sobota, 21 listopada 2020

Pięć

Kiedy w końcu skończyła się przerwa reprezentacyjna mogłam wrócić do swoich standardowych czynności w ciągu dnia. Kiedy trwała przerwa miałam więcej czasu na pisanie swojej pracy magisterskiej bo w Cobham nie było za dużo pracy. Dziś wkońcu będę mogła się jakoś wykazać. Koło mnie leżał brązowowłosy Anglik, który jak się ni obudzi do spóźni się na trening. Obudziłam się przed budzikiem i gapiłam się jak spokojnie oddycha i jak przystojny jest. Nagle otworzył swoje niebieskie zaspane oczy. 
- Gapisz się na mnie?- zapytał zachrypnięty 
- Ja nie wydaje Ci się - wyjaśniłam - Za to ty jak nie wstaniesz oboje się spóźnimy - dodałam 
- Serio ?- pogłaskał mnie po policzku 
- Tak - uśmiechnęłam się - Wstawaj - zrzuciłam z niego kołdrę 
- Ej- krzyknął oburzony ale zwlókł się z łóżka - Jesteś już ubrana- popatrzył na mnie 
Miałam na sobie jego bluzę i dżinsy. 
- Tak obudziłam się wcześniej i się ogarnęłam - zaśmiała się - A co?- spytałam bo widziałam jak na mnie patrzył
- Masz moją bluzę - podniósł brew do góry 
- Jak Cię nie było często je podkradałam - poklepałam go po ramieniu przechodząc obok niego, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie
- Czyli tęskniłaś?- zapytał wychodząc za mną 
- Oczywiście że tak - odwróciłam się do niego i szeroko uśmiechnęłam- Bez Ciebie było tu cholernie pusto- dodałam
- Wiedziałam - uśmiechnął się i poszedł do łazienki 
Sama poszłam do kuchni by zrobić nam kawę jemu na wynos bo oczywiście nie zdąży. Uśmiechnęłam się pod nosem. Pisaliśmy do siebie jak był na kadrze ale to nie jest to samo co jak jest obok mnie. Wzięłam kubek do ręki i zaczęłam pić przypominając sobie jego powrót. Rzuciłam mu się na szyje jak tylko wszedł w drzwi , nie wiedziałam że mogę kogoś tak lubić jak jego. Nawet więcej niż lubić. Kiedy Kepa wyjeżdżał na kadrę też tęskniłam ale nasze przywitania były aż takie. Z moich rozmyślań wywrał mnie Ben. 
- O czym myślisz? - spytał 
- O życiu- odparłam 
- Ciekawie- uśmiechnął się 
- Masz to dla Ciebie- odparłam - Wiedziałam ,że nie zdążysz wypić - uśmiechnęłam się do niego szeroko
- Dziękuje - pocałował mnie w czoło 
- A proszę - mruknęłam 
- Chodźmy bo faktycznie się spóźnimy- złapał mnie za rękę i wyprowadził z mieszkania
Cała droga do Cobham była przyjemna. Ben nucił sobie coś pod nosem , ja wpatrywała się w horyzont myśląc co mnie z nim faktycznie łączy i czy jesteśmy parą czy nie. 
Kiedy samochód Bena zaparkował pod Cobham zobaczyłam wysiadającego z samochodu Kepe, też prawie się spóźnił.
- Kepa -zawołałam za nim 
Odwrócił się a kiedy na mnie spojrzał uśmiechnął się szeroko ,podbiegłam do niego i go przytuliłam
- Jezu udusisz mnie - powiedział - A to za co? - spytał patrząc bardziej na Bena niż na mnie 
- Mam dobry humor jesteś moim przyjacielem i chciałam Cię przytulić - odpowiedziałam 
- Dobra , dobra - podniósł ręce w obronnym geście - Wy też spóźnieni? - zapytał patrząc na naszą dwójkę 
- Tak bo ten Pan miał problem ze wstaniem- pokazałam na Bena 
- Nie to ta Panna mnie nie obudziła - odparł - Bo wolała się na mnie gapić - dodał
- Nie gapiłam się na Ciebie- powiedziałam trochę nie szczerze
- Przecież wiem że tak - odparł 
- Ale jesteście słodcy - powiedział Kepa 
- A wy dwaj wkurzający - pokazałam na nich poszłam do przodu 
Weszłam do budynku i od razu zalałam mnie fala znajomych twarzy. 
- Cześć chłopaki - krzyknęłam do nich - Siemka Werner - powiedziałam bo Niemiec do mnie podszedł
- Jak minęła Ci przerwa ? - zapytał 
- Było bez Was nudno - powiedziałam - Nie żebym nudziła się z chłopakami którzy zostali - wyjaśniłam - Ale nie miałam nic do roboty więc nadrobiłam pracę magisterską - powiedziałam
- No i tęskniła za mną - wtrącił Ben 
W odpowiedzi wywróciłam tylko oczami i poszłam do siebie. Musiał się pochwalić bo chyba by umarł. Zaśmiałam się ale uśmiech zszedł mi z twarzy jak zobaczyłam ile czeka mnie dziś pracy. 
Siedziałam sobie w gabinecie nad papierami, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi .Zdziwiłam się kto mógł przyjść do mnie o tej porze.
- Proszę - powiedziałam a za drzwiami ukazała mi się twarz Kepy 
- Pomyślałem, że jesteś głodna - powiedział pokazując na sałatkę - Chciałem zjeść lunch z przyjaciółką- dodał 
- Oh Kepa - uśmiechnęłam się do niego - To słodkie , dziękuje - powiedziałam odbierając od niego jedzenie
Zaczęliśmy jeść , kiedy zaczął. 
- Cieszę się że jesteś szczęśliwa - powiedział - Szkoda że nie ze mną ale jeśli układa Ci się z Benem to się cieszę z Tobą - dodał 
- Kepa - mruknęłam bo nie wiedziałam co powiedzieć - Jesteś moim najlepszym przyjacielem i te dni kiedy Cię przy mnie nie było były okropne - powiedziałam kiedy w końcu wróciła mi mowa 
- Zawsze będę o Ciebie dbał - uśmiechnął się do mnie - Wspierałaś mnie po rozstaniu i robisz to teraz kiedy moja forma jest jaka jest- dodał 
- A ja o ciebie - powiedziałam - Zasze będę - dodałam - Nigdy mnie zawiodłeś - odparłam z oczami pełnymi łez
- Ej no co ty nie rycz - powiedział - Ben mnie zabije - zaśmiał się 
Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się przez łzy. 
- Kochasz go co ? - spytał mnie 
- Aż tak widać? - mruknęłam 
- No ba - uśmiechnął się - Jak cię skrzywdzi urwę mu jaja - zaśmiał się 
- Fajnie wiedzieć - ryknęłam ze śmiechu - Pierwszy się o tym dowiesz - dodałam 
- A o czymś innym ?- podniósł brwi 
- Jezu Kepa - rzuciłam go kawałkiem papieru - Ja i Ben się nie śpieszymy jak tak bardzo chcesz wiedzieć- wyjaśniałam 
- Dobra już dobra - podnióśł ręce w obronnym geście - Później Ci coś dam - powiedział gdy wstał 
Popatrzyłam na niego jak na idiotę. 
- Miałaś urodziny jak byliśmy na kadrze - przypomniał mi 
- A fakt- nie spodziewałam się prezentów szczególnie od niego - Wiem też że Ben też coś dla Ciebie ma ale jak coś to nie wiesz tego ode mnie - dodał 
- Bedę udawać zdziwioną - obiecałam 
- Dobra spadam do chłopaków- powiedział - A ty pisz te rzeczy dalej - wskazał na papiery 
- Świetna zabawa - zaśmiałam się - Później do Was zejdę - powiedziałam 
- Jasne - podniósł kciuk do góry 
Kiedy zostałam sama wiąż nie wierzyłam, że ja i Kepa znów będziemy przyjaciółmi. Przed wyjazdem wyraźnie był rozżalony a teraz chyba mu przeszło. Cieszyłam się bo brakowało mi Go jako przyjaciela. Moja wieź z Kepą była inna niż moja z Timo, Benem czy Julią. Był dla mnie jak brat ale z drugiej strony jak najlepszy przyjaciel. Wybiła 16 więc postanowiłam zejść do chłopaków jak obiecałam. W prawdzie mieli jeszcze trening ale popatrzę jak grają i trochę się rozruszam. Weszłam na boiska treningowe i jak myślałam ich trening jeszcze trwał. 
- Dzień dobry trenerze - przywitałam się z naszym trenerem 
- Cześć Anita - powiedział - W końcu wyszłaś za biurka?- zapytał 
- Byłam zawalona papierami po ich powrocie z kadry - odparłam 
- No tak wtedy zawsze jest najwięcej pracy - zaśmiał się 
- Dobrze ,że wszyscy wrócili cali - odparłam - I że uraz Bena nie okazał się na tyle poważny że może trenować - dodała
- No tak - poklepał mnie po ramieniu - Interesujesz się widzę urazami Bena - zaśmiał się 
- Zawodnik drużyny dla której pracuje - odparłam 
- I chłopak - dodał - Przecież to widać - dodał - Nie mam nic przeciwko dopóki nie przenosicie tego tutaj - wyjaśnił 
- Ja i Ben - zaczęłam 
- Nie musisz się tłumaczyć - powiedział - Też jestem człowiekiem - zaśmiał się 
- Dobrze , dobrze - uśmiechnęłam się - Jak Kepa sobie radzi ? - spytałam Go 
- Jest w porządku - wyjaśnił - Nadal nie 100% ale widzę że się stara - dodał widząc że chciałam coś powiedzieć 
- Ten wyjazd na kadrę chyba dobrze mu zrobił- wyjaśniłam 
- Jak najbardziej - powiedział - Idę zobaczyć co oni tam kombinują - odparł 
Zostałam sama na linii bocznej i dalej obserwowałam trening zastanawiając się nad słowami trenera czy faktycznie widać , że mnie i Bena zaczyna łączyć coś więcej. My nawet o tym nie rozmawialiśmy po tym jak się do niego wprowadziłam było za wcześnie na takie rozmowy a teraz sama nie wiem. Nie chodziliśmy na randki bo nie było gdzie bo wszystko zamknięte przez lockdown. Spędzaliśmy czas razem tylko w mieszkaniu i chyba to wystarczyło byśmy zaczęli znaczyć dla siebie coś więcej. Nagle z moich rozmyślań wyrwali mnie Ben z Timo.
- Chodź pokopiesz z nami - krzyczał Ben 
- Chyba nie - odkrzyknęłam - Mam addidasy a nie korki - zauważyłam kiedy obaj podbiegli do mnie 
- No chodź nie daj się prosić - błagał mnie Niemiec - Trener się zgodził -dodał 
- No dobra - powiedziałam żeby dali mi spokój - Ale jak się wywrócę i wybrudzę kupujesz mi kolejne spodnie - zagroziłam Benowi 
- Kupie Ci nawet 10 takich- zaśmiał się 
Poszłam za nimi na boisko , a chłopaki aż krzyczeli ze szczęścia. 
- Ty wgl umiesz kopać ? - spytał mnie Kepa 
- To że jestem kobietą i spędzam całe dnie w labie albo tu to nie oznacza że nie umiem grać- podniosłam brew 
- Dobra , dobra - uśmiechnął się do mnie - W końcu jesteś dziewczyną kochającą piłkę nożną- dodał 
- No właśnie - pogroziłam mu palcem - Kopać jeszcze umiem - zaśmiałam się 
Zaczęliśmy kopać , wychodziło mi to świetnie. Chłopaki byli zachwyceni 
- No co kiedyś w szkole miałam zajęcia wf i nie zapomniałam jak to się robi - zaśmiałam się 
- Postrzelajmy karnę?- zaproponował Włoch 
- W tych butach nie poszarżuje - wskazałam na moje czarne Nike - Ale wy jak najbardziej - wskazałam na 11 
No i tak chłopaki postrzelali sobie do bramki, przyglądałam się ich sylwetką kiedy to robili. Nie jedna fanka niebieskich chciała być na moim miejscu. Uśmiechnęłam się pod nosem
- Ej Anita teraz ty - krzyknął do mnie Kepa 
- Nie ja nie chce - powiedziałam 
- No dawaj nie bądź babą - zaśmiał się 
-No dobra - powiedziałam i poszłam pod pole karne 
- Naprawdę chcesz to zrobić ? - zapytał mnie Ben - Jak trafisz załamie się - odparł 
- No co ty nie trafię - zaśmiałam się 
- Trzymam kciuki - uśmiechnął się do mnie 
- Dzięki - wyszczerzyłam się 
Podeszłam do piłki , ustawiłam ją , zrobiłam delikatny rozbieg kopnęłam piłkę i trafiłam prosto pod poprzeczkę. Popatrzyłam na Kepe był uśmiechnięty ale widziałam że był lekko w szoku tak samo jak ja i reszta zawodników. 
- No dobra tym optymistycznym akcentem zakończymy dzisiejszy trening - powiedział trener - To było świetne może nie chcesz zagrać z następnym meczu - zażartował 
- Jestem do dyspozycji - zaśmiałam się 
Chłopaki zaczęli się rozchodzić , sama podeszłam do Kepy. 
- Przepraszam - powiedziałam 
- Za co ? - spytał zdziwiony 
- Że trafiłam - powiedziałam - Szczerze myślałam że nie trafię - odparłam 
- Daj spokój to było do nie obrony - poklepał mnie po ramieniu - Z resztą co się dziwisz jak Twój chłopak to piłkarz , najlepsi przyjaciele również - zaśmiał się
- Fakt - mruknęłam 
- Poczekaj tu na mnie - powiedział nagle Ben - Ogarnę się i możemy pojechać do domu - powiedział 
- Jasne - zebrałam mu włosy z czoła - Pójdę do siebie rzeczy i możemy jechać - powiedziałam 
- Ok - musnął mój policzek
Poszłam do gabinetu po rzeczy i po chwili czekałam na Bena. Postanowiłam usiąść bo wiedziałam że to trochę zejdzie, gdy nagle usłyszałam krzyk coś w stylu Wszystkiego najlepszego.
- Trochę spóźnione ale liczy się gest - powiedział Kepa 
- Oszaleliście- powiedziałam lekko przerażona 
- Tylko raz kończy się 24 lata - krzyknął Timo 
- Ej Ben jak to jest umawiać się ze starszą laską - zażartował Kepa 
- Kepa- zdążyłam tylko powiedzieć 
- Przecież żartuje - puścił mi oczko - Pozwólcie że będę pierwszy - powiedział 
- Proszę ja mam swój w domu - wyjaśnił Ben 
- Już się boje co to jest - zaśmiałam się - No więc Kepa - popatrzyłam na niego 
- Proszę - wręczył mi prostokątne pudełko - Wiem że kochasz czytać - powiedział
- Teraz mam mniej czasu ale na pewno sięgnę - uśmiechnęłam się 
Otworzyłam a tam okazało się,że to Harry Potter pierwsze Hiszpańskie wydanie. Aż pisnęłam. 
- Jest piękny- objęłam 
- Wiedziałem , że Ci spodoba - powiedział kiedy go puściłam 
- Ale mamy problem - powiedziałam - Nie umiem hiszpańskiego - odparłam widząc jego 
- Masz pretekst żeby się w końcu nauczyć - klasnął w dłonie 
- Ale ty mnie uczysz - zagroziłam 
- Do usług- ukłonił się 
- Teraz ja - wtrącił Timo - Wręczając mi koszulkę reprezentacji Niemiec z podpisem wszystkich z kadry oraz Marco Reusa - Dziękuje - objęłam go - Skąd wiedziałeś o Reusie ? - spytałam 
- Od Kepy - wskazał na Hiszpana 
- No tak - zaśmiałam się 
Od chłopaków z drużyny dostałam nasz klubowy trykot z podpisami wszystkich włącznie z Petrem Cechem , Frankiem Lampardem i Ashley Colem. 
- Jesteście kochani - powiedziałam 
- Będziesz mieć po nas pamiątkę - powiedział Kepa
- Mówisz jakby któryś z Was miał umierać - odparłam 
- Weź nie - poczochrał mi włosy 
- Jeszcze raz Wam dziękuje- powiedziałam do nich - Jesteście dla mnie jak rodzina i bardzo Was wszystkich kocham - dodałam - Nie spodziewałam się - wyjaśniałam 
- Cała przyjemność po naszej stronie - powiedział Azpi 
- Ja to jestem ciekawy co chce dać Ci Ben że musi to zrobić w mieszkaniu - podniósł jedną brew Kepa 
- Boże czy ty dostałeś dziś piłką w głowę? - spytałam go - Pierwszy się dowiesz - wyjaśniłam - Chodź Ben bo chce odebrać swój prezent - powiedziałam z uśmiechem 
- Siema chłopaki - pożegnał się z kolegami 
- Pa moje misie pysie - pomachałam do nich ręką z książką 
Wsiedliśmy do samochodu Bena i pojechaliśmy do mieszkania, nie miałam pojęcia co chciał mi dać ale czułam lekką niecierpliwość na samą myśl. Dotarliśmy do mieszkania poszłam odłożyć prezenty od chłopaków , usłyszałam że Ben za mną wchodzi.
- Mam się bać? - spytałam 
- Nie - uśmiechnął się - Proszę, wszystkiego najlepszego - powiedział wręczając mi małe pudełko 
Ręce lekko mi drżały kiedy otwierałam ,a kiedy moim oczom ukazała się prześliczna , drobna bransoletka i zawieszką w kształcie piłki i mini mikroskopem mocno go przytuliłam.
- Jest piękna , dziękuje - powiedziałam do niego 
- Chciałem Ci coś dać bardziej osobistego - powiedział kiedy się od niego odkleiłam - Ten mikroskop był robiony na zamówienie - odparł 
- Trudno mi to będzie przebić - powiedziałam całkiem szczerze 
- Ty nie musisz mi nic dawać - odpowiedział 
- Nie ma takiej opcji - odparłam i położyłam mu ręce na ramionach 
- Wystarczy że jesteś przecież wiesz- mruknął kiedy mnie przytulił
Czy to była właśnie jakaś deklaracja, nie chciałam go pytać więc tylko mocniej go objęłam. Staliśmy tak dość długo, potrzebowałam takich chwil, szczególnie w tym okropnym czasie. 
- O której jutro lecicie? - odezwałam się w końcu 
- Całkiem rano - odparł Ben 
- Obudzisz mnie ? - spytałam - Chce się z Tobą pożegnać - dodałam widząc jego minę 
- Chcesz wstawać wcześnie rano tylko po to by powiedzieć mi cześć? - spytał lekko niedowierzając
- Jeszcze Cię to dziwi? - spytałam go 
- Chyba nie - znów mnie objął 
- Jeszcze raz dziękuje ze prezent- pocałowałam go w usta, odeszłam od niego i wzięłam swoje rzeczy 
- Ej - podniósł ręce - Co ty? - zapytał
- Idę się ogarniać- zaśmiał się 
-Aha - stwierdził 
- Oj Ben nie wszystko na raz - posłałam mu buziaka w powietrzu i wyszłam z pokoju 
Kiedy znalazłam się w łazience musiałam ogarnąć swoje hormony. Moja zarunieniona twarz mówiła wszystko. Może faktycznie było po mnie widać ,że zakochałam się w Chilewell'u. Nic nie mogłam na to poradzić po prostu był dla mnie ważny i już. Zaczęłam się rozbierać kiedy usłyszałam głos Bena przez drzwi. 
- Dostałaś sms'a- powiedział - Od Kepy - dodał kiedy otworzyłam drzwi bez koszulki 
- Dzięki - uśmiechnęłam się do niego - Odpiszę mu później - dodałam 
- Ok - powiedział i poszedł do salonu 
No teraz było dziwnie. Zamknęłam drzwi , rozebrałam się do końca i wskoczyłam pod prysznic. Pierwszy raz widziałam go w sytuacji że nie wie co ma powiedzieć. Moja śmiałość wobec niego też była dla mnie dziwna. Chyba musimy się do siebie przyzwyczajać. Kiedy wyszłam z pod prysznica, wytarłam się i ubrałam postanowiłam odpisać Kepie. 

Od:Kepa 
I jak tam w raju? Miałaś mi dać znać co dostałaś?

Do:Kepa 
Zachowujesz się jak jakaś rozemocjonowana przyjaciółka. Dostałam prześliczną bransoletkę. Nie wiem jak ja przebije jego prezent. 

Kiedy wyszłam z łazienki, Ben był w kuchni.
- Co robisz? - spytałam go podchodząc bliżej 
- Kolacje - powiedział - Pomyślałem, że może jesteś głodna- dodał 
- Tak , dziękuje - wyszczerzyłam do niego zęby 
- To nic specjelnego i nic co równałoby się z twoimi umiejętnościami ale jednak- podrapał się po głowie 
- Jest świetne - potargałam go po włosach 
- Hej - krzyknął - Moje włosy - powiedział 
- Wolę tą wersje - wskazałam - A już w ogóle jak masz je normlanie - powiedziałam biorąc od niego talerz 
- Ok zapamiętam - mruknął - Teraz ja idę się ogarniać - dodał 
- Ok - mruknęłam 
- A właśnie co chciał Kepa?- zapytał - Jeśli mogę zapytać - dodał 
- Chciał wiedzieć co mi dałeś - wyjaśniłam - Przyjaźnimy się - dodałam 
- Cały Kepa - zaśmiał się - Cieszę się, że znów rozmawiacie - wyjaśnił - Widziałem jak bardzo przybita byłaś bez niego - powiedział
- Ja nie wiem co Wam się dziś dzieje- zaśmiałam się za nad talerza
- To znaczy? - podniósł brew do góry 
- On się cieszy że jesteś obok mnie - wyjaśniłam 
- Też się cieszę- powiedział 
- Ja też - uśmiechnęłam się do niego 
Kiedy wyszedł z kuchni spojrzałam na telefon miałam 2 wiadomości od Kepy. 

Od:Kepa
Ja rozhisteryzowany? No ciężko ale na pewno coś wymyślisz

Od:Kepa 
Daj mu siebie . Oszaleje z radości. 😂😂

Do:Kepa
Czy ty oszalałeś??! Tobie coś powiedzieć.

Roześmiałam się nad jego głupotą. Kiedy skończyłam jeść więc po sobie posprzątałam, poszłam do salonu i włączyłam tv. Aktualnie leciał jakiś serial ale zawsze lepsze to niż nic. Po kilku chwilach przyszedł Ben i usiadł obok mnie. Położyłam mu głowę na ramieniu. Siedzieliśmy tak chyba do 23 kiedy Ben postanowił się położyć. 
- Też idę - podniosłam się z kanapy - Przecież nie będę sama siedzieć - powiedziałam 
Poczłapałam za nim do sypialni. Położyłam się pod kołderkę. 
- Dobranoc Ben - powiedziałam 
- Dobranoc księżniczko - mruknął sennie 
Po kilku chwilach zasnęłam. Obudziłam się w środku nocy , śnił mi się jakiś totalny absurd i koszmar. Poszłam się napić wody do kuchni, cicho wyszłam z pokoju bo Ben wyglądał całkiem spokojnie kiedy spał. Po kilku chwilach leżałam obok niego. Leżał plecami do mnie, przysunęłam się bliżej niego i go objęłam. Po chwili odwrócił się na plecy mnie objął. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej. 



 







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz