- Dzięki mała - zaśmiał się
- Jesteś okropny - burknęłam i poszłam do stolika fizjoterapeutów
Usiadłam koło swojego opiekuna , który opiekował się mną podczas stażu, choć studiowałam biologię dostałam się na staż. Miałam też wykonaną szkołę masażu więc miałam przeszkolenie w pracy ze sportowcami, a ta praca była spełnieniem moich marzeń. Nigdy nawet nie marzyłam o czymś takim ale podczas rozmowy o pracę po prostu miałam szczęście i zostałam tutaj już 2 lata.
- Jak tam? - spytał mnie John
- Kepa jest w złym humorze - mruknęłam - Ale w sumie nie dziwię mu się -dodałam
- No tak - mruknął- Trudno się dziwić - powiedział - Nie przejmuj się każdy z nas ma złe dni - dodał wstając
Zostałam sama przy stoliku , Kepa od dobrych paru miesięcy zachowywał się jak się zachowywał, rozumiałam Go że źle się czuł po rozstaniu ale jego żałoba powinna minąć, wiem że zaczął trenować więcej mocniej, bardziej się przykładać zwłaszcza od przyjścia Eduardo Mendy'ego. ale był nie do zniesienia. Od lookdown'u mieszkałam z nim bo miałam problemy z mieszkaniem a on potrzebował przyjaciela. Dogadywaliśmy się świetnie byliśmy przyjaciółmi więc gdy mi to zaproponował ucieszyłam się.
- Cześć, mogę się dosiąść ? -z moich rozmyślań wyrwał mnie Ben Chilwell
-Pewnie - uśmiechnęłam się do niego wskazując mu na krzesło na przeciwko
- Co tam? - zapytałam z uśmiechem - Problemy w raju ? - podniósł brwi do góry
- Jakim raju? - byłam zdzwiona
-Ty i Kepa?- wyjaśnił
- Tylko się przyjaźnimy - powiedziałam - Był pierwszym kogo poznałam w klubie po przyjściu - wyjaśniłam - jesteśmy w podobnym wieku i oboje dopiero co dołączyliśmy do klubu , po prostu się zaprzyjaźniliśmy - dodałam
- Chyba że tak - zaśmiał się popijając coś z kubka
-Chilwell czy ty myślałeś że ja i Kepa moglibyśmy być parą? - uśmiechnęłam się do niego - Jak go poznałam miał dziewczynę i był w nią totalnie wkręcony -dodałam
- Przecież nic nie mówię - bronił się , szeroko się uśmiechając
- Jasne - zaśmiałam się - Lepiej opowiadaj jak u Ciebie? - powiedziałam - Jak się czujesz po meczu? -dopytywałam jako że ja się nim głównie zajmowałam
- Jest w porządku - wyjaśnił
- Na pewno ? - patrzyłam na niego bardzo intensywnie
- Na pewno - zaśmiał się
Kiedy się tak uśmiechał wyglądał naprawdę słodko , był przystojny , wolny i bardzo ambitny ale fakt nie chciał dziewczyny sam niedawno rozstał się z własną. W ogóle dlaczego ja o nim myślałam, przyjechałam się tutaj kształcić a nie romansować.
- Uśmiechasz się pod nosem - zauważył - O co chodzi? - zapytał
- O nic Ben po prostu - powiedziałam , przecież mu nie powiem , że to z jego powodu
-Jasne - mruknął - Lecę mam trening - dodał wstając
- Jasne ja też chyba powinnam - mruknęłam cicho ale Anglika już nie było u mojego boku
Z okazji że wczoraj był mecz dostałam mnóstwo papierów do wypełnienia odnośnie mikrourazów i tego typu spraw. Naprawdę było tego okropnie dużo i zajęło mi to resztę po południa.
-Idziesz? - spytał Kepa wchodząc do mojego pokoju bez pukania
- Tak - wstałam z krzesła - Te papiery po meczowe są okropne - powiedziałam przeciągając się
- Nie wątpię - zaśmiał się podając mi płaszcz
- Chodźmy już - poprosiłam - W ogóle chyba muszę zacząć jeździć sama - dodałam gdy dotarliśmy do holu głównego
- A po co ? - Kepa na chwilę się zatrzymał
- Nie wiem tak po prostu sobie pomyślałam - stwierdziłam
- To nie myśl - stwierdził - Będę Cię woził i już - uśmiechnął się
- Też mogę - zawołał ktoś za na mi
- Chilwell- wykrztusiłam
- Na razie ja to robię- powiedział Kepa z uśmiechem - Jak poprosi o Ciebie napewno Ci powiem - przybili sobie piątkę - Siema do jutra - pożegnali się
Poszłam z Kepą do jego samochodu , przez całą drogę nasza dwójka milczała. Weszłam do mieszkania całkowicie niepewnie. Zdjęłam płaszcz i buty i poszłam do kuchni.
- Będziesz coś jadł? - spytałam
- Nie jadłem w stołówce - powiedział
- Fakt, zapomniałam- machnęłam na to ręką i wyszłam z pomieszczenie
Usiadłam na kanapie obok Hiszpana zdążył włączyć coś w telewizji.
- Co to było dziś z Benem? - zapytał mnie
- Że niby co?- nie za bardzo wiedziałam o co mu chodziło
- Widzę jak na niego patrzysz odkąd przyszedł do drużyny - odparł
- Niby jak ? - zapytałam
- Jak na potencjalnego chłopaka - powiedział - Jakby Ci się podobał - dodał widząc moja minę
- On do dziś myślał , że jesteśmy parą - odparłam
- Że niby my - popatrzył na mnie - Ale nie zmieniaj tematu - powiedział - Podoba Ci się ? - spytał
- Jest przystojny ale to wszystko - powiedziałam
- Jasne - zaśmiał się - Jestem Twoim jedynym psiapsi więc możesz być ze mną szczera - dodał
- Kepa jesteś jak wrzód na tyłku - powiedziałam wstając
- Ale i tak mnie kochasz - zawołał za mną
Poszłam do swojego pokoju, miałam dość już tego dnia. Wahania nastrojów Arrizabalagi były męczące. Wzięłam rzeczy z szafki i poszłam do łazienki. Może gorący prysznic poprawi mi humor. Gorąca woda rozluźniła moje mięśnie. Wychodząc z pod prysznica moje rozluźnienie minęło bo zorientowałam się że wzięłam koszulkę meczową Kepy zamiast swoich ubrań. Świetnie co ona wogóle robiła w moich rzeczach.
- Arrizabalaga -krzyknęłam z korytarza
- Co? - spytał mnie
- Cholera jasna co Twoje rzeczy robią u mnie ?- spytałam
- Cześć- Chilwell do mnie pomachał
- Pewnie przez przypadek tam wsadziłem ostatnio- powiedział - Możesz sobie ją wziąć - pokazał na moje nagie kolana
- Jesteś seksistą - mruknęłam
- Ja - krzyknął
- Nie ja Kepa nie mogę z Tobą już dzisiaj - powiedziałam
- Chodź do nas pograsz z nami - zaproponował Ben
-Spędzacie ze sobą po 12h i ciągle Wam mało ? - spytałam ich
- Pewnie - odezwał się Kurt
Machnęłam na nich ręką i usiadłam obok Kepy.
- Tylko nie patrz mi na kolana- powiedziałam
- Ja nie patrzę -odparł - Ale ktoś inny tak - mruknął cicho
- Kepa Boże daj już z tym spokój - poprosiłam
- Jestem Bogiem - uśmiechnął się - Chcesz mi postawić ołtarz ? - zapytał
- Oczywiście śni mi się to po nocach - odparłam
- Wiedziałem - poklepał mnie no nodze
- Co wy tam robicie? - odwrócił się do nas Ben
- Gadamy - odparłam szybko jakbym się tłumaczyła
- Anita chce mi postawić ołtarz - zaśmiał się Kepa
- Że co ? - Ben nie do końca wiedział o co mu chodzi - Nieważne - dodał
- Wiecie co chłopaki ? - powiedziałam spokojnie - Pójdę się położyć- odparłam
- Nie no zostań - mruknął tylko Ben
- Brakuje nam czwartego - krzyknął Kepa
- Jestem zmęczona - urwałam krótko i poszłam do swojego pokoju
Tam rzuciłam się na łóżko i się popłakałam. Nie wiem w sumie dlaczego ale w życiu kobiety jest zdecydowanie za dużo takich chwil. Sama byłam wrażliwą osobą i nie zawsze radziłam sobie z uczuciami. Czasem po prostu brakuje mi rozmów z dziewczynami ale sama wybrałam takie życie, wśród męskich samców alfa. Na czas z koleżankami ze studiów nie miałam czasu bo zaraz po zajęciach jechałam do Cobham. Z dala od rodziny trochę mi odbijało. Po kilku minutach płakania i leżenia usiadłam na łóżku , rzucając poduszką w ścianę. Nie wiem czy ze złości czy z bezsilności. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi.
- Wejdź - powiedziałam
- Co jest ? - spytał zaglądający przez drzwi Kepa , podniósł poduszkę i wszedł do środka
- Nie wiem czasem po prostu mam złe humory - powiedziałam
- Co masz na myśli ? - dopytywał
- To , że brakuje mi rodziny i żeńskich przyjaciół - wyjaśniłam
- Myślisz , że ja nie tęsknie za rodziną? - spytał mnie - I że nie brakowało mi dziewczyny ale wtedy ty byłaś przy mnie - odparł - Teraz ja będę przy Tobie - dodał
- Oj Kepa - uśmiechnęłam się
- Pogadam z chłopakami żeby przedstawili ci swoje dziewczyny - potargał mi włosy - Dziewczyna Timo jest fajna i w twoim wieku więc się dogadacie - powiedział
-Super -klasnęłam w dłonie - Gdzie zgubiłeś kolegów? - zmieniłam temat
- Pojechali do domu- powiedział- Wogóle Ben się o ciebie pytał- zaczął
- O co ? - byłam ciekawa
- Co się stało że wyszłaś i czy to przez jego komentarz- odparł
- Boże nie dlatego - szybko wstałam
- Powiedziałem mu tak nie martw się - uśmiechnął się zawadiacko
- Super dziękuje - uśmiechnęłam się do przyjaciela
-Podoba Ci się ? - popatrzył na mnie
- Co? Nie, mówiłam Ci - powiedziałam
- Niech Ci będzie - wstał - Idę się kłaść jak będziesz coś potrzebować to wiesz gdzie mnie szukać - odparł łapiąc za klamkę
Kiedy zostawił mnie samą położyłam się do łóżka ale tej nocy jakoś nie specjalnie mogłam spać , do tego deszcze bębnił w moje okna. Przez te dwa lata nie zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Usiadłam na łóżku ,popatrzyłam na zegarek wskazywał 3 nad ranem. Super. Owinęłam się w kołdrę i podreptałam do pokoju Kepy. Lekko uchyliłam drzwi pokoju w którym spał. Miał lekko otwarte usta i żałowałam że nie wzięłam ze sobą telefonu. Weszłam cicho do pokoju , nachyliłam się na przyjacielem i lekko szturchnęłam po kilku chwilach otworzył oczy.
-Yhmm?- spytał patrząc na mnie
- Mogę spać u Ciebie , nie mogę spać przez ten deszcz? - spytałam go, choć znałam odpowiedź
- Dawaj - mruknął
- Dzięki - powiedziałam obchodząc jego łóżko
Położyłam się koło Kepy , przykryłam kołdrą i po kilku minutach w końcu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz