - zaśmiał się i ruszył do zawodników 
Coś im powiedział , a oni się ucieszyli. Podbiegł do mnie Kepa. 
- Słyszałem , że wracasz do gry - wyszczerzył zęby 
- Pewnie - uśmiechnęłam się do niego 
- Naprawdę tego chcesz ? - zapytał zatroskany - A co ze mną? - spytał 
- Chce - powiedziałam całkiem szczerze - Zostajesz u mnie albo ja z Tobą jak wolisz - zaśmiałam się 
- Serio ? - Kepa był zdziwiony - Nie ma nic przeciwko jak wie co nas łączy - dodał 
- Nie nie ma nic przeciwko - powiedziałam - Nawet mi Ciebie oddał - zaśmiałam się 
- No nie wierze - uśmiechną się szeroko - Będziemy musieli to jakoś ogarnąć - dodał 
- Damy rade - powiedziałam wesoło, a kiedy się odwrócił - Kepa - zaczęłam - Znów na mnie spojrzał - Kocham Cię - powiedziałam całkiem szczerze 
Patrzyła na mnie zdezorientowany ale po chwili się uśmiechnął. Lekko się do mnie przysunął ale usłyszał jak wołają go koledzy z drużyny. 
- Idź potem pogadamy - oświadczyłam patrząc na niego , choć wolałabym żeby mnie pocałował w tej chwili ale obowiązki wzywały 
- Widzimy się potem - popatrzył na mnie 
- Tak - uśmiechnęłam się do niego a on pobiegł do reszty zawodników 
Sama udałam się na górę , żeby przygotować się do wyjścia , dziś szybciej kończyłam więc byłam zadowolona bo mogłam odpocząć od reszty zawodników. Wzięłam rzeczy i zeszłam na dół. 
- A ty gdzie się wybierasz? - spytał mnie Kepa 
- Do domu a gdzie ? - popatrzyłam na niego - A ty gdzie ? - spytałam 
- Do domu- oznajmił 
- Przecież mieliście mieć jeszcze jedną sesje treningową - popatrzyłam na niego 
- Trener dał nam wolne - powiedział - Chyba lepiej co ? - popatrzył na mnie - Będziemy mogli skończyć rozmowę - dodał 
- Pewnie - uśmiechnęłam się - Jesteś gotowy ? - spytałam go patrząc na niego 
- Przebiorę się i możemy lecieć - powiedział 
- A Saul ?! - krzyknęłam za nim 
- Zostaje u Cezara - odezwał się za moimi plecami Niguez
- Czekaj co? - popatrzyłam na niego 
- Kepa mi powiedział , że musicie pogadać - powiedział - Nie chce Wam po prostu przeszkadzać - dodał 
- Nie przeszkadzałbyś mi - powiedziałam - Kepie raczej też nie - wyjaśniłam 
- Są rzeczy o których rozmawia się ze dwójkę - zauważył - Tym bardziej jeśli chodzi o uczucia - powiedział 
- No dobra - powiedziałam - Ale trzymaj się tam i nie daj się dzieciakom Cesa - zaśmiałam się 
- Nie bój się po prostu bądź z nim szczera - poklepał mnie po ramieniu odchodząc 
Stałam czekając na Kepe i po jakiś 10 minutach przyszedł. Bez słowa ruszyliśmy do samochodu , nie wiedząc co powiedzieć i jak zacząć milczałam całą drogę. Kepa też chyba za bardzo nie wiedział co powiedzieć więc nie podejmował tematu. Zeszliśmy do mieszania , powiesiłam kurtkę na wieszaku. 
- Kepa - zaczęłam 
- Nic nie mów- podszedł do mnie i mnie pocałował 
Oddałam pocałunek , wiem że robiliśmy błąd bo najpierw powinniśmy porozmawiać ale w tej chwili liczyła się tylko nasza dwójka. 
- Kepa powinniśmy pogadać - powiedziałam kiedy leżałam na jego klatce piersiowej 
- Kochasz mnie to mi wystarczył - odparł całkiem szczerze 
- Zawsze Cię kochałam - podniosłam na niego głowę 
- Ale nie w ten sposób - dodał całkiem poważnie - Zawsze myślałam , że to Ben będzie tym jedynym mimo , że to my jesteśmy bratnimi duszami - wyjaśnił 
- Rzeczywistość jest trochę inna - zaśmiałam się - Nie chce niszczyć nic co jest miedzy nami , to ty zawsze przy mnie byłeś kiedy ja naprawdę potrzebowałam wsparcia - wyjaśniłam - Bycie Twoją dziewczyną to dla mnie mega wyróżnienie - dodałam 
- Byłaś nią po powrocie z Ibizy - zauważył 
- Wtedy zaczęliśmy nie od tego co trzeba i nie pozamykaliśmy innych spraw - powiedziałam - Poza tym oboje nadal kochaliśmy osoby , które nas skrzywdziły albo jak w moim przypadku to ja kogoś kogo kochałam - powiedziałam - Teraz będzie inaczej bo oboje wiemy na czym stoimy - dodałam 
- Fakt - zaśmiał się ale nie dokończył bo przerwały nam telefony
- Halo - powiedział Kepa do słuchawki po ty jak odebrał telefon - Jasne zaraz będziemy - dodał po czym się rozłączył - Julia jest w szpitalu - skwitował szybko 
Jak tylko to było możliwe udaliśmy się do szpitala. Kepa nie zdążył nawet dobrze zaparkować kiedy jak już biegłam korytarzem żeby dowiedzieć się co z Julią. 
- Co z Julią? - spytałam z lekką zadyszką 
- Jeszcze nic nie wiadomo - zaczął Timo - ale obawiamy się najgorszego - dodał 
- Wszystko będzie dobrze zobaczysz - przytuliłam Niemca 
- Dobrze, że jesteś - powiedział - Chyba Wam nic nie przerwałem ? - zapytał mnie 
- Nie nie jest dobrze - powiedziałam patrząc na Saula który właśnie przyszedł z Kepą - Rozmawialiśmy tylko - dodałam 
Nie mogąc się skupić zaczęłam chodzić w kółko , dlaczego to tak długo trwało i co się dzieje. 
- Cześć wszystkim dopiero się dowiedziałem się dzieje - na horyzoncie pojawił się Ben - Jak sytuacja - zapytał - Tak mi przykro stary - poklepał Timo po plecach 
- Na razie nic nie wiadomo- odezwał się Kepa , a ja spojrzałam na niego dość podejrzliwie 
Po jakiś 45 minutach w końcu przyszedł lekarz który opiekował się Julią
- Co z nią Panie doktorze - spytał Timo 
- Wykryliśmy u niej łożysko przodujące - powiedział - To znaczy , że łożysko znajduje się w nieprawidłowym miejscu dzieje się tak przy ciążach bliźniaczych - wyjaśnił 
- No tak ale odsetek tych przypadków jest mała - wtrąciłam -  Z tego co pamiętam to około 1% - zauważyłam 
- Właśnie to chciałem powiedzieć zanim Pani mi przerwała - popatrzył na mnie z zażenowaniem - Pani Julia musi zostać w szpitalu parę dni , dzieci są zbyt małe abyśmy mogli je bez obaw wyjąć - dodał - Bez obaw w szpitalu poleży do czasu kiedy będziemy mogli bezpiecznie wykonać cesarskie cięcie - wyjaśnił 
- Czyli około 4 miesięcy - powiedziałam do Timo który nie bardzo wiedział co się dzieje 
- Przepraszam muszę iść do pacjentek - powiedział 
- Czy możemy ich zobaczyć ? - zapytał Timo 
- Tak oczywiście - powiedział lekarz - Zapraszam - dodał 
- No kogo ja tu widzę - powiedziała Julia kiedy mnie zobaczyła - Musiałam trafić do szpitala , żebyś mnie odwiedziła - poparzyła na mnie znacząco 
- Miałam pewne zawirowania - odarłam cicho - Ale wracam na dobre tory - dodała 
- W końcu uświadomiłaś sobie, że Kepa jest miłością Twojego życia a z Benem Ci nie wyjdzie - powiedziała - Mówiłam Ci to wiele razy - dodała
- Widzę , że lepiej się już czujesz - zmieniłam niezgrabnie temat 
- Jakoś mi się nie widzi leżenie tu 4 miesiące - zauważyła - Oszaleje tutaj - mruknęłam
- Będę przychodzić przecież - powiedział jej chłopak 
- Masz treningi przez cały dzień - powiedziała - Ty też - dodała kiedy ja już otwierałam usta żeby jej powiedzieć - Macie mecze , treningi i inne obowiązki - dodała 
- Jakoś to pogodzimy - skwitowałam - Jakoś to poukładamy - dodałam 
- Pewnie - prychnęła 
- Sofia może też Cię odwiedzać - wtrącił Kai - Przed albo po zajęciach - dodał 
- I Stephanie - powiedział Marcos 
- Catherine też - zawołał Jorhinio 
- Adrianna - Cesar się uśmiechnął 
- Dobra już dobra - machnęła na to ręką - Musisz mi jakieś rzeczy przywieźć - zwróciła się do swojego chłopaka 
- Mogę z Tobą zostać - zaproponowałam 
- Nie trzeba mam tu dobrą opiekę - powiedziała - Jutro przyjdź - dodała 
- Jak chcesz - odpowiedziałam jej patrząc niepewnie 
- Opowiesz mi wszystko jutro ze szczegółami - zaśmiała się wesoło 
- Jezu - zaśmiałam się - Dobra idę - powiedziałam przez drzwi 
- Wszyscy już idziemy - powiedział Cesar - Odpocznij - odparł wesoło 
- Dzięki - uśmiechnęła się do Hiszpana 
Ja z Kepą udałam się do jego samochodu. 
- Nie skończyliśmy rozmawiać - zauważył 
- Ja kocham Ciebie ty mnie o czym chcesz rozmawiać - popatrzyłam na niego 
- O naszej relacji - powiedział 
- Chce zostać Twoją dziewczyną - powiedziałam 
- Myślałem , że już nią jesteś - zaśmiał się znad kierownicy - Po jakieś 4 godziny temu jednak byłaś całkowicie przekonana - dodał 
- Nadal jestem - uśmiechnęłam się szeroko 
- No to ustalone - popatrzył na mnie kiedy staliśmy na światłach 
- Będę miała co powiedzieć Julii - powiedziałam 
- Na pewno się ucieszy - powiedział parkując 
- Na pewno - mruknęłam 
Poszliśmy do mieszkanie , ja udałam się do łazienki , a Kepa do kuchni żeby zrobić nam kolacje. Po około 15 minutach wyszłam z łazienki. Po cichu weszłam do kuchni Kepa stał i coś przerzucał. Podeszłam i objęłam go od tyłu. 
- Naszło Cię na Przytulanki - zauważył  
- A co źle ? - spytałam go 
- Nie widomo , że nie - złapał mnie za dłoń na swoim brzuchu - Zrobiłem sałatkę - powiedział kiedy się do mnie odwrócił 
- Muszę spróbować - popatrzyłam na to 
- Raczej nie jest tak dobrze ja Twoja lub Saula ale powinna być jadalna - powiedział 
- Może nie będzie  źle - uśmiechnęłam się - Dobre - odpowiedziałam kiedy spróbowałam 
- Kłamiesz - powiedział 
- Nie - popatrzyłam w jego brązowe oczy 
- Dobra ide się kąpać - powiedział - Zaraz wrócę - dodał całując mnie w czoło 
Zjadłam przygotowany przez Kepe posiłek , wsadziłam brudny talerz do zmywarki i poszłam się położyć. Po około 30 min przyszedł Kepa, położył się do łóżka , przytuliłam się do niego i zasnęłam. 


 











sobota, 2 października 2021

Czternaście

Siedziałam w gabinecie wypełniając dokumenty po meczowe kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. 
- Proszę - powiedziałam - Co ty tu robisz? - spytałam Bena, który trzymał w ręku
- Mówiłaś wczoraj , że zgubiłaś dresy klubowe - odparł - A tak się składa , że dwie pary zostawiłaś u mnie- dodał - Wiem , że jesteś na mnie zła ale pomyślałem , że może Ci się przydadzą - wyjaśnił 
- Już nie jestem zła - powiedziałam całkiem szczerze - Dzięki ,że mi je przyniosłeś - podniosłam na niego wzrok 
- Zależy mi na tym , żebyśmy mieli dobre relację - powiedział - Wiesz współpracujemy razem i nie chciałbym żebyś źle się czuła w mojej obecności czy coś - dodał 
- Ben też bym chciała , żebym wszystko między nami było w porządku - powiedziałam - Nie chce się z nikim kłócić i żyć w zgodzie - wyjaśniłam - Skrzywdziłeś mnie i oboje to wiemy ale jakoś sobie z tym radze - dodałam 
- Kepa Ci pomaga - zauważył - Wyglądasz o sto razy lepiej - dodał lekko się uśmiechając
- Bardzo mi pomaga - uśmiechnęłam się - Ostatnio lepiej się wysypiam - powiedziałam całkiem szczerze- Bo nie spałam za dobrze - mruknęłam 
- To dobrze - poklepał się po udzie - Lecę na dół bo Kepa się zdenerwuje - parsknął 
- Nie będzie zły - popatrzyłam na niego - Jeszcze raz dzięki - wskazałam na dresy 
- Nie ma za co - zasalutował i wyszedł zostawiając mnie samą 
Z jego strony to był naprawdę miły gest, patrząc na nasze relację i sytuację. Chociaż w ostatnich dniach były dużo cieplejsze. Moja relacja z Kepą była coraz lepsza i zmierzała w dobrym kierunku. Zawsze był kiedy go potrzebowałam i mnie wspierał. Sypiałam w jego łóżku tylko dlatego , że ja nie mogłam spać sama bo kończyło się płaczem choć już rzadziej. Skończyłam pracę nad dokumentami, więc zapakowałam swoje dresy do torebki i zeszłam na dół , żeby zobaczyć jaka jest sytuacja na boiskach. Zawodnicy cały czas siedzieli na dole. Kepa na mnie spojrzał a ja mu pomachałam. Nagle podszedł do mnie Timo
- Julia je u nas znalazła - zaśmiał się 
- O kurka kolejne - uśmiechnęłam się do Niemca - Dzięki wielkie , teraz mam już komplet - zaśmiałam się 
- Jak czegoś jeszcze nie masz to powiedz to poszukam - odparł - Albo Julia - dodał 
- Ha dzięki - poklepałam go po ramieniu - Jak coś to dam Ci znać - powiedziałam - Jak Julia? - spytałam go 
- Bardzo dobrze - uśmiechnął się - Brakuje jej Ciebie - dodał - Może w któryś dzień przyjedziesz do mniej - zaproponował 
- Postaram się - powiedziałam - Jeszcze nie czuje się jakoś turbo dobrze ale wracam już na dobre tory- lekko się uśmiechnęłam - Ale pozdrów ją - dodałam 
- Dobrze , że już Ci lepiej - powiedział - Widzę , że Kepa się Tobą dobrze opiekuje - puścił mi oczko 
- Dobrze - odparłam - Próbuje cały czas zapomnieć o Benie - dodałam - Ale jakoś sobie daje radę - wyjaśniłam 
- Doba puszczam Cię już bo Kepa eksploduje z emocji - zaśmiał się - I oczywiście pozdrowię od Ciebie Julię - poklepał mnie po ramieniu 
- Dzięki - zaśmiałam się i poszłam w kierunku stolika , przy którym siedział Kepa z Saulem 
Usiadłam obok nich a Saul na mnie spojrzał 
- Co tam ? - spytałam ich 
- Nic siedzimy - odparł Saul 
- No widzę - powiedziałam -  A ty Kepa co ty taki cichy ? - popatrzyłam na niego 
- Ben u Ciebie był - powiedział do mnie - Wiem , że chciał Ci dać te spodnie ale i tak się zmartwiłem - dodał 
- Nie musisz Kepa - popatrzyłam na niego - Dał mi je , powiedział , że chce mieć ze mną dobre relacje i tyle - odpowiedziałam patrząc się w jego brązowe ciepłe oczy
- A ty co mu powiedziałaś ? - zapytał mnie , a Saul dyskretnie zmienił miejsce zostawiając nas samych 
- Że też nie chce się z nim kłócić - powiedziałam - Wiesz współpracujemy razem i nie chce robić już dram naprawdę - dodałam bo widziałam minę Kepy 
- Dzięki , że mi powiedziałaś - uśmiechnął się - Bo nie chce żebyś znowu płakała - dodał 
- Już aż tak nie płacze - oznajmiłam - Tylko dzięki Tobie - dodałam , a Kepa uśmiechnął się szeroko 
- Co ty się tak uśmiechasz? - spytałam go - Przecież powiedziałam szczerze - dodałam śmiejąc się 
- No wiem - prychnął zły - Jak chcesz to jedź do Julki - powiedział - My sobie z Saulem damy radę - dodał 
- Nie czuje się jeszcze turbo dobrze - powiedziałam całkiem szczerze - I doskonale o tym wiesz - dodałam - A nie chce jej zasmucać w tak pięknym dla mniej czasie - wyjaśniłam
- No tak dziecko - powiedział uśmiechnięty - Mnie możesz zasmucać jak chcesz - dodał 
- Ciebie ? - zapytałam go dla żartu - Zawsze - dodałam 
- Puknij się w głowę - poklepał mnie po ramieniu - Lecę na trening - dodał 
- Powodzenia - pomachałam mu na pożegnanie 
Sama wstałam z krzesła i udałam się na boiska treningowe , żeby oglądać sesje treningową. Usiadłam na ławeczce i patrzyłam jak Tuchel ich rozdziela. Po meczu z Juve mieli tylko dwie sesje treningowe, każdy z nich był głodny meczów i wygrywania. Po meczu z Southampthon rozpocznie się przerwa reprezentacyjna więc w klubie bedzie trochę luźniej nie żebym teraz narzekała na ilość obowiązków ale mimo wszystko podczas przerwy było zdecydowanie mniej pracy. Nadal Kepa znajdował się pod moją opieką albo ja pod jego sama nie wiedziałam jak to jest. Nie chciałam go pytać bo widziałam że i tak nie powie mi prawdy. Gdy o tym pomyślałam zaśmiałam się sama z własnych myśli. John dyskretnie spojrzał w moją stronę , widziałam , że każdy na mnie chucha żebym się nie rozkleiła podczas treningu. Kepa musiał im wspomnieć że płakałam mu w ramionach bo inaczej raczej wszyscy nie byli by aż tak uważni. Nie miałam mu tego za złe bo wiem , że się o mnie martwił tak jak większość ludzi z klubu. 
- Jak się czujesz ?- zapytał mnie John wyrywając mnie z zamyślenia. - Wiesz mamy mecz z Southampton - dodał 
- Jest stabilnie - powiedziałam patrząc na niego - Będę skupiona jak zwykle na meczu i tylko na meczu- dodałam
- W porządku - powiedział - No wiesz martwię się - dodał - W tamtym tygodniu mieliśmy zwłoki a dziś nawet przypominasz człowieka - zauważył
- ehh dzięki - odparłam - Staram się pracować nad wszystkim - dodałam 
- Kepa Ci pomaga pracować nad sobą - zauważył - Wiem od Saula że śpisz z Kepą - dodał patrząc - Nie mam nic przeciwko , nie patrz tak na mnie - zaśmiał się - Chce żebyście byli szczęśliwi - wyjaśnił 
- Ostatnio nie spałam więc Kepa zaproponował mi nocleg - powiedziałam - Więc postanowiłam , że skorzystam a że nie mogłam spać śpię z Kepę , nie żebyśmy nie wcześniej nie sypiali w jednym łóżku - dodałam - Bez kontrowersji - zaśmiałam się - Dla mnie to już lekka normalność - dodałam bawiąc się rękawem 
- Potrzebowałaś stabilizacji - popatrzył na mnie - Ciekawi mnie tylko dlaczego nie zostałaś z Kepą po przyjeździe ze wspólnych wakacji - dodał widząc moją minę
- On nadal kochał Andre a ja Bena - wyjaśniłam - Ale jak widać żadne nie wyszło na tym zbyt dobrze - dodałam patrząc na Hiszpana , który stał na bramce - Mimo przeciwności losu oboje w Kepą się kochamy i chcemy to jakoś naprawić - powiedziałam szczerze 
- Wiem , że się kochacie - powiedział - Widać to na pierwszy rzut oka - dodał - Mam nadzieje , że wkońcu naprawicie wszystko bo jesteście słodką parą - stwierdził - I oboje zasługujecie na szczęście - dodał  
- Dzięki - uśmiechnęłam się szczerze 
- Skończyli - John wskazał na chłopaków , którzy zaczęli schodzić z boisk 
Ruszyłam w kierunku wejścia żeby jak najszybciej znaleźć się w gabinecie choć nie miałam się co śpieszyć bo Kepie zawsze schodziło dłużej. Po raz kolejny się uśmiechnęłam. Ben przepuścił mnie w drzwiach a ja bez słowa poszłam na górę do gabinetu. Tam wszystko spakowałam , przebrałam się i po kilku dobrych minutach zeszłam na dół.
- Pierwszy raz to my czekamy na Ciebie a nie na odwrót - powiedział Kepa kiedy schodziłam po schodach 
- W końcu czujesz się jak - zaśmiałam się do Kepy 
-  A tam przesadzasz - dodał Saul 
Z uśmiechem na twarzy opuszczałam Cobham , John miał rację potrzebowałam stabilizacji , którą Kepa nie wątpliwie mi dawał do tego kochał mnie równie mocno jak ja jego. Spojrzałam na niego z tylniego siedzenia, chyba poczuł moje spojrzenie bo spytał 
- Co tam? 
- Nic tak patrzę - odparłam 
- Aha no nic - zaśmiał się- Gotowe - powiedział kiedy zaparkował 
Lekko otworzyłam drzwi żeby wyjść ale z jakiegoś powodu drzwi okazały się za ciężkie. 
- Czekaj pomogę Ci - powiedział Saul i pociągnął drzwi - Co tak słabo? - zaśmiał się 
- No właśnie nie wiem - powiedziałam - Drzwi mnie pokonały - dodałam 
- Wiesz , że Kepa ma jutro urodziny ? - zapytał 
- Oczywiście - powiedziałam - Mam dla niego niespodziankę ale jesteś mi potrzebny - dodałam cicho 
- Spoko pomogę - odparł - Potem pogadamy - powiedział 
Kepa czekał przed klatką żeby nas wpuścić do środka, popatrzył na mnie z zaciekawieniem ale ja szeroko się do niego uśmiechnęłam. Weszliśmy do środka i tym razem to ja pierwsza zajęłam łazienkę. Po około 30 minut wyszłam z pomieszczenia. 
- Tym razem to my zrobiliśmy kolację - odparł całkowicie z siebie zadowolony Kepa 
- No pięknie - uśmiechnęłam się szeroko - Ale mam nadzieje , że jednak Saul zrobił więcej - zaśmiałam się do przyjaciela 
- Szczerze ? - popatrzył na mnie Saul - To Kepa więcej zrobił - dodał 
- To chyba jednak się boje - zaśmiałam się - Żartuje Kepa - powiedziałam kiedy wyszedł z pomieszczenia 
- Chyba się obraził - zauważył Saul - Więc jaką masz niespodziankę dla tego obrażalskiego Hiszpana - zapytał 
Zaczęłam opowiadać Saulowi o moim planie, był całkiem łatwy i miałam nadzieje , że mi pomoże i będzie trzymać buźkę na kłódkę. Zjadłam posiłek zrobiony przez Kepe jednak się pomyliłam i okazało się dobre. 
- Wiesz co Saul ? -  spojrzałam na niego - Chyba muszę przeprosić Kepe - dodałam 
- Serio? - usłyszałam za sobą głos Hiszpana 
- Tak - odwróciłam się do niego, był owinięty ręcznikiem - Trochę mi głupio - zaczęłam 
- Dobra już - machnął na mnie ręką - Nie gniewam się - zaśmiał się 
Kepa usiadł na miejscu Saula  który wykorzystał okazję i poszedł do łazienki. Sama wstałam i podeszłam do niego i lekko go objęłam. Położyłam brodę na jego ramieniu a on złapał mnie za dłonie. 
- Kepa naprawdę Cię przepraszam - mruknęłam mu do ucha 
- Ja się naprawdę nie gniewam - wziął mnie za rękę i ją pocałował - Przecież wiem , że nie ma talentu - zaśmiał się 
- No akurat w tym nie - zaśmiałam się lekko - Kepa dziękuje że mnie nie opuściłeś i że jeszcze masz do mnie cierpliwość - powiedziałam całkiem szczerze - I że czekasz aż będę chciała z Tobą pogadać o Benie - dodałam jeszcze 
- Kocham Cię więc nie będę naciskać na nic - powiedział - Doszedłem do wniosku , że nie będę na Ciebie naciskać będziesz chciała to mi powiesz - dodał patrząc na mnie 
- Już jestem prawie gotowa na rozmowę - odparłam 
- Serio? - zapytał kiedy poczochrałam mu włosy - Ej - mruknął 
- Tak - powiedziała - Zdziwiony jesteś ? - zapytałam go gdy stanęłam obok niego 
- Jakoś nie szczególnie - złapał mnie za biodra - Jutro mamy wolne - powiedział 
- Wiem - spojrzałam na niego - Odpocznę wkońcu - zaśmiałam się - Nie powiem trochę ostatnio miałam wrażeń - zauważyłam 
- Nie dziwię się - mruknął - Ale mam nadzieje , że dochodzisz już do siebie - dodał 
- Tak gdybym nie dochodziła do siebie to nie mówiłabym że już za niedługo z Tobą pogadam - powiedziałam - Ale to tylko dzięki Tobie - pogłaskałam go po głowie 
- eee tam - mruknął - Idę się ubrać - wstał z krzesła 
- Ogarnę tu i przyjdę - powiedziałam - Saul już wyszedł z łazienki? - spytałam 
- Chyba tak bo światło się nie świeci - odparł 
- Ok - mruknęłam 
Ogarnęłam w kuchni i weszłam do pokoju Kepy. Leżał w łóżku i coś przeglądał w telefonie. Kiedy położyłam się obok niego spojrzał na mnie. 
- Co ? - popatrzyłam na niego 
- Nic - odparł - Już się nie pytasz czy możesz - zauważył 
- Bo wiem, że mogę - uśmiechnęłam się do niego i go objęłam 
- No możesz - objął mnie ramieniem 
- No widzisz to po co mam pytać - spojrzałam na niego lekko podnosząc głowę
- W sumie to nie wiem - zaśmiał się lekko
- Strasznie mnie ten dzień zmęczył choć niewiele robiłam - odezwałam się po chwili 
- No widziałem Saul ci drzwi otwierał - zaśmiał się - Chyba coś siły nie masz - dodał 
- W sumie to nie wiem - odparłam trzymając rękę na jego klatce piersiowej - Jak mówiłam wcześniej miałam ciężkie dni więc mój organizm zbiera teraz żniwa - dodałam 
- No to odpoczywaj - zaśmiał się - Jutro mamy wolne to posiedzimy w domku - dodał 
- Jasne - pogładziłam go ręką po klatce piersiowej - Jestem zmęczona - powiedziałam ziewając 
Kepa szczelniej objął mnie ramionami tak że aż zrobiło mi się gorąco a co za tym szło  spać. 
- Dobranoc - mruknęłam cicho 
- Dobranoc - pocałował mnie w czoło - Śpij dobrze - mruknął a drugą ręką zgasił światło żeby pójść spać. 



 
 


poniedziałek, 27 września 2021

Trzynaście

Miałam naprawdę trudny tydzień. Ben mnie zmieszał z błotem po meczu z Aston Villą w Caraboa Cup. Miał rację nie byłam piłkarzem i nie wiedziałam jaką mają na sobie presję ale chciałam mu tylko pomóc, a on zmieszał mnie z błotem i rzucił przy wszystkich. Znowu chyba nigdy się nie nauczę , że nie powinnam mu ufać. Na dodatek wyprowadziłam się z mieszkania Timo i Juls bo potrzebowali pokoju dla dziecka co było totalnie zrozumiałe. Nie chciałam prosić Kepy o pomoc bo mieszkał już u niego Saul , więc zamieszkałam w hotelu niedaleko Cobham. Siedziałam w swoim gabinecie jak zawsze bo unikałam spojrzeń Bena. 
- Cześć - powiedział John wchodzą przez drzwi - Koniec tego dobrego - powiedział - Idziesz pracować i nie chce słyszeć słów sprzeciwu - dodał siadając na przeciwko mnie 
- Serio naprawdę muszę - spojrzałam na niego spod nie wymalowanych rzęs 
- Musisz - powiedział - Pracujesz dziś z Kepą - oświadczył widząc moją minę - Tylko z Kepą - dodał 
- Dlaczego ? - powiedziałam - Przecież pod sobą mamy innych zawodników niż Kepa- wyjąsniałam 
- Doszliśmy do wniosku , że jak narazie tylko Kepa będzie w stanie utrzymać Cię w ryzach - powiedział - Tak jak ty kiedyś jego - klasnął w dłonie - Oboje wiemy jakie macie relacje a to teraz Ci pomoże - dodał 
- Dobra - mruknęłam cicho - Już idę - niechętnie wstałam z bezpiecznego krzesła
Bez słowa zeszłam na dół , zawodnicy wszyscy siedzieli na stołówce. Kiedy mnie zobaczyli uśmiechnęli się do mnie. Lekko i niepewnie im pomachałam. 
- Kepa słyszałam wieści , że znów mamy ze sobą pracować - usiadłam obok niego 
- Zawsze znajdujemy do siebie drogę - zaśmiał się - Ja uwielbiam z Tobą współpracować - dodał 
- Ja też - spojrzałam na niego - Ale mnie nie wypytuj dobra - opatrzyłam w jego brązowe oczy 
- Jak będziesz chciała to ze mną pogadasz - położył mi dłoń na ramieniu - Chce Ci tylko powiedzieć ,że każdy tutaj jest za tobą - dodał 
- Dzięki to miłe - mruknęłam - Jakiej pomocy potrzebujesz? - spytałam go jak odchodził odłożyć talerz 
- Jeszcze nie wiem - poruszył ramionami
- Bardzo pomocne - zaśmiałam się pierwszy raz od paru dni - Coś wymyśle - wstałam z miejsca i ruszyłam w kierunku pomieszczenia rehabilitacyjnego 
- Liczę na twoją pomysłowość - krzyknął za mną 
Uśmiechnęłam się do ściany , Kepa jak nigdy znał moje potrzeby i zawsze przy mnie był kiedy tego potrzebowałam i chciałam lub nie. Żałowałam tylko , że nasz związek nie przetrwał bo ja kochałam Ben , który na to nie zasługiwał , a on Andre, która go skrzywdziła i już znalazła sobie innego. Oboje byliśmy skrzywdzeni przez tych , których kochaliśmy. 
- I jak wymyśliłaś coś - usłyszałam za sobą dźwięk głosu Kepy stał zbyt blisko mnie 
- Tak - odwróciłam się i staliśmy zbyt blisko siebie - Kładź się - poprosiłam kiedy Azpi i John weszli do pomieszczenia - Nie patrz tak na mnie , ostatnio narzekałeś , że ciągnie cię mięsień prosty więc chce temu zaradzić - dodałam 
- To jednak nawet jak nie miałaś mnie pod opieką to mnie słuchasz - popatrzył na mnie siadając - Zadziwiające - położył się na plecach 
- Niestety zawsze słyszę co mówisz - oświadczyłam bez ogródek - To co chce i nie chce - zaśmiałam się 
- Gdzie ty właściwie teraz mieszkasz ? - zapytał mnie Azpi - Wiem , że wyprowadziłaś się od Timo - dodał 
- No właśnie bo na pewno nie ze mną - popatrzył na mnie z wyrzutem Kepa -  I nie u Bena - dodał 
- Mieszkasz z Saulem więc ja się już tam nie zmieszczę - wyjaśniłam - Jeśli musicie wiedzieć to w hotelu niedaleko Cobham - mruknęłam - Ale szukam już mieszkania - dodałam 
- Nie szukaj zamieszkaj ze mną i Saulem - zaproponował Kepa 
- I mam spać na Twojej cholernej sofie - popatrzyłam na niego - Nie ma mowy - dodałam 
- Zaproponowałbym połowę swojego łóżka ale raczej się nie zgodzisz - dodał - Dlatego powiem , że mam w mieszkaniu dmuchany materac - dodał - Nie powinien wtedy mówić , żebyś się wyprowadzała, nasza przyjaźń powinna być ważniejsza niż inne sprawy - dodał 
- Nie mam już o to żalu - powiedziałam spokojnie opracowując dokładnie jego mięsień 
- Wiem ale popatrz do czego doprowadziły nasze nie do końca przemyślane decyzje - oświadczył 
- Mówił Wam kiedyś , że pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka - wtrącił Azpi przypominając o swojej obecności - Nie spotkałem jeszcze czegoś takiego jak wasza dwójka - dodał 
- Tylko ty potrafisz wyzbierać Kepe i zawsze wiesz czego mu trzeba i odwrotnie - odezwał się po chwili John 
- Jesteśmy bratnimi duszami - odparł Kepa bez wahania a ja tylko na niego popatrzyłam bo miał totalną rację 
- Tylko , że czasem bratnie duszę - zaczęłam 
- Do siebie nie pasują - dokończył za mnie Azpi - Totalne bzdury wystarczy na was z boku popatrzeć - powiedział 
- Dobra skończyłam - poklepałam Kepe po udzie 
- Co już - był zdzwiony 
- Tak - powiedziałam mu kiedy wstał - Teraz możesz iśc na siłownie - powiedziałam - A ja pójdę na górę bo tam nie będe ci potrzebna - dodałam 
- Właściwie to będziesz - powiedział John 
- Dobra już - machnęłam na to ręką - Po prostu chodźmy - poprosiłam 
W stołówce jednak się okazało , że ja raczej nie dotrę na siłownie z Kepą bo zobaczyłam uwieszoną na Benie tlenioną blondynę prosto z solarium. Moje oczy zaszył łzami , byłam wściekła rozżalona a moje serce po raz kolejny pomłamało się na najmniejsze kawałki. Pobiegłam na górę do swojego gabinetu i ze złości zaczęłam wszystko rozwalać , papiery poleciały na podłogę , przez łzy nie widziała m nic. Dopiero poczułam jak ktoś mnie podnosi i przytula. Były mi to tak dobrze znane ramiona , w których czułam bezpieczeństwo, perfekcyjne ramiona Kepy. Staliśmy w objęciach póki się nie uspokoiłam i nie przestałam płakać. 
- Jestem okropna - zaczęłam - Miałeś trenować a ja przerwałam Twój trening  - dodałam patrząc na niego podnosząc głowę 
- Daj spokój - starł łzy z mojego policzka - Przecież  nie mogłem dać Ci zdemolować gabinetu - pogładził mnie po policzku 
- Może powinieneś - oparłam głowę o jego klatkę piersiową - Muszę się ogarnąć bo musimy iść na tą siłownie - odparłam 
- Masz czas - objął mnie mocniej 
- Dam radę - powiedziałam - Tylko najpierw muszę to zebrać - wskazałam na papiery leżące na podłodze 
Kepa pomógł mi je pozbierać i zeszliśmy na dół. Ben i jego panienka nadal tam siedzieli a wraz z nimi paru zawodników Chels. Wszyscy patrzyli na mnie ze współczuciem. 
- I jest ta , która zawsze szuka atencji - powiedział Ben - To moja dziewczyna Joanna - przedstawił ją 
- Nie musisz się na mnie wyżywać za to , że nie masz formy - powiedziałam - Skup się na treningach a będziesz miał wyniki - dodałam chcąc 
- Teraz już na pewno będę mieć - objął ją szczelniej ramieniem 
- Wiesz co Ben powinnam kochać Kepe tak jak kocham Ciebie - powiedziałam całkiem szczerze - Wszystko było by łatwiejsze - dodałam wychodząc - Idziesz Kepa - spytałam 
Wtedy usłyszałam za sobą głos Bena 
- Nadal masz szanse - powiedział - Właśnie dlatego też odszedłem , żebyś ułożyła sobie życie z kimś lepszym - wyjaśnił 
Już chciałam coś powiedział kiedy Kepa złapał mnie za przeramie i zaprowadził na siłownie. Usiadłam na przeciwko lustra. Wyglądałam dość okrutnie i źle. 
- Myślałam , że dziewczyny raczej rzadko tu przychodzą - powiedziałam - Patrząc na resztę , której wgl tu nie ma - dodałam 
- Przecież wszystkie mają swoje obowiązki - powiedział Kepa podnosząc ciężarek - Więc nie mają czasu , doskonale wiesz , że wpadają jak mają coś pilnego - dodał 
- No wiem - powiedziałam patrząc w przestrzeń - Tylko ja miałam ten zaszczyt bywać tu codzień - mruknęłam 
- Ty to co innego - spojrzał na mnie - Nie smuć się - poprosił 
- Kepa ja mówiłam prawdę - powiedziałam nagle - Że to Ciebie powinnam kochać tak jak jego - oświadczyłam patrząc na niego 
- Żadne z nas nie będzie się kochać tak jak powinno - mruknął kucając obok mnie - Ale nadal możemy próbować budować związek lepszy od poprzedniego - powiedział podnosząc się na nogi bo wszedł Tuchel 
- A możemy się na razie przyjaźnić ? - zaproponowałam - Muszę najpierw zapomnieć o Benie - wyjaśniłam
- A zawsze tu jestem - uśmiechnął się do mnie ,a ja odwzajemniłam uśmiech 
Później obserwowałam go w treningu , jak napinają się jego mięśnie ramion , które tak bardzo uwielbiałam. Widziałam , że wszyscy mi się przyglądają kiedy wszedł Ben z Joanne. 
- Chcesz ? - podał mi 2,5 kg ciężarek 
- Nie wole patrzeć jak ty to robisz - popatrzyłam na niego - Szczególnie na - nie zdążyłam mu przerwać 
- Ramiona, które tak uwielbiasz - dokończył za mnie Kepa - Też Cię słucham - zaśmiał się 
Szeroko się uśmiechnęłam , a Kepa się odwrócił i zaczął znów podnosić ciężarki. na ten obrazek roześmiałam się. Wpatrywałam się w jego plecy bo nie chciałam spojrzeć w stronę Bena i znów usłyszeć jakiś kąśliwy komentarz. Na szczęście każdy zajął się sobą a ja mogłam spokojnie pomyśleć, choć nie powinnam tego robić bo moje myśli wciąż i wciąż do Bena. Kochałam go zbyt mocno i zbyt mocno mnie zraznił żeby mogła myśleć o czymś innym niż o bólu. Gdybym wtedy nie rzuciła Kepy dla Bena pewnie poukładalibyśmy wszystko a teraz wszystko się skomplikowało. Teraz musiałam zbyt dużo naprawić by móc ponownie związać się z Kepą 
- Słuchasz mnie ? - Kepa na mnie patrzył 
- Nie przepraszam - spojrzałam na niego - O co pytałeś - wstałam z miejsca 
- Czy zamierzasz tu siedzieć - zaśmiał się - Bo już po treningu - dodał 
- Nie - uśmiechnęłam się do bruneta - Kepa - zaczęłam trochę głośniej bo lekko się oddalił 
- No co tam? - spytał zatrzymując się , idący z nim Azpi przyśpieszył chcąc nas zostawić samych 
- Tam pomyślałam - zaczęłam się plątać - Czy Twoja propozycja jest nadal aktualna ? - spytałam w końcu 
- Ta o mieszkaniu? - podparł się rękoma - Zawsze - powiedział lekko się uśmiechając 
- Ostatnio nie sypiam za dobrze - wyjaśniłam - Więc pomyślałam , że u Ciebie może w końcu pośpię - dodałam szybko 
- Na pewno - poczochrał mi włosy 
- Kepa do cholery - krzyknęłam na niego - Tyle razy Cię prosiłam - dodałam cicho bo wszyscy na nas popatrzyli - Wracając do tematu pojadę do hotelu wezmę rzeczy i przyjadę - dodałam 
- Ok - powiedział - Saul na pewno się ucieszy - dodał 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego szczerze 
- Będę czekać - powiedział wchodząc do szatni , ja sama udałam się na górę do swojego gabinetu
Wzięłam rzeczy i udałam się do samochodu, chciałam wyjechać z parkingu kiedy drogę zagrodziła mi Joanne. 
- Nie miałyśmy okazji się poznać - zaczęła - Jestem Joanne, dziewczyna Bena - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie a mi zebrało się na wymioty 
- Przepraszam śpieszę się - powiedziałam mijając ją 
Weszłam do samochodu , odpaliłam silnik i chyba zbyt szybko ruszyłam bo szarpnęło mi samochodem , Kepa rzucił mi spojrzenie i się roześmiał ja tylko pokiwałam głową i tym razem ruszyłam.  Pojechałam do hotelu by zabrać swoje rzeczy. Trochę zajęło mi wymeldowanie ale w końcu znalazłam pod mieszaniem Kepy. Ile to razy już ratował moje życie. Na samą myśl uśmiechnęłam się pod nosem. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i otworzył mi wesoły Saul. Uśmiechnęłam się do niego 
- Wejdź , Kepa się kąpie - zaprosił mnie do środka - Daj pomogę Ci - zaśmiał się 
- Nie będzie Ci przeszkadzać jak się tu zatrzymam - zapytałam go 
- No co ty - powiedział - Lubię i Ciebie i Kepę więc spoko - powiedział - Potrzebujesz pomocy bo Ben to idiota więc się nie przejmuje - dodał 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do Hiszpana - Będziesz też miał z kim trenować angielski - odparłam 
- A ty hiszpański - usiadł na kanapie - Siadaj jemu zejdzie - zaśmiał się - Ale przecież wiesz - dodał 
- Doskonale - zaśmiałam się - Jedliście coś nie licząc obiadu w Cobham? - spytałam go - Mogę coś zrobić - zaproponowałam 
- Właściwie to jeszcze nie - odparł 
- Dobra to coś ogarnę - powiedziałam - Nie musisz mi pomagać - dodałam kiedy wstał z sofy 
- No co ty - powiedział oburzony - Oczywiście , że Ci pomogę - dodał 
- W takim razie w porządku - uśmiechnęłam się do niego 
Od razu wzieliśmy się do roboty , a przy pomocy Saula zeszło dużo krócej niż się spodziewałam. W końcu mogłam go poznać bardziej prywatnie i okazał się bardzo sympatycznym i pomocnym chłopakiem. 
- Więc jak poznałeś się z Kepą ? - spytałam go wkońcu 
- Na karze u 21 od razu się polubiliśmy - powiedział - Ale muszę Cię uprzedzić Kepa zawsze był taki sam - zaśmiał się - A ty jak poznałaś Kepę? - spytał mnie siedząc na przeciwko 
- Tu w Londynie , ja dopiero przyjechałam, oboje byliśmy nowi - powiedziałam - Nasza przyjaźń wyszła tak jakoś naturalnie wiesz wpieraliśmy się wzajemnie - dodałam 
- Od razu Ci się spodobał czy jakoś inaczej ? - spojrzał na mnie - No co jestem ciekawy - zaśmiał się 
- Ja już to wiem - usłyszeliśmy głos Kepy 
- Ale ja nie a jestem mega ciekawy - powiedział 
- Dobra powiem Ci bo to żadna tajemnica - powiedziałam szczerze - Od samego początku ale jak doskonale wiesz jego dziewczyną była wtedy Andrea - wyjaśniłam
- No ale ona go zostawiła więc dlaczego wtedy nie zaczęło między Wami iskrzyć tak jak teraz - wskazał na naszą dwójkę 
- No wiesz jak ktoś świeżo po rozstaniu to nie myśli raczej o związkach - powiedziałam - A Kepa był totalnie rozbity co wpłynęło na jego formę - dodałam - Więc to był mój priorytet - wyjaśniłam 
- Potem pojawił się Ben więc ja poczułem się zagrożony i dotarło do mnie że ją kocham - powiedział Kepa - Ale ona wybrała Bena - dodał 
- Ale ostatecznie to siedzi tu - powiedział Saul - I dobrze bo pasujecie do siebie - dodał - Dobra już Wam nie przeszkadzam - powiedział wychodząc
Teraz to Kepa usiadł na przeciwko mnie. Chwilę patrzyliśmy na siebie aż wkońcu to ja się odezwałam. 
- Idę się chyba kąpać jak ty skończyłeś - zaśmiałam się - A ty zjedz- wskazałam na jego porcję 
- Widzę , że dogadałaś się z Saulem - powiedział 
- Ciężko się z nim nie dogadać - uśmiechnęłam się do niego - Jest całkiem fajny i jest Twoim kolegą - dodałam klepiąc go po dłoni 
- Cieszę się - popatrzył na mnie - Skoro mamy tu mieszkać we trójkę - dodał 
- Będzie wesoło - zaśmiałam się - Teraz idę bo serio jestem zmęczona bo nie spałam parę dni - dodałam 
- Jasne - uśmiechnął się - Wiesz co i jak - dodał puszczając mi oczko 
Wyjęłam sobie rzeczy z walizki stojącej najbliżej i poszłam się wykąpać. Stojąc pod prysznicem zaczęłam się zastanawiać czy na pewno dobrze postąpiłam. Wiedziałam teraz jedno że naprawdę potrzebowałam wsparcia Kepy. Następne tygodnie mogą okazać się całkiem miłe. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam się , ubrałam i wyszłam z pomieszczenia. Kepy nie było ani w kuchni ani salonie. Za to na sofie leżały przygotowane dla mnie. Uśmiechnęłam się, rozłożyłam sobie kołderkę i poduszkę, zgasiłam światło i położyłam się . Spojrzałam na telefon widniała na nim 23, wiedziałam , że nie zasnę. Zaczęłam wewnętrzną walkę ze sobą ale przegrałam . Wstałam i poszłam do Kepy. W jego pokoju już się nie świeciło ale po cichu weszłam do środka. 
- Kepa? - spytałam cicho 
- Mmmm - mruknął 
- Mogę z Tobą spać? - spytałam go - Wiem, że to dziwne - zaczęłam 
- Chodź i przestań gadać - mruknął - Ważne, żebyś się wyspała o mnie się nie martw - dodał 
Położyłam się obok niego , przytuliłam się do jego ręki i położyłam mu dłoń na brzuchu. 
- Tylko tak ? - spytał mnie 
- Przestań - poprosiłam go - Jakbyś nigdy tak nie spali - powiedziałam 
- W sumie - mruknął - Śpij - powiedział 
- Próbuje ale gadasz - cicho się zaśmiałam 
- Już przestaje - pogłaskał mnie o dłoni - Dobranoc - powiedział 
- Dobranoc - przyłożyłam głowę do jego ramienia. 





 


 

 

niedziela, 5 września 2021

Dwanaście

Po moim pijackim telefonie do Bena, gdzie powiedziałam , że Go kocham unikałam z nim kontaktu nawet wzrokowego. Było mi strasznie głupio na drugi dzień i przez kolejny tydzień. Moje relacje z Kepą uległy poprawie. Doszliśmy do wniosku, że wolimy się przyjaźnić niż ciągle kłócić i robić nie potrzebne dymy. Poza tym on wciąż kochał Andree, a ja kochałam Bena. Po tym jak większość zawodników pojechało na kadrę w klubie zapanował typowy dla tego okresu spokój. Jak zawsze sprawdzałam jak się czują na siłowni i czy nie potrzebują pomocy, po tym jak miałam serię masaży dla swoich zawodników. 
- Możesz pogadać z Benem - zagadał do mnie Marcos Alonso , gdy kończyłam go masować  
- Co się stało ? - spytałam - Coś go gnębi czy coś ? - spojrzałam na niego 
- Trochę jest smutny bo nie pojechał na kadrę - oświadczył - Ale chyba to wiesz - dodał 
- Oczywiście , że wiem - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem
- No bo nie wiedziałam bo ostatnio ze sobą nie rozmawiacie - powiedział - Nie chce wiedzieć dlaczego go unikasz - zaśmiał się 
- I tak bym Ci nie powiedziała - zaśmiałam się - Gotowe - poklepałam go po plecach - Pogadam z nim - dodałam bo widziałam jego minę 
- Dzięki - powiedział nie bardzo wiedziałam za co mi dziękował 
Wyszłam z gabinetu postanowiłam przed rozmową z Benem napić się wody, więc poszłam na górę. Po około 15 minutach poszłam do ich siłowni. Ben stał przy lustrze i wyciskał handelkami na ramiona. 
- Ben możemy pogadać ? - popatrzyłam na niego patrząc w lustro ale on nie podniósł na mnie wzroku , nadal z zawziętością podnosił ciężary - Ben - powtórzyłam 
- No co tam ? - spojrzał na mnie w końcu - W końcu się do mnie odzywasz - zauważył 
- Wiesz , że na spokojnie wrócisz do kadry i do składu prawda - położyłam dłoń na jego ramieniu - Tylko musisz wrócić do trybu meczowego - Ben nie strząsnął mojej ręki ale nadal podnosił ciężary z zawziętością 
- Jak mam wrócić jak nie gram - podniósł i opuścił ciężar tak , że poczułam jak napinają mu się ramiona i barki 
- Będziesz grał zobaczysz - powiedziałam - Przecież Tuchel też ci to mówił - zauważyłam - I Southgate również- dodałam 
- Wiem ale czuje się beznadzieje - powiedział lekko smutny 
- No co ty - ścisnęłam jego ramię mocniej - Wrócisz i będzie dobrze - uśmiechnęłam się do niego - Wiesz, że na mnie możesz zawsze liczyć - dodałam 
- Jakoś ostatnio mnie unikałaś - zauważył i znów zaczął podnosić ciężary 
- Było mi lekko głupio po tym jak do Ciebie zadzwoniłam - mruknęłam - No wiesz - dodałam 
- Tak wiem - odparł nie patrząc na mnie - Nie powiedziałaś nic czego już bym nie wiedział - uśmiechnął się do mnie podnosząc głowę 
- Ale i tak mega głupia sytuacja - powiedziałam nadal trzymając rękę na jego barku 
- Nie masz się czym przejmować serio - odwrócił się do mnie tak , że dzieliły nas jego handelki
- Przynajmniej tyle - uśmiechnęłam się wesoło - Pójdę zobaczyć co u reszty - wskazałam za sobie bo temperatura między nami niebezpiecznie wzrosła 
- Jasne - uśmiechnął się , a ja lekko odeszłam - Poczekaj - powiedział szybko 
- Co tam coś Cię zabolało ? - podeszłam do niego szybko 
- Nie to nie to - uśmiechnął się - Tak sobie pomyślałem , że może zechciałabyś ze mną pójść na kolację czy coś - zaproponował 
- Jasne , chętnie - odpowiedziałam - Będzie mi niezmiernie miło - dodałam lekko przygryzając dolną wargę 
- Mnie również - uśmiechnął się - Przyjadę po Ciebie o 19 ok ? - zapytał - Mieszkasz u Kepy ? - dodał 
- Ok , super - powiedziałam - Nie u Timo i Julii - wyjaśniałam 
- No dobra - powiedział - To do 19 - odparł 
- Do zobaczenia - mruknęłam i wróciłam do pracy 
Chodziłam między zawodnikami i patrzyłam czy nie potrzebują mojej pomocy. W końcu dotarłam do Kepy. 
- Co tam ? - zaśmiał się - Widzę , że gadałaś z Benem - powiedział 
- Eee  no tak - popatrzyłam na niego - Umówiliśmy się nawet na kolację - powiedziałam siadając obok niego , żeby nikt nie słyszał 
- W końcu - uśmiechnął się - Cieszę się , że Wam się jakoś układa - oświadczył 
- To tylko kolacja - wyjaśniłam - Raczej nic zobowiązującego - powiedziałam 
- OH no jasne - uderzył się w nogę 
- Żyjesz? - spytałam go - Pomóc Ci ?- spytałam go - Coś Cię boli? - złapałam go za nogę 
- Nie chyba jest dobrze - powiedział 
- Czekaj może przyniosę Ci lód - podniosłam głowę i zobaczyłam na sobie wzrok Bena - Pokaż mi to proszę - powiedziałam ostro - |Bo John mnie zabije jak tego nie zobaczę - dodałam podnosząc mu termę do góry żeby zobaczyć co tam się stało 
- Nic mi nie będzie - zaśmiałam się - No ale ok proszę - przestał zasłaniać sobie nogę
- Będziesz żył - zaśmiałam się - przyniosę ci lód to przyłożysz sobie do nogi - oznajmiłam 
- Nie - mruknął - Ty to zrobisz - powiedział dużo głośniej 
- Kepa serio- powiedziałam kiedy wróciłam z lodem - Jesteś głupi - przyłożyłam mu lód bez ostrzeżenia więc aż syknął 
- A to za co ? - krzyknął - To jest mega zimne - syknął 
- Kepa to lód więc czego się spodziewałeś?  - spojrzałam na niego - Że to będzie ciepłe - powiedziałam 
- No nie ale mogłaś uprzedzić - zauważył 
- To za Twój głupi komentarz - powiedziałam 
- Jak zwykle się obrażasz - zauważył 
- Ja się na Ciebie nie obraziłam- poczochrałam mu włosy - Spadam na górę się przebrać - powiedziałam  - I Tobie też to radzę - zaśmiałam się 
- Jasne - mruknął 
Poszłam na górę do swojego gabinetu żeby zabrać rzeczy i się przebrać. Musiałam jeszcze dotrzeć do domu Timo i Julii, na szczęście Timo pozwolił mi jeździć swoim samochodem. Nie cierpiałam tego ale musiałam dać sobie sama radę. Myślałam o tym , żeby wynająć sobie swoje mieszkanie, żeby dłużej nie siedzieć na głowie Timo , co łączyło się z tym że będę musiałam zainwestować w samochód. No nic zeszłam na dół i ruszyłam na parking. 
- Anita - usłyszałam za sobą głos Bena - Podwieźć Cię - zapytał 
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się - Timo pożyczył mi samochód - wskazałam na rovera 
- Jeździsz - popatrzył na mnie z uśmiechem 
- No radze sobie jakoś - zaśmiałam się 
- W takim razie to widzimy się o 19 - powiedział łapiąc mnie za przedramię 
- Jasne - uśmiechnęłam się - Mam się jakoś specjalnie ubrać - wskazałam na siebie 
- Możesz iść nawet tak ubrana - uśmiechnął się 
- Tak nie pójdę - zaśmiałam się - Coś wymyśle - dodałam - Dobra jadę bo za nim ja dojdę to mi zejdzie- powiedziałam 
- Dobra tylko dojedz bezpiecznie - poprosił 
- Jak zawsze - uśmiechnęłam się - Ty też - dodałam 
- Wiadmo - zasalutował i poszedł do swojego bmw 
Sama wsiadłam do samochodu i puściłam go pierwszego , żeby nie widział jak żałośnie prowadzę samochód. Cała droga minęła mi całkiem w porządku dojechałam spokojnie i bezpiecznie do celu. Na szczęście dom Timo nie był aż tak daleko oddalony do Cobham , wybrał idealną lokalizację. Weszłam do mieszkania gdzie na mnie czekała Julia siedząca na kanapie. 
- Jak się czujesz ? - spytałam ją gdy weszłam 
- Chyba w porządku - powiedziała - Dziś było mi tylko niedobrze - stwierdziła 
- No to dobrze - uśmiechnęłam się do niej - Będziesz zła jak wyjdę dziś z Benem? - spytałam ją 
- No co ty nigdy - uśmiechnęła się do mnie - Gdzie idziecie ? - spytała mnie 
- Na kolację - powiedziałam szybko - Powiedział , że nawet tak mogę iść ale ja coś wymyśle - dodałam widząc jej minę 
- Ja myślę - zaśmiała się - Załóż tą czarną sukienkę , którą kupiłyśmy na zakupach - dodała 
- Nie tylko nie ją - powiedziałam 
- Ją no proszę - powiedziała - Ben będzie zachwycony - uśmiechnęła się - I załóż jakąś ładną bieliznę - puściła mi oczko 
- Idziemy na kolację - zauważyłam 
- Ale nie wiesz czy nie skończy się na śniadaniu - poruszała brwiami zupełnie jak Timo 
- Jesteś niemożliwa - stwierdziłam - Idę się ogarniać bo w koncu nie zdążę - dodałam 
- Jasne - pokazałam mi kciuk w górę i dalej położyła się na kanapie 
Przez tą ciążę pomieszało jej się w głowię , naprawdę. Myślała tylko o jednym przez co musiałam wysłuchiwać Timo przez cała drogę do Cobham. Jeszcze nic nie wiedział i miałam mu nie mówić póki Julia nie znajdzie sposobu , żeby mu to oznajmić. Od tej pory byłam strażnikiem jej tajemnicy co naprawdę nie było m na rękę ale wiedziałam , że ona potrzebuje czasu i mojego wsparcia bo oprócz mnie i Sophie , dziewczyny Kaia nie miała nikogo w UK. Weszłam do pokoju , który aktualnie zajmowałam  i zaczęłam przeglądać rzeczy które mogłabym założyć i nie wyglądały by na zbyt wyzywające i zobowiązujące. Moja czarna sukienka była na to najbardziej odpowiednia. Zdecydowałam się ją ubrać bo co mi innego pozostało. Poszłam na łazienki wzięłam prysznic , ubrałam ładną ale nie wymagającą bieliznę i ubrałam na siebie sukienkę. Do tego założyłam trampki żeby przełamać tą elegancję i wdług mnie było w porządku. Zrobiłam sobie makijaż trochę mocniejszy niż zazwyczaj i byłam gotowa do wyjścia. 
- NO no - uśmiechnęła się szeroko - Posłuchałaś mnie - dodała 
- Nic lepszego nie znalazłam - wyjaśniłam 
- Ale Twój akcent musi być - zaznaczyła - Załóż te jasne, w których byłaś na urodzinach Steph - dodała 
- Nie uważasz że wtedy będę wyglądać dość elegancko - zauważyłam 
- Nie - powiedziała 
- Jednak zostanę przy trampkach - oznajmiłam - Ta ciąża miesza Ci w głowie - zaśmiałam się 
- Zawsze chodzę na randki w obcasach - oświadczyła - Ale jak widzę ty wolisz na płasko - zaśmiała się 
- Oczywiście - mruknęłam , gdy usłyszałam dźwięk dzwonka - To chyba Ben , otworzę - powiedziałam krótko 
Kiedy otworzyłam drzwi stał w nich uśmiechnięty Ben. 
- Hej wejdź - pocałowałam go w policzek 
- Hej - wszedł do środka - OO hej Julia - przywitał się z dziewczyną Timo 
- Cześć - uśmiechnęła się do niego - Co tam ? - spytała 
- Idziemy na kolacje ale pewnie wiesz - odarł 
- Jasne - uśmiechnęła się szeroko - Chciałam , żeby ubrała buty na obcasie - wskazała na moje trampki 
- Mnie się podobają - powiedział całkiem szczerze 
- A widzisz - powiedziałam patrząc na nią - Jemu się podoba mi też więc jest ok - zaśmiałam się 
- No przecież nic nie mówię - powiedziała - Właśnie nie zdążyłam cię wcześniej spytać czy byś jutro gdzieś ze mną nie poszła o 17 ? - spytała 
- Jasne - uśmiechnęłam się - Kolejne zakupy ? - podniosłam brew 
- Pewnie - powiedziałam 
- Dobra lecimy - powiedziałam jej - Do zobaczenia później - uśmiechnęłam się 
- Jak wrócisz pewnie będę spała więc do jutra - oznajmiła 
- Do jutra - pomachałam jej na pożegnanie 
Wyszłam razem z Benem z domu Julii. Wsiedliśmy do jego samochodu i się uśmiechnęłam. 
- Czemu się śmiejesz ? - zapytał mnie Ben 
- Nie wiem tak jakoś - odparłam szczerze - Gdzie jedziemy - spytałam gdy ruszył 
- Pamiętasz to miejsce gdzie byliśmy po tym jak już wszystko zostało otwarte - zapytał 
- Tam gdzie mi się mega podobało ? - popatrzyłam na niego - Serio - ucieszyłam się bo pokręcił zachęcająco głową 
- Dla ciebie wszystko - powiedział patrząc na mnie gdy pojawiło się czerwone światło 
- Ben no co ty nie musiałeś - powiedziałam całkiem szczerze - Mogliśmy po prostu zamówić jedzenie do Ciebie - powiedziałam 
- I twój outffit by się zmarnował - podniósł brew do góry 
- A Twój to nie - popatrzyłam na niego - Wyglądasz świetnie - powiedziałam 
- Dzięki - uśmiechnął się - Ty odkąd wyprowadziłaś się ode mnie i Kepy to zaczęłaś chodzić w sukienkach - zauważył 
- Julia mnie męczy - zaśmiałam się - No wiesz wcześniej  uważała , że nie mogę tyle spodni nosić - dodała - Chodziłam bo było mi wygodniej - stwierdziłam 
- Ja nie narzekam - odparł 
- No domyślam się - zaśmiałam się 
- W ogóle większość zawodników zaczęło patrzeć na Ciebie jak na kobietę - odarł 
- Serio? - zapytałam wysiadając - To za kogo wcześniej mnie mieli ? 
- Za dziewczynę - zaśmiał się 
- Dobrze , że nie za chłopaka - powiedziałam - Bo to było dla mnie bardzo przykre - dodałam
- No tak ale wtedy byśmy się nie spotykali - zaśmiał się Ben siadając naprzeciwko mnie 
- Raczej na pewno nie - uśmiechnęłam się 
Przerwał nam kelner , który przyszedł przyjąć zamówienie. Kiedy odszedł między mną a Benem zapadła niezręczna cisza. Patrzyłam na swoje dłonie ze zdenerwowaniem. 
- Ostatnio stwierdziłam , że chyba wynajmę sobie mieszkanie jak na samym początku kiedy przeniosłam się do Londynu- zaczęłam rozmowę 
- Serio? - Ben podniósł jedną brew do góry 
- Nie mogę cały czas siedzieć na głowie Timo i Julii - powiedziałam - Do Kepy nie mogę wrócić - dodałam 
- Możesz mieszkać u mnie - zaproponował - U mnie zawsze znajdzie się miejsce - dodał 
- U Kepy też ale potrzebuje swojego kąta - wyjaśniłam - Poza tym pamiętasz co stało się za pierwszym razem kiedy zbyt szybko u Ciebie zamieszkałam - wyjaśniłam 
- Jak uważasz - popatrzył na mnie - Ale u mnie możesz zawsze zamieszkać - dodał upijąc łyk wody 
- Uważam , że to dobra decyzja - uśmiechnęłam się - Jak będziesz chciał to będę u Ciebie nocować - zaproponowałam 
- Oczywiście , że będę chciał - popatrzył na mnie - Dziś też możesz zostać - zaproponował z szerokim uśmiechem 
- Pomyśle - powiedziałam bo akurat kelner przyniósł nasze zamówienie 
Między nami zapanowałam cisza, oboje jedliśmy to co akurat mieliśmy na talerzach. 
- I jak ? - spytałam go po chwil 
- Super - powiedział - A Twoje ? - zapytał 
- Też - wyjaśniałam - Ostatnio chyba zamawialiśmy coś innego - powiedziałam 
- Tak ale przecież zawsze można próbować coś innego -  powiedział - Choć ty nie masz za dużo do wyboru - zaśmiał się 
- Aż tak to nie - zaśmiałam się - Zawsze mogę wziąć coś z mięsem ale bez mięsa - zaśmiałam się 
- Utrudniasz - zaśmiał się 
- No ale może się to opłaci - uśmiechnęłam się do niego - Właśnie nigdy Cię nie spytałam jak było na wakacjach ? - zapytałam 
- Dobrze - powiedział - A Twoje ? - spytał mnie - Byłaś na wakacjach z Kepą - dodał 
- Z Marcosem też - popatrzyłam na niego - Ale było świetnie - powiedziałam - Potem pojechałam do Polski na wesele siostry - odpowiedziałam 
- I jak było  ? - spytał 
- Super , fajnie było zobaczyć moją zwariowaną rodzinkę - zaśmiałam się - Oczywiście moja babcia pytała czy mam jakiegoś kawalera i kiedy mój ślub - dodałam zażenowana 
- Hahah serio ? - zaśmiał się - A ty co powiedziałaś ? - zapytał zainteresowany 
- Powiedziałam , ze może dożyje wesela - powiedziałam - Zawsze jej tak mówię - dodałam bo Ben popatrzył na mnie ze zdziwieniem - A ty byłeś w domu? - spytałam go zmieniając temat 
- Oczywiście - odpowiedział - Alex o Ciebie pytała , czemu nie przyjechałaś i czemu nie było Cię na finale - dodał 
- Co jej powiedziałeś? - spytałam go pijąc wodę bo czułam lekkie zażenowanie 
- Prawdę - powiedział - Że mamy kryzys - dodał 
- Dzięki , że mnie nie wydałeś - mruknęłam 
- No co ty - powiedział - Jak mam być szczery to po finale Ligii Mistrzów zareagowałem trochę zbyt nerwowo - powiedział - Nawet nie byliśmy razem - oświadczył 
- Nie mam żalu Ben - popatrzyłam na niego - Chyba zareagowałabym tak samo - dodałam 
- Domyślam się - mruknął 
- Ale sobie teraz tak myślę , że jeśli mamy być razem to będziemy - powiedziałam 
- A nie jesteśmy ? - podniósł brew do góry 
- Chyba na razie nie - powiedziałam - Spotykajmy się i zobaczymy - dodałam 
- W sumie masz rację - uśmiechnął się szeroko -Ale mam nadzieje  , że jakoś  nam się ułoży - dodał 
- Mnie też Ben - popatrzyłam mu w oczy - O niczym nie marze - dodałam
- Ja myślę - zaśmiał się - To co namyśliłaś na moją wcześniejszą propozycję ? - zapytał 
- Tak - powiedziałam 
- I ? - popatrzył na mnie 
- Tak- zaśmiałam się 
Po zapłaceniu rachunku wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy do jego mieszkania. 
- Nic się tu nie zmieniło - powiedziałam patrząc po ścianach 
- A czego się spodziewałaś - zapytał mnie kiedy rozsiadł się na kanapie 
- No nie wiem - zaśmiałam się siadając obok niego - Miałeś mi przywieść rzeczy które u Ciebie zostawiłam - odparłam 
- Zapomniałem przepraszam - złapał mnie za nogę 
- W sumie to dziś mogę się przydać - zaśmiałam się kładąc głowę na jego ramieniu 
- Zmęczona jesteś co ? - spytał mnie
- Nie co ty - powiedziałam - Skąd ta myśl ? - spytałam go 
- Bo Cię znam - powiedział całkiem poważnie - Poza tym miałaś całe ręce roboty - dodał 
- No trochę - powiedziałam po chwili 
- Już w sumie późno - powiedział - Możesz wziąć prysznic i pójść spać tylko jeśli chcesz - dodał 
- Marzę o łóżku - powiedziałam szczerze - Wiem jak to brzmi mając Cię obok - dodałam 
- Całkiem normalnie - odpowiedział 
- Jesteś za miły - powiedziałam klepiąc go po nodze - To idę - powiedziałam
- To zapraszam - powiedział 
Poszłam najpierw zobaczyć co z rzeczy u niego zostawiłam , nic co mogło mi w jaki kolwiek mogło służyć za piżamę, więc postanowiłam , że wezmę jedną z koszulek Bena. Weszłam do łazienki by wziąć prysznic. Po 20 minutach wyszłam z niej przebrana w koszulkę Bena. Ten tylko popatrzył na mnie z widocznym zadowoleniem. 
- Teraz ja pójdę - pocałował mnie w czoło 
- Pewnie - mruknęłam 
Nagle usłyszałam , że dzowni mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz okazało się , że to John. 
- Halo - powiedziałam do słuchawki
- Cześć mam nadzieje , że nie przeszkadzam - zaczął - Mam jutro dla Ciebie pracę - wyjaśnił 
- Pewnie jasne - powiedziałam - Co trzeba zrobić ? - spytałam 
- Musisz jutro odebrać Saula Nigueza z lotniska - wyjaśnił - Jedyna ze sztabu znasz na tyle hiszpański , żeby się z nim dogadać i żeby go jakoś miło przyjąć - dodał 
- Pewnie - powiedziałam - Widzę , że udało Wam się go zakontraktować - zauważyłam 
- Pani Marina ma dar - zaśmiał sie do słuchawki - Jutro o 12 będzie lądował - powiedział 
- Więc rano przyjadę do Cobham i z niego pojadę - powiedziałam 
- Pewnie- stwierdził - Dobra , dobranoc -powiedział 
- Dobranoc - odparłam i rozłączyłam się - Co tam - spytałam bo zauważyłam , że Ben wyszedł 
- Nic - uśmiechnął się do mnie 
- To John - odparłam - Mam jutro pojechać po Saula - wyjaśniałam
- Czyli jednak im się udało - powiedział
- Jak widać - zaśmiałam się klepiąc go w ramie 
Poszłam do jego sypiali i położyłam się do łóżka. Po chwili przyszedł do mnie Ben, przytuliłam się do niego i po chwili zasnęłam. 

 
 






 

 


 


sobota, 21 sierpnia 2021

Jedenaście

- Jutro robię urodziny - powiedziała Sephania - Oczywiście wszystkie wpadacie - dodała z przekonaniem 
- Ja nie mogę jutro pracuje - powiedziałam 
- Nie nie pracujesz - zaśmiała się -  Nie patrz na nie tak - szeroko się uśmiechnęła - Rozmawiałam z John'em i się zgodził - wskazała na mojego przełożonego 
- Za dużo pracujesz - odezwał się bo patrzyłam na niego bez przekonania - Wcześniej nie miałaś studia ale teraz kiedy już je skończyłaś powinnaś się cieszyć z życia a nie siedzieć tylko w Cobham - dodał 
- Ale możecie mnie potrzebować - powiedziałam - Albo oni - wskazałam na zawodników 
- Poradzimy sobie bez ciebie - powiedział stanowczo John 
- My też - uśmiechnął się Marcos Alonso 
Popatrzyłam w stronę Kepy z jego wzroku wynikało, że nie jest zadowolony i wolałby , żebym spędziła z nim jutrzejszy wieczór przed meczem. Sama chciałam się rozerwać bo w końcu mi się to należało coś od życia. 
- Dobra , w takim razie idę - uśmiechnęłam się , a dziewczyny ucieszyły się jak dzieci 
- Ale w niedziele gramy mecz - odezwał się w końcu mój chłopak 
- Właśnie wy gracie nie ja - powiedziałam zbyt ostro - Poradzicie sobie - poklepałam go po ramieniu i udałam się na górę , wypełniać papiery 
Od paru dni Kepa naprawdę grał ale mi na nerwach, po wygraniu Superpucharu i obronionych przez niego rzutów karnych. On chyba miał wrażenie , że to ja mam wpływ na to jak on gra i co wpada a co nie. Po prostu nie wierzył w siebie ani w swoje doświadczenie i umiejętności , mój związek z nim nie miał z tym nic wspólnego. Usiadłam przy biurku i zaczęłam przegadać papiery i je wypełniać byłam tak wściekła , że raz za razem musiałam to poprawiać. 
- Nie rób tego - Kepa wszedł do mnie bez pukania 
- Niby czego ? - podniosłam na niego wzrok 
- Nie idź na te przeklęte urodziny - powiedział lekko podnosząc głos 
- Dostałam zaproszenie więc idę - popatrzyłam na niego wściekle - W czym ty widzisz cholerny problem? - spytałam podnosząc na niego głos 
- Po prostu nie idziesz nigdzie - krzyknął na mnie Kepa wściekły 
- Idę - również na niego krzyknęłam - I nie krzycz na mnie bo nie jestem Twoją własnością żebyś mi mówił co mam robić - krzyknęłam 
- Super zaraz polecisz do Bena - był wściekły 
- My nawet nie rozmawiamy więc nie wiem skąd Ci to przyszło do głowy - byłam wstrząśnięta 
- Widzę jak na niego patrzysz - walnął pięścią o biurku , w takim szale go jeszcze nie widziałam 
- Niby jak ? - spytałam - Patrzę na niego jak każdego - dodałam lekko rozkładając ręce 
- Tak jak nigdy nie spojrzysz na mnie - wyjaśnił 
- Masz jakieś urojenia - prychnęłam wściekła 
- Ja mam urojenia ? - spytał pokazując na siebie palcem 
- Nie ja - mruknęłam bo nie miałam siły się już z nim kłócić 
- Ej przestańcie się kłócić bo słychać was aż na dole - do gabinetu wszedł Cezar
- To on zaczął - wskazałam na Kepe palcem - Zakazuje mi wszystkiego i to mnie wkurza - wyjaśniłam ze złością 
- Ja Cię wkurzam - wskazał na siebie po raz kolejny - Martwię się o Ciebie - dodał już spokojniej 
- Nie musisz - warknęłam - Potrafię zadbać o siebie - dodałam 
- Jasne - mruknął zły 
- Kepa daj już spokój - poprosił Azpilicueta - Jak chce iść to niech idzie - wyjaśnił - Będą tam wszystkie dziewczyny więc o co ci chodzi ? - spytał
- Po prostu nie chce żeby szła - wyjaśnił 
- Super ale to nie ty o tym decydujesz - warknęłam 
- NO SUPER - był wściekły - Jeśli pójdziesz to koniec z nami - krzyknął 
- Jeśli tak stawiasz sprawę - oświadczyłam chłodno - W takim razie to koniec - powiedziałam - A teraz wybaczcie idę na trening - dodałam wychodząc 
Kepa wyglądał na totalnie pokonanego i załamanego. Jeśli tak sprawiał takie warunki musiał wiedzieć , że ja też chce czegoś do życia.
- Jeszcze się pogodzicie - powiedział Mason przerywając ciszę 
- Raczej nie - powiedziałam - Chyba , że zmieni zdanie - wyjaśniłam - A na razie nie mam chłopaka - z moich oczu spłynęła jedna samotna łza 
- No co ty gadasz ?? - Marcos wyglądał na zdzwionego - Tyle o Ciebie walczył - dodał 
- Jak widać chyba nie jesteśmy sobie pisani - powiedziałam - John ma rację też czasem potrzebuje gdzieś wyjść a nie siedzieć cały czas w Cobham albo z nim w domu - powiedziałam wychodząc na boiska treningowe
Usiadłam na jednej z ławek i popatrzyłam na swoje dłonie , do oczu napłynęły mi łzy Spojrzałam na chłopaków , którzy wrócili do treningu jakby właśnie przed chwilą nic się nie stało. Dla mnie wszystko się skończyło, Kepa i Ben ze mną nie gadają. Obaj znaczyli dla mnie tak wiele , a już ich nie ma w moim życiu. Jeden mnie nienawidzi bo go zdradziłam , drugi dlatego , że nie chce siedzieć w domu , nudząc się jak co wieczór. Wszystko czego się w życiu dotknę mi nie wychodzi , a relacje z innymi ludzi już w ogóle. W pewnym momencie podbiegł do mnie Timo.
- Pewnie nie masz gdzie spać? - spytał , a ja na to pytanie się rozpłakałam totalnie , więc tylko potrząsnęłam głową - Możesz się u nas zatrzymać na tyle ile będziesz potrzebować - powiedział 
- Dzięki Timo- powiedziałam w końcu 
- Nie masz za co - przytulił mnie - Kepa już żałuje swoich słów - mruknął mi do ucha 
- To raczej nic nie zmieni - powiedziałam - Cholernie mnie skrzywdził - dodałam 
- Wiem i on też to wie - powiedział 
- Czepił się tematu Bena - dodałam - A ten jest bogu ducha winny w tej sytuacji - wyjąsnił 
- Wiem a gadałaś wgl z Benem od czasu kiedy ? - spytał 
- Nie - powiedziałam - Nie chciałam drażnić Kepy chociaż to Ben powinien być bardziej zły - powiedziałam 
- No tak - zaśmiał się - Uważam , że powinniście pogadać - dodał patrząc na wygłupiającego się kolegę
- Nie mogę Timo - powiedziałam patrząc a tym samym kierunku co mój towarzysz - I co mu powiem? - spytałam go 
- Prawdę - powiedział klepiąc mnie po ramieniu - Bardzo się zmartwił kiedy usłyszał , że Kepa robi Ci wyrzuty - dodał 
- Nie chce żeby moja sytuacja z Kepą wpłynęła na atmosferę w drużynie - wyjaśniłam obejmując się ramionami 
- Nie wpłynie - uśmiechnął się - Zapewniam Cię - spojrzał na mnie 
- No niech Ci będzie - lekko się uśmiechnęłam się - Leć trenować - powiedziałam 
Pobiegł do swoich kolegów z drużyny mnie znów zostawiając sama. Usiadłam na ławce i oglądałam ich trening a kiedy się skończył poszłam na górę po swoje rzeczy , po kilku minutach zeszłam na dół by poczekać na Timo. 
- Chodź - powiedział prowadząc mnie do samochodu - Julia się ucieszy - zaśmiał się widząc moją minę 
Przez całą drogę do mieszkania Timo milczałam a Timo nie podejmował żadnych tematów chyba czuł , że nie mam ochoty na rozmowy. Ciężko było mi cokolwiek powiedzieć , czułam się jak ostatni śmieć. 
- Patrz kogo przyprowadziłem - krzyknął Timo do Julii
 - Anita o hej - uśmiechnęła się przytulając mnie - Co się stało? - spytała
- Kepa mnie rzucił - oznajmiłam ze łzami w oczach 
- ŻE co? - zakryła ręką usta - A to świnia - powiedziała 
- Pokłóciliśmy o jutrzejszą imprezę urodzinową Steph 
- Cały Kepa - nie wierzyła w moje słowa 
- Jutro muszę iść coś kupić - powiedziałam - Bo nic nie mam a nie wzięłam żadnych rzeczy od Kepy - wyjaśniłam 
- Pewnie jasne - uśmiechnęła się do mnie - Pojadę z Tobą jeśli chcesz - zaaprobowała 
- Bardzo chętnie - uśmiechnęłam się do niej - Dzięki że mi pomagacie - odparłam po chwili 
- No co ty przecież byśmy cię nie zostawili - zaśmiała się Timo 
- Inni by zostawili - zauważyłam 
- Kepie przejedzie - powiedziałam Julia - Jak zawsze - uśmiechnęłam się 
- Pożyjemy zobaczymy - mruknęłam - Chciałaby się położyć - powiedziałam zupełnie smutna 
- Już o tej godzinie  ? - Werner na mnie spojrzał - No co ty - uśmiechał się do mnie 
- Daj jej spokój Timo - powiedziała - Jak chce to niech się położy - dodała widząc - Chodź pokaże ci nasz pokój gościnny - złapała mnie za ramię i zaprowadziła mnie do innego pokoju
- Tu masz rzeczy - wskazała - Zaraz ci przyniosę ci coś do spania - powiedziała 
- Dzięki Juls - powiedziałam z płaczem 
- Hej nie płacz - usiadła obok mnie, przytulając mnie - Wszystko się jakoś poukłada - pogłaskała mnie po ramieniu 
- Nie wiem - mruknęłam cicho - Czego się nie dotknę to psuje - powiedziałam szlochając
- No co ty - przytuliła mnie 
- Zależy mi na Kepie i to zepsułam - powiedziałam - Kocham Bena i mi na nim zależy i bam kolejną relację zepsułam- wyjaśniłam - Do tego Ben mnie nienawidzi i ze mną nie rozmawia - dodałam 
- Nie nienawidzę Cię no co ty - odezwał się nagle głos Bena 
- Co ty tu robisz - popatrzyłam na niego ze łzami w oczach - I jak długo tu stoisz i jak dużo słyszałeś ?- popatrzyłam na niego z przerażeniem w oczach 
- Wszystko słyszałem - powiedział opierając się o framugę drzwi - Zalało mi mieszkanie więc Timo pozwolił mi się zatrzymać u siebie - wyjaśnił 
- Ja Was może zostawię i przyniosę Ci coś do ubrania - powiedziała Julia wychodząc 
Między mną a Benem zapadło milczenie i żadne z nas nie potrafiło go przerwać. Ja siedziałam na łóżku patrząc na swoje dłonie. 
- Ben - zaczęłam - Chciałem cię przeprosić naprawdę - dodałam 
- Nie musisz serio - powiedział patrząc na mnie z drzwi 
- Muszę bo czuje , że popełniłam zbyt dużo błędów - powiedziałam a z moich oczu pociekły łzy - Skrzywdziłam Ciebie, Kepe - odparłam przez łzy 
- Ej - Ben do mnie podszedł uprzednio zamykając drzwi - No co ty - podniósł mój podbródek do góry -Ja Ciebie też krzywdziłem - dodał 
- Ale chyba nie tak jak ja Ciebie - powiedziałam 
- Wybaczyłem Ci już - popatrzył na mnie - Każdy  z nas się kiedyś gdzieś zgubił - dodał - Ja też jak widać gdybym był mądrzejszy to wcześniej bym Ci wybaczył albo w ogóle nie zostawał - wyjaśnił 
- OH Ben - popatrzyłam na niego a z moich oczu jeszcze bardziej pociekły łzy
- No i czemu ryczysz - zaśmiał się kucając przede mną - Kocham Cię i zawsze będę Cię kochał - popatrzył na mnie 
- Ja Ciebie też kocham Ben ale kocham też Kepe - oświadczyłam - Jesteście dla mnie najważniejszymi mężczyznami z życiu ale przecież nie mogę być z Wami dwoma - dodałam 
- Wiem - położył głowę na moich udach - Ale to już musisz sama zadecydować - powiedział - Jeśli chcesz to możemy zostać przyjaciółmi - zaproponował 
- Tak, chętnie - uśmiechnęłam się pierwszy raz tego dnia 
- No w końcu się uśmiechnęłaś - poklepał mnie po udzie a mnie przeszył znajomy dreszcz
- Mogę? - spytała przez drzwi Julia 
- Tak - powiedzieliśmy równocześnie z Benem 
- Widzę , że jakoś się dogadaliście - uśmiechnęła się -  A ty się uśmiechnęłaś - ucieszyła się 
- eee no dzięki - spojrzałam na nią 
- Masz przyniosłam Ci parę rzeczy - powiedziała - Powinny być dobre - uśmiechnęła się do mnie 
- Mogę jutro po treningu pojechać do siebie - powiedział Ben - Zostawiłaś parę rzeczy u mnie - dodał 
- Mógłbyś - ucieszyłam się - Byłabym mega wdzięczna - po raz kolejny się uśmiechnęłam
- Wiesz i tak muszę zobaczyć jak idę pracę remontowe - oświadczył 
- Co tam w ogóle się stało ? - spytałam zaciekawiona 
- Pękła mi rura - wyjaśnił - W sumie w całym budynku - dodał 
- haha serio? - zaśmiałam się - Masakra - udałam powagę 
- To nie jest śmieszne - uśmiechnął się 
- Trochę jest - popatrzyłam na niego - A teraz Was przeroszę bo miałam się położyć - stwierdziłam 
- Jasne - Ben tylko na mnie spojrzał - Do jutra - pożegnał się wychodząc
- Pa - popatrzyłam w jego plecy 
- Cieszę się że się dogadaliście - Julia poruszała charakterystycznie brwiami 
- Ja też - powiedziałam szczerze - Brakowało mi jego dowcipkowania - stwierdziłam - A  teraz przepraszam Cię - dodałam 
- Jasne - uśmiechnęła się - Ale jutro idziemy na zakupy - zapytała przez plecy 
- Jasne że tak muszę coś kupić Sep - powiedziałam - I sobie jakieś ubrania - dodałam 
- Ok - usłyszałam z korytarza. 
Kiedy w końcu zostałam sama mogłam się trochę ogarnąć, miałam na szczęście pokój z łazienką więc nie musiałam nigdzie wychodzić. Po szybkim prysznicu ubrałam koszulkę Bena bo jakimś dziwnym trafem właśnie to znalazło się w naręcz ubrań. Super. 
- Julia co to jest - spytałam ją wychodząc z pokoju 
- Kurde miałam to dać Benowi - zaśmiała się - Ale jak już ją ubrałaś to już nie przebieraj - dodała
- No super - prychnęłam - Idę spać - dodałam i weszłam do pokoju
Przed snem spojrzałam na telefon bo chciałam zobaczyć czy miałam wiadomość od Kepy. Nic nie było on naprawę się na mnie obraził i mnie rzucił. Przykryłam się kołdrą kiedy do pokoju wszedł półnagi Ben. 
- Oo nagrzałaś łóżko - zaśmiał się - Super bo padam z nóg - powiedział wchodząc pod kołdrę 
- Co ty robisz Benjamin ? - popatrzyłam na niego z zażenowania 
- Czy ty myślałaś że Timo ma tyle sypialni , że pomieści nas wszystkich - popatrzył na mnie  - Przecież mnie znasz nic nie zrobię - podniósł ręce do góry 
- Dobra już dobra - zaśmiała się - Właź bo chce żeby ten dzień w końcu się skończył - dodałam przekręcając się na bok by zgasić światło 
- Dobranoc - powiedział Ben zza moich pleców 
- Dobranoc - odpowiedziałam i objęłam kołdrę rękoma 









piątek, 13 sierpnia 2021

Dziesięć

 Przed wylotem na mecz o Superpuchar poleciałam jeszcze na ślub siostry do Polski. Był to dla mnie czas wyciszenia , spokoju, dzięki czemu mogłam sobie poukładać parę spraw przed rozpoczęciem sezonu. Siedząc na lotnisku w Luton i czekając na taksówkę zastanawiałam się jak reszta drużyny mnie przyjmie. Miałam dziś spotkać całą resztę w tym Bena z którym nie widziałam się od naszego rozstania po finale LM. W prawdzie mój związek z Kepą okazał się naprawdę świetny chciałam pobyć parę chwil sama więc nie podałam mu daty przylotu. Kiedy taksówka się zjawiła , wsiadłam do niej i podałam adres do Cobham. Dopiero teraz do mnie dotarło, że wróciłam do domu. Po godzinnej jeździe taksówką znalazłam się pod Cobham. Zapłaciłam taksówkarzowi i weszłam do środka. Miałam pecha bo akurat trafiłam na ich przerwę pomiędzy treningiem. Pierwszy spostrzegł mnie Mount. 
- Już myślałem , że nie wrócisz - uśmiechnął się do mnie lekko mnie przytulając- Nikt z nas nie wiedział , że dziś wracasz - dodał 
- Ah to miała być niespodzianka - wyjaśniłam - Po za tym nie potrzebuje pomocy w przyjeździe z lotniska 
- No widzę - zaśmiał się - Chłopaki patrzcie kogo przywiało - wskazał na mnie 
- ANITA - krzyknął Timo Werner , w którego ramionach od razu zatonęłam - Ale się mega cieszę - uśmiechał się do mnie 
- Nie mów , że aż tak bardzo za mną tęskniłeś - popatrzyłam na niego 
- Wiadomo - uśmiechnął się - Zmieniłaś włosy - zauważył 
- Potrzebowałam zmiany - wyjaśniłam całkiem serio 
- Świetnie wyglądasz - powiedział z uśmiechem - Ale czy ty nie miałaś przylecieć prosto do Belfastu ? - spojrzał na mnie 
- Miałam ale plany się lekko zmieniły - powiedziałam - Dostałam maila od Johna , że muszę być wcześniej bo muszę się zapoznać z nowym planem treningowym - dodałam 
- AAAA ok - powiedział 
Kiedy wszyscy mnie wyściskali oprócz Bena i Kepy postanowiłam pójść na górę na biura , żeby zobaczyć się z moim przełożonym i wszystko z nim omówić. Zapukałam do drzwi jego gabinetu. 
- Cześć John , przepraszam , że to tyle trwało ale chłopcy mnie zatrzymali - powiedziałam siadając 
- Rozumiem - powiedział - Dobrze , że jesteś - uśmiechnął się do mnie 
- Też się cieszę - uśmiechnęłam się szczerze - Więc jaki jest ten nowy plan ? - spytałam 
- Nie ma nowego planu - powiedział - Dostałaś nowych zawodników i tyle - odparł - A nie chciałem Ci tego mówić w Belfaście więc ściągnąłem Cię trochę wcześniej - dodał patrząc na mnie przepraszająco
- Rozumiem - trochę się zestresowałam - Mogę zobaczyć których - wskazałam na papier leżący obok mnie 
- Jasne , proszę - podał mi go 
Spojrzałam na nią i trochę byłam z zdziwiona. Na liście nie było ani Kepy ani Bena. Wiedziałam dlaczego nie ma Bena ale że nie było Kepy to było dla mnie coś całkiem nowego. Za to na liście znajdowały się nazwiska:
1. Eduardo Mandy
2. Andreas Christensen 
3. Cezar Azpilicueta 
4. N'golo Kante 
5. Mason Mount 
6. Christian Pulisic 
7. Timo Werner 
- Mogę o coś zapytać ? - podniosłam wzrok z nad kartki 
- Jasne - popatrzył na mnie - Ale chyba wiem o co chcesz spytać - dodał 
- Dlaczego nie ma Kepy ? - zapytałam całkiem szczerze - Opiekuje się nim od kiedy tutaj zaczęłam pracować a teraz nagle odbieracie mi człowieka, który jako jedyny mi pomagał - dodałam oburzona 
- Nie możesz współpracować z Kepą bo wasze relacje trochę się od tego czasu zmieniły - wyjaśnił - Tak samo jak twoje z Benem - stwierdził - Zarząd bał się , że Wasza pokręcona relacja może wpłynąć na wyniki klubu - dodał - Więc przydzieliłem Ci innych zawodników ale i tak większość masz z tamtego sezonu - oznajmił 
- Dobra rozumiem - mruknęłam smutno - Ale trochę tego nie rozumiem bo jakoś w tamtym sezonie nikomu nie przeszkadzało to , że Kepa mnie kochał - dodałam 
- Z tego co wiem kochają Cię obaj więc sama rozumiesz - popatrzył na mnie przepraszająco 
- yyy - spojrzałam na niego z niedowierzaniem 
- No więc widzisz - uśmiechnął się - Teraz nie zależnie, którego wybierzesz nic się nikomu nie stanie - dodał - A teraz pozwól , że wrócę do pracy - oznajmił - Jak chcesz możesz zostać albo pojechać do domu bo w końcu masz jeszcze dzień urlopu- dodał i zaczął przeglądać jakieś papiery 
Całkiem zaszokowana zeszłam na dół , trening chłopaków już się zaczął. Usiadłam na jedynym z krzeseł nie bardzo wiedząc co ze sobą począć. Słowa Johna wciąż brzmiały w mojej głowie. Czy one znaczyły, że Ben wciąż coś do mnie czuł. Bałam się tego sezonu nie chciałam , żeby było trudno. Chciałam po prostu być z Kepą i być szczęśliwa ale z drugiej strony cała sytuacja z Benem. Chciałam się popłakać. Cały mój spokój wewnętrzy w jednym momencie prysł. Siedziałam tak około godziny kiedy zawodnicy zaczęli wracać z treningu. 
- Jak tam ? - spytał mnie Kepa , który właśnie obok mnie usiadł 
- W porządku- odparłam - Wiedziałeś , że nie możemy w tym sezonie współpracować? - spytałam go 
- Tak - mruknął - I znam też powód - dodał - Ben też - wyjaśnił widząc moją zdziwioną minę.  
- Nie no super - wkurzyłam się - I mi oczywiście mi nie powiedziałeś - spojrzałam na niego lekko zła 
- Nie chciałem Ci psuć pobytu w domu- wyjaśnił - Wiedziałem , że to dla ciebie mega ważne - dodał
- Dobra już dobra - mruknęłam - Kiedy kończysz ? - spytałam go 
- W sumie już skończyłem bo dzis mamy tylko dwie sesje treningowe - uśmiechnął się 
- OOO to możemy pojechać do domu - klasnęłam w dłonie - Ale wiesz co? - spojrzałam na niego bo lekko się do mnie zbliżał - Idź się wykąp - poprosiłam 
- Jasne - powiedział wstając - Zaraz będę - oznajmił 
- Nie śpiesz się poczekam - zaśmiałam się 
Chwilę siedziałam czekając na Kepe kiedy podszedł do mnie Marcos Alonso. 
- Masz u siebie jeszcze wolne miejsca ? - zapytał 
- Czekaj co ? - nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi 
- No bo wiem, że masz o jednego zawodnika za mało- zasmiał się 
- AAA taak tak - puknęłam się w głowę - A co chciałeś przejść do mnie - popatrzyłam na niego 
- Tak bardzo chętnie - uśmiechnął się 
- Pogadam jutro z Johnem i powiem żeby Cię do mnie dopisał - powiedziałam z uśmiechem - Bedę miała z kim szkolić się z hiszpańskiego , no oprócz z Azpiego - dodałam 
- Nie musisz z nim gadać już u niego byłem i powiedział , że jak ty chcesz to on nie ma nic przeciwko- wyjaśnił - I oczywiście pomogę Ci w hiszpańskim - ukłonił się 
- No to biorę - zaśmiałam się wesoło  
- Co tam ? - nagle pojawił się Kepa 
- Marcos dołączył do mojej ekipy - zaśmiałam się - no wiesz miałam jednego piłkarza za mało - uśmiechnął się - Więc Marcos zaproponował mi swoje usługi - dodałam 
- To fajnie - Kepa się uśmiechnął - Przynajmniej nie będę musiał się martwić - dodał 
- Aha - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem 
- O mnie stary nie musisz się bać - Marcos poklepał Kepe po ramieniu i odszedł 
- Nie ufasz mi ? - spojrzałam na niego wstając 
- Ufam Ci - powiedział patrząc na mnie - Ale wole Marcosa niż Bena - dodał 
- Z Benem i tak nie mogę pracować - pokręciłam głową , wzięłam walizkę i ruszyłam do drzwi wyjściowych 
- Poczekaj - Kepa pobiegł za mną - Nie chciałem Cię urazić - powiedział 
- Zawieź mnie do domu - powiedziałam - Jestem zmęczona - dodałam idąc w kierunku samochodu Kepy 
Z niecierpliwością czekałam na to aż Kepa otworzy mi bagażnik , żebym mogła wsadzić swoją walizkę do środka , oczywiście Kepa mi pomógł. Wsiadłam do samochodu , a Kepa ruszył w milczeniu , pomachałam do Mase'a, który właśnie wsiadał do samochodu. Patrzyłam przez okno od strony pasażera unikając wzroku Kepy. Kiedy podjechaliśmy pod mieszkanie usłyszałam za sobą głos Kepy
- Idź do mieszkania a ja Ci wezmę walizkę - powiedział 
- Okey - mruknęłam i poszłam w stronę mieszkania. 
Kiedy wkońcu do niego dotarłam odetchnęłam z ulgą.  Wiem , że byłam za oschła dla Kepy , który właśnie wszedł do mieszkania. 
- Kepa - zaczęłam - Przepraszam że taka byłam - powiedziałam 
- To ja powinienem Cię przeprosić - podszedł do mnie łapiąc mnie za biodra - Czuje się lekko zagrożony więc zachowuje się jak dupek - dodał 
- Zagrożony ? - spojrzałam na niego łapiąc go za dłonie 
- No bo wiem co Ci powiedział John o Benie - wyjaśnił 
- A czy widziałaś gdzieś Bena obok mnie dzisiaj - zapytałam podnosząc głowę by na niego spojrzeć 
- No nie - powiedział - Ale mimo wszystko jest dla mnie zagrożeniem - odparł 
- Nie musisz się tak czuć - uśmiechnęłam się do niego - A jeśli się tak czujesz to przepraszam - uśmiechnęłam się
- Nie przepraszaj mnie - powiedział - To je muszę Cię przepraszać i będę to robić każdego dnia - pocałował mnie w czoło 
- Nie musisz - objęłam go ramionami - Cieszę się , że się pogodziliśmy - mruknęłam - Tęskniłam za Tobą - dodałam 
- Ja za Tobą też - gładził mnie po plecach 
- Naprawdę ? - podniosłam głowę by na niego spojrzeć 
- Oczywiście - popatrzył na mnie ze zdziwieniem - Jeszcze Cię to dziwi - powiedział 
- Nie wiem - objęłam go mocniej - Zmęczona ? - zapytał 
- Trochę tak - powiedziałam 
- To może weźmiesz prysznic czy coś a ja zamówię coś do jedzenia - zaproponował 
- Dobry pomysł - powiedziałam - Muszę jeszcze przepakować walizkę na jutro - dodałam 
- Oo fakt - popatrzył na mnie - Też się spakuje - uśmiechnął się po czym wyszedł 
Sama udałam się do łazienki by trochę ogarnąć się po podróży nie żeby była jakaś szczególnie męcząca ale wolałam mieć to już za sobą. Patrząc , że jutro czekał mnie kolejny lot. Po kilkunastu minutach wyszłam z łazienki ubrana w dresy i jeden z t-shirtów Kepy, oczywiście podwinięty w okolicy pępka. 
- Pożyczyłam sobie - powiedziałam kiedy się na mnie popatrzył 
- Nic przecież nie mówię - popatrzył na mnie a w jego brązowych oczach pojawiły się iskry 
- Idę się przepakować - wskazałam na drzwi
Moja walizka znajdowała się w głównej sypialni, gdzie za zwyczaj spał \Kepa. Ja zajmowałam mniejszą. Od powrotu z Ibizy nie porozmawialiśmy o naszej relacji bo ja wyjechałam do Polski, wiec nie było za bardzo na to czasu. W końcu będziemy musieli o tym pogadać ale nie teraz nie przed jego meczem o Superpuchar. Musiał dać z siebie 100% alb i więcej. Nie pragnęłam niczego więcej jak tego żeby w tym sezonie miał wspaniałą formę, zbyt dużo już przeżył w tamtym sezonie. Przepakowałam tylko to co będzie mi potrzebne w Belfaście i po około 30 minutach dołączyłam do Kepy, który siedział w salonie. 
- Co tam mięśniaku ? - spytałam go siadając obok 
- Nic nudziłem się kiedy Cię nie było - odparł spoglądając na mnie
- A widzisz - odwróciłam się do niego - A co robiłeś jak mnie nie było oprócz tego że siedziałeś w Cobham - zapytałam - Bo to oczywiste - dodałam z uśmiechem 
- Nudziłem się - powiedział - Zazwyczaj ćwiczyłem na siłowni nad formą - dodał 
- Uważam , że jest w porządku - puściłam mu oczko 
- Serio ? - podniósł brew do góry 
- Tak - uśmiechnęłam się szeroko do niego - A co myślałeś ? - spojrzałam na niego 
- No nie wiem - zaczął się zastanawiać 
- Obok takich ramion żadna dziewczyna nie przejdzie obojętnie - powiedziałam całkiem szczerze- Przecież zawsze miałam do nich słabość - oznajmiłam
- Fajnie wiedzieć - mruknął 
- Byłeś wtedy z Andreą więc wzdychałam do nich gdy nie patrzyłeś - wyjaśniłam - Mogłam tylko pomarzyć , że na mnie spojrzysz- dodałam a on patrzył na mnie z ciekawością - Byłam twoją przyjaciółką - mruknęłam zdawkowo bo peszył mnie jego wzrok 
- Ale później mnie rzuciła - odparł - Więc czemu mi nie powiedziałaś? - spytał 
- Byłeś zbyt załamany żebym mogła cokolwiek spróbować , poźniej pojawił się Ben i sam wiesz jak było - mruknęłam - Lepiej mi powiedz kiedy to Ciebie dokładnie olśniło ? - spojrzałam na niego z taką sama ciekawością jak on na mnie przed chwilą
- Ja? - spytał 
- Nie ja - uśmiechnęłam się 
 - Pamiętasz jak Chilly dołączył do drużyn ? - zapytał mnie , pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj- Widziałem jak na niego patrzysz - wyjaśnił - Wtedy zacząłem myśleć , że to na mnie powinnaś tak patrzyć - dodał - Od wielu miesięcy procesowało się to w mojej głowie zanim Ci powiedziałem - dodał
- Pamiętam jak rozmawialiśmy o Benie po raz pierwszy jak powiedziałam Ci że on myślał że jesteśmy parą- uśmiechnęłam się na to wspomnienie - Powiedziałeś mi wtedy , że i tak Cię kocham - powiedziałam spokojnie , choć wiedziałam , że wkraczamy na temat , którego nie chciałam podejmować przed meczem. Oczywiście , że Go kochałam ale nie musiał o tym wiedzieć przed meczem. 
- Byłem trochę zły wtedy - odparł Kepa 
- Niby czemu ? - spytałam go 
- Bo widziałem co się miedzy Wami dzieje- mruknął 
- Frank Lampart mi kiedyś powiedział , że pewnych rzeczy nie widać od razu - powiedziałam po chwili milczenia - I już wiem o co mu chodziło - uśmiechnęłam się do Kepy 
- Mieliśmy trochę przebojów co ? - Kepa popatrzył na mnie 
- Tak ale na szczęście jakoś się dogadaliśmy - pogłaskałam go po policzku 
- To najważniejsze - jego usta zbliżyły się do mnie 
Nasza usta się połączyły w namiętnym pocałunku. Jego ręce powędrowały na moją talie, schodziły coraz wyżej aż zatrzymały się pod koszulką , która należała do niego. 
- Kepa - oderwałam się od niego - Nie możemy - mruknęłam pomiędzy jego pocałunkami 
- Niby czemu? - spytał przerywając mnie całować 
- Jutro lecimy do Belfastu a ty musisz być skupiony na meczu - wyjaśniłam - Chce żeby po prostu poszło dobrze - dodałam składając pocałunek na jego ustach
- I myślisz , że to mnie odciągnie od myślenia o meczu - spytał podnosząc wzrok 
- hmmm szczerze tak - powiedziałam do niego 
- Skupiłbym się - zaśmiał się - Ale rozumiem Cię - powiedział - Zależy Ci żebym dobrze wypadł ale jeśli mam być z Tobą szczery to czuje się naprawdę dobrze i psychicznie i fizycznie i nie zawiodę drużyny - powiedział wychodząc
- Kepa , poczekaj - zaczęłam kiedy wstałam z kanapy 
Kepa poszedł do swojego pokoju , a ja zostałam sama w salonie. Nie chciałam , żeby się na mnie gniewać. Wstałam z kanapy i poszłam do jego sypialni. Weszłam bez pukania a on leżał w łóżku i przeglądał coś w telefonie. 
- Kepa ? - zaczęłam 
- hmmm - mruknął nawet na mnie nie patrząc 
- Przepraszam - powiedziałam - Ale naprawdę się martwię o Ciebie - zaczęłam 
- Naprawdę nie musisz - popatrzył na mnie z nad telefonu
- Kepa - poprosiłam - Nie obrażaj się na mnie - popatrzyłam na niego 
- Nie obrażam się - mruknął 
- No właśnie widzę - powiedziałam siadając obok niego na łóżku 
- Naprawdę - odwrócił się plecami do mnie - Idę spać , dobranoc - odparł - Jak chcesz możesz tu spać - dodał 
Przez chwilę siedziałam w ciemności patrząc na jego sylwetkę. Nie widziałam czy spać z nim czy iść do siebie. Wiedziałam, że się obraził ale chciałam przy nim być, nawet jeśli na mnie boczył. Postanowiłam się położyć obok niego, zdjęłam dresy , obniżyłam koszulkę i weszłam pod jego kołderkę. Nastawiłam jeszcze budzik na rano bo nie wiedziałam czy Kepa to zrobił. Odwróciłam się do niego. Poleżałam tak chwilę a ostatecznie przysunęłam się do niego lekko go obejmując. Kepa poczuł moje ręce ale ich nie odtrącił więc to był dobry znak. Po kilku minutach zasnęłam ze zmęczenia.