poniedziałek, 27 września 2021

Trzynaście

Miałam naprawdę trudny tydzień. Ben mnie zmieszał z błotem po meczu z Aston Villą w Caraboa Cup. Miał rację nie byłam piłkarzem i nie wiedziałam jaką mają na sobie presję ale chciałam mu tylko pomóc, a on zmieszał mnie z błotem i rzucił przy wszystkich. Znowu chyba nigdy się nie nauczę , że nie powinnam mu ufać. Na dodatek wyprowadziłam się z mieszkania Timo i Juls bo potrzebowali pokoju dla dziecka co było totalnie zrozumiałe. Nie chciałam prosić Kepy o pomoc bo mieszkał już u niego Saul , więc zamieszkałam w hotelu niedaleko Cobham. Siedziałam w swoim gabinecie jak zawsze bo unikałam spojrzeń Bena. 
- Cześć - powiedział John wchodzą przez drzwi - Koniec tego dobrego - powiedział - Idziesz pracować i nie chce słyszeć słów sprzeciwu - dodał siadając na przeciwko mnie 
- Serio naprawdę muszę - spojrzałam na niego spod nie wymalowanych rzęs 
- Musisz - powiedział - Pracujesz dziś z Kepą - oświadczył widząc moją minę - Tylko z Kepą - dodał 
- Dlaczego ? - powiedziałam - Przecież pod sobą mamy innych zawodników niż Kepa- wyjąsniałam 
- Doszliśmy do wniosku , że jak narazie tylko Kepa będzie w stanie utrzymać Cię w ryzach - powiedział - Tak jak ty kiedyś jego - klasnął w dłonie - Oboje wiemy jakie macie relacje a to teraz Ci pomoże - dodał 
- Dobra - mruknęłam cicho - Już idę - niechętnie wstałam z bezpiecznego krzesła
Bez słowa zeszłam na dół , zawodnicy wszyscy siedzieli na stołówce. Kiedy mnie zobaczyli uśmiechnęli się do mnie. Lekko i niepewnie im pomachałam. 
- Kepa słyszałam wieści , że znów mamy ze sobą pracować - usiadłam obok niego 
- Zawsze znajdujemy do siebie drogę - zaśmiał się - Ja uwielbiam z Tobą współpracować - dodał 
- Ja też - spojrzałam na niego - Ale mnie nie wypytuj dobra - opatrzyłam w jego brązowe oczy 
- Jak będziesz chciała to ze mną pogadasz - położył mi dłoń na ramieniu - Chce Ci tylko powiedzieć ,że każdy tutaj jest za tobą - dodał 
- Dzięki to miłe - mruknęłam - Jakiej pomocy potrzebujesz? - spytałam go jak odchodził odłożyć talerz 
- Jeszcze nie wiem - poruszył ramionami
- Bardzo pomocne - zaśmiałam się pierwszy raz od paru dni - Coś wymyśle - wstałam z miejsca i ruszyłam w kierunku pomieszczenia rehabilitacyjnego 
- Liczę na twoją pomysłowość - krzyknął za mną 
Uśmiechnęłam się do ściany , Kepa jak nigdy znał moje potrzeby i zawsze przy mnie był kiedy tego potrzebowałam i chciałam lub nie. Żałowałam tylko , że nasz związek nie przetrwał bo ja kochałam Ben , który na to nie zasługiwał , a on Andre, która go skrzywdziła i już znalazła sobie innego. Oboje byliśmy skrzywdzeni przez tych , których kochaliśmy. 
- I jak wymyśliłaś coś - usłyszałam za sobą dźwięk głosu Kepy stał zbyt blisko mnie 
- Tak - odwróciłam się i staliśmy zbyt blisko siebie - Kładź się - poprosiłam kiedy Azpi i John weszli do pomieszczenia - Nie patrz tak na mnie , ostatnio narzekałeś , że ciągnie cię mięsień prosty więc chce temu zaradzić - dodałam 
- To jednak nawet jak nie miałaś mnie pod opieką to mnie słuchasz - popatrzył na mnie siadając - Zadziwiające - położył się na plecach 
- Niestety zawsze słyszę co mówisz - oświadczyłam bez ogródek - To co chce i nie chce - zaśmiałam się 
- Gdzie ty właściwie teraz mieszkasz ? - zapytał mnie Azpi - Wiem , że wyprowadziłaś się od Timo - dodał 
- No właśnie bo na pewno nie ze mną - popatrzył na mnie z wyrzutem Kepa -  I nie u Bena - dodał 
- Mieszkasz z Saulem więc ja się już tam nie zmieszczę - wyjaśniłam - Jeśli musicie wiedzieć to w hotelu niedaleko Cobham - mruknęłam - Ale szukam już mieszkania - dodałam 
- Nie szukaj zamieszkaj ze mną i Saulem - zaproponował Kepa 
- I mam spać na Twojej cholernej sofie - popatrzyłam na niego - Nie ma mowy - dodałam 
- Zaproponowałbym połowę swojego łóżka ale raczej się nie zgodzisz - dodał - Dlatego powiem , że mam w mieszkaniu dmuchany materac - dodał - Nie powinien wtedy mówić , żebyś się wyprowadzała, nasza przyjaźń powinna być ważniejsza niż inne sprawy - dodał 
- Nie mam już o to żalu - powiedziałam spokojnie opracowując dokładnie jego mięsień 
- Wiem ale popatrz do czego doprowadziły nasze nie do końca przemyślane decyzje - oświadczył 
- Mówił Wam kiedyś , że pasujecie do siebie jak dwie połówki jabłka - wtrącił Azpi przypominając o swojej obecności - Nie spotkałem jeszcze czegoś takiego jak wasza dwójka - dodał 
- Tylko ty potrafisz wyzbierać Kepe i zawsze wiesz czego mu trzeba i odwrotnie - odezwał się po chwili John 
- Jesteśmy bratnimi duszami - odparł Kepa bez wahania a ja tylko na niego popatrzyłam bo miał totalną rację 
- Tylko , że czasem bratnie duszę - zaczęłam 
- Do siebie nie pasują - dokończył za mnie Azpi - Totalne bzdury wystarczy na was z boku popatrzeć - powiedział 
- Dobra skończyłam - poklepałam Kepe po udzie 
- Co już - był zdzwiony 
- Tak - powiedziałam mu kiedy wstał - Teraz możesz iśc na siłownie - powiedziałam - A ja pójdę na górę bo tam nie będe ci potrzebna - dodałam 
- Właściwie to będziesz - powiedział John 
- Dobra już - machnęłam na to ręką - Po prostu chodźmy - poprosiłam 
W stołówce jednak się okazało , że ja raczej nie dotrę na siłownie z Kepą bo zobaczyłam uwieszoną na Benie tlenioną blondynę prosto z solarium. Moje oczy zaszył łzami , byłam wściekła rozżalona a moje serce po raz kolejny pomłamało się na najmniejsze kawałki. Pobiegłam na górę do swojego gabinetu i ze złości zaczęłam wszystko rozwalać , papiery poleciały na podłogę , przez łzy nie widziała m nic. Dopiero poczułam jak ktoś mnie podnosi i przytula. Były mi to tak dobrze znane ramiona , w których czułam bezpieczeństwo, perfekcyjne ramiona Kepy. Staliśmy w objęciach póki się nie uspokoiłam i nie przestałam płakać. 
- Jestem okropna - zaczęłam - Miałeś trenować a ja przerwałam Twój trening  - dodałam patrząc na niego podnosząc głowę 
- Daj spokój - starł łzy z mojego policzka - Przecież  nie mogłem dać Ci zdemolować gabinetu - pogładził mnie po policzku 
- Może powinieneś - oparłam głowę o jego klatkę piersiową - Muszę się ogarnąć bo musimy iść na tą siłownie - odparłam 
- Masz czas - objął mnie mocniej 
- Dam radę - powiedziałam - Tylko najpierw muszę to zebrać - wskazałam na papiery leżące na podłodze 
Kepa pomógł mi je pozbierać i zeszliśmy na dół. Ben i jego panienka nadal tam siedzieli a wraz z nimi paru zawodników Chels. Wszyscy patrzyli na mnie ze współczuciem. 
- I jest ta , która zawsze szuka atencji - powiedział Ben - To moja dziewczyna Joanna - przedstawił ją 
- Nie musisz się na mnie wyżywać za to , że nie masz formy - powiedziałam - Skup się na treningach a będziesz miał wyniki - dodałam chcąc 
- Teraz już na pewno będę mieć - objął ją szczelniej ramieniem 
- Wiesz co Ben powinnam kochać Kepe tak jak kocham Ciebie - powiedziałam całkiem szczerze - Wszystko było by łatwiejsze - dodałam wychodząc - Idziesz Kepa - spytałam 
Wtedy usłyszałam za sobą głos Bena 
- Nadal masz szanse - powiedział - Właśnie dlatego też odszedłem , żebyś ułożyła sobie życie z kimś lepszym - wyjaśnił 
Już chciałam coś powiedział kiedy Kepa złapał mnie za przeramie i zaprowadził na siłownie. Usiadłam na przeciwko lustra. Wyglądałam dość okrutnie i źle. 
- Myślałam , że dziewczyny raczej rzadko tu przychodzą - powiedziałam - Patrząc na resztę , której wgl tu nie ma - dodałam 
- Przecież wszystkie mają swoje obowiązki - powiedział Kepa podnosząc ciężarek - Więc nie mają czasu , doskonale wiesz , że wpadają jak mają coś pilnego - dodał 
- No wiem - powiedziałam patrząc w przestrzeń - Tylko ja miałam ten zaszczyt bywać tu codzień - mruknęłam 
- Ty to co innego - spojrzał na mnie - Nie smuć się - poprosił 
- Kepa ja mówiłam prawdę - powiedziałam nagle - Że to Ciebie powinnam kochać tak jak jego - oświadczyłam patrząc na niego 
- Żadne z nas nie będzie się kochać tak jak powinno - mruknął kucając obok mnie - Ale nadal możemy próbować budować związek lepszy od poprzedniego - powiedział podnosząc się na nogi bo wszedł Tuchel 
- A możemy się na razie przyjaźnić ? - zaproponowałam - Muszę najpierw zapomnieć o Benie - wyjaśniłam
- A zawsze tu jestem - uśmiechnął się do mnie ,a ja odwzajemniłam uśmiech 
Później obserwowałam go w treningu , jak napinają się jego mięśnie ramion , które tak bardzo uwielbiałam. Widziałam , że wszyscy mi się przyglądają kiedy wszedł Ben z Joanne. 
- Chcesz ? - podał mi 2,5 kg ciężarek 
- Nie wole patrzeć jak ty to robisz - popatrzyłam na niego - Szczególnie na - nie zdążyłam mu przerwać 
- Ramiona, które tak uwielbiasz - dokończył za mnie Kepa - Też Cię słucham - zaśmiał się 
Szeroko się uśmiechnęłam , a Kepa się odwrócił i zaczął znów podnosić ciężarki. na ten obrazek roześmiałam się. Wpatrywałam się w jego plecy bo nie chciałam spojrzeć w stronę Bena i znów usłyszeć jakiś kąśliwy komentarz. Na szczęście każdy zajął się sobą a ja mogłam spokojnie pomyśleć, choć nie powinnam tego robić bo moje myśli wciąż i wciąż do Bena. Kochałam go zbyt mocno i zbyt mocno mnie zraznił żeby mogła myśleć o czymś innym niż o bólu. Gdybym wtedy nie rzuciła Kepy dla Bena pewnie poukładalibyśmy wszystko a teraz wszystko się skomplikowało. Teraz musiałam zbyt dużo naprawić by móc ponownie związać się z Kepą 
- Słuchasz mnie ? - Kepa na mnie patrzył 
- Nie przepraszam - spojrzałam na niego - O co pytałeś - wstałam z miejsca 
- Czy zamierzasz tu siedzieć - zaśmiał się - Bo już po treningu - dodał 
- Nie - uśmiechnęłam się do bruneta - Kepa - zaczęłam trochę głośniej bo lekko się oddalił 
- No co tam? - spytał zatrzymując się , idący z nim Azpi przyśpieszył chcąc nas zostawić samych 
- Tam pomyślałam - zaczęłam się plątać - Czy Twoja propozycja jest nadal aktualna ? - spytałam w końcu 
- Ta o mieszkaniu? - podparł się rękoma - Zawsze - powiedział lekko się uśmiechając 
- Ostatnio nie sypiam za dobrze - wyjaśniłam - Więc pomyślałam , że u Ciebie może w końcu pośpię - dodałam szybko 
- Na pewno - poczochrał mi włosy 
- Kepa do cholery - krzyknęłam na niego - Tyle razy Cię prosiłam - dodałam cicho bo wszyscy na nas popatrzyli - Wracając do tematu pojadę do hotelu wezmę rzeczy i przyjadę - dodałam 
- Ok - powiedział - Saul na pewno się ucieszy - dodał 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego szczerze 
- Będę czekać - powiedział wchodząc do szatni , ja sama udałam się na górę do swojego gabinetu
Wzięłam rzeczy i udałam się do samochodu, chciałam wyjechać z parkingu kiedy drogę zagrodziła mi Joanne. 
- Nie miałyśmy okazji się poznać - zaczęła - Jestem Joanne, dziewczyna Bena - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie a mi zebrało się na wymioty 
- Przepraszam śpieszę się - powiedziałam mijając ją 
Weszłam do samochodu , odpaliłam silnik i chyba zbyt szybko ruszyłam bo szarpnęło mi samochodem , Kepa rzucił mi spojrzenie i się roześmiał ja tylko pokiwałam głową i tym razem ruszyłam.  Pojechałam do hotelu by zabrać swoje rzeczy. Trochę zajęło mi wymeldowanie ale w końcu znalazłam pod mieszaniem Kepy. Ile to razy już ratował moje życie. Na samą myśl uśmiechnęłam się pod nosem. Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi i otworzył mi wesoły Saul. Uśmiechnęłam się do niego 
- Wejdź , Kepa się kąpie - zaprosił mnie do środka - Daj pomogę Ci - zaśmiał się 
- Nie będzie Ci przeszkadzać jak się tu zatrzymam - zapytałam go 
- No co ty - powiedział - Lubię i Ciebie i Kepę więc spoko - powiedział - Potrzebujesz pomocy bo Ben to idiota więc się nie przejmuje - dodał 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do Hiszpana - Będziesz też miał z kim trenować angielski - odparłam 
- A ty hiszpański - usiadł na kanapie - Siadaj jemu zejdzie - zaśmiał się - Ale przecież wiesz - dodał 
- Doskonale - zaśmiałam się - Jedliście coś nie licząc obiadu w Cobham? - spytałam go - Mogę coś zrobić - zaproponowałam 
- Właściwie to jeszcze nie - odparł 
- Dobra to coś ogarnę - powiedziałam - Nie musisz mi pomagać - dodałam kiedy wstał z sofy 
- No co ty - powiedział oburzony - Oczywiście , że Ci pomogę - dodał 
- W takim razie w porządku - uśmiechnęłam się do niego 
Od razu wzieliśmy się do roboty , a przy pomocy Saula zeszło dużo krócej niż się spodziewałam. W końcu mogłam go poznać bardziej prywatnie i okazał się bardzo sympatycznym i pomocnym chłopakiem. 
- Więc jak poznałeś się z Kepą ? - spytałam go wkońcu 
- Na karze u 21 od razu się polubiliśmy - powiedział - Ale muszę Cię uprzedzić Kepa zawsze był taki sam - zaśmiał się - A ty jak poznałaś Kepę? - spytał mnie siedząc na przeciwko 
- Tu w Londynie , ja dopiero przyjechałam, oboje byliśmy nowi - powiedziałam - Nasza przyjaźń wyszła tak jakoś naturalnie wiesz wpieraliśmy się wzajemnie - dodałam 
- Od razu Ci się spodobał czy jakoś inaczej ? - spojrzał na mnie - No co jestem ciekawy - zaśmiał się 
- Ja już to wiem - usłyszeliśmy głos Kepy 
- Ale ja nie a jestem mega ciekawy - powiedział 
- Dobra powiem Ci bo to żadna tajemnica - powiedziałam szczerze - Od samego początku ale jak doskonale wiesz jego dziewczyną była wtedy Andrea - wyjaśniłam
- No ale ona go zostawiła więc dlaczego wtedy nie zaczęło między Wami iskrzyć tak jak teraz - wskazał na naszą dwójkę 
- No wiesz jak ktoś świeżo po rozstaniu to nie myśli raczej o związkach - powiedziałam - A Kepa był totalnie rozbity co wpłynęło na jego formę - dodałam - Więc to był mój priorytet - wyjaśniłam 
- Potem pojawił się Ben więc ja poczułem się zagrożony i dotarło do mnie że ją kocham - powiedział Kepa - Ale ona wybrała Bena - dodał 
- Ale ostatecznie to siedzi tu - powiedział Saul - I dobrze bo pasujecie do siebie - dodał - Dobra już Wam nie przeszkadzam - powiedział wychodząc
Teraz to Kepa usiadł na przeciwko mnie. Chwilę patrzyliśmy na siebie aż wkońcu to ja się odezwałam. 
- Idę się chyba kąpać jak ty skończyłeś - zaśmiałam się - A ty zjedz- wskazałam na jego porcję 
- Widzę , że dogadałaś się z Saulem - powiedział 
- Ciężko się z nim nie dogadać - uśmiechnęłam się do niego - Jest całkiem fajny i jest Twoim kolegą - dodałam klepiąc go po dłoni 
- Cieszę się - popatrzył na mnie - Skoro mamy tu mieszkać we trójkę - dodał 
- Będzie wesoło - zaśmiałam się - Teraz idę bo serio jestem zmęczona bo nie spałam parę dni - dodałam 
- Jasne - uśmiechnął się - Wiesz co i jak - dodał puszczając mi oczko 
Wyjęłam sobie rzeczy z walizki stojącej najbliżej i poszłam się wykąpać. Stojąc pod prysznicem zaczęłam się zastanawiać czy na pewno dobrze postąpiłam. Wiedziałam teraz jedno że naprawdę potrzebowałam wsparcia Kepy. Następne tygodnie mogą okazać się całkiem miłe. Wyszłam z pod prysznica, wytarłam się , ubrałam i wyszłam z pomieszczenia. Kepy nie było ani w kuchni ani salonie. Za to na sofie leżały przygotowane dla mnie. Uśmiechnęłam się, rozłożyłam sobie kołderkę i poduszkę, zgasiłam światło i położyłam się . Spojrzałam na telefon widniała na nim 23, wiedziałam , że nie zasnę. Zaczęłam wewnętrzną walkę ze sobą ale przegrałam . Wstałam i poszłam do Kepy. W jego pokoju już się nie świeciło ale po cichu weszłam do środka. 
- Kepa? - spytałam cicho 
- Mmmm - mruknął 
- Mogę z Tobą spać? - spytałam go - Wiem, że to dziwne - zaczęłam 
- Chodź i przestań gadać - mruknął - Ważne, żebyś się wyspała o mnie się nie martw - dodał 
Położyłam się obok niego , przytuliłam się do jego ręki i położyłam mu dłoń na brzuchu. 
- Tylko tak ? - spytał mnie 
- Przestań - poprosiłam go - Jakbyś nigdy tak nie spali - powiedziałam 
- W sumie - mruknął - Śpij - powiedział 
- Próbuje ale gadasz - cicho się zaśmiałam 
- Już przestaje - pogłaskał mnie o dłoni - Dobranoc - powiedział 
- Dobranoc - przyłożyłam głowę do jego ramienia. 





 


 

 

niedziela, 5 września 2021

Dwanaście

Po moim pijackim telefonie do Bena, gdzie powiedziałam , że Go kocham unikałam z nim kontaktu nawet wzrokowego. Było mi strasznie głupio na drugi dzień i przez kolejny tydzień. Moje relacje z Kepą uległy poprawie. Doszliśmy do wniosku, że wolimy się przyjaźnić niż ciągle kłócić i robić nie potrzebne dymy. Poza tym on wciąż kochał Andree, a ja kochałam Bena. Po tym jak większość zawodników pojechało na kadrę w klubie zapanował typowy dla tego okresu spokój. Jak zawsze sprawdzałam jak się czują na siłowni i czy nie potrzebują pomocy, po tym jak miałam serię masaży dla swoich zawodników. 
- Możesz pogadać z Benem - zagadał do mnie Marcos Alonso , gdy kończyłam go masować  
- Co się stało ? - spytałam - Coś go gnębi czy coś ? - spojrzałam na niego 
- Trochę jest smutny bo nie pojechał na kadrę - oświadczył - Ale chyba to wiesz - dodał 
- Oczywiście , że wiem - popatrzyłam na niego z niedowierzaniem
- No bo nie wiedziałam bo ostatnio ze sobą nie rozmawiacie - powiedział - Nie chce wiedzieć dlaczego go unikasz - zaśmiał się 
- I tak bym Ci nie powiedziała - zaśmiałam się - Gotowe - poklepałam go po plecach - Pogadam z nim - dodałam bo widziałam jego minę 
- Dzięki - powiedział nie bardzo wiedziałam za co mi dziękował 
Wyszłam z gabinetu postanowiłam przed rozmową z Benem napić się wody, więc poszłam na górę. Po około 15 minutach poszłam do ich siłowni. Ben stał przy lustrze i wyciskał handelkami na ramiona. 
- Ben możemy pogadać ? - popatrzyłam na niego patrząc w lustro ale on nie podniósł na mnie wzroku , nadal z zawziętością podnosił ciężary - Ben - powtórzyłam 
- No co tam ? - spojrzał na mnie w końcu - W końcu się do mnie odzywasz - zauważył 
- Wiesz , że na spokojnie wrócisz do kadry i do składu prawda - położyłam dłoń na jego ramieniu - Tylko musisz wrócić do trybu meczowego - Ben nie strząsnął mojej ręki ale nadal podnosił ciężary z zawziętością 
- Jak mam wrócić jak nie gram - podniósł i opuścił ciężar tak , że poczułam jak napinają mu się ramiona i barki 
- Będziesz grał zobaczysz - powiedziałam - Przecież Tuchel też ci to mówił - zauważyłam - I Southgate również- dodałam 
- Wiem ale czuje się beznadzieje - powiedział lekko smutny 
- No co ty - ścisnęłam jego ramię mocniej - Wrócisz i będzie dobrze - uśmiechnęłam się do niego - Wiesz, że na mnie możesz zawsze liczyć - dodałam 
- Jakoś ostatnio mnie unikałaś - zauważył i znów zaczął podnosić ciężary 
- Było mi lekko głupio po tym jak do Ciebie zadzwoniłam - mruknęłam - No wiesz - dodałam 
- Tak wiem - odparł nie patrząc na mnie - Nie powiedziałaś nic czego już bym nie wiedział - uśmiechnął się do mnie podnosząc głowę 
- Ale i tak mega głupia sytuacja - powiedziałam nadal trzymając rękę na jego barku 
- Nie masz się czym przejmować serio - odwrócił się do mnie tak , że dzieliły nas jego handelki
- Przynajmniej tyle - uśmiechnęłam się wesoło - Pójdę zobaczyć co u reszty - wskazałam za sobie bo temperatura między nami niebezpiecznie wzrosła 
- Jasne - uśmiechnął się , a ja lekko odeszłam - Poczekaj - powiedział szybko 
- Co tam coś Cię zabolało ? - podeszłam do niego szybko 
- Nie to nie to - uśmiechnął się - Tak sobie pomyślałem , że może zechciałabyś ze mną pójść na kolację czy coś - zaproponował 
- Jasne , chętnie - odpowiedziałam - Będzie mi niezmiernie miło - dodałam lekko przygryzając dolną wargę 
- Mnie również - uśmiechnął się - Przyjadę po Ciebie o 19 ok ? - zapytał - Mieszkasz u Kepy ? - dodał 
- Ok , super - powiedziałam - Nie u Timo i Julii - wyjaśniałam 
- No dobra - powiedział - To do 19 - odparł 
- Do zobaczenia - mruknęłam i wróciłam do pracy 
Chodziłam między zawodnikami i patrzyłam czy nie potrzebują mojej pomocy. W końcu dotarłam do Kepy. 
- Co tam ? - zaśmiał się - Widzę , że gadałaś z Benem - powiedział 
- Eee  no tak - popatrzyłam na niego - Umówiliśmy się nawet na kolację - powiedziałam siadając obok niego , żeby nikt nie słyszał 
- W końcu - uśmiechnął się - Cieszę się , że Wam się jakoś układa - oświadczył 
- To tylko kolacja - wyjaśniłam - Raczej nic zobowiązującego - powiedziałam 
- OH no jasne - uderzył się w nogę 
- Żyjesz? - spytałam go - Pomóc Ci ?- spytałam go - Coś Cię boli? - złapałam go za nogę 
- Nie chyba jest dobrze - powiedział 
- Czekaj może przyniosę Ci lód - podniosłam głowę i zobaczyłam na sobie wzrok Bena - Pokaż mi to proszę - powiedziałam ostro - |Bo John mnie zabije jak tego nie zobaczę - dodałam podnosząc mu termę do góry żeby zobaczyć co tam się stało 
- Nic mi nie będzie - zaśmiałam się - No ale ok proszę - przestał zasłaniać sobie nogę
- Będziesz żył - zaśmiałam się - przyniosę ci lód to przyłożysz sobie do nogi - oznajmiłam 
- Nie - mruknął - Ty to zrobisz - powiedział dużo głośniej 
- Kepa serio- powiedziałam kiedy wróciłam z lodem - Jesteś głupi - przyłożyłam mu lód bez ostrzeżenia więc aż syknął 
- A to za co ? - krzyknął - To jest mega zimne - syknął 
- Kepa to lód więc czego się spodziewałeś?  - spojrzałam na niego - Że to będzie ciepłe - powiedziałam 
- No nie ale mogłaś uprzedzić - zauważył 
- To za Twój głupi komentarz - powiedziałam 
- Jak zwykle się obrażasz - zauważył 
- Ja się na Ciebie nie obraziłam- poczochrałam mu włosy - Spadam na górę się przebrać - powiedziałam  - I Tobie też to radzę - zaśmiałam się 
- Jasne - mruknął 
Poszłam na górę do swojego gabinetu żeby zabrać rzeczy i się przebrać. Musiałam jeszcze dotrzeć do domu Timo i Julii, na szczęście Timo pozwolił mi jeździć swoim samochodem. Nie cierpiałam tego ale musiałam dać sobie sama radę. Myślałam o tym , żeby wynająć sobie swoje mieszkanie, żeby dłużej nie siedzieć na głowie Timo , co łączyło się z tym że będę musiałam zainwestować w samochód. No nic zeszłam na dół i ruszyłam na parking. 
- Anita - usłyszałam za sobą głos Bena - Podwieźć Cię - zapytał 
- Nie trzeba - uśmiechnęłam się - Timo pożyczył mi samochód - wskazałam na rovera 
- Jeździsz - popatrzył na mnie z uśmiechem 
- No radze sobie jakoś - zaśmiałam się 
- W takim razie to widzimy się o 19 - powiedział łapiąc mnie za przedramię 
- Jasne - uśmiechnęłam się - Mam się jakoś specjalnie ubrać - wskazałam na siebie 
- Możesz iść nawet tak ubrana - uśmiechnął się 
- Tak nie pójdę - zaśmiałam się - Coś wymyśle - dodałam - Dobra jadę bo za nim ja dojdę to mi zejdzie- powiedziałam 
- Dobra tylko dojedz bezpiecznie - poprosił 
- Jak zawsze - uśmiechnęłam się - Ty też - dodałam 
- Wiadmo - zasalutował i poszedł do swojego bmw 
Sama wsiadłam do samochodu i puściłam go pierwszego , żeby nie widział jak żałośnie prowadzę samochód. Cała droga minęła mi całkiem w porządku dojechałam spokojnie i bezpiecznie do celu. Na szczęście dom Timo nie był aż tak daleko oddalony do Cobham , wybrał idealną lokalizację. Weszłam do mieszkania gdzie na mnie czekała Julia siedząca na kanapie. 
- Jak się czujesz ? - spytałam ją gdy weszłam 
- Chyba w porządku - powiedziała - Dziś było mi tylko niedobrze - stwierdziła 
- No to dobrze - uśmiechnęłam się do niej - Będziesz zła jak wyjdę dziś z Benem? - spytałam ją 
- No co ty nigdy - uśmiechnęła się do mnie - Gdzie idziecie ? - spytała mnie 
- Na kolację - powiedziałam szybko - Powiedział , że nawet tak mogę iść ale ja coś wymyśle - dodałam widząc jej minę 
- Ja myślę - zaśmiała się - Załóż tą czarną sukienkę , którą kupiłyśmy na zakupach - dodała 
- Nie tylko nie ją - powiedziałam 
- Ją no proszę - powiedziała - Ben będzie zachwycony - uśmiechnęła się - I załóż jakąś ładną bieliznę - puściła mi oczko 
- Idziemy na kolację - zauważyłam 
- Ale nie wiesz czy nie skończy się na śniadaniu - poruszała brwiami zupełnie jak Timo 
- Jesteś niemożliwa - stwierdziłam - Idę się ogarniać bo w koncu nie zdążę - dodałam 
- Jasne - pokazałam mi kciuk w górę i dalej położyła się na kanapie 
Przez tą ciążę pomieszało jej się w głowię , naprawdę. Myślała tylko o jednym przez co musiałam wysłuchiwać Timo przez cała drogę do Cobham. Jeszcze nic nie wiedział i miałam mu nie mówić póki Julia nie znajdzie sposobu , żeby mu to oznajmić. Od tej pory byłam strażnikiem jej tajemnicy co naprawdę nie było m na rękę ale wiedziałam , że ona potrzebuje czasu i mojego wsparcia bo oprócz mnie i Sophie , dziewczyny Kaia nie miała nikogo w UK. Weszłam do pokoju , który aktualnie zajmowałam  i zaczęłam przeglądać rzeczy które mogłabym założyć i nie wyglądały by na zbyt wyzywające i zobowiązujące. Moja czarna sukienka była na to najbardziej odpowiednia. Zdecydowałam się ją ubrać bo co mi innego pozostało. Poszłam na łazienki wzięłam prysznic , ubrałam ładną ale nie wymagającą bieliznę i ubrałam na siebie sukienkę. Do tego założyłam trampki żeby przełamać tą elegancję i wdług mnie było w porządku. Zrobiłam sobie makijaż trochę mocniejszy niż zazwyczaj i byłam gotowa do wyjścia. 
- NO no - uśmiechnęła się szeroko - Posłuchałaś mnie - dodała 
- Nic lepszego nie znalazłam - wyjaśniłam 
- Ale Twój akcent musi być - zaznaczyła - Załóż te jasne, w których byłaś na urodzinach Steph - dodała 
- Nie uważasz że wtedy będę wyglądać dość elegancko - zauważyłam 
- Nie - powiedziała 
- Jednak zostanę przy trampkach - oznajmiłam - Ta ciąża miesza Ci w głowie - zaśmiałam się 
- Zawsze chodzę na randki w obcasach - oświadczyła - Ale jak widzę ty wolisz na płasko - zaśmiała się 
- Oczywiście - mruknęłam , gdy usłyszałam dźwięk dzwonka - To chyba Ben , otworzę - powiedziałam krótko 
Kiedy otworzyłam drzwi stał w nich uśmiechnięty Ben. 
- Hej wejdź - pocałowałam go w policzek 
- Hej - wszedł do środka - OO hej Julia - przywitał się z dziewczyną Timo 
- Cześć - uśmiechnęła się do niego - Co tam ? - spytała 
- Idziemy na kolacje ale pewnie wiesz - odarł 
- Jasne - uśmiechnęła się szeroko - Chciałam , żeby ubrała buty na obcasie - wskazała na moje trampki 
- Mnie się podobają - powiedział całkiem szczerze 
- A widzisz - powiedziałam patrząc na nią - Jemu się podoba mi też więc jest ok - zaśmiałam się 
- No przecież nic nie mówię - powiedziała - Właśnie nie zdążyłam cię wcześniej spytać czy byś jutro gdzieś ze mną nie poszła o 17 ? - spytała 
- Jasne - uśmiechnęłam się - Kolejne zakupy ? - podniosłam brew 
- Pewnie - powiedziałam 
- Dobra lecimy - powiedziałam jej - Do zobaczenia później - uśmiechnęłam się 
- Jak wrócisz pewnie będę spała więc do jutra - oznajmiła 
- Do jutra - pomachałam jej na pożegnanie 
Wyszłam razem z Benem z domu Julii. Wsiedliśmy do jego samochodu i się uśmiechnęłam. 
- Czemu się śmiejesz ? - zapytał mnie Ben 
- Nie wiem tak jakoś - odparłam szczerze - Gdzie jedziemy - spytałam gdy ruszył 
- Pamiętasz to miejsce gdzie byliśmy po tym jak już wszystko zostało otwarte - zapytał 
- Tam gdzie mi się mega podobało ? - popatrzyłam na niego - Serio - ucieszyłam się bo pokręcił zachęcająco głową 
- Dla ciebie wszystko - powiedział patrząc na mnie gdy pojawiło się czerwone światło 
- Ben no co ty nie musiałeś - powiedziałam całkiem szczerze - Mogliśmy po prostu zamówić jedzenie do Ciebie - powiedziałam 
- I twój outffit by się zmarnował - podniósł brew do góry 
- A Twój to nie - popatrzyłam na niego - Wyglądasz świetnie - powiedziałam 
- Dzięki - uśmiechnął się - Ty odkąd wyprowadziłaś się ode mnie i Kepy to zaczęłaś chodzić w sukienkach - zauważył 
- Julia mnie męczy - zaśmiałam się - No wiesz wcześniej  uważała , że nie mogę tyle spodni nosić - dodała - Chodziłam bo było mi wygodniej - stwierdziłam 
- Ja nie narzekam - odparł 
- No domyślam się - zaśmiałam się 
- W ogóle większość zawodników zaczęło patrzeć na Ciebie jak na kobietę - odarł 
- Serio? - zapytałam wysiadając - To za kogo wcześniej mnie mieli ? 
- Za dziewczynę - zaśmiał się 
- Dobrze , że nie za chłopaka - powiedziałam - Bo to było dla mnie bardzo przykre - dodałam
- No tak ale wtedy byśmy się nie spotykali - zaśmiał się Ben siadając naprzeciwko mnie 
- Raczej na pewno nie - uśmiechnęłam się 
Przerwał nam kelner , który przyszedł przyjąć zamówienie. Kiedy odszedł między mną a Benem zapadła niezręczna cisza. Patrzyłam na swoje dłonie ze zdenerwowaniem. 
- Ostatnio stwierdziłam , że chyba wynajmę sobie mieszkanie jak na samym początku kiedy przeniosłam się do Londynu- zaczęłam rozmowę 
- Serio? - Ben podniósł jedną brew do góry 
- Nie mogę cały czas siedzieć na głowie Timo i Julii - powiedziałam - Do Kepy nie mogę wrócić - dodałam 
- Możesz mieszkać u mnie - zaproponował - U mnie zawsze znajdzie się miejsce - dodał 
- U Kepy też ale potrzebuje swojego kąta - wyjaśniłam - Poza tym pamiętasz co stało się za pierwszym razem kiedy zbyt szybko u Ciebie zamieszkałam - wyjaśniłam 
- Jak uważasz - popatrzył na mnie - Ale u mnie możesz zawsze zamieszkać - dodał upijąc łyk wody 
- Uważam , że to dobra decyzja - uśmiechnęłam się - Jak będziesz chciał to będę u Ciebie nocować - zaproponowałam 
- Oczywiście , że będę chciał - popatrzył na mnie - Dziś też możesz zostać - zaproponował z szerokim uśmiechem 
- Pomyśle - powiedziałam bo akurat kelner przyniósł nasze zamówienie 
Między nami zapanowałam cisza, oboje jedliśmy to co akurat mieliśmy na talerzach. 
- I jak ? - spytałam go po chwil 
- Super - powiedział - A Twoje ? - zapytał 
- Też - wyjaśniałam - Ostatnio chyba zamawialiśmy coś innego - powiedziałam 
- Tak ale przecież zawsze można próbować coś innego -  powiedział - Choć ty nie masz za dużo do wyboru - zaśmiał się 
- Aż tak to nie - zaśmiałam się - Zawsze mogę wziąć coś z mięsem ale bez mięsa - zaśmiałam się 
- Utrudniasz - zaśmiał się 
- No ale może się to opłaci - uśmiechnęłam się do niego - Właśnie nigdy Cię nie spytałam jak było na wakacjach ? - zapytałam 
- Dobrze - powiedział - A Twoje ? - spytał mnie - Byłaś na wakacjach z Kepą - dodał 
- Z Marcosem też - popatrzyłam na niego - Ale było świetnie - powiedziałam - Potem pojechałam do Polski na wesele siostry - odpowiedziałam 
- I jak było  ? - spytał 
- Super , fajnie było zobaczyć moją zwariowaną rodzinkę - zaśmiałam się - Oczywiście moja babcia pytała czy mam jakiegoś kawalera i kiedy mój ślub - dodałam zażenowana 
- Hahah serio ? - zaśmiał się - A ty co powiedziałaś ? - zapytał zainteresowany 
- Powiedziałam , ze może dożyje wesela - powiedziałam - Zawsze jej tak mówię - dodałam bo Ben popatrzył na mnie ze zdziwieniem - A ty byłeś w domu? - spytałam go zmieniając temat 
- Oczywiście - odpowiedział - Alex o Ciebie pytała , czemu nie przyjechałaś i czemu nie było Cię na finale - dodał 
- Co jej powiedziałeś? - spytałam go pijąc wodę bo czułam lekkie zażenowanie 
- Prawdę - powiedział - Że mamy kryzys - dodał 
- Dzięki , że mnie nie wydałeś - mruknęłam 
- No co ty - powiedział - Jak mam być szczery to po finale Ligii Mistrzów zareagowałem trochę zbyt nerwowo - powiedział - Nawet nie byliśmy razem - oświadczył 
- Nie mam żalu Ben - popatrzyłam na niego - Chyba zareagowałabym tak samo - dodałam 
- Domyślam się - mruknął 
- Ale sobie teraz tak myślę , że jeśli mamy być razem to będziemy - powiedziałam 
- A nie jesteśmy ? - podniósł brew do góry 
- Chyba na razie nie - powiedziałam - Spotykajmy się i zobaczymy - dodałam 
- W sumie masz rację - uśmiechnął się szeroko -Ale mam nadzieje  , że jakoś  nam się ułoży - dodał 
- Mnie też Ben - popatrzyłam mu w oczy - O niczym nie marze - dodałam
- Ja myślę - zaśmiał się - To co namyśliłaś na moją wcześniejszą propozycję ? - zapytał 
- Tak - powiedziałam 
- I ? - popatrzył na mnie 
- Tak- zaśmiałam się 
Po zapłaceniu rachunku wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy do jego mieszkania. 
- Nic się tu nie zmieniło - powiedziałam patrząc po ścianach 
- A czego się spodziewałaś - zapytał mnie kiedy rozsiadł się na kanapie 
- No nie wiem - zaśmiałam się siadając obok niego - Miałeś mi przywieść rzeczy które u Ciebie zostawiłam - odparłam 
- Zapomniałem przepraszam - złapał mnie za nogę 
- W sumie to dziś mogę się przydać - zaśmiałam się kładąc głowę na jego ramieniu 
- Zmęczona jesteś co ? - spytał mnie
- Nie co ty - powiedziałam - Skąd ta myśl ? - spytałam go 
- Bo Cię znam - powiedział całkiem poważnie - Poza tym miałaś całe ręce roboty - dodał 
- No trochę - powiedziałam po chwili 
- Już w sumie późno - powiedział - Możesz wziąć prysznic i pójść spać tylko jeśli chcesz - dodał 
- Marzę o łóżku - powiedziałam szczerze - Wiem jak to brzmi mając Cię obok - dodałam 
- Całkiem normalnie - odpowiedział 
- Jesteś za miły - powiedziałam klepiąc go po nodze - To idę - powiedziałam
- To zapraszam - powiedział 
Poszłam najpierw zobaczyć co z rzeczy u niego zostawiłam , nic co mogło mi w jaki kolwiek mogło służyć za piżamę, więc postanowiłam , że wezmę jedną z koszulek Bena. Weszłam do łazienki by wziąć prysznic. Po 20 minutach wyszłam z niej przebrana w koszulkę Bena. Ten tylko popatrzył na mnie z widocznym zadowoleniem. 
- Teraz ja pójdę - pocałował mnie w czoło 
- Pewnie - mruknęłam 
Nagle usłyszałam , że dzowni mi telefon. Spojrzałam na wyświetlacz okazało się , że to John. 
- Halo - powiedziałam do słuchawki
- Cześć mam nadzieje , że nie przeszkadzam - zaczął - Mam jutro dla Ciebie pracę - wyjaśnił 
- Pewnie jasne - powiedziałam - Co trzeba zrobić ? - spytałam 
- Musisz jutro odebrać Saula Nigueza z lotniska - wyjaśnił - Jedyna ze sztabu znasz na tyle hiszpański , żeby się z nim dogadać i żeby go jakoś miło przyjąć - dodał 
- Pewnie - powiedziałam - Widzę , że udało Wam się go zakontraktować - zauważyłam 
- Pani Marina ma dar - zaśmiał sie do słuchawki - Jutro o 12 będzie lądował - powiedział 
- Więc rano przyjadę do Cobham i z niego pojadę - powiedziałam 
- Pewnie- stwierdził - Dobra , dobranoc -powiedział 
- Dobranoc - odparłam i rozłączyłam się - Co tam - spytałam bo zauważyłam , że Ben wyszedł 
- Nic - uśmiechnął się do mnie 
- To John - odparłam - Mam jutro pojechać po Saula - wyjaśniałam
- Czyli jednak im się udało - powiedział
- Jak widać - zaśmiałam się klepiąc go w ramie 
Poszłam do jego sypiali i położyłam się do łóżka. Po chwili przyszedł do mnie Ben, przytuliłam się do niego i po chwili zasnęłam.