sobota, 2 października 2021

Czternaście

Siedziałam w gabinecie wypełniając dokumenty po meczowe kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. 
- Proszę - powiedziałam - Co ty tu robisz? - spytałam Bena, który trzymał w ręku
- Mówiłaś wczoraj , że zgubiłaś dresy klubowe - odparł - A tak się składa , że dwie pary zostawiłaś u mnie- dodał - Wiem , że jesteś na mnie zła ale pomyślałem , że może Ci się przydadzą - wyjaśnił 
- Już nie jestem zła - powiedziałam całkiem szczerze - Dzięki ,że mi je przyniosłeś - podniosłam na niego wzrok 
- Zależy mi na tym , żebyśmy mieli dobre relację - powiedział - Wiesz współpracujemy razem i nie chciałbym żebyś źle się czuła w mojej obecności czy coś - dodał 
- Ben też bym chciała , żebym wszystko między nami było w porządku - powiedziałam - Nie chce się z nikim kłócić i żyć w zgodzie - wyjaśniłam - Skrzywdziłeś mnie i oboje to wiemy ale jakoś sobie z tym radze - dodałam 
- Kepa Ci pomaga - zauważył - Wyglądasz o sto razy lepiej - dodał lekko się uśmiechając
- Bardzo mi pomaga - uśmiechnęłam się - Ostatnio lepiej się wysypiam - powiedziałam całkiem szczerze- Bo nie spałam za dobrze - mruknęłam 
- To dobrze - poklepał się po udzie - Lecę na dół bo Kepa się zdenerwuje - parsknął 
- Nie będzie zły - popatrzyłam na niego - Jeszcze raz dzięki - wskazałam na dresy 
- Nie ma za co - zasalutował i wyszedł zostawiając mnie samą 
Z jego strony to był naprawdę miły gest, patrząc na nasze relację i sytuację. Chociaż w ostatnich dniach były dużo cieplejsze. Moja relacja z Kepą była coraz lepsza i zmierzała w dobrym kierunku. Zawsze był kiedy go potrzebowałam i mnie wspierał. Sypiałam w jego łóżku tylko dlatego , że ja nie mogłam spać sama bo kończyło się płaczem choć już rzadziej. Skończyłam pracę nad dokumentami, więc zapakowałam swoje dresy do torebki i zeszłam na dół , żeby zobaczyć jaka jest sytuacja na boiskach. Zawodnicy cały czas siedzieli na dole. Kepa na mnie spojrzał a ja mu pomachałam. Nagle podszedł do mnie Timo
- Julia je u nas znalazła - zaśmiał się 
- O kurka kolejne - uśmiechnęłam się do Niemca - Dzięki wielkie , teraz mam już komplet - zaśmiałam się 
- Jak czegoś jeszcze nie masz to powiedz to poszukam - odparł - Albo Julia - dodał 
- Ha dzięki - poklepałam go po ramieniu - Jak coś to dam Ci znać - powiedziałam - Jak Julia? - spytałam go 
- Bardzo dobrze - uśmiechnął się - Brakuje jej Ciebie - dodał - Może w któryś dzień przyjedziesz do mniej - zaproponował 
- Postaram się - powiedziałam - Jeszcze nie czuje się jakoś turbo dobrze ale wracam już na dobre tory- lekko się uśmiechnęłam - Ale pozdrów ją - dodałam 
- Dobrze , że już Ci lepiej - powiedział - Widzę , że Kepa się Tobą dobrze opiekuje - puścił mi oczko 
- Dobrze - odparłam - Próbuje cały czas zapomnieć o Benie - dodałam - Ale jakoś sobie daje radę - wyjaśniłam 
- Doba puszczam Cię już bo Kepa eksploduje z emocji - zaśmiał się - I oczywiście pozdrowię od Ciebie Julię - poklepał mnie po ramieniu 
- Dzięki - zaśmiałam się i poszłam w kierunku stolika , przy którym siedział Kepa z Saulem 
Usiadłam obok nich a Saul na mnie spojrzał 
- Co tam ? - spytałam ich 
- Nic siedzimy - odparł Saul 
- No widzę - powiedziałam -  A ty Kepa co ty taki cichy ? - popatrzyłam na niego 
- Ben u Ciebie był - powiedział do mnie - Wiem , że chciał Ci dać te spodnie ale i tak się zmartwiłem - dodał 
- Nie musisz Kepa - popatrzyłam na niego - Dał mi je , powiedział , że chce mieć ze mną dobre relacje i tyle - odpowiedziałam patrząc się w jego brązowe ciepłe oczy
- A ty co mu powiedziałaś ? - zapytał mnie , a Saul dyskretnie zmienił miejsce zostawiając nas samych 
- Że też nie chce się z nim kłócić - powiedziałam - Wiesz współpracujemy razem i nie chce robić już dram naprawdę - dodałam bo widziałam minę Kepy 
- Dzięki , że mi powiedziałaś - uśmiechnął się - Bo nie chce żebyś znowu płakała - dodał 
- Już aż tak nie płacze - oznajmiłam - Tylko dzięki Tobie - dodałam , a Kepa uśmiechnął się szeroko 
- Co ty się tak uśmiechasz? - spytałam go - Przecież powiedziałam szczerze - dodałam śmiejąc się 
- No wiem - prychnął zły - Jak chcesz to jedź do Julki - powiedział - My sobie z Saulem damy radę - dodał 
- Nie czuje się jeszcze turbo dobrze - powiedziałam całkiem szczerze - I doskonale o tym wiesz - dodałam - A nie chce jej zasmucać w tak pięknym dla mniej czasie - wyjaśniłam
- No tak dziecko - powiedział uśmiechnięty - Mnie możesz zasmucać jak chcesz - dodał 
- Ciebie ? - zapytałam go dla żartu - Zawsze - dodałam 
- Puknij się w głowę - poklepał mnie po ramieniu - Lecę na trening - dodał 
- Powodzenia - pomachałam mu na pożegnanie 
Sama wstałam z krzesła i udałam się na boiska treningowe , żeby oglądać sesje treningową. Usiadłam na ławeczce i patrzyłam jak Tuchel ich rozdziela. Po meczu z Juve mieli tylko dwie sesje treningowe, każdy z nich był głodny meczów i wygrywania. Po meczu z Southampthon rozpocznie się przerwa reprezentacyjna więc w klubie bedzie trochę luźniej nie żebym teraz narzekała na ilość obowiązków ale mimo wszystko podczas przerwy było zdecydowanie mniej pracy. Nadal Kepa znajdował się pod moją opieką albo ja pod jego sama nie wiedziałam jak to jest. Nie chciałam go pytać bo widziałam że i tak nie powie mi prawdy. Gdy o tym pomyślałam zaśmiałam się sama z własnych myśli. John dyskretnie spojrzał w moją stronę , widziałam , że każdy na mnie chucha żebym się nie rozkleiła podczas treningu. Kepa musiał im wspomnieć że płakałam mu w ramionach bo inaczej raczej wszyscy nie byli by aż tak uważni. Nie miałam mu tego za złe bo wiem , że się o mnie martwił tak jak większość ludzi z klubu. 
- Jak się czujesz ?- zapytał mnie John wyrywając mnie z zamyślenia. - Wiesz mamy mecz z Southampton - dodał 
- Jest stabilnie - powiedziałam patrząc na niego - Będę skupiona jak zwykle na meczu i tylko na meczu- dodałam
- W porządku - powiedział - No wiesz martwię się - dodał - W tamtym tygodniu mieliśmy zwłoki a dziś nawet przypominasz człowieka - zauważył
- ehh dzięki - odparłam - Staram się pracować nad wszystkim - dodałam 
- Kepa Ci pomaga pracować nad sobą - zauważył - Wiem od Saula że śpisz z Kepą - dodał patrząc - Nie mam nic przeciwko , nie patrz tak na mnie - zaśmiał się - Chce żebyście byli szczęśliwi - wyjaśnił 
- Ostatnio nie spałam więc Kepa zaproponował mi nocleg - powiedziałam - Więc postanowiłam , że skorzystam a że nie mogłam spać śpię z Kepę , nie żebyśmy nie wcześniej nie sypiali w jednym łóżku - dodałam - Bez kontrowersji - zaśmiałam się - Dla mnie to już lekka normalność - dodałam bawiąc się rękawem 
- Potrzebowałaś stabilizacji - popatrzył na mnie - Ciekawi mnie tylko dlaczego nie zostałaś z Kepą po przyjeździe ze wspólnych wakacji - dodał widząc moją minę
- On nadal kochał Andre a ja Bena - wyjaśniłam - Ale jak widać żadne nie wyszło na tym zbyt dobrze - dodałam patrząc na Hiszpana , który stał na bramce - Mimo przeciwności losu oboje w Kepą się kochamy i chcemy to jakoś naprawić - powiedziałam szczerze 
- Wiem , że się kochacie - powiedział - Widać to na pierwszy rzut oka - dodał - Mam nadzieje , że wkońcu naprawicie wszystko bo jesteście słodką parą - stwierdził - I oboje zasługujecie na szczęście - dodał  
- Dzięki - uśmiechnęłam się szczerze 
- Skończyli - John wskazał na chłopaków , którzy zaczęli schodzić z boisk 
Ruszyłam w kierunku wejścia żeby jak najszybciej znaleźć się w gabinecie choć nie miałam się co śpieszyć bo Kepie zawsze schodziło dłużej. Po raz kolejny się uśmiechnęłam. Ben przepuścił mnie w drzwiach a ja bez słowa poszłam na górę do gabinetu. Tam wszystko spakowałam , przebrałam się i po kilku dobrych minutach zeszłam na dół.
- Pierwszy raz to my czekamy na Ciebie a nie na odwrót - powiedział Kepa kiedy schodziłam po schodach 
- W końcu czujesz się jak - zaśmiałam się do Kepy 
-  A tam przesadzasz - dodał Saul 
Z uśmiechem na twarzy opuszczałam Cobham , John miał rację potrzebowałam stabilizacji , którą Kepa nie wątpliwie mi dawał do tego kochał mnie równie mocno jak ja jego. Spojrzałam na niego z tylniego siedzenia, chyba poczuł moje spojrzenie bo spytał 
- Co tam? 
- Nic tak patrzę - odparłam 
- Aha no nic - zaśmiał się- Gotowe - powiedział kiedy zaparkował 
Lekko otworzyłam drzwi żeby wyjść ale z jakiegoś powodu drzwi okazały się za ciężkie. 
- Czekaj pomogę Ci - powiedział Saul i pociągnął drzwi - Co tak słabo? - zaśmiał się 
- No właśnie nie wiem - powiedziałam - Drzwi mnie pokonały - dodałam 
- Wiesz , że Kepa ma jutro urodziny ? - zapytał 
- Oczywiście - powiedziałam - Mam dla niego niespodziankę ale jesteś mi potrzebny - dodałam cicho 
- Spoko pomogę - odparł - Potem pogadamy - powiedział 
Kepa czekał przed klatką żeby nas wpuścić do środka, popatrzył na mnie z zaciekawieniem ale ja szeroko się do niego uśmiechnęłam. Weszliśmy do środka i tym razem to ja pierwsza zajęłam łazienkę. Po około 30 minut wyszłam z pomieszczenia. 
- Tym razem to my zrobiliśmy kolację - odparł całkowicie z siebie zadowolony Kepa 
- No pięknie - uśmiechnęłam się szeroko - Ale mam nadzieje , że jednak Saul zrobił więcej - zaśmiałam się do przyjaciela 
- Szczerze ? - popatrzył na mnie Saul - To Kepa więcej zrobił - dodał 
- To chyba jednak się boje - zaśmiałam się - Żartuje Kepa - powiedziałam kiedy wyszedł z pomieszczenia 
- Chyba się obraził - zauważył Saul - Więc jaką masz niespodziankę dla tego obrażalskiego Hiszpana - zapytał 
Zaczęłam opowiadać Saulowi o moim planie, był całkiem łatwy i miałam nadzieje , że mi pomoże i będzie trzymać buźkę na kłódkę. Zjadłam posiłek zrobiony przez Kepe jednak się pomyliłam i okazało się dobre. 
- Wiesz co Saul ? -  spojrzałam na niego - Chyba muszę przeprosić Kepe - dodałam 
- Serio? - usłyszałam za sobą głos Hiszpana 
- Tak - odwróciłam się do niego, był owinięty ręcznikiem - Trochę mi głupio - zaczęłam 
- Dobra już - machnął na mnie ręką - Nie gniewam się - zaśmiał się 
Kepa usiadł na miejscu Saula  który wykorzystał okazję i poszedł do łazienki. Sama wstałam i podeszłam do niego i lekko go objęłam. Położyłam brodę na jego ramieniu a on złapał mnie za dłonie. 
- Kepa naprawdę Cię przepraszam - mruknęłam mu do ucha 
- Ja się naprawdę nie gniewam - wziął mnie za rękę i ją pocałował - Przecież wiem , że nie ma talentu - zaśmiał się 
- No akurat w tym nie - zaśmiałam się lekko - Kepa dziękuje że mnie nie opuściłeś i że jeszcze masz do mnie cierpliwość - powiedziałam całkiem szczerze - I że czekasz aż będę chciała z Tobą pogadać o Benie - dodałam jeszcze 
- Kocham Cię więc nie będę naciskać na nic - powiedział - Doszedłem do wniosku , że nie będę na Ciebie naciskać będziesz chciała to mi powiesz - dodał patrząc na mnie 
- Już jestem prawie gotowa na rozmowę - odparłam 
- Serio? - zapytał kiedy poczochrałam mu włosy - Ej - mruknął 
- Tak - powiedziała - Zdziwiony jesteś ? - zapytałam go gdy stanęłam obok niego 
- Jakoś nie szczególnie - złapał mnie za biodra - Jutro mamy wolne - powiedział 
- Wiem - spojrzałam na niego - Odpocznę wkońcu - zaśmiałam się - Nie powiem trochę ostatnio miałam wrażeń - zauważyłam 
- Nie dziwię się - mruknął - Ale mam nadzieje , że dochodzisz już do siebie - dodał 
- Tak gdybym nie dochodziła do siebie to nie mówiłabym że już za niedługo z Tobą pogadam - powiedziałam - Ale to tylko dzięki Tobie - pogłaskałam go po głowie 
- eee tam - mruknął - Idę się ubrać - wstał z krzesła 
- Ogarnę tu i przyjdę - powiedziałam - Saul już wyszedł z łazienki? - spytałam 
- Chyba tak bo światło się nie świeci - odparł 
- Ok - mruknęłam 
Ogarnęłam w kuchni i weszłam do pokoju Kepy. Leżał w łóżku i coś przeglądał w telefonie. Kiedy położyłam się obok niego spojrzał na mnie. 
- Co ? - popatrzyłam na niego 
- Nic - odparł - Już się nie pytasz czy możesz - zauważył 
- Bo wiem, że mogę - uśmiechnęłam się do niego i go objęłam 
- No możesz - objął mnie ramieniem 
- No widzisz to po co mam pytać - spojrzałam na niego lekko podnosząc głowę
- W sumie to nie wiem - zaśmiał się lekko
- Strasznie mnie ten dzień zmęczył choć niewiele robiłam - odezwałam się po chwili 
- No widziałem Saul ci drzwi otwierał - zaśmiał się - Chyba coś siły nie masz - dodał 
- W sumie to nie wiem - odparłam trzymając rękę na jego klatce piersiowej - Jak mówiłam wcześniej miałam ciężkie dni więc mój organizm zbiera teraz żniwa - dodałam 
- No to odpoczywaj - zaśmiał się - Jutro mamy wolne to posiedzimy w domku - dodał 
- Jasne - pogładziłam go ręką po klatce piersiowej - Jestem zmęczona - powiedziałam ziewając 
Kepa szczelniej objął mnie ramionami tak że aż zrobiło mi się gorąco a co za tym szło  spać. 
- Dobranoc - mruknęłam cicho 
- Dobranoc - pocałował mnie w czoło - Śpij dobrze - mruknął a drugą ręką zgasił światło żeby pójść spać. 



 
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz