Ja i Ben od paru dni przeżywaliśmy kolejny kryzys. Nie układało nam się odkąd w Chelsea zmienił się trener na Tomasa Tuchela. Mieliśmy odmienne zdanie na każdy temat i nie robiłam nic innego jak płakałam. Kochałam Go ale musieliśmy to jakoś wyjaśnić. Kiedy Ben wyjechał na kadrę byłam dziwnie zmęczona wszystkim co się ostatnio działo. Zebrałam trochę rzeczy i postanowiłam pojechać do Kepy.
Kiedy stanęłam w jego drzwiach, od razu mnie objął.
- Właź - zaprosił mnie do środka - Zastanawiałem się kiedy wpadniesz - uśmiechnął się do mnie
- Od dłuższego czasu się na to zbierałam - powiedziałam - Chyba ja z Benem musimy od siebie odpocząć- mruknęłam a z moich oczu popłynęły łzy
- Ej nie płacz - Kepa jednym krokiem znalazł się obok mnie - Może jeszcze to poskładacie - podniósł moją brodę do góry
- Chyba nie - mruknęłam mu prosto w usta
- Nie możemy - złapał mnie za biodra
- Kepa potrzebuje Cię teraz - popatrzyłam na niego
- Nie mogę - puścił mnie - Ben chyba by mnie zabił , a poza tym nadal jest jego dziewczyną - dodał patrząc na mnie z góry
- W takim razie już pójdę - powiedziałam łapiąc za klamkę gotowa wyjść
- Chrzanić to - usłyszałam za sobą
Kiedy Kepa mnie odwrócić, całował mnie tak zachłannie jak nikt dotąd. Podniósł mnie za biodra, wplotłam dłonie w jego głosy. W tej chwili nie liczył się nikt prócz mnie i Kepy. Zaniósł mnie do sypialni, kiedy posadził na łóżku zdjęłam mu koszulkę. Przejechałam mu dłonią po brzuchu. Nie był mi dłużny, zdjął ze mnie koszulkę którą miałam na sobie lekko się odsunął podziwiając moje ciało. Potem byliśmy już tylko jednością.
Po wszystkim leżałam z głową na klatce piersiowej Kepy. Nie chciałam myśleć o tym co właśnie się stało. Jak bardzo wykorzystałam miłość Kepy , jak bardzo byłam złą przyjaciółką.
- Głodny jestem - odezwał się po chwili milczenia mój towarzysz
- Ja trochę też - odparłam by przerwać ciszę
- Może coś zrobię ? -zapytał
- Jeśli chcesz - lekko podniosłam się na łokciu by na niego spojrzeć
- Chyba powinienem - wyjaśnił
Usłyszeliśmy dźwięk dzwonka .
- Spodziewasz się kogoś? - spytałam
- Chyba nie - odparł
- Lepiej idź zobaczyć kto to - powiedziałam - Sama się ubiorę - mruknęłam kiedy poszedł w samych bokserkach otworzyć drzwi
Pośpiesznie się ubrałam bo usłyszałam głosy w przedpokoju i to bardzo znajomo . Szybko się ubrałam kiedy usłyszałam znajome głosy. Spojrzałam na siebie w lustrze wyglądałam jakby do niczego nie doszło. Wyszłam z pokoju prosto na zawodników.
- Co ty tu robisz? - zapytał mnie Cezar
- To co wy ? - odparłam - Przyszłam odwiedzić Kepe -nie potrafiłam kłamać ale to chyba złapali bo nie drążyli tematu
Spojrzałam na telefon miałam nieodczytaną wiadomość od Bena. Ręka mi lekko zadrżała na samą myśl co tam może być. Wszyscy na mnie spojrzeli, więc niepewnie się uśmiechnęłam
- To od Chilly'ego - wskazałam na wyświetlacz ale moje oczy były utkwione w Kepie
Spuściłam wzrok by zabrać się za przeczytanie wiadomości.
Od: Ben
Przemyślałem sobie naszą sytuacje i pomyślałem , że chyba powinniśmy od siebie odpocząć. Może gdy znów nabierzemy dystansu nam się ułoży. Pamiętaj , że zawsze będę Cię kochać, nie ważne co się stało.
Do: Ben
Też o tym myślałam i doszłam do tego samego wniosku. Zabiorę swoje rzeczy do Twojego powrotu z kadry. Też zawsze będę Cię kochać Ben.
Patrzyłam w ekran telefonu tak długo aż nie widziałam nic przez łzy. Nagle poczułam na sobie ramiona Kepy. Nie słyszałam o co mnie pyta.
- Do koniec Kepa - powiedziałam - Rzucił mnie - dodałam
- To nic poradzimy sobie jakoś - powiedział niepewnie - Możesz u mnie zostać ile tylko potrzebujesz - dodał
- I u mnie - dodał za jego pleców Marcos Alonso
- Dzięki chłopaki - odkleiłam się od Kepy - Trochę się tego spodziewałam patrząc na to jak ostatnio było miedzy mną a Benem - dodałam w końcu.
- Było czuć napięcie - stwierdził Marcos Alonso
- To wcale nie pomaga - powiedziałam ostro
- Dobra uspokójcie się oboje - odezwał się Azpilicueta - My z Marcosem sobie pójdziemy a wy we dwójkę sobie pogadajcie - dodał - Chodź Alonso - mruknął
Kiedy obaj Hiszpanie opuścili mieszkanie Kepy, usiadła na kanapie i się rozpłakałam jeszcze bardziej. Kepa kucnął na przeciwko mnie.
- Hej - podniósł moją brodę do góry - Będzie dobrze - pogłaskał mnie po nodze - Zawsze masz mnie - rozłożył szeroko ramiona jakby chciałby mnie przytulić
- Wiem Kepa, dziękuje - uśmiechnęłam się przez łzy - Przynajmniej nie musimy się wstydzić tego co między nami zaszło - powiedziałam - I nie musimy mieć wyrzutów sumienia - dodałam
- Ja nie mam - stwierdził Kepa
- Ja też nie - powiedziałam - Patrząc na to ,że ja i Ben to koniec - dodałam a do moich oczu napłynęły łzy - Muszę zabrać swoje rzeczy z jego mieszkania- odparłam cicho
- Chcesz to mogę jutro z Tobą po treningu pojechać- zaproponował
-Możesz - spytałam
- Jasne - odparł - Chodź , może coś zjesz - zaproponował
- Nie ode chciało mi się - mruknęłam
***
Przerwa reprezentacyjna się skończyła , a Chelsea rozegrała kolejny mecz, tym razem z West Bromem. Niestety przegraliśmy, sama znalazłam się w kadrze medycznej co dla mnie było szczególnym wyróżnieniem, dostałam nawet własny dres ze swoimi inicjałami. To był najpiękniejszy moment mojego życia. Nadal mieszkałam u Kepy , moja relacje z Benem była normalna , pracowaliśmy , rozmawialiśmy tylko na tematy zawodowe. Nie mogłam zawieść zaufania, którym obdarzyły mnie władzę klubowe.
- W końcu masz własne - Kepa uniósł wysoko kciuki w górę - Jak się z tym czujesz?- spytał podchodząc do mnie bliżej
- Świetnie Kepa - wyszczerzyłam się do niego - To dla mnie mega wyróżnienie - powiedziałam - I nie muszę nosić waszych na zmianę - zaśmiałam się głośno
- Kepy nigdy nie nosisz - zauważył Timo
- Zgadnij dlaczego - popatrzyłam na niego
- No ciekawe dlaczego - dopytywał
- Wyobrażasz sobie mnie w jego dresach treningowych - spytałam Niemca - Przecież się utopie w nich- wyjaśniłam
- Przecież wiem karzełku - poczochrał mi włosy
- Ej Werner - krzyknęłam za nim wymachując w jego kierunku pięściami
- Jakie ty masz malutkie piąstki - zaśmiał się Kai Havertz
- No kolejny - westchnęłam - Jesteście beznadziejni - powiedziałam i ruszyłam do gabinetu wypełniać papiery
- Ej ja nic nie zrobiłem - zawołał za mną Kepa
- Wiem Kepa - zawołałam za nim i weszłam na schody
Kiedy znalazłam się w swoim gabinecie , gdzie usiadłam do papierów zawodników odnośnie przerwy reprezentacyjnej i urazach. Kiedy skończyłam wypełniać postanowiłam napisać do mamy wiadomość.
Do: Mama
Mam świetną wiadomość!!! Dostałam się do ścisłego zespołu medycznego. Mam to ogarniasz. Dostane własne stroje. Super. Kepa kazał Cię ucałować. hah 🙈🙈
Sama zaśmiałam się do ekranu telefonu. Moja mama była najwspanialszą osobą pod słońcem. Bardzo za nią tęskniłam , jak za całą moją porąbaną rodzinką. Usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę - powiedziała odkładając telefon na biurko
- Cześć - powiedział Ben
- Hej - popatrzyłam na niego - Jak po reprezentacji? -spytałam go
- W porządku - odezwał się - A u Ciebie? - spytał mnie
- Też - mruknęłam - Zagrałeś naprawdę dobry mecz z Polską - zaśmiał się
- Dzięki - powiedział - Nie o tym chciałem gadać - dodał
Poruszyłam się nerwowo na krześle.
- Rudiger pokłócił się z Kepą- powiedział - Doszło do przepychanek na treningu- dodał
- ŻE CO?! - aż wstałam z oburzenia - Ale nic mu nie jest ? - spytałam
- Nie Kepie nie - powiedział - Antonio też jest cały Tuchel kazał mu ochłonąć- powiedział
-A ty - popatrzyłam na niego
- Ja też - popatrzył na mnie
- To dobrze - nie mogłam oderwać od niego wzroku - Chodźmy do szatni - zaproponowałam
- Jasne - oderwał ode mnie wzrok
Wzięłam rzeczy i razem z Benem ruszyliśmy do szatni. Oboje milczeliśmy , żadne z nas nie potrafiło podjąć rozmowy albo po prostu nie chciało. Mnie w tej chwili obchodził tylko Kepa i to co się tam stało. Wpadłam do szatni bez pukania.
- Ej - rozległ się męski krzyk
- Jak bym Was nie widziała w bokserkach - podniosłam brwi do góry - Zresztą ja nie do Was tylko do Kepy- usiadłam obok niego
- Ben Ci powiedział spytał mnie cicho
- Tak - powiedziałam - Nic nie jest ? - spytałam go patrząc na niego
- Nie - popatrzył na mnie - W porządku - lekko się uśmiechnął
- To przynajmniej tyle - mruknęłam
- Ty przynajmniej pogadałaś z Benem - powiedział zakładając koszulkę - Nie o pracy - dodał widząc moją minę
- No tak - popatrzyła na swoje dłonie -Ale nie specjalnie krótko - dodałam
- Na początek to chyba i tak dużo - popatrzył na mnie
- Chyba masz rację - podniosłam na niego wzrok
- Pamiętaj że nie ważne co się stanie zawsze masz mnie - mruknął cicho tak że tylko ja usłyszałam albo po prostu Azpi przebierający się obok to zignorował
- Wiem - po raz kolejny popatrzyłam na płytki - Dzięki - dotknęłam jego ramienia
- O dobrze że jesteś tutaj - powiedział nagle Thomas Tuchel - Musimy porozmawiać o strategii na mecz z Porto a ty też teraz jesteś częścią Teamu - powiedział do mnie
Po około godzinie mój mózg parował. Na szczęście ja nie musiałam tego grać , a chłopaki raczej wyglądali na zadowolonych, chociaż po meczu z WBA morale spadły. Do tego kontuzja Cristiana, nie było ciekawie ale miał dobrą opiekę.
- Chodź - Kepa wyrwał mnie z myśli - Halo - pomachał mi przed twarzą
- Sorka zamyśliłam się - zaśmiałam się
- Widzę - podał mi dłoń
- Jaki z Ciebie dżentelmen - podałam mu rękę i wstałam
- W sumie dobrze , że mi pomogłeś bo mnie kolano boli - popatrzyłam na niego
- Znowu ? - popatrzył na mnie
- Si - zaśmiałam się
- Coraz lepiej Ci to wychodzi - powiedział -Nad akcentem jeszcze popracujemy - poczochrał mi włosy
- Kurwa kolejny - trochę się zdenerwowałam
- Przepięknie - podniósł brwi do góry
- Ja CI tak nie mogę zrobić - położyłam ręce na biodrach
- Mogłaś urosnąć - zauważył
- Moja mamusia też jest taka malutka - pogroziłam mu palcem
- Wierze - powiedział poważnie kiedy dotarliśmy do jego samochodu
- Zmęczona dziś jestem mega - powiedziałam po chwili - A jeszcze muszę skończyć pracę pisać - dodałam
- Jeszcze nie skończyłaś ? - spytał z nad kierownicy
- Nie jeszcze mi został rozdział - powiedziałam - A potem już tylko obrona - uśmiechnęłam się pod nosem
- To będziesz mieć dziś okazję skończyć - powiedział - Bo Azpi chciał , żebym do niego wpadł bo chciał o czymś ze mną pogadać - odparł
- Ok - mruknęłam
- Ale spokojnie odwiozę Cię do domu i pojadę - uśmiechnął się szeroko
- Ależ dziękuje bardzo - odwzajemniłam uśmiech
Po kilku chwilach byłam sama w mieszkaniu, zaczęłam się zastanawiać o czym Cezar chciał pogadać z Kepą. Może o tym co usłyszał podczas mojej rozmowy z Kepą , może o incydencie z Rudigerem. Zrobiłam sobie coś do zjedzenia, a po kilku chwilach siedziałam przy laptopie kończąc swoją pracę. Chciałam ją skończyć ale byłam tak zmęczona , że nie dałam rady całej. Poszłam do łazienki żeby wziąć prysznic. Kiedy akurat wychodziłam z łazienki z mokrymi włosami do drzwi wszedł Kepa.
- O jesteś - uśmiechnęłam się do niego
- Pewnie - odwzajemnił uśmiech
- Jak było ? - spytałam go
- W porządku - odparł
- Jesteś strasznie małomówny - odparłam - Stało się coś ? - spytałam podchodząc do niego
- Nie nic się nie stało - wsunął mi kosmyk włosów za ucho
- Jeśli tak mówisz - dotknęłam go w klatkę piersiową - Ze mną zawsze możesz pogadać - podniosłam głowę żeby na niego spojrzeć
- Wiem - musnął mój policzek - Idę się kąpać i chyba spać - powiedział
- Ok - powiedziałam
- Skończyłaś pisać ? - spytał mnie kiedy nacisnął klamkę do łazienki
- Nie jeszcze ale już bliżej niż dalej - uśmiechnęłam się
- No mam nadzieje - puścił mi oczko
- Spokojnie - zaśmiałam się - Będę u siebie jakbyś czegoś potrzebował - dodałam
- Ok - popatrzył na mnie
Weszłam do pokoju bez świecenia i położyłam się do łóżka. Jeszcze sprawdziłam wiadomości.
Od: Mama
Cieszę się , że jesteś szczęśliwa. Mnie i tatę rozpiera duma. Mam nadzieje że Kepa nie odciąga się od nauki i pisania pracy ale też wiem , że jesteś rozsądną kobietką. Również ucałuj Kepę i Bena ode mnie, a właśnie co u niego?
Do: Mama
Nie mam, spokojnie już kończę pisać pracę, dobrze się uczę , więc Kepa mnie nie odciąga od nauki xd. Ucałuje obu jutro. Ja i Ben mamy chwilową przerwę ale zobaczymy.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
- No - powiedziałam
- Nie wiem czy pamiętasz ale jutro rano mamy testy - powiedział do mnie Kepa
- Wiem , pamiętam - uśmiechnęłam się do niego podnosząc się - Chodź tu na sekundkę - poprosiłam
- Po co ? - spytał
- No chodź nie ugryzę Cię - zaśmiałam się
Szybko do mnie podszedł i się nachylił. Pocałowałam go w policzek. Popatrzył na mnie.
-Moja mama też kazała Cię ucałować - wyjaśniłam widząc jego minę
- Spoko przecież nic nie mówię- uśmiechnął się - Idę do siebie -odparł
- Dobranoc Kepa- powiedziałam do niego
-Dobranoc- popatrzył na mnie i wyszedł
Byłam tak zmęczona dzisiejszym dniem, tym ile się dziś wydarzyło, że szybko poszłam spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz