sobota, 21 sierpnia 2021

Jedenaście

- Jutro robię urodziny - powiedziała Sephania - Oczywiście wszystkie wpadacie - dodała z przekonaniem 
- Ja nie mogę jutro pracuje - powiedziałam 
- Nie nie pracujesz - zaśmiała się -  Nie patrz na nie tak - szeroko się uśmiechnęła - Rozmawiałam z John'em i się zgodził - wskazała na mojego przełożonego 
- Za dużo pracujesz - odezwał się bo patrzyłam na niego bez przekonania - Wcześniej nie miałaś studia ale teraz kiedy już je skończyłaś powinnaś się cieszyć z życia a nie siedzieć tylko w Cobham - dodał 
- Ale możecie mnie potrzebować - powiedziałam - Albo oni - wskazałam na zawodników 
- Poradzimy sobie bez ciebie - powiedział stanowczo John 
- My też - uśmiechnął się Marcos Alonso 
Popatrzyłam w stronę Kepy z jego wzroku wynikało, że nie jest zadowolony i wolałby , żebym spędziła z nim jutrzejszy wieczór przed meczem. Sama chciałam się rozerwać bo w końcu mi się to należało coś od życia. 
- Dobra , w takim razie idę - uśmiechnęłam się , a dziewczyny ucieszyły się jak dzieci 
- Ale w niedziele gramy mecz - odezwał się w końcu mój chłopak 
- Właśnie wy gracie nie ja - powiedziałam zbyt ostro - Poradzicie sobie - poklepałam go po ramieniu i udałam się na górę , wypełniać papiery 
Od paru dni Kepa naprawdę grał ale mi na nerwach, po wygraniu Superpucharu i obronionych przez niego rzutów karnych. On chyba miał wrażenie , że to ja mam wpływ na to jak on gra i co wpada a co nie. Po prostu nie wierzył w siebie ani w swoje doświadczenie i umiejętności , mój związek z nim nie miał z tym nic wspólnego. Usiadłam przy biurku i zaczęłam przegadać papiery i je wypełniać byłam tak wściekła , że raz za razem musiałam to poprawiać. 
- Nie rób tego - Kepa wszedł do mnie bez pukania 
- Niby czego ? - podniosłam na niego wzrok 
- Nie idź na te przeklęte urodziny - powiedział lekko podnosząc głos 
- Dostałam zaproszenie więc idę - popatrzyłam na niego wściekle - W czym ty widzisz cholerny problem? - spytałam podnosząc na niego głos 
- Po prostu nie idziesz nigdzie - krzyknął na mnie Kepa wściekły 
- Idę - również na niego krzyknęłam - I nie krzycz na mnie bo nie jestem Twoją własnością żebyś mi mówił co mam robić - krzyknęłam 
- Super zaraz polecisz do Bena - był wściekły 
- My nawet nie rozmawiamy więc nie wiem skąd Ci to przyszło do głowy - byłam wstrząśnięta 
- Widzę jak na niego patrzysz - walnął pięścią o biurku , w takim szale go jeszcze nie widziałam 
- Niby jak ? - spytałam - Patrzę na niego jak każdego - dodałam lekko rozkładając ręce 
- Tak jak nigdy nie spojrzysz na mnie - wyjaśnił 
- Masz jakieś urojenia - prychnęłam wściekła 
- Ja mam urojenia ? - spytał pokazując na siebie palcem 
- Nie ja - mruknęłam bo nie miałam siły się już z nim kłócić 
- Ej przestańcie się kłócić bo słychać was aż na dole - do gabinetu wszedł Cezar
- To on zaczął - wskazałam na Kepe palcem - Zakazuje mi wszystkiego i to mnie wkurza - wyjaśniłam ze złością 
- Ja Cię wkurzam - wskazał na siebie po raz kolejny - Martwię się o Ciebie - dodał już spokojniej 
- Nie musisz - warknęłam - Potrafię zadbać o siebie - dodałam 
- Jasne - mruknął zły 
- Kepa daj już spokój - poprosił Azpilicueta - Jak chce iść to niech idzie - wyjaśnił - Będą tam wszystkie dziewczyny więc o co ci chodzi ? - spytał
- Po prostu nie chce żeby szła - wyjaśnił 
- Super ale to nie ty o tym decydujesz - warknęłam 
- NO SUPER - był wściekły - Jeśli pójdziesz to koniec z nami - krzyknął 
- Jeśli tak stawiasz sprawę - oświadczyłam chłodno - W takim razie to koniec - powiedziałam - A teraz wybaczcie idę na trening - dodałam wychodząc 
Kepa wyglądał na totalnie pokonanego i załamanego. Jeśli tak sprawiał takie warunki musiał wiedzieć , że ja też chce czegoś do życia.
- Jeszcze się pogodzicie - powiedział Mason przerywając ciszę 
- Raczej nie - powiedziałam - Chyba , że zmieni zdanie - wyjaśniłam - A na razie nie mam chłopaka - z moich oczu spłynęła jedna samotna łza 
- No co ty gadasz ?? - Marcos wyglądał na zdzwionego - Tyle o Ciebie walczył - dodał 
- Jak widać chyba nie jesteśmy sobie pisani - powiedziałam - John ma rację też czasem potrzebuje gdzieś wyjść a nie siedzieć cały czas w Cobham albo z nim w domu - powiedziałam wychodząc na boiska treningowe
Usiadłam na jednej z ławek i popatrzyłam na swoje dłonie , do oczu napłynęły mi łzy Spojrzałam na chłopaków , którzy wrócili do treningu jakby właśnie przed chwilą nic się nie stało. Dla mnie wszystko się skończyło, Kepa i Ben ze mną nie gadają. Obaj znaczyli dla mnie tak wiele , a już ich nie ma w moim życiu. Jeden mnie nienawidzi bo go zdradziłam , drugi dlatego , że nie chce siedzieć w domu , nudząc się jak co wieczór. Wszystko czego się w życiu dotknę mi nie wychodzi , a relacje z innymi ludzi już w ogóle. W pewnym momencie podbiegł do mnie Timo.
- Pewnie nie masz gdzie spać? - spytał , a ja na to pytanie się rozpłakałam totalnie , więc tylko potrząsnęłam głową - Możesz się u nas zatrzymać na tyle ile będziesz potrzebować - powiedział 
- Dzięki Timo- powiedziałam w końcu 
- Nie masz za co - przytulił mnie - Kepa już żałuje swoich słów - mruknął mi do ucha 
- To raczej nic nie zmieni - powiedziałam - Cholernie mnie skrzywdził - dodałam 
- Wiem i on też to wie - powiedział 
- Czepił się tematu Bena - dodałam - A ten jest bogu ducha winny w tej sytuacji - wyjąsnił 
- Wiem a gadałaś wgl z Benem od czasu kiedy ? - spytał 
- Nie - powiedziałam - Nie chciałam drażnić Kepy chociaż to Ben powinien być bardziej zły - powiedziałam 
- No tak - zaśmiał się - Uważam , że powinniście pogadać - dodał patrząc na wygłupiającego się kolegę
- Nie mogę Timo - powiedziałam patrząc a tym samym kierunku co mój towarzysz - I co mu powiem? - spytałam go 
- Prawdę - powiedział klepiąc mnie po ramieniu - Bardzo się zmartwił kiedy usłyszał , że Kepa robi Ci wyrzuty - dodał 
- Nie chce żeby moja sytuacja z Kepą wpłynęła na atmosferę w drużynie - wyjaśniłam obejmując się ramionami 
- Nie wpłynie - uśmiechnął się - Zapewniam Cię - spojrzał na mnie 
- No niech Ci będzie - lekko się uśmiechnęłam się - Leć trenować - powiedziałam 
Pobiegł do swoich kolegów z drużyny mnie znów zostawiając sama. Usiadłam na ławce i oglądałam ich trening a kiedy się skończył poszłam na górę po swoje rzeczy , po kilku minutach zeszłam na dół by poczekać na Timo. 
- Chodź - powiedział prowadząc mnie do samochodu - Julia się ucieszy - zaśmiał się widząc moją minę 
Przez całą drogę do mieszkania Timo milczałam a Timo nie podejmował żadnych tematów chyba czuł , że nie mam ochoty na rozmowy. Ciężko było mi cokolwiek powiedzieć , czułam się jak ostatni śmieć. 
- Patrz kogo przyprowadziłem - krzyknął Timo do Julii
 - Anita o hej - uśmiechnęła się przytulając mnie - Co się stało? - spytała
- Kepa mnie rzucił - oznajmiłam ze łzami w oczach 
- ŻE co? - zakryła ręką usta - A to świnia - powiedziała 
- Pokłóciliśmy o jutrzejszą imprezę urodzinową Steph 
- Cały Kepa - nie wierzyła w moje słowa 
- Jutro muszę iść coś kupić - powiedziałam - Bo nic nie mam a nie wzięłam żadnych rzeczy od Kepy - wyjaśniłam 
- Pewnie jasne - uśmiechnęła się do mnie - Pojadę z Tobą jeśli chcesz - zaaprobowała 
- Bardzo chętnie - uśmiechnęłam się do niej - Dzięki że mi pomagacie - odparłam po chwili 
- No co ty przecież byśmy cię nie zostawili - zaśmiała się Timo 
- Inni by zostawili - zauważyłam 
- Kepie przejedzie - powiedziałam Julia - Jak zawsze - uśmiechnęłam się 
- Pożyjemy zobaczymy - mruknęłam - Chciałaby się położyć - powiedziałam zupełnie smutna 
- Już o tej godzinie  ? - Werner na mnie spojrzał - No co ty - uśmiechał się do mnie 
- Daj jej spokój Timo - powiedziała - Jak chce to niech się położy - dodała widząc - Chodź pokaże ci nasz pokój gościnny - złapała mnie za ramię i zaprowadziła mnie do innego pokoju
- Tu masz rzeczy - wskazała - Zaraz ci przyniosę ci coś do spania - powiedziała 
- Dzięki Juls - powiedziałam z płaczem 
- Hej nie płacz - usiadła obok mnie, przytulając mnie - Wszystko się jakoś poukłada - pogłaskała mnie po ramieniu 
- Nie wiem - mruknęłam cicho - Czego się nie dotknę to psuje - powiedziałam szlochając
- No co ty - przytuliła mnie 
- Zależy mi na Kepie i to zepsułam - powiedziałam - Kocham Bena i mi na nim zależy i bam kolejną relację zepsułam- wyjaśniłam - Do tego Ben mnie nienawidzi i ze mną nie rozmawia - dodałam 
- Nie nienawidzę Cię no co ty - odezwał się nagle głos Bena 
- Co ty tu robisz - popatrzyłam na niego ze łzami w oczach - I jak długo tu stoisz i jak dużo słyszałeś ?- popatrzyłam na niego z przerażeniem w oczach 
- Wszystko słyszałem - powiedział opierając się o framugę drzwi - Zalało mi mieszkanie więc Timo pozwolił mi się zatrzymać u siebie - wyjaśnił 
- Ja Was może zostawię i przyniosę Ci coś do ubrania - powiedziała Julia wychodząc 
Między mną a Benem zapadło milczenie i żadne z nas nie potrafiło go przerwać. Ja siedziałam na łóżku patrząc na swoje dłonie. 
- Ben - zaczęłam - Chciałem cię przeprosić naprawdę - dodałam 
- Nie musisz serio - powiedział patrząc na mnie z drzwi 
- Muszę bo czuje , że popełniłam zbyt dużo błędów - powiedziałam a z moich oczu pociekły łzy - Skrzywdziłam Ciebie, Kepe - odparłam przez łzy 
- Ej - Ben do mnie podszedł uprzednio zamykając drzwi - No co ty - podniósł mój podbródek do góry -Ja Ciebie też krzywdziłem - dodał 
- Ale chyba nie tak jak ja Ciebie - powiedziałam 
- Wybaczyłem Ci już - popatrzył na mnie - Każdy  z nas się kiedyś gdzieś zgubił - dodał - Ja też jak widać gdybym był mądrzejszy to wcześniej bym Ci wybaczył albo w ogóle nie zostawał - wyjaśnił 
- OH Ben - popatrzyłam na niego a z moich oczu jeszcze bardziej pociekły łzy
- No i czemu ryczysz - zaśmiał się kucając przede mną - Kocham Cię i zawsze będę Cię kochał - popatrzył na mnie 
- Ja Ciebie też kocham Ben ale kocham też Kepe - oświadczyłam - Jesteście dla mnie najważniejszymi mężczyznami z życiu ale przecież nie mogę być z Wami dwoma - dodałam 
- Wiem - położył głowę na moich udach - Ale to już musisz sama zadecydować - powiedział - Jeśli chcesz to możemy zostać przyjaciółmi - zaproponował 
- Tak, chętnie - uśmiechnęłam się pierwszy raz tego dnia 
- No w końcu się uśmiechnęłaś - poklepał mnie po udzie a mnie przeszył znajomy dreszcz
- Mogę? - spytała przez drzwi Julia 
- Tak - powiedzieliśmy równocześnie z Benem 
- Widzę , że jakoś się dogadaliście - uśmiechnęła się -  A ty się uśmiechnęłaś - ucieszyła się 
- eee no dzięki - spojrzałam na nią 
- Masz przyniosłam Ci parę rzeczy - powiedziała - Powinny być dobre - uśmiechnęła się do mnie 
- Mogę jutro po treningu pojechać do siebie - powiedział Ben - Zostawiłaś parę rzeczy u mnie - dodał 
- Mógłbyś - ucieszyłam się - Byłabym mega wdzięczna - po raz kolejny się uśmiechnęłam
- Wiesz i tak muszę zobaczyć jak idę pracę remontowe - oświadczył 
- Co tam w ogóle się stało ? - spytałam zaciekawiona 
- Pękła mi rura - wyjaśnił - W sumie w całym budynku - dodał 
- haha serio? - zaśmiałam się - Masakra - udałam powagę 
- To nie jest śmieszne - uśmiechnął się 
- Trochę jest - popatrzyłam na niego - A teraz Was przeroszę bo miałam się położyć - stwierdziłam 
- Jasne - Ben tylko na mnie spojrzał - Do jutra - pożegnał się wychodząc
- Pa - popatrzyłam w jego plecy 
- Cieszę się że się dogadaliście - Julia poruszała charakterystycznie brwiami 
- Ja też - powiedziałam szczerze - Brakowało mi jego dowcipkowania - stwierdziłam - A  teraz przepraszam Cię - dodałam 
- Jasne - uśmiechnęła się - Ale jutro idziemy na zakupy - zapytała przez plecy 
- Jasne że tak muszę coś kupić Sep - powiedziałam - I sobie jakieś ubrania - dodałam 
- Ok - usłyszałam z korytarza. 
Kiedy w końcu zostałam sama mogłam się trochę ogarnąć, miałam na szczęście pokój z łazienką więc nie musiałam nigdzie wychodzić. Po szybkim prysznicu ubrałam koszulkę Bena bo jakimś dziwnym trafem właśnie to znalazło się w naręcz ubrań. Super. 
- Julia co to jest - spytałam ją wychodząc z pokoju 
- Kurde miałam to dać Benowi - zaśmiała się - Ale jak już ją ubrałaś to już nie przebieraj - dodała
- No super - prychnęłam - Idę spać - dodałam i weszłam do pokoju
Przed snem spojrzałam na telefon bo chciałam zobaczyć czy miałam wiadomość od Kepy. Nic nie było on naprawę się na mnie obraził i mnie rzucił. Przykryłam się kołdrą kiedy do pokoju wszedł półnagi Ben. 
- Oo nagrzałaś łóżko - zaśmiał się - Super bo padam z nóg - powiedział wchodząc pod kołdrę 
- Co ty robisz Benjamin ? - popatrzyłam na niego z zażenowania 
- Czy ty myślałaś że Timo ma tyle sypialni , że pomieści nas wszystkich - popatrzył na mnie  - Przecież mnie znasz nic nie zrobię - podniósł ręce do góry 
- Dobra już dobra - zaśmiała się - Właź bo chce żeby ten dzień w końcu się skończył - dodałam przekręcając się na bok by zgasić światło 
- Dobranoc - powiedział Ben zza moich pleców 
- Dobranoc - odpowiedziałam i objęłam kołdrę rękoma 









piątek, 13 sierpnia 2021

Dziesięć

 Przed wylotem na mecz o Superpuchar poleciałam jeszcze na ślub siostry do Polski. Był to dla mnie czas wyciszenia , spokoju, dzięki czemu mogłam sobie poukładać parę spraw przed rozpoczęciem sezonu. Siedząc na lotnisku w Luton i czekając na taksówkę zastanawiałam się jak reszta drużyny mnie przyjmie. Miałam dziś spotkać całą resztę w tym Bena z którym nie widziałam się od naszego rozstania po finale LM. W prawdzie mój związek z Kepą okazał się naprawdę świetny chciałam pobyć parę chwil sama więc nie podałam mu daty przylotu. Kiedy taksówka się zjawiła , wsiadłam do niej i podałam adres do Cobham. Dopiero teraz do mnie dotarło, że wróciłam do domu. Po godzinnej jeździe taksówką znalazłam się pod Cobham. Zapłaciłam taksówkarzowi i weszłam do środka. Miałam pecha bo akurat trafiłam na ich przerwę pomiędzy treningiem. Pierwszy spostrzegł mnie Mount. 
- Już myślałem , że nie wrócisz - uśmiechnął się do mnie lekko mnie przytulając- Nikt z nas nie wiedział , że dziś wracasz - dodał 
- Ah to miała być niespodzianka - wyjaśniłam - Po za tym nie potrzebuje pomocy w przyjeździe z lotniska 
- No widzę - zaśmiał się - Chłopaki patrzcie kogo przywiało - wskazał na mnie 
- ANITA - krzyknął Timo Werner , w którego ramionach od razu zatonęłam - Ale się mega cieszę - uśmiechał się do mnie 
- Nie mów , że aż tak bardzo za mną tęskniłeś - popatrzyłam na niego 
- Wiadomo - uśmiechnął się - Zmieniłaś włosy - zauważył 
- Potrzebowałam zmiany - wyjaśniłam całkiem serio 
- Świetnie wyglądasz - powiedział z uśmiechem - Ale czy ty nie miałaś przylecieć prosto do Belfastu ? - spojrzał na mnie 
- Miałam ale plany się lekko zmieniły - powiedziałam - Dostałam maila od Johna , że muszę być wcześniej bo muszę się zapoznać z nowym planem treningowym - dodałam 
- AAAA ok - powiedział 
Kiedy wszyscy mnie wyściskali oprócz Bena i Kepy postanowiłam pójść na górę na biura , żeby zobaczyć się z moim przełożonym i wszystko z nim omówić. Zapukałam do drzwi jego gabinetu. 
- Cześć John , przepraszam , że to tyle trwało ale chłopcy mnie zatrzymali - powiedziałam siadając 
- Rozumiem - powiedział - Dobrze , że jesteś - uśmiechnął się do mnie 
- Też się cieszę - uśmiechnęłam się szczerze - Więc jaki jest ten nowy plan ? - spytałam 
- Nie ma nowego planu - powiedział - Dostałaś nowych zawodników i tyle - odparł - A nie chciałem Ci tego mówić w Belfaście więc ściągnąłem Cię trochę wcześniej - dodał patrząc na mnie przepraszająco
- Rozumiem - trochę się zestresowałam - Mogę zobaczyć których - wskazałam na papier leżący obok mnie 
- Jasne , proszę - podał mi go 
Spojrzałam na nią i trochę byłam z zdziwiona. Na liście nie było ani Kepy ani Bena. Wiedziałam dlaczego nie ma Bena ale że nie było Kepy to było dla mnie coś całkiem nowego. Za to na liście znajdowały się nazwiska:
1. Eduardo Mandy
2. Andreas Christensen 
3. Cezar Azpilicueta 
4. N'golo Kante 
5. Mason Mount 
6. Christian Pulisic 
7. Timo Werner 
- Mogę o coś zapytać ? - podniosłam wzrok z nad kartki 
- Jasne - popatrzył na mnie - Ale chyba wiem o co chcesz spytać - dodał 
- Dlaczego nie ma Kepy ? - zapytałam całkiem szczerze - Opiekuje się nim od kiedy tutaj zaczęłam pracować a teraz nagle odbieracie mi człowieka, który jako jedyny mi pomagał - dodałam oburzona 
- Nie możesz współpracować z Kepą bo wasze relacje trochę się od tego czasu zmieniły - wyjaśnił - Tak samo jak twoje z Benem - stwierdził - Zarząd bał się , że Wasza pokręcona relacja może wpłynąć na wyniki klubu - dodał - Więc przydzieliłem Ci innych zawodników ale i tak większość masz z tamtego sezonu - oznajmił 
- Dobra rozumiem - mruknęłam smutno - Ale trochę tego nie rozumiem bo jakoś w tamtym sezonie nikomu nie przeszkadzało to , że Kepa mnie kochał - dodałam 
- Z tego co wiem kochają Cię obaj więc sama rozumiesz - popatrzył na mnie przepraszająco 
- yyy - spojrzałam na niego z niedowierzaniem 
- No więc widzisz - uśmiechnął się - Teraz nie zależnie, którego wybierzesz nic się nikomu nie stanie - dodał - A teraz pozwól , że wrócę do pracy - oznajmił - Jak chcesz możesz zostać albo pojechać do domu bo w końcu masz jeszcze dzień urlopu- dodał i zaczął przeglądać jakieś papiery 
Całkiem zaszokowana zeszłam na dół , trening chłopaków już się zaczął. Usiadłam na jedynym z krzeseł nie bardzo wiedząc co ze sobą począć. Słowa Johna wciąż brzmiały w mojej głowie. Czy one znaczyły, że Ben wciąż coś do mnie czuł. Bałam się tego sezonu nie chciałam , żeby było trudno. Chciałam po prostu być z Kepą i być szczęśliwa ale z drugiej strony cała sytuacja z Benem. Chciałam się popłakać. Cały mój spokój wewnętrzy w jednym momencie prysł. Siedziałam tak około godziny kiedy zawodnicy zaczęli wracać z treningu. 
- Jak tam ? - spytał mnie Kepa , który właśnie obok mnie usiadł 
- W porządku- odparłam - Wiedziałeś , że nie możemy w tym sezonie współpracować? - spytałam go 
- Tak - mruknął - I znam też powód - dodał - Ben też - wyjaśnił widząc moją zdziwioną minę.  
- Nie no super - wkurzyłam się - I mi oczywiście mi nie powiedziałeś - spojrzałam na niego lekko zła 
- Nie chciałem Ci psuć pobytu w domu- wyjaśnił - Wiedziałem , że to dla ciebie mega ważne - dodał
- Dobra już dobra - mruknęłam - Kiedy kończysz ? - spytałam go 
- W sumie już skończyłem bo dzis mamy tylko dwie sesje treningowe - uśmiechnął się 
- OOO to możemy pojechać do domu - klasnęłam w dłonie - Ale wiesz co? - spojrzałam na niego bo lekko się do mnie zbliżał - Idź się wykąp - poprosiłam 
- Jasne - powiedział wstając - Zaraz będę - oznajmił 
- Nie śpiesz się poczekam - zaśmiałam się 
Chwilę siedziałam czekając na Kepe kiedy podszedł do mnie Marcos Alonso. 
- Masz u siebie jeszcze wolne miejsca ? - zapytał 
- Czekaj co ? - nie bardzo wiedziałam o co mu chodzi 
- No bo wiem, że masz o jednego zawodnika za mało- zasmiał się 
- AAA taak tak - puknęłam się w głowę - A co chciałeś przejść do mnie - popatrzyłam na niego 
- Tak bardzo chętnie - uśmiechnął się 
- Pogadam jutro z Johnem i powiem żeby Cię do mnie dopisał - powiedziałam z uśmiechem - Bedę miała z kim szkolić się z hiszpańskiego , no oprócz z Azpiego - dodałam 
- Nie musisz z nim gadać już u niego byłem i powiedział , że jak ty chcesz to on nie ma nic przeciwko- wyjaśnił - I oczywiście pomogę Ci w hiszpańskim - ukłonił się 
- No to biorę - zaśmiałam się wesoło  
- Co tam ? - nagle pojawił się Kepa 
- Marcos dołączył do mojej ekipy - zaśmiałam się - no wiesz miałam jednego piłkarza za mało - uśmiechnął się - Więc Marcos zaproponował mi swoje usługi - dodałam 
- To fajnie - Kepa się uśmiechnął - Przynajmniej nie będę musiał się martwić - dodał 
- Aha - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem 
- O mnie stary nie musisz się bać - Marcos poklepał Kepe po ramieniu i odszedł 
- Nie ufasz mi ? - spojrzałam na niego wstając 
- Ufam Ci - powiedział patrząc na mnie - Ale wole Marcosa niż Bena - dodał 
- Z Benem i tak nie mogę pracować - pokręciłam głową , wzięłam walizkę i ruszyłam do drzwi wyjściowych 
- Poczekaj - Kepa pobiegł za mną - Nie chciałem Cię urazić - powiedział 
- Zawieź mnie do domu - powiedziałam - Jestem zmęczona - dodałam idąc w kierunku samochodu Kepy 
Z niecierpliwością czekałam na to aż Kepa otworzy mi bagażnik , żebym mogła wsadzić swoją walizkę do środka , oczywiście Kepa mi pomógł. Wsiadłam do samochodu , a Kepa ruszył w milczeniu , pomachałam do Mase'a, który właśnie wsiadał do samochodu. Patrzyłam przez okno od strony pasażera unikając wzroku Kepy. Kiedy podjechaliśmy pod mieszkanie usłyszałam za sobą głos Kepy
- Idź do mieszkania a ja Ci wezmę walizkę - powiedział 
- Okey - mruknęłam i poszłam w stronę mieszkania. 
Kiedy wkońcu do niego dotarłam odetchnęłam z ulgą.  Wiem , że byłam za oschła dla Kepy , który właśnie wszedł do mieszkania. 
- Kepa - zaczęłam - Przepraszam że taka byłam - powiedziałam 
- To ja powinienem Cię przeprosić - podszedł do mnie łapiąc mnie za biodra - Czuje się lekko zagrożony więc zachowuje się jak dupek - dodał 
- Zagrożony ? - spojrzałam na niego łapiąc go za dłonie 
- No bo wiem co Ci powiedział John o Benie - wyjaśnił 
- A czy widziałaś gdzieś Bena obok mnie dzisiaj - zapytałam podnosząc głowę by na niego spojrzeć 
- No nie - powiedział - Ale mimo wszystko jest dla mnie zagrożeniem - odparł 
- Nie musisz się tak czuć - uśmiechnęłam się do niego - A jeśli się tak czujesz to przepraszam - uśmiechnęłam się
- Nie przepraszaj mnie - powiedział - To je muszę Cię przepraszać i będę to robić każdego dnia - pocałował mnie w czoło 
- Nie musisz - objęłam go ramionami - Cieszę się , że się pogodziliśmy - mruknęłam - Tęskniłam za Tobą - dodałam 
- Ja za Tobą też - gładził mnie po plecach 
- Naprawdę ? - podniosłam głowę by na niego spojrzeć 
- Oczywiście - popatrzył na mnie ze zdziwieniem - Jeszcze Cię to dziwi - powiedział 
- Nie wiem - objęłam go mocniej - Zmęczona ? - zapytał 
- Trochę tak - powiedziałam 
- To może weźmiesz prysznic czy coś a ja zamówię coś do jedzenia - zaproponował 
- Dobry pomysł - powiedziałam - Muszę jeszcze przepakować walizkę na jutro - dodałam 
- Oo fakt - popatrzył na mnie - Też się spakuje - uśmiechnął się po czym wyszedł 
Sama udałam się do łazienki by trochę ogarnąć się po podróży nie żeby była jakaś szczególnie męcząca ale wolałam mieć to już za sobą. Patrząc , że jutro czekał mnie kolejny lot. Po kilkunastu minutach wyszłam z łazienki ubrana w dresy i jeden z t-shirtów Kepy, oczywiście podwinięty w okolicy pępka. 
- Pożyczyłam sobie - powiedziałam kiedy się na mnie popatrzył 
- Nic przecież nie mówię - popatrzył na mnie a w jego brązowych oczach pojawiły się iskry 
- Idę się przepakować - wskazałam na drzwi
Moja walizka znajdowała się w głównej sypialni, gdzie za zwyczaj spał \Kepa. Ja zajmowałam mniejszą. Od powrotu z Ibizy nie porozmawialiśmy o naszej relacji bo ja wyjechałam do Polski, wiec nie było za bardzo na to czasu. W końcu będziemy musieli o tym pogadać ale nie teraz nie przed jego meczem o Superpuchar. Musiał dać z siebie 100% alb i więcej. Nie pragnęłam niczego więcej jak tego żeby w tym sezonie miał wspaniałą formę, zbyt dużo już przeżył w tamtym sezonie. Przepakowałam tylko to co będzie mi potrzebne w Belfaście i po około 30 minutach dołączyłam do Kepy, który siedział w salonie. 
- Co tam mięśniaku ? - spytałam go siadając obok 
- Nic nudziłem się kiedy Cię nie było - odparł spoglądając na mnie
- A widzisz - odwróciłam się do niego - A co robiłeś jak mnie nie było oprócz tego że siedziałeś w Cobham - zapytałam - Bo to oczywiste - dodałam z uśmiechem 
- Nudziłem się - powiedział - Zazwyczaj ćwiczyłem na siłowni nad formą - dodał 
- Uważam , że jest w porządku - puściłam mu oczko 
- Serio ? - podniósł brew do góry 
- Tak - uśmiechnęłam się szeroko do niego - A co myślałeś ? - spojrzałam na niego 
- No nie wiem - zaczął się zastanawiać 
- Obok takich ramion żadna dziewczyna nie przejdzie obojętnie - powiedziałam całkiem szczerze- Przecież zawsze miałam do nich słabość - oznajmiłam
- Fajnie wiedzieć - mruknął 
- Byłeś wtedy z Andreą więc wzdychałam do nich gdy nie patrzyłeś - wyjaśniłam - Mogłam tylko pomarzyć , że na mnie spojrzysz- dodałam a on patrzył na mnie z ciekawością - Byłam twoją przyjaciółką - mruknęłam zdawkowo bo peszył mnie jego wzrok 
- Ale później mnie rzuciła - odparł - Więc czemu mi nie powiedziałaś? - spytał 
- Byłeś zbyt załamany żebym mogła cokolwiek spróbować , poźniej pojawił się Ben i sam wiesz jak było - mruknęłam - Lepiej mi powiedz kiedy to Ciebie dokładnie olśniło ? - spojrzałam na niego z taką sama ciekawością jak on na mnie przed chwilą
- Ja? - spytał 
- Nie ja - uśmiechnęłam się 
 - Pamiętasz jak Chilly dołączył do drużyn ? - zapytał mnie , pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj- Widziałem jak na niego patrzysz - wyjaśnił - Wtedy zacząłem myśleć , że to na mnie powinnaś tak patrzyć - dodał - Od wielu miesięcy procesowało się to w mojej głowie zanim Ci powiedziałem - dodał
- Pamiętam jak rozmawialiśmy o Benie po raz pierwszy jak powiedziałam Ci że on myślał że jesteśmy parą- uśmiechnęłam się na to wspomnienie - Powiedziałeś mi wtedy , że i tak Cię kocham - powiedziałam spokojnie , choć wiedziałam , że wkraczamy na temat , którego nie chciałam podejmować przed meczem. Oczywiście , że Go kochałam ale nie musiał o tym wiedzieć przed meczem. 
- Byłem trochę zły wtedy - odparł Kepa 
- Niby czemu ? - spytałam go 
- Bo widziałem co się miedzy Wami dzieje- mruknął 
- Frank Lampart mi kiedyś powiedział , że pewnych rzeczy nie widać od razu - powiedziałam po chwili milczenia - I już wiem o co mu chodziło - uśmiechnęłam się do Kepy 
- Mieliśmy trochę przebojów co ? - Kepa popatrzył na mnie 
- Tak ale na szczęście jakoś się dogadaliśmy - pogłaskałam go po policzku 
- To najważniejsze - jego usta zbliżyły się do mnie 
Nasza usta się połączyły w namiętnym pocałunku. Jego ręce powędrowały na moją talie, schodziły coraz wyżej aż zatrzymały się pod koszulką , która należała do niego. 
- Kepa - oderwałam się od niego - Nie możemy - mruknęłam pomiędzy jego pocałunkami 
- Niby czemu? - spytał przerywając mnie całować 
- Jutro lecimy do Belfastu a ty musisz być skupiony na meczu - wyjaśniłam - Chce żeby po prostu poszło dobrze - dodałam składając pocałunek na jego ustach
- I myślisz , że to mnie odciągnie od myślenia o meczu - spytał podnosząc wzrok 
- hmmm szczerze tak - powiedziałam do niego 
- Skupiłbym się - zaśmiał się - Ale rozumiem Cię - powiedział - Zależy Ci żebym dobrze wypadł ale jeśli mam być z Tobą szczery to czuje się naprawdę dobrze i psychicznie i fizycznie i nie zawiodę drużyny - powiedział wychodząc
- Kepa , poczekaj - zaczęłam kiedy wstałam z kanapy 
Kepa poszedł do swojego pokoju , a ja zostałam sama w salonie. Nie chciałam , żeby się na mnie gniewać. Wstałam z kanapy i poszłam do jego sypialni. Weszłam bez pukania a on leżał w łóżku i przeglądał coś w telefonie. 
- Kepa ? - zaczęłam 
- hmmm - mruknął nawet na mnie nie patrząc 
- Przepraszam - powiedziałam - Ale naprawdę się martwię o Ciebie - zaczęłam 
- Naprawdę nie musisz - popatrzył na mnie z nad telefonu
- Kepa - poprosiłam - Nie obrażaj się na mnie - popatrzyłam na niego 
- Nie obrażam się - mruknął 
- No właśnie widzę - powiedziałam siadając obok niego na łóżku 
- Naprawdę - odwrócił się plecami do mnie - Idę spać , dobranoc - odparł - Jak chcesz możesz tu spać - dodał 
Przez chwilę siedziałam w ciemności patrząc na jego sylwetkę. Nie widziałam czy spać z nim czy iść do siebie. Wiedziałam, że się obraził ale chciałam przy nim być, nawet jeśli na mnie boczył. Postanowiłam się położyć obok niego, zdjęłam dresy , obniżyłam koszulkę i weszłam pod jego kołderkę. Nastawiłam jeszcze budzik na rano bo nie wiedziałam czy Kepa to zrobił. Odwróciłam się do niego. Poleżałam tak chwilę a ostatecznie przysunęłam się do niego lekko go obejmując. Kepa poczuł moje ręce ale ich nie odtrącił więc to był dobry znak. Po kilku minutach zasnęłam ze zmęczenia.