poniedziałek, 27 września 2021

Trzynaście

Miałam naprawdę trudny tydzień. Ben mnie zmieszał z błotem po meczu z Aston Villą w Caraboa Cup. Miał rację nie byłam piłkarzem i nie wiedziałam jaką mają na sobie presję ale chciałam mu tylko pomóc, a on zmieszał mnie z błotem i rzucił przy wszystkich. Znowu chyba nigdy się nie nauczę , że nie powinnam mu ufać. Na dodatek wyprowadziłam się z mieszkania Timo i Juls bo potrzebowali pokoju dla dziecka co było totalnie zrozumiałe. Nie chciałam prosić Kepy o pomoc bo mieszkał już u niego Saul , więc zamieszkałam w hotelu niedaleko Cobham. Siedziałam w swoim gabinecie jak zawsze bo unikałam spojrzeń Bena. 
- Cześć - powiedział John wchodzą przez drzwi - Koniec tego dobrego - powiedział - Idziesz pracować i nie chce słyszeć słów sprzeciwu - dodał siadając na przeciwko mnie 
- Serio naprawdę muszę - spojrzałam na niego spod nie wymalowanych rzęs 
- Musisz - powiedział - Pracujesz dziś z Kepą - oświadczył widząc moją minę - Tylko z Kepą - dodał 
- Dlaczego ? - powiedziałam - Przecież pod sobą mamy innych zawodników niż Kepa- wyjąsniałam 
- Doszliśmy do wniosku , że jak narazie tylko Kepa będzie w stanie utrzymać Cię w ryzach - powiedział - Tak jak ty kiedyś jego - klasnął w dłonie - Oboje wiemy jakie macie relacje a to teraz Ci pomoże - dodał 
- Dobra - mruknęłam cicho - Już idę - niechętnie wstałam z bezpiecznego krzesła
Bez słowa zeszłam na dół , zawodnicy wszyscy siedzieli na stołówce. Kiedy mnie zobaczyli uśmiechnęli się do mnie. Lekko i niepewnie im pomachałam. 
- Kepa słyszałam wieści , że znów mamy ze sobą pracować - usiadłam obok niego 
- Zawsze znajdujemy do siebie drogę - zaśmiał się - Ja uwielbiam z Tobą współpracować - dodał 
- Ja też - spojrzałam na niego - Ale mnie nie wypytuj dobra - opatrzyłam w jego brązowe oczy 
- Jak będziesz chciała to ze mną pogadasz - położył mi dłoń na ramieniu - Chce Ci tylko powiedzieć ,że każdy tutaj jest za tobą - dodał 
- Dzięki to miłe - mruknęłam - Jakiej pomocy potrzebujesz? - spytałam go jak odchodził odłożyć talerz 
- Jeszcze nie wiem - poruszył ramionami
- Bardzo pomocne - zaśmiałam się pierwszy raz od paru dni - Coś wymyśle - wstałam z miejsca i ruszyłam w kierunku pomieszczenia rehabilitacyjnego 
- Liczę na twoją pomysłowość - krzyknął za mną 
Uśmiechnęłam się do ściany , Kepa jak nigdy znał moje potrzeby i zawsze przy mnie był kiedy tego potrzebowałam i chciałam lub nie. Żałowałam tylko , że nasz związek nie przetrwał bo ja kochałam Ben , który na to nie zasługiwał , a on Andre, która go skrzywdziła i już znalazła sobie innego. Oboje byliśmy skrzywdzeni przez tych , których kochaliśmy. 
- I jak wymyśliłaś coś - usłyszałam za sobą dźwięk głosu Kepy stał zbyt blisko mnie 
- Tak - odwróciłam się i staliśmy zbyt blisko siebie - Kładź się - poprosiłam kiedy Azpi i John weszli do pomieszczenia - Nie patrz tak na mnie , ostatnio narzekałeś , że ciągnie cię mięsień prosty więc chce temu zaradzić - dodałam 
- To jednak nawet jak nie miałaś mnie pod opieką to mnie słuchasz - popatrzył na mnie siadając - Zadziwiające - położył się na plecach 
- Niestety zawsze słyszę co mówisz - oświadczyłam bez ogródek - To co chce i nie chce - zaśmiałam się 
- Gdzie ty właściwie teraz mieszkasz ? - zapytał mnie Azpi - Wiem , że wyprowadziłaś się od Timo - dodał 
- No właśnie bo na pewno nie ze mną - popatrzył na mnie z wyrzutem Kepa -  I nie u Bena - dodał 
- Mieszkasz z Saulem więc ja się już tam nie zmieszczę - wyjaśniłam - Jeśli musicie wiedzieć to w hotelu niedaleko Cobham - mruknęłam - Ale szukam już mieszkania - dodałam 
- Nie szukaj zamieszkaj ze mną i Saulem - zaproponował Kepa 
- I mam spać na Twojej cholernej sofie - popatrzyłam na niego - Nie ma mowy - dodałam 
- Zaproponowałbym połowę swojego łóżka ale raczej się nie zgodzisz - dodał - Dlatego powiem , że mam w mieszkaniu dmuchany materac - dodał - Nie powinien wtedy mówić , żebyś się wyprowadzała, nasza przyjaźń powinna być ważniejsza niż inne sprawy - dodał 
- Nie mam już o to żalu - powiedziałam spokojnie opracowując dokładnie jego mięsień 
- Wiem ale popatrz do czego doprowadziły nasze nie do końca przemyślane decyzje - oświadczył 
- Mówił Wam kiedyś , że pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka - wtrącił Azpi przypominając o swojej obecności - Nie spotkałem jeszcze czegoś takiego jak wasza dwójka - dodał 
- Tylko ty potrafisz wyzbierać Kepe i zawsze wiesz czego mu trzeba i odwrotnie - odezwał się po chwili John 
- Jesteśmy bratnimi duszami - odparł Kepa bez wahania a ja tylko na niego popatrzyłam bo miał totalną rację 
- Tylko , że czasem bratnie duszę - zaczęłam 
- Do siebie nie pasują - dokończył za mnie Azpi - Totalne bzdury wystarczy na was z boku popatrzeć - powiedział 
- Dobra skończyłam - poklepałam Kepe po udzie 
- Co już - był zdzwiony 
- Tak - powiedziałam mu kiedy wstał - Teraz możesz iśc na siłownie - powiedziałam - A ja pójdę na górę bo tam nie będe ci potrzebna - dodałam 
- Właściwie to będziesz - powiedział John 
- Dobra już - machnęłam na to ręką - Po prostu chodźmy - poprosiłam 
W stołówce jednak się okazało , że ja raczej nie dotrę na siłownie z Kepą bo zobaczyłam uwieszoną na Benie tlenioną blondynę prosto z solarium. Moje oczy zaszył łzami , byłam wściekła rozżalona a moje serce po raz kolejny pomłamało się na najmniejsze kawałki. Pobiegłam na górę do swojego gabinetu i ze złości zaczęłam wszystko rozwalać , papiery poleciały na podłogę , przez łzy nie widziała m nic. Dopiero poczułam jak ktoś mnie podnosi i przytula. Były mi to tak dobrze znane ramiona , w których czułam bezpieczeństwo, perfekcyjne ramiona Kepy. Staliśmy w objęciach póki się nie uspokoiłam i nie przestałam płakać. 
- Jestem okropna - zaczęłam - Miałeś trenować a ja przerwałam Twój trening  - dodałam patrząc na niego podnosząc głowę 
- Daj spokój - starł łzy z mojego policzka - Przecież  nie mogłem dać Ci zdemolować gabinetu - pogładził mnie po policzku 
- Może powinieneś - oparłam głowę o jego klatkę piersiową - Muszę się ogarnąć bo musimy iść na tą siłownie - odparłam 
- Masz czas - objął mnie mocniej 
- Dam radę - powiedziałam - Tylko najpierw muszę to zebrać - wskazałam na papiery leżące na podłodze 
Kepa pomógł mi je pozbierać i zeszliśmy na dół. Ben i jego panienka nadal tam siedzieli a wraz z nimi paru zawodników Chels. Wszyscy patrzyli na mnie ze współczuciem. 
- I jest ta , która zawsze szuka atencji - powiedział Ben - To moja dziewczyna Joanna - przedstawił ją 
- Nie musisz się na mnie wyżywać za to , że nie masz formy - powiedziałam - Skup się na treningach a będziesz miał wyniki - dodałam chcąc 
- Teraz już na pewno będę mieć - objął ją szczelniej ramieniem 
- Wiesz co Ben powinnam kochać Kepe tak jak kocham Ciebie - powiedziałam całkiem szczerze - Wszystko było by łatwiejsze - dodałam wychodząc - Idziesz Kepa - spytałam 
Wtedy usłyszałam za sobą głos Bena 
- Nadal masz szanse - powiedział - Właśnie dlatego też odszedłem , żebyś ułożyła sobie życie z kimś lepszym - wyjaśnił 
Już chciałam coś powiedział kiedy Kepa złapał mnie za przeramie i zaprowadził na siłownie. Usiadłam na przeciwko lustra. Wyglądałam dość okrutnie i źle. 
- Myślałam , że dziewczyny raczej rzadko tu przychodzą - powiedziałam - Patrząc na resztę , której wgl tu nie ma - dodałam 
- Przecież wszystkie mają swoje obowiązki - powiedział Kepa podnosząc ciężarek - Więc nie mają czasu , doskonale wiesz , że wpadają jak mają coś pilnego - dodał 
- No wiem - powiedziałam patrząc w przestrzeń - Tylko ja miałam ten zaszczyt bywać tu codzień - mruknęłam 
- Ty to co innego - spojrzał na mnie - Nie smuć się - poprosił 
- Kepa ja mówiłam prawdę - powiedziałam nagle - Że to Ciebie powinnam kochać tak jak jego - oświadczyłam patrząc na niego 
- Żadne z nas nie będzie się kochać tak jak powinno - mruknął kucając obok mnie - Ale nadal możemy próbować budować związek lepszy od poprzedniego - powiedział podnosząc się na nogi bo wszedł Tuchel 
- A możemy się na razie przyjaźnić ? - zaproponowałam - Muszę najpierw zapomnieć o Benie - wyjaśniłam
- A zawsze tu jestem - uśmiechnął się do mnie ,a ja odwzajemniłam uśmiech 
Później obserwowałam go w treningu , jak napinają się jego mięśnie ramion , które tak bardzo uwielbiałam. Widziałam , że wszyscy mi się przyglądają kiedy wszedł Ben z Joanne. 
- Chcesz ? - podał mi 2,5 kg ciężarek 
- Nie wole patrzeć jak ty to robisz - popatrzyłam na niego - Szczególnie na - nie zdążyłam mu przerwać 
- Ramiona, które tak uwielbiasz - dokończył za mnie Kepa - Też Cię słucham - zaśmiał się 
Szeroko się uśmiechnęłam , a Kepa się odwrócił i zaczął znów podnosić ciężarki. na ten obrazek roześmiałam się. Wpatrywałam się w jego plecy bo nie chciałam spojrzeć w stronę Bena i znów usłyszeć jakiś kąśliwy komentarz. Na szczęście każdy zajął się sobą a ja mogłam spokojnie pomyśleć, choć nie powinnam tego robić bo moje myśli wciąż i wciąż do Bena. Kochałam go zbyt mocno i zbyt mocno mnie zraznił żeby mogła myśleć o czymś innym niż o bólu. Gdybym wtedy nie rzuciła Kepy dla Bena pewnie poukładalibyśmy wszystko a teraz wszystko się skomplikowało. Teraz musiałam zbyt dużo naprawić by móc ponownie związać się z Kepą 
- Słuchasz mnie ? - Kepa na mnie patrzył 
- Nie przepraszam - spojrzałam na niego - O co pytałeś - wstałam z miejsca 
- Czy zamierzasz tu siedzieć - zaśmiał się - Bo już po treningu - dodał 
- Nie - uśmiechnęłam się do bruneta - Kepa - zaczęłam trochę głośniej bo lekko się oddalił 
- No co tam? - spytał zatrzymując się , idący z nim Azpi przyśpieszył chcąc nas zostawić samych 
- Tam pomyślałam - zaczęłam się plątać - Czy Twoja propozycja jest nadal aktualna ? - spytałam w końcu 
- Ta o mieszkaniu? - podparł się rękoma - Zawsze - powiedział lekko się uśmiechając 
- Ostatnio nie sypiam za dobrze - wyjaśniłam - Więc pomyślałam , że u Ciebie może w końcu pośpię - dodałam szybko 
- Na pewno - poczochrał mi włosy 
- Kepa do cholery - krzyknęłam na niego - Tyle razy Cię prosiłam - dodałam cicho bo wszyscy na nas popatrzyli - Wracając do tematu pojadę do hotelu wezmę rzeczy i przyjadę - dodałam 
- Ok - powiedział - Saul na pewno się ucieszy - dodał 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego szczerze 
- Będę czekać - powiedział wchodząc do szatni , ja sama udałam się na górę do swojego gabinetu
Wzięłam rzeczy i udałam się do samochodu, chciałam wyjechać z parkingu kiedy drogę zagrodziła mi Joanne. 
- Nie miałyśmy okazji się poznać - zaczęła - Jestem Joanne, dziewczyna Bena - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie a mi zebrało się na wymioty 
- Przepraszam śpieszę się - powiedziałam mijając ją 
Weszłam do samochodu , odpaliłam silnik i chyba zbyt szybko ruszyłam bo szarpnęło mi samochodem , Kepa rzucił mi spojrzenie i się roześmiał ja tylko pokiwałam głową i tym razem ruszyłam.  Pojechałam do hotelu by zabrać swoje rzeczy. Trochę zajęło mi wymeldowanie ale w końcu znalazłam pod mieszaniem Kepy. Ile to razy już ratował moje życie. Na samą myśl uśmiechnęłam się pod nosem. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i otworzył mi wesoły Saul. Uśmiechnęłam się do niego 
- Wejdź , Kepa się kąpie - zaprosił mnie do środka - Daj pomogę Ci - zaśmiał się 
- Nie będzie Ci przeszkadzać jak się tu zatrzymam - zapytałam go 
- No co ty - powiedział - Lubię i Ciebie i Kepę więc spoko - powiedział - Potrzebujesz pomocy bo Ben to idiota więc się nie przejmuje - dodał 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do Hiszpana - Będziesz też miał z kim trenować angielski - odparłam 
- A ty hiszpański - usiadł na kanapie - Siadaj jemu zejdzie - zaśmiał się - Ale przecież wiesz - dodał 
- Doskonale - zaśmiałam się - Jedliście coś nie licząc obiadu w Cobham? - spytałam go - Mogę coś zrobić - zaproponowałam 
- Właściwie to jeszcze nie - odparł 
- Dobra to coś ogarnę - powiedziałam - Nie musisz mi pomagać - dodałam kiedy wstał z sofy 
- No co ty - powiedział oburzony - Oczywiście , że Ci pomogę - dodał 
- W takim razie w porządku - uśmiechnęłam się do niego 
Od razu wzieliśmy się do roboty , a przy pomocy Saula zeszło dużo krócej niż się spodziewałam. W końcu mogłam go poznać bardziej prywatnie i okazał się bardzo sympatycznym i pomocnym chłopakiem. 
- Więc jak poznałeś się z Kepą ? - spytałam go wkońcu 
- Na karze u 21 od razu się polubiliśmy - powiedział - Ale muszę Cię uprzedzić Kepa zawsze był taki sam - zaśmiał się - A ty jak poznałaś Kepę? - spytał mnie siedząc na przeciwko 
- Tu w Londynie , ja dopiero przyjechałam, oboje byliśmy nowi - powiedziałam - Nasza przyjaźń wyszła tak jakoś naturalnie wiesz wpieraliśmy się wzajemnie - dodałam 
- Od razu Ci się spodobał czy jakoś inaczej ? - spojrzał na mnie - No co jestem ciekawy - zaśmiał się 
- Ja już to wiem - usłyszeliśmy głos Kepy 
- Ale ja nie a jestem mega ciekawy - powiedział 
- Dobra powiem Ci bo to żadna tajemnica - powiedziałam szczerze - Od samego początku ale jak doskonale wiesz jego dziewczyną była wtedy Andrea - wyjaśniłam
- No ale ona go zostawiła więc dlaczego wtedy nie zaczęło między Wami iskrzyć tak jak teraz - wskazał na naszą dwójkę 
- No wiesz jak ktoś świeżo po rozstaniu to nie myśli raczej o związkach - powiedziałam - A Kepa był totalnie rozbity co wpłynęło na jego formę - dodałam - Więc to był mój priorytet - wyjaśniłam 
- Potem pojawił się Ben więc ja poczułem się zagrożony i dotarło do mnie że ją kocham - powiedział Kepa - Ale ona wybrała Bena - dodał 
- Ale ostatecznie to siedzi tu - powiedział Saul - I dobrze bo pasujecie do siebie - dodał - Dobra już Wam nie przeszkadzam - powiedział wychodząc
Teraz to Kepa usiadł na przeciwko mnie. Chwilę patrzyliśmy na siebie aż wkońcu to ja się odezwałam. 
- Idę się chyba kąpać jak ty skończyłeś - zaśmiałam się - A ty zjedz- wskazałam na jego porcję 
- Widzę , że dogadałaś się z Saulem - powiedział 
- Ciężko się z nim nie dogadać - uśmiechnęłam się do niego - Jest całkiem fajny i jest Twoim kolegą - dodałam klepiąc go po dłoni 
- Cieszę się - popatrzył na mnie - Skoro mamy tu mieszkać we trójkę - dodał 
- Będzie wesoło - zaśmiałam się - Teraz idę bo serio jestem zmęczona bo nie spałam parę dni - dodałam 
- Jasne - uśmiechnął się - Wiesz co i jak - dodał puszczając mi oczko 
Wyjęłam sobie rzeczy z walizki stojącej najbliżej i poszłam się wykąpać. Stojąc pod prysznicem zaczęłam się zastanawiać czy na pewno dobrze postąpiłam. Wiedziałam teraz jedno że naprawdę potrzebowałam wsparcia Kepy. Następne tygodnie mogą okazać się całkiem miłe. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam się , ubrałam i wyszłam z pomieszczenia. Kepy nie było ani w kuchni ani salonie. Za to na sofie leżały przygotowane dla mnie. Uśmiechnęłam się, rozłożyłam sobie kołderkę i poduszkę, zgasiłam światło i położyłam się . Spojrzałam na telefon widniała na nim 23, wiedziałam , że nie zasnę. Zaczęłam wewnętrzną walkę ze sobą ale przegrałam . Wstałam i poszłam do Kepy. W jego pokoju już się nie świeciło ale po cichu weszłam do środka. 
- Kepa? - spytałam cicho 
- Mmmm - mruknął 
- Mogę z Tobą spać? - spytałam go - Wiem, że to dziwne - zaczęłam 
- Chodź i przestań gadać - mruknął - Ważne, żebyś się wyspała o mnie się nie martw - dodał 
Położyłam się obok niego , przytuliłam się do jego ręki i położyłam mu dłoń na brzuchu. 
- Tylko tak ? - spytał mnie 
- Przestań - poprosiłam go - Jakbyś nigdy tak nie spali - powiedziałam 
- W sumie - mruknął - Śpij - powiedział 
- Próbuje ale gadasz - cicho się zaśmiałam 
- Już przestaje - pogłaskał mnie o dłoni - Dobranoc - powiedział 
- Dobranoc - przyłożyłam głowę do jego ramienia. 





 


 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz