czwartek, 8 kwietnia 2021

Siedem

 Po wygranej z Porto każdy z nas był w świetnym humorze. Byliśmy o krok od półfinału, choć chłopaki byli w 100% skoncentrowani. Ja mogłam się cieszyć i być w wyśmienitym humorze. Po golach Masona i Bena eksplodowałam radością siedząc na ławce rezerwowych razem z resztą sztabu. W samolocie powrotnym podśmiewali się , że aż przesadnie zareagowałam. Potem założyłam już słuchawki nie chcąc ich słuchać, puściłam sobie głośno muzykę. Dopiero Kepa powiedział mi, że lodujemy. 

Po paru godzinach snu zebranie się powrotem do Cobham było dla mnie trudne. Jadąc samochodem z Kepą ani razu się nie odezwałam. Walczyłam z mdłościami , nie chciałam zwymiotować na tapicerkę w aucie Hiszpana. Kiedy tylko zaparkował wybiegłam z auta i pobiegłam do łazienki. Tam zwymiotowałam, nie chciałam nawet myśleć od czego. Szybko się ogarnęłam i wyszłam z pomieszczenia, przed którym czekał na mnie Arizzabalaga. 
- Może jak się źle czujesz to pojedziesz do domu? - zaproponował 
- Nic mi nie jest Kepa - powiedziałam dobitnie - Idę się przebrać - dodałam
- Jak chcesz - mruknął
Poszłam szybko do swojego gabinetu , gdzie szybko się przebrałam i wtedy wpadłam na pomysł, który mógł wszystko wyjaśnić albo pogrzebać mnie całkowicie. 
 - Halo Julia - powiedziałam kiedy dziewczyna Wernera odebrała po kilku sygnałach 
- Hej co się dzieje ? - spytała - Coś z Timo? - spytała mnie zaniepokojona
- Nie z nim wszystko w porządku nie martw się - powiedziałam - To ja potrzebuje Twojej pomocy - mruknęłam do słuchawki 
- Co się stało? - spytała mnie spokojnie 
- Masz może test ciążowy? - spytałam tak szybko, że myślałam, że nie zrozumiała 
- Nie a potrzebujesz? - dopytywała mnie
- Tak - przyznałam - Chciałam się tylko upewnić czy na pewno nie - nie mogłam dokończyć
- Mogę kupić i Ci podrzucić do Cobham - powiedziała spokojnie
- Byłaby Ci mega wdzięczna - uśmiechnęła się do słuchawki 
- To wpadnę tak w okolicy przerwy po pierwszym treningu- powiedziała 
- Ok , dzięki - odparłam smutno
- Będzie dobrze, nie stresuj się - pocieszyła mnie - Do zobaczenia - pożegnała się
- Do zobaczenia - powiedziałam kończąc
Ręce mi drżały jak wychodziłam na boiska terenowe. Wszyscy na mnie patrzyli , a ja niepewnie się uśmiechnęłam. 
- Przepraszam że się spóźniłam - mruknęłam do Tuchela kiedy do niego podeszłam 
- Kepa mówił , że się źle czujesz - powiedział 
- Nie , w porządku - odparłam - Jestem do dyspozycji - pokiwałam głową 
- Na razie możesz usiąść - wskazał na ławkę 
- Dobrze - kiwnęłam głową i poszłam usiąść 
Patrzyłam na biegającego Bena i Kepę, gdybym była w ciąży wszystko by się popsuło. Patrząc , że w tym momencie nie byłam w stanie którego piłkarza było by to dziecko. Życie mi się pogmatwało  ale sama do tego doprowadziłam , obu kochałam i obu byli dla mnie ważni. Chciałam wrócić do Bena ale Kepa. Sama nie wiedziałam co mam robić i z kim być. Do moich oczu napłynęły łzy. Szybciutko je otarłam bo nie chciałam , żeby ktoś to zobaczył. Zobaczyłam na sobie wzrok Bena , mimowolnie się do niego uśmiechnęłam. Chciałam by wiedział , że nadal Go kocham i że u mnie wszystko w porządku. Po pierwszej sesji treningowej poszłam z chłopakami do stołówki bo czekałam na Julię. 
- A ty nie idziesz do siebie ? - spytał mnie Werner 
- Czekam na Twoją dziewczynę - odparłam 
- Po co Ci Julia? - dopytywał 
- Są rzeczy , które ma tylko kobieta - powiedziałam - I tylko kobieta zrozumie kobietę - dodałam
- Dobra, dobra - podniósł ręce w obronnym geście - zaśmiał się 
- Jak się czujesz ? - podszedł do mnie Chilwell 
- Kepa Ci powiedział ? - popatrzyłam na niego - Czuje się dobrze - dodałam
- Może chcesz pojechać do domu ? - dopytywał mnie - Tuchel się zgodzi - dodał widząc moją minę
- Nie - powiedziałam - Ben jest w porządku nie martw się - położyłam mu rękę na ramieniu 
- Jak chcesz - dotknął mojego policzka
- Anita - usłyszałam za sobą głos Julii
- O jesteś - uciszyłam się - Chodź - podeszłam do niej i razem z nią ruszyłam na górę - Nie możesz powiedzieć nic Timo - poprosiłam ją kiedy weszłyśmy do toalety w moim gabinecie.
- Jasne - powiedziała do mnie - Masz - podała mi test 
- Bo już mnie wszystko i wszyscy wypytują - oświadczyłam 
Popatrzyłam na test i lekko westchnęłam. 
- Nie martw się - złapała mnie za rękę 
Poszłam do kabiny , za 15 min wszystko się okaże. Wyszłam z testem w ręce i położyłam na kranie. 
- Nie chce nawet patrzeć - powiedziałam 
- Nie chciałabyś mieć dziecka z Benem - zapytała mnie - Przecież jest świetny- zauważyła
- To nie koniecznie może być dzieckiem Bena - zadrżałam
- Ty i Kepa- złapała się za usta bo nie chciała się uśmiechnąć 
- To nie śmieszne - zaśmiałam się 
- I nic mi nie powiedziałaś - pogroziła mi palcem 
-Oh no bo nie ma się czym chwalić - powiedziałam - Czuje się jakbym wykorzystała po prostu Kepe - dodałam
- Ale co źle było - dopytywała mnie 
- Nie wręcz przeciwnie - odparłam - Aż głupio się przyznać - podrapałam się po głowie 
- Dobra sprawdź - wskazała ręką na test
- Nie mogę - pokręciłam przecząco głową - Ty sprawdź proszę - poprosiłam 
Wzięła do ręki mój test ,nie byłam wstanie nic wyczytać z jej twarzy. W końcu się odezwała 
- Jeden pasek - uśmiechnęła się i mi pokazała 
- Jezu - kamień spadł mi z serca - Pewnie z niewyspania zwymiotowałam - powiedziałam uśmiechając się 
- A miałaś okres ? - spytała mnie
- Dziś powinnam dostać - oznajmiłam - I w sumie też dlatego - mruknęłam 
- Jak nie dostaniesz to idź do lekarza - dodała 
- Tak tak - mruknęłam - Chodź do tych cymbałów - powiedziałam 
- Ale nie powiesz żadnemu? - spytała 
- O czym ? - powiedziałam - Nic się nie stało przecież - poruszałam barkami 
- Jak chcesz - poklepała mnie po ramieniu 
Razem zeszłyśmy na dół , z emocji aż się uśmiechnęłam do wszystkich. 
- Ty coś piłaś ? - spytał mnie Timo , nachylił się nad Julią 
- Jesteście obrzydliwi - zauważyłam patrząc na nich 
- A ty kochana- powiedział do mnie Werner - I nie wiem co wy we dwie kombinujecie - wskazał na mnie i swoją dziewczynę 
- Nic - odezwałam się szybko - Co tam masz ? - spytałam Bena zmieniając temat 
-Nic - odparł kiedy koło niego usiadłam 
- Aha - mruknęłam 
Siedziałam obok niego w milczeniu. Patrzyłam na chłopaków. Na Timo z Julią , na Kepe , na całą resztę chłopaków. Nagle poczułam coś dziwnego. Wstałam z krzesła i  już wiedziałam. Pobiegłam do łazienki na górę. Po kilku minutach zeszłam z powrotem na dół. 
- Julia kazała Ci przekazać , że pojechała - powiedział Timo 
- Oki - uśmiechnęłam się do niego 
- Znowu wymiotowałaś ? - spytał mnie Kepa 
- Jesteś ohydny - powiedziałam - Ale nie - powiedziałam ostro do niego 
- Dobra ,dobra - podniósł ręcę w obronnym geście- Po prostu się martwiłem - dodał 
- Nie masz o co - powiedziałam - Jak to Cię tak interesuje to dostałam okres - odparłam 
Wszyscy na mnie popatrzyli ze zdziwieniem. Ben podniósł na mnie wzrok. 
- Jak zwykle szczera do bólu- zaśmiał się Azpi , żeby rozładować napięcie pomiędzy mną a Kepą
- Och Azpi uwierz mi, że nie chciałam się tym dzielić ale Kepa nie dałby mi spokoju - wyjaśniłam 
- Wyobrażam sobie- zaśmiał się 
- Idę do siebie do oszaleje z Wami kiedyś - mruknęłam pod nosem 
- A w domu masz chłopaka piłkarza - zauważył Alonsa- Ja bym się bał - zaśmiał się 
- Ja i Kepa nie jesteśmy razem - zauważyłam i poszłam na górę 
Teraz mieć zajęcia na siłowni więc nie byłam im do niczego potrzebna. Mogłam w końcu spokojnie usiąść i coś zjeść. Kiedy skończyłam zajęłam się papierkową robotą. W końcu zeszłam na dół by zobaczyć czy u zawodników w porządku. Oparłam się o framugę w drzwiach by pooglądać jak ćwiczą. Mój wzrok zatrzymał się na Benie , który jeździł na rowerkiem i żartował z Recce. Mogłam się w niego wpatrywać godzinami. Z moich rozmyślań wyrwał mnie Mason. 
- Kiedy się zejdziecie ? - spytał mnie 
- Mason to nie jest takie proste - odpowiedziałam mu 
- Jak nie ? - spytał - Stoisz tu i się na niego gapisz, a on na Ciebie jak nie patrzysz - zaśmiał się 
- Możemy się na siebie gapić ale na razie nie gadamy o nas - wyjaśniłam
- To pogadajcie - poklepał mnie po ramieniu i odszedł  
Zaczęłam się śmiać , a chłopaki się na mnie popatrzyli. 
- Długo tu stoisz? - zapytał mnie Ben 
- Trochę - odparłam patrząc na niego - Przyszłam sprawdzić czy nikt nie potrzebuje pomocy- odparłam 
- Chyba nie - powiedział Mason - Gapisz się na nas- zauważył 
- Jako że jestem kobietą to się patrzę - podniosłam brew do góry 
- W szczególnie na jednego z nas - uśmiechnął się i wrócił do treningu 
Zostawił mnie z patrzącym na mnie Benem. Nie chcąc go odrywać od treningu weszłam do sali obok, gdzie trenował Kepa. Popatrzyłam na niego szybko i poszłam dalej. Usiadłam sobie na jednej z kanap. Wyjęłam telefon. 
Do:Julia
Wszystko dobrze. O ile można to tak nazwać. 
Od: Julia
to znaczy? 
Do:Julia 
Spokojnie dostałam okres  ale mam rozterki sercowe. :/
Od: Julia
Może pogadaj z Benem na czym stoicie? Bo wiesz co do Ciebie czuje Kepa. 
Do: Julia 
Chyba nie mam wyboru :/ Co jeśli on mnie już nie kocha 
Od: Julia
Wątpię widzę jak na Ciebie patrzy . Dobra nie przeszkadzam Ci idź do pracy. 
Ma rację muszę się ogarnąć bo oni zaraz kończą treningi i rozjadą się do domu. Wstałam z kanapy i poszłam znów spojrzeć czy u nich ok. Widząc uśmiech na twarzy Bena , nie chciałam go teraz psuć poważnymi rozmowami. Werner do mnie pomachał , odmachałam mu.
- Kończycie już? - spytałam ich 
- Tak - powiedział Kai
- Dobra - uśmiechnęłam się - To też idę się przebrać - powiedziałam i wyszłam z sali 
Weszłam na górę w celu przebrania się. Po około 30 min. byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na dół na parking ale samochodu Kepy nigdzie nie było. 
- No super - powiedziałam do siebie 
- Mogę Cię podwieźć- usłyszałam za sobą tak bardzo znamy mi głos - Tylko jeśli chcesz? - popatrzył na mnie 
Zobaczyłam Masona który podnosi kciuka do góry i wychodzi do samochodu.
- Wiesz co? - powiedziałam - Chętnie - odparłam
Poszliśmy na koniec parkingu , gdzie stał jego samochód.
- Przyjechałeś tym dużym - zaśmiałam się 
- Tak - oparł - A co pomóc Ci wejść? - zaproponował 
- Nie chyba dam radę sama - zażartowałam 
- Jak chcesz - podniósł ręce do góry 
Wsiadłam do samochodu , zapięłam pasy i na niego popatrzyłam. 
-Przypatrujesz mi się - zauważyłam 
- Tak jak ty mi na treningu - powiedział 
- Widziałeś ? - spytałam zawstydzona
- Trudno nie zauważyć - powiedział - Poza tym Mason mi powiedział - dodał śmiejąc się 
- No tak - zaśmiałam się - Bardzo się angażuje w relacje naszej dwójki - zauważyłam kiedy wyjeżdżał z parkingu. 
 - Dużo rozmawialiśmy na kadrze- zaczął - Ale jeśli nie chcesz - dodał 
- Nie Ben nie przeszkadza mi to - wyjaśniłam - Ja rozmawiam z Julią - dodała 
- Po to była rano? - popatrzył na mnie bo akurat staliśmy w korku 
- Też - wyjaśniłam - Musiała mi coś podrzucić - zaczęłam 
- Tampony - powiedział - Daj spokój byłem Twoim chłopakiem więc w sumie wiem czego używasz - dodał jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem 
- Tak tampony - mruknęłam zażenowana - Rozmawianie z były o tamponach nie należy do rzeczy normalnych - zaznaczyłam 
- Mnie to nie krępuje - podniósł jedną brew 
- Bo to nie Twoja krew - powiedziałam - Dobra zmieńmy temat , proszę - poprosiłam 
- Jasne- powiedział z lekkim uśmiechem na twarzy - O czym chcesz gadać? - zapytał 
- Wczoraj strzeliłeś naprawdę ładnego gola - pochwaliłam go 
- Dzięki - uśmiechnął się szerzej - Widziałem jak eksplodowałaś emocjami - powiedział - To miłe - dodał 
- Najlepszy dzień jak na razie podczas mojej pracy to właśnie ten wczorajszy - odparłam - Ucieszyłam się z Waszych goli - wyjaśniłam bo widziałam jego wzrok  
- Z mojego bardziej niż Masona - powiedział - Wszyscy widzieli łącznie pewnie z telewidzami - zaśmiał się 
- Wybacz ale mnie z Masonem nie łączy to co z Tobą - powiedziałam patrząc na dłonie - Oczywiście że go kocham ale w inny sposób - zabrnęłam za daleko - Jak idola - dodałam 
- Kochasz mnie ? - spytał mnie patrząc przed siebie mimo że staliśmy pod blokiem Kepy 
- Oczywiście że tak - powiedziałam nie patrząc na niego - Nie mogłabym od tak przestać - dodałam niepewnie 
- Wiem - powiedział pierwszy raz na mnie patrząc - Bo czuje to samo - dodał 
Nasze oczy się spotkały , jego niebieskie przeszywały każdy fragment mojej twarzy jakby widział ją po raz ostatni. Ja patrzyłam na niego prawie nie oddychając czekając na to co się stanie. W końcu nasze usta do siebie przywarły. Mam wrażenie jakby w ogólne nie zapomniała jego ciepła. Po kilku chwilach odkleiliśmy się od siebie. 
- Muszę jechać - powiedział patrząc na mnie 
- Tak wiem - odparłam , położyłam dłoń na klamce - Do jutra Ben - pożegnałam się 
- Część - uśmiechnął się kiedy wysiadłam 
Pomachałam mu kiedy odjeżdżał. Sama weszłam do środka i poszłam do mieszkania Kepy. 
- Jestem - powiedziałam - Dlaczego na mnie zaczekałeś? - spytałam go 
- Właśnie dlatego - powiedział - Specjalnie żeby Ben Cię odwiózł - zaśmiał się 
- Kepa - zaczęłam 
- Jeszcze mi podziękujesz - powiedział idąc do swojej sypialni - Widziałem jak nie mogliście się od siebie odkleić - zamknął za sobą drzwi 
Zostawił mnie samą z myślami, dotknęłam ust dłonią w miejscu , w którym niedawno znajdowały się usta Bena. W końcu się otrząsnęłam i poszłam do swojego pokoju po rzeczy. Poszłam do łazienki wziąć prysznic by zmyć z siebie ciężar tego dziwnego i długiego dnia. Po kilku minutach wyszłam z łazienki i skierowałam się do pokoju Kepy. 
- Mogę? - spytałam przez uchylone drzwi 
- Oglądam ale właź - powiedział - No co tam? - spytał 
- Pomyślałam , że posiedzimy razem jak za strych dobrych czasów - powiedziałam - Co oglądasz? - spytałam 
- Grę o Tron - powiedział 
- O lubię - stałam w drzwiach nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić 
- No chodź a nie stoisz w drzwiach - uśmiechnął się pierwszy raz odkąd przyszłam 
- Myślałam , że mnie wyrzucisz - powiedziałam wchodząc pod jego kołdrę - Bo miałeś minę jakbyś był w cholerę wkurwiony - zauważyłam 
 - Na Ciebie ? - spytał nie patrząc na mnie - Nie mógłbym - dodał
- Już raz to zrobiłeś - powiedziałam 
- Wtedy to było inaczej - zauważył - A teraz wiem co jest między nami - powiedział - Jesteśmy przyjaciółmi , kochasz mnie ale inaczej niż Bena i tyle - dodał 
- Kocham Cię Kepa wiesz o tym - położyłam mu dłoń na przedramieniu 
- Wiem spokojnie - popatrzył na mnie - Ja Ciebie też kocham mimo wszystkiego co robisz - odparł 
- Niby co? - podniosłam brwi 
- Że mnie nie wybrałaś - powiedział - Ale spoko rozumiem miłość nie wybiera - poklepał mnie po policzku - Oglądajmy , proszę - wskazał na telewizor 
- To włączaj - ułożyłam się na boku  i zaczęliśmy oglądać 
Nawet nie wiem ile czasu zeszło a już spałam. 






poniedziałek, 5 kwietnia 2021

Sześć

Ja i Ben od paru dni przeżywaliśmy kolejny kryzys. Nie układało nam się odkąd w Chelsea zmienił się trener na Tomasa Tuchela. Mieliśmy odmienne zdanie na każdy temat i nie robiłam nic innego jak płakałam. Kochałam Go ale musieliśmy to jakoś wyjaśnić. Kiedy Ben wyjechał na kadrę byłam dziwnie zmęczona wszystkim co się ostatnio działo. Zebrałam trochę rzeczy i postanowiłam pojechać do Kepy. 
Kiedy stanęłam w jego drzwiach, od razu mnie objął. 
- Właź - zaprosił mnie do środka - Zastanawiałem się kiedy wpadniesz - uśmiechnął się do mnie 
- Od dłuższego czasu się na to zbierałam - powiedziałam - Chyba ja z Benem musimy od siebie odpocząć- mruknęłam a z moich oczu popłynęły łzy 
- Ej nie płacz - Kepa jednym krokiem znalazł się obok mnie - Może jeszcze to poskładacie - podniósł moją brodę do góry 
- Chyba nie - mruknęłam mu prosto w usta 
- Nie możemy - złapał mnie za biodra 
- Kepa potrzebuje Cię teraz - popatrzyłam na niego 
- Nie mogę - puścił mnie - Ben chyba by mnie zabił , a poza tym nadal jest jego dziewczyną - dodał patrząc na mnie z góry 
- W takim razie już pójdę - powiedziałam łapiąc za klamkę gotowa wyjść 
- Chrzanić to - usłyszałam za sobą 
Kiedy Kepa mnie odwrócić, całował mnie tak zachłannie jak nikt dotąd. Podniósł mnie za biodra, wplotłam dłonie w jego głosy. W tej chwili nie liczył się nikt  prócz mnie i Kepy. Zaniósł mnie do sypialni, kiedy posadził na łóżku zdjęłam mu koszulkę. Przejechałam mu dłonią po brzuchu. Nie był mi dłużny, zdjął ze mnie koszulkę którą miałam na sobie lekko się odsunął podziwiając moje ciało. Potem byliśmy już tylko jednością. 
Po wszystkim leżałam z głową na klatce piersiowej Kepy. Nie chciałam myśleć o tym co właśnie się stało. Jak bardzo wykorzystałam miłość Kepy , jak bardzo byłam złą przyjaciółką. 
- Głodny jestem - odezwał się po chwili milczenia mój towarzysz 
- Ja trochę też - odparłam by przerwać ciszę
- Może coś zrobię ? -zapytał 
- Jeśli chcesz - lekko podniosłam się na łokciu by na niego spojrzeć 
- Chyba powinienem - wyjaśnił 
Usłyszeliśmy dźwięk dzwonka . 
- Spodziewasz się kogoś? - spytałam 
- Chyba nie - odparł
- Lepiej idź zobaczyć kto to - powiedziałam - Sama się ubiorę - mruknęłam kiedy poszedł w samych bokserkach otworzyć drzwi 
Pośpiesznie się ubrałam bo usłyszałam głosy w przedpokoju i to bardzo znajomo . Szybko się ubrałam kiedy usłyszałam znajome głosy. Spojrzałam na siebie w lustrze wyglądałam jakby do niczego nie doszło. Wyszłam z pokoju prosto na zawodników. 
- Co ty tu robisz? - zapytał mnie Cezar 
- To co wy ? - odparłam - Przyszłam odwiedzić Kepe -nie potrafiłam kłamać ale to chyba złapali bo nie drążyli tematu 
Spojrzałam na telefon miałam nieodczytaną wiadomość od Bena. Ręka mi lekko zadrżała na samą myśl co tam może być. Wszyscy na mnie spojrzeli, więc niepewnie się uśmiechnęłam 
- To od Chilly'ego - wskazałam na wyświetlacz ale moje oczy były utkwione w Kepie 
Spuściłam wzrok by zabrać się za przeczytanie wiadomości. 
Od: Ben
Przemyślałem sobie naszą sytuacje i pomyślałem , że chyba powinniśmy od siebie odpocząć. Może gdy znów nabierzemy dystansu nam się ułoży. Pamiętaj , że zawsze będę Cię kochać, nie ważne co się stało. 
Do: Ben 
Też o tym myślałam i doszłam do tego samego wniosku. Zabiorę swoje rzeczy do Twojego powrotu z kadry. Też zawsze będę Cię kochać Ben. 
Patrzyłam w ekran telefonu tak długo aż nie widziałam nic przez łzy. Nagle poczułam na sobie ramiona Kepy. Nie słyszałam o co mnie pyta. 
- Do koniec Kepa - powiedziałam - Rzucił mnie - dodałam 
- To nic poradzimy sobie jakoś - powiedział niepewnie - Możesz u mnie zostać ile tylko potrzebujesz - dodał 
- I u mnie - dodał za jego pleców Marcos Alonso 
- Dzięki chłopaki - odkleiłam się od Kepy - Trochę się tego spodziewałam patrząc na to jak ostatnio było miedzy mną a Benem - dodałam w końcu. 
- Było czuć napięcie - stwierdził Marcos Alonso 
- To wcale nie pomaga - powiedziałam ostro 
- Dobra uspokójcie się oboje - odezwał się Azpilicueta - My z Marcosem sobie pójdziemy a wy we dwójkę sobie pogadajcie - dodał - Chodź Alonso - mruknął
Kiedy obaj Hiszpanie opuścili mieszkanie Kepy, usiadła na kanapie i się rozpłakałam jeszcze bardziej. Kepa kucnął na przeciwko mnie. 
- Hej - podniósł moją brodę do góry - Będzie dobrze - pogłaskał mnie po nodze - Zawsze masz mnie - rozłożył szeroko ramiona jakby chciałby mnie przytulić 
- Wiem Kepa, dziękuje - uśmiechnęłam się przez łzy - Przynajmniej nie musimy się wstydzić tego co między nami zaszło - powiedziałam - I nie musimy mieć wyrzutów sumienia - dodałam 
- Ja nie mam - stwierdził Kepa
- Ja też nie - powiedziałam - Patrząc na to ,że ja i Ben to koniec - dodałam a do moich oczu napłynęły łzy - Muszę zabrać swoje rzeczy z jego mieszkania- odparłam cicho 
- Chcesz to mogę jutro z Tobą po treningu pojechać- zaproponował
-Możesz - spytałam 
- Jasne - odparł - Chodź , może coś zjesz - zaproponował 
- Nie ode chciało mi się - mruknęłam 


***

Przerwa reprezentacyjna się skończyła , a Chelsea rozegrała kolejny mecz, tym razem z West Bromem. Niestety przegraliśmy, sama znalazłam się w kadrze medycznej co dla mnie było szczególnym wyróżnieniem, dostałam nawet własny dres ze swoimi inicjałami. To był najpiękniejszy moment mojego życia.  Nadal mieszkałam u Kepy , moja relacje z Benem była normalna , pracowaliśmy , rozmawialiśmy tylko na tematy zawodowe. Nie mogłam zawieść zaufania, którym obdarzyły mnie władzę klubowe. 
- W końcu masz własne - Kepa uniósł wysoko kciuki w górę - Jak się z tym czujesz?- spytał podchodząc do mnie bliżej 
- Świetnie Kepa - wyszczerzyłam się do niego - To dla mnie mega wyróżnienie - powiedziałam - I nie muszę nosić waszych na zmianę - zaśmiałam się głośno 
- Kepy nigdy nie nosisz - zauważył Timo 
- Zgadnij dlaczego - popatrzyłam na niego 
- No ciekawe dlaczego - dopytywał 
- Wyobrażasz sobie mnie w jego dresach treningowych - spytałam Niemca - Przecież się utopie w nich- wyjaśniłam 
- Przecież wiem karzełku - poczochrał mi włosy 
- Ej Werner - krzyknęłam za nim wymachując w jego kierunku pięściami 
- Jakie ty masz malutkie piąstki - zaśmiał się Kai Havertz
- No kolejny - westchnęłam - Jesteście beznadziejni - powiedziałam i ruszyłam do gabinetu wypełniać papiery 
- Ej ja nic nie zrobiłem - zawołał za mną Kepa 
- Wiem Kepa - zawołałam za nim i weszłam na schody 
Kiedy znalazłam się w swoim gabinecie , gdzie usiadłam do papierów zawodników odnośnie przerwy reprezentacyjnej i urazach. Kiedy skończyłam wypełniać postanowiłam napisać do mamy wiadomość. 
Do: Mama
Mam świetną wiadomość!!! Dostałam się do ścisłego zespołu medycznego. Mam to ogarniasz. Dostane własne stroje. Super. Kepa kazał Cię ucałować. hah 🙈🙈

Sama zaśmiałam się do ekranu telefonu. Moja mama była najwspanialszą osobą pod słońcem. Bardzo za nią tęskniłam , jak za całą moją porąbaną rodzinką. Usłyszałam pukanie do drzwi. 
- Proszę - powiedziała odkładając telefon na biurko 
- Cześć - powiedział Ben
- Hej - popatrzyłam na niego - Jak po reprezentacji? -spytałam go 
- W porządku - odezwał się - A u Ciebie? - spytał mnie 
- Też - mruknęłam - Zagrałeś naprawdę dobry mecz z Polską - zaśmiał się 
- Dzięki - powiedział - Nie o tym chciałem gadać - dodał 
Poruszyłam się nerwowo na krześle. 
- Rudiger pokłócił się z Kepą- powiedział - Doszło do przepychanek na treningu- dodał 
- ŻE CO?! - aż wstałam z oburzenia -  Ale nic mu nie jest ? - spytałam 
- Nie Kepie nie - powiedział - Antonio też jest cały Tuchel kazał mu ochłonąć- powiedział 
-A ty - popatrzyłam na niego 
- Ja też - popatrzył na mnie 
- To dobrze - nie mogłam oderwać od niego wzroku - Chodźmy do szatni - zaproponowałam 
- Jasne - oderwał ode mnie wzrok 
Wzięłam rzeczy i razem z Benem ruszyliśmy do szatni. Oboje milczeliśmy , żadne z nas nie potrafiło podjąć rozmowy albo po prostu nie chciało. Mnie w tej chwili obchodził tylko Kepa i to co się tam stało. Wpadłam do szatni bez pukania. 
- Ej - rozległ się męski krzyk 
- Jak bym Was nie widziała w bokserkach - podniosłam brwi do góry - Zresztą ja nie do Was tylko do Kepy- usiadłam obok niego 
- Ben Ci powiedział spytał mnie cicho 
- Tak - powiedziałam - Nic nie jest ? - spytałam go patrząc na niego 
- Nie - popatrzył na mnie - W porządku - lekko się uśmiechnął 
- To przynajmniej tyle - mruknęłam 
- Ty przynajmniej pogadałaś z Benem - powiedział zakładając koszulkę - Nie o pracy - dodał widząc moją minę 
- No tak - popatrzyła na swoje dłonie -Ale nie specjalnie krótko - dodałam 
- Na początek to chyba i tak dużo - popatrzył na mnie 
- Chyba masz rację - podniosłam na niego wzrok 
- Pamiętaj że nie ważne co się stanie zawsze masz mnie - mruknął cicho tak że tylko ja usłyszałam albo po prostu Azpi przebierający się obok  to zignorował 
- Wiem - po raz kolejny popatrzyłam na płytki - Dzięki - dotknęłam jego ramienia 
- O dobrze że jesteś tutaj - powiedział nagle Thomas Tuchel - Musimy porozmawiać o strategii na mecz z Porto a ty też teraz jesteś częścią Teamu - powiedział do mnie 
Po około godzinie mój mózg parował. Na szczęście ja nie musiałam tego grać , a chłopaki raczej wyglądali na zadowolonych, chociaż po meczu z WBA  morale spadły. Do tego kontuzja Cristiana, nie było ciekawie ale miał dobrą opiekę. 
- Chodź - Kepa wyrwał mnie z myśli - Halo - pomachał mi przed twarzą
- Sorka zamyśliłam się - zaśmiałam się 
- Widzę - podał mi dłoń 
- Jaki z Ciebie dżentelmen - podałam mu rękę i wstałam 
- W sumie dobrze , że mi pomogłeś bo mnie kolano boli - popatrzyłam na niego 
- Znowu ? - popatrzył na mnie 
- Si - zaśmiałam się 
 - Coraz lepiej Ci to wychodzi - powiedział -Nad akcentem jeszcze popracujemy - poczochrał mi włosy 
- Kurwa kolejny - trochę się zdenerwowałam 
- Przepięknie - podniósł brwi do góry 
- Ja CI tak nie mogę zrobić - położyłam ręce na biodrach 
- Mogłaś urosnąć - zauważył 
- Moja mamusia też jest taka malutka - pogroziłam mu palcem 
- Wierze - powiedział poważnie kiedy dotarliśmy do jego samochodu
- Zmęczona dziś jestem mega - powiedziałam po chwili - A jeszcze muszę skończyć pracę pisać - dodałam 
- Jeszcze nie skończyłaś ? - spytał z nad kierownicy
- Nie jeszcze mi został rozdział - powiedziałam - A potem już tylko obrona - uśmiechnęłam się pod nosem
- To będziesz mieć dziś okazję skończyć - powiedział - Bo Azpi chciał , żebym do niego wpadł bo chciał o czymś ze mną pogadać - odparł 
- Ok - mruknęłam 
- Ale spokojnie odwiozę Cię do domu i pojadę - uśmiechnął się szeroko 
- Ależ dziękuje bardzo - odwzajemniłam uśmiech
Po kilku chwilach byłam sama w mieszkaniu, zaczęłam się zastanawiać o czym Cezar chciał pogadać z Kepą. Może o tym co usłyszał podczas mojej rozmowy z Kepą , może o incydencie z Rudigerem. Zrobiłam sobie coś do zjedzenia, a po kilku chwilach siedziałam przy laptopie kończąc swoją pracę. Chciałam ją skończyć ale byłam tak zmęczona , że nie dałam rady całej. Poszłam do łazienki żeby wziąć prysznic. Kiedy akurat wychodziłam z łazienki z mokrymi włosami do drzwi wszedł Kepa. 
- O jesteś - uśmiechnęłam się do niego 
- Pewnie - odwzajemnił uśmiech 
- Jak było ? - spytałam go 
- W porządku - odparł 
- Jesteś strasznie małomówny - odparłam - Stało się coś ? - spytałam podchodząc do niego 
- Nie nic się nie stało - wsunął mi kosmyk włosów za ucho
- Jeśli tak mówisz - dotknęłam go w klatkę piersiową - Ze mną zawsze możesz pogadać - podniosłam głowę żeby na niego spojrzeć 
- Wiem - musnął mój policzek - Idę się kąpać i chyba spać - powiedział 
- Ok - powiedziałam 
- Skończyłaś pisać ? - spytał mnie kiedy nacisnął klamkę do łazienki 
- Nie jeszcze ale już bliżej niż dalej - uśmiechnęłam się 
- No mam nadzieje - puścił mi oczko 
- Spokojnie - zaśmiałam się - Będę u siebie jakbyś czegoś potrzebował - dodałam 
- Ok - popatrzył na mnie 
Weszłam do pokoju bez świecenia i położyłam się do łóżka. Jeszcze sprawdziłam wiadomości.
Od: Mama 
Cieszę się , że jesteś szczęśliwa. Mnie i tatę rozpiera duma. Mam nadzieje że Kepa nie odciąga się od nauki i pisania pracy ale też wiem , że jesteś rozsądną kobietką. Również ucałuj Kepę i Bena ode mnie, a właśnie co u niego?

Do: Mama 
Nie mam, spokojnie już kończę pisać pracę, dobrze się uczę , więc Kepa mnie nie odciąga od nauki xd. Ucałuje obu jutro. Ja i Ben mamy chwilową przerwę ale zobaczymy. 

Usłyszałam pukanie do drzwi. 
- No - powiedziałam 
- Nie wiem czy pamiętasz ale jutro rano mamy testy - powiedział do mnie Kepa 
- Wiem , pamiętam - uśmiechnęłam się do niego podnosząc się - Chodź tu na sekundkę - poprosiłam 
- Po co ? - spytał 
- No chodź nie ugryzę Cię - zaśmiałam się 
Szybko do mnie podszedł i się nachylił. Pocałowałam go w policzek. Popatrzył na mnie.
-Moja mama też kazała Cię ucałować - wyjaśniłam widząc jego minę 
- Spoko przecież nic nie mówię- uśmiechnął się - Idę do siebie -odparł 
- Dobranoc Kepa- powiedziałam do niego
-Dobranoc- popatrzył na mnie i wyszedł
Byłam tak zmęczona dzisiejszym dniem, tym ile się dziś wydarzyło, że szybko poszłam spać.