czwartek, 20 maja 2021

Osiem

Obudziłam się rano w łóżku Bena ale jego nie było obok mnie. Siedział po drugiej stronie przeglądając coś w telefonie. 
- Ben ? - spytałam go 
- Yhmm- mruknął 
- Co jest ? - spytałam go i szybko znalazłam się obok niego 
Przytuliłam go od tyłu. Położyłam głowę na jego  ramieniu. 
- Tak sobie myślałem o meczu z Leicester - powiedział , a  ja podniosłam nieznacznie głowę
- Oh Ben tak mi przykro- powiedziałam - Musimy się teraz skupić na kolejnych meczach - dodałam 
- Wiem ale nie czuje się psychicznie dobrze - odparł 
-Chcesz o tym pogadać - powiedziałam - Mnie możesz powiedzieć wszystko- pocałowałam go w ramie i położyłam rękę na brzuchu 
- Wiem - złapał mnie za rękę , która znajdowała się na jego mięśniach brzucha - Musimy się zbierać - dodał - Nie chce na razie o tym rozmawiać - odparł 
- Wiem - mruknęłam smutno 
- Zawsze możesz tu zostać - uśmiechnął się wstając - Moje mieszkanie stoi dla Ciebie otworem - popatrzył na mnie 
- Wiem Ben - klęknęłam na łóżku , a on złożył mokry pocałunek na moich ustach 
- Ładnie Ci w tej koszulce - spojrzał na mnie 
- Ah dzięki - miałam na sobie jego T-shirt , który sięgał mi do połowy uda 
- Możesz sobie tu zostawić parę rzeczy - powiedział - Tylko jeśli chcesz- dodał 
- To miłe - pocałowałam go wstając - Dziękuje - zaśmiałam się idąc do łazienki 
Tam trochę się ogarnęłam , założyłam wczorajsze jeansy , braletę i z niej wszyłam. 
- Ben mogę sobie pożyczyć Twoją bluzę - widziałam jego wzrok 
- Bierz co chcesz - powiedział 
- Dzięki - rzuciłam i poszłam do jego garderoby
Po chwili wyszłam ubrana. 
- Tą wzięłaś - popatrzył na mnie całkowicie ubrany - Masz kawę - podał mi ją 
- Lubią ją - zauważyłam - Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego , z talerza wzięłam crossanta 
Usiadłam na krześle na przeciwko Bena. Jego śmiała propozycja trochę zbiła mnie z torpu , my nawet do siebie nie wróciliśmy. Teraz jednak musiałam skupić się na tym ,żeby mu pomóc wyjść z dołka po przegranym finale FA CUP. Jeszcze to że zawodnik lisów rzucający naszym proporczykiem po podłodze. Byłam wściekła o to bardzo. Po meczu poszłam z Benem złożyć gratulację do Jamesa Maddisona, miło było poznać kogoś z jego najbliższych przyjaciół ale po meczu czułam naprawdę niechęć. 
- Zbieramy się - zapytał Ben - Bo się spóźnimy - zauważył 
- Jasne - powiedziałam wstając - Zamyśliłam się trochę - dodałam kiedy schodziliśmy po schodach
- Widziałem - zaśmiał się kiedy otwierał samochód  - Dzięki, że dziś byłaś przy mnie - powiedział patrząc na mnie kiedy zapinałam pasy 
- Cała przyjemność po mojej stronie - pogłaskałam go po policzku - Zawsze możesz na mnie liczyć nawet w tych złych chwilach - powiedziałam patrząc na niego 
- Ty na mnie też - uśmiechnął się do mnie i pocałował mnie w czoło 
Resztę drogi do Cobham  jechaliśmy w milczeniu , jak zwykle w centrum Londynu były ogromne korki. 
- Miałeś rację żeby wcześniej wyjechać - odezwałam się po chwili 
- Zawsze mam - popatrzył na mnie 
Popatrzyłam na niego i podniosłam brew do góry kiedy skręcał w boczną ulicę. Nie chcąc mu przeszkadzać skończyłam rozmowę i zapatrzyłam się w okno. Kiedy w końcu dotarliśmy do Cobham akurat także dojechał Mase. 
- Cześć Mase - przywitałam się z pomocnikiem CFC
-Cześć - odparł smutno - Przyjechaliście razem - zapytał nas kiedy Ben do nas dołączyć 
- Tak - powiedział Ben 
- Cieszę się , że chociaż to się udało - zaśmiał się 
- Ej chłopaki przestańcie się smucić -  powiedziałam - Ja będę to robić za Was a teraz wy się skupcie- poprosiłam 
- Jak chcesz - Ben lekko się ukłonił , a Mase prychnął śmiechem 
- Część Kepa - przytuliłam Hiszpana , który wyszedł zza rogu - Jak się czujesz ? - spytałam go 
- Jak śmieć - posmutniał 
- Kepa nie mów tak - powiedziałam - Jesteś najlepszy - powiedziałam całkiem szczerze 
Zostaliśmy całkiem sami na korytarzu. 
- Spałaś u Bena ? - spytał mnie 
- Tak Kepa - powiedziałam - Potrzebował mnie ale widzę że ty również - odparła - Dziś wrócę z Tobą i pogadamy jeśli chcesz , oczywiście - zaproponowałam 
- Szczerze chciałby żebyś dziś ze mną była - powiedział - Mam chyba lekki kryzys - dodał 
- Dobrze, więc powiem Benowi , że dziś śpię u siebie - odparłam 
- Mam nadzieje , że nie będzie zły - powiedział 
- Nie raczej nie- poklepałam go po ramieniu - Leć się przebierać - dodałam 
- Ty też - uśmiechnął się lekko 
Poszłam do swojego gabinetu się przebrać i szybko zeszłam na dół , na stołówkę gdzie miała się odbyć krótka rozmowa pomeczowa. Usiadłam na jednym z krzeseł , pomiędzy Benem a Kepą. Tuchel zaczął motywującą mowę , żeby ich podnieść trochę na duchu. Ja mogłam się martwić , denerwować ale oni musieli być skupieni i grać na 100% kolejne mecze, teraz już nie mogli się potknąć. Na sam koniec mowy Tuchel klasnął w dłonie a ja uderzyłam Kepę i Bena w uda, aż podskoczyli.
- To było tak na pobudzenie - zaśmiałam się z nich wstając kiedy oni też wstali - A Ben poczekaj sekundkę - powiedziałam kiedy reszta poszła w kierunku boisk treningowych 
- No co tam ? - spytał mnie zbliżając się do mnie łapiąc mnie za talie 
- Dziś będę nocować u siebie ok - powiedziałam - Kepa chce pogadać - odparł 
- Jak chcesz - popatrzył na mnie 
- Słyszałeś co powiedział - powiedziałam - Obwinia się o coś co nie było jego winą - wyjaśniłam - Muszę go teraz podtrzymać na duchu - dodałam
- Dobra już dobra - uśmiechnął się - Mną zajęłaś się wczoraj - poruszał charakterystycznie brwiami 
- Jezu Ben jesteś okropny - zaśmiałam się kiedy ruszyliśmy w kierunku boisk treningowych - Z nim będę tylko rozmawiać - wyjaśniłam - A teraz leć na trening - wskazałam na resztę drużyny 
Sama udałam się na ławkę i obserwowałam ich trening. Myślami odbiegłam do wczorajszej nocy. Usta Bena na moich, tak bardzo tęskniłam za naszymi wspólnymi chwilami. Byłam totalnie rozmarzona podczas pierwszej sesji treningowej aż do przerwy na lunch. 
- Ziemia do naszej masażystki - pomachał mi przed twarzą Timo 
- Co jest - spojrzałam na niego - Sorrki zamyśliłam się - powiedziałam 
- Widać - zaśmiał się - i aż się ośliniłaś - dodał 
- Wcale nie - powiedziałam 
- Ależ tak - powiedział Ben - O czym myślałaś - spytał mnie cicho kiedy pomógł mi wstać 
- Nie ważne - zaśmiałam się - Domyśl się - sprzedałam mu kuksańca 
- Aaa o tym mówisz - powiedział głośno kiedy wchodziliśmy do stołówki 
- Ben przestań - powiedziałam cicho 
- A o czym ? - spytał głośno Mason Bena
- Nie mogę ci powiedzieć - odparł - Zabiłaby mnie - wskazał na mnie palcem
Sama poszłam po jedzenie, usiadłam przy stoliku , do mnie przysiadł się Kepa. 
- Mogę ? - spytał 
- Jeszcze mnie pytasz? - zapytałam - Jasne , że tak - powiedziałam 
- O czym mówił Ben ? - zapytał mnie Hiszpan 
- Kepa wiesz co ? - spytałam go - Nie mogę ci powiedzieć - zaśmiałam się 
- Spałaś z Chillym - odparł - Wiem to bo widać po tobie - powiedział 
- Eeeh no - powiedziałam z lekkim uśmiechem 
- Jak ja Cię znam - uśmiechnął się wesoło 
- Nie powinnam z Tobą o tym rozmawiać - powiedziałam 
- Nie niby dlaczego - uśmiechnął się - Jak dla mnie to normalna rozmowa - dodał z widelcem w pół drogi do ust 
-Jesteś dobrym psiapsi - powiedziałam z uśmiechem
- Dzięki - mruknął - Chyba tylko ty tak uważasz - dodał 
- No co ty chłopaki też Cię lubią - powiedziałam - Rozmawiałam z Benem i nie ma nic przeciwko żebym dziś spała u siebie - dodałam - Pogadamy na spokojnie - wyjaśniłam 
- Wróciliście do siebie - zapytał 
- W sumie to nawet o tym nie gadaliśmy - odparłam - Ale zaproponował mi żeby zostawiła sobie u niego kilka rzeczy - dodałam
Kepa prawie zakrztusił się jedzeniem. Wszyscy na niego popatrzyli. 
- Kepa nic Ci nie jest? - spytałam go 
Pokręcił przecząco głową. 
- Nie - powiedział - Żyje chłopaki - powiedział głośno - Ale zaskoczyłaś mnie - dodał ciszej 
- Czym ?- byłam zdzwiona 
- No propozycją Bena - wyjaśnił 
- To chyba miłe z jego strony - powiedziałam 
- Nawet bardzo - odparł - Wiesz to tak trochę jakbyście do siebie wrócili - wyjaśnił bo ja nie za bardzo wiedziałam o co chodzi 
- Ale chyba nie - byłam lekko zdezorientowana 
- Wiesz co -zapytał wstając - Już nie potrzebuje w Tobą gadać poprawiłaś mi humor - zaśmiał się 
- Jesteś okropny - zawołałam za nim 
Hiszpan tylko w odpowiedzi się uśmiechnął. Ben na mnie spojrzał, do niego szeroko wyszczerzyłam zęby. Wstałam i poszłam odłożyć talerz. 
- To skoro Kepa nie potrzebuje już ciebie to może będziesz spać u mnie - usłyszałam za sobą Bena , aż podskoczyłam 
- Ben muszę w końcu pojechać do siebie po muszę wziąć ubrania - zaśmiałam się - Dziś śpię u siebie - powiedziałam zdecydowanie 
 - No dobra - powiedział - Jak chcesz - ruszył ramionami 
- Jesteś zły ? - spytałam go 
- Nie - powiedział 
- Ben - powiedziałam i złapałam go za rękę - Jeśli nie będziemy uważać skończymy tak samo jak ostatnio - odparłam - A bardzo nie chce powtórki- dodałam 
- Ja też nie chce - powiedział i musnął moją twarz dłonią - Ale zbliża się Euro i będziemy mieć mało czasu dla siebie - wyjaśnił - Mnie w ogólne nie będzie - dodał 
- I boisz się , że to coś zmieni? - spytałam go 
- Trochę tak - powiedział 
- Oczywiście , że nie zmieni moich uczuć do Ciebie - popatrzyłam na niego - Ja i tak lecę do domu w końcu - zaśmiałam się 
- Serio? - spytał - Myślałem, że przyjedziesz na któryś mecz- odparł
- Moja siostra planuje ślub - powiedziałam kiedy kierowaliśmy się w stronę boisk - Obiecałam jej pomóc - wyjaśniłam - Ale będę na chyba drugim meczu fazy grupowej - dodałam - Może uda mi się jeszcze na któryś z półfinałów przylecieć - oznajmiłam bo dołączył do nas Mase 
- Nie kibicujesz Polsce? - zapytał mnie Mount 
- Mase nie liczę na dobry występ Polaków - oznajmiłam - Ne żebym się nie cieszyła gdyby doszli do chociaż 1/8 - dodałam 
- Ale masz bilet na mecze Anglii - powiedział - To podejrzane - zmarszczył brwi 
- Oh matko Mase mam angielskiego chłopaka , przyjaciół i tu mieszkam i pracuje - powiedziałam - to co miałam kupić sobie bilet na mecz Niemiec czy Hiszpanii - dodałam 
- Mogłabyś - uśmiechnął się do mnie przechodzący obok nas Timo Werner 
- Dobra nie denerwuj się - odparł - Żartuje - zaśmiał się i dołączył do Niemca 
- Jestem Twoim angielskim chłopakiem - zagaił do mnie Chilly 
- Nie myślałam o Mase - zaśmiałam się - Nie no żartuje - dodałam widząc jego minę - Oczywiście , że mówiłam o Tobie - wyjaśniłam 
- Chciałabyś do mnie wrócić? - spytał mnie podnosząc brwi 
- Ben chodź - wołał go Tuchel 
- Leć - poklepałam go po ramieniu i sama poszłam usiąść na ławce 
Cały trening jak zawsze minął w miłym towarzystwie. Dziś chłopaki mieli tylko dwie sesje treningowe, Tuchel odpuścił im ostatnią. Byłam zadowolona bo to oznaczało , że szybciej położę się spać. Po skończonym treningu pobiegłam na górę się przebrać. Kiedy się przebrałam musiałam chwilę czekać na Kepę. W końcu dotarł razem z Benem. 
- Nie patrz tak na mnie - powiedział Ben - Przyszedłem się tylko pożegnać- dodał i mnie pocałował
- Pa - powiedziałam kiedy jego usta oderwały się od moich własnych 
- Pa - wysłał mi uśmiech 
- Chodź Kepa jestem zmęczona - powiedziałam do Hiszpana 
- To było gorące - zaśmiał się 
- I wszyscy się patrzyli - dodałam 
- A przestań - poklepał mnie po ramieniu  
- Po prostu chodźmy - poprosiłam - Idziesz Kepa - zatrzymałam się 
- Idę dałem Ci przewagę - zaśmiał się - No wiesz masz krótkie nogi - powiedział 
- Jesteś głupi - uderzyłam go w ramie 
- Ale i tak mnie uwielbiasz - odparł 
- Chyba nie mam innego wyjścia - uśmiechnęłam się szeroko - Żartuje Kepa - powiedziałam 
Chyba się obraził bo poszedł szybciej do samochodu, musiałam prawie biec żeby zdążyć za nim. Wsiadłam za nim do samochodu. Chciałam zapiąć pasy ale jak zwykle się przycięły. Kepa wyciągnął rękę by mi pomóc i o dziwo zadziałało. 
- Dzięki Kepa - powiedziałam szczerze 
- Nie ma za co - mruknął 
- Kepa wiesz , że Ci uwielbiam - powiedziałam - Zawsze tak było - wyjaśniłam - I zawsze tak będzie - dodałam  - Jesteś moim jedynym prawdziwym przyjacielem - popatrzyłam na niego 
- Ty moim też - powiedział patrząc na mnie gdy staliśmy w korku - Tak a propo ty i Ben jesteście mega słodcy - dodał 
- yyy dzięki - powiedziałam - Wiesz , że ja i Ben jeszcze do siebie nie wróciliśmy - dodałam 
- Ciekawe - mruknął - A zachowujecie się całkiem inaczej - zauważył 
- Wiem - powiedziałam
Po chwili stanęliśmy na parkingu pod blokiem Kepy. Weszliśmy na górę. 
- Ale jestem zmęczona dzisiaj - powiedziałam w przedpokoju 
- Nie chce wiedzieć co robiłaś w nocy z Benem - zaśmiał się Kepa
Spojrzałam na niego z zażenowaniem. 
- Idę do łazienki - powiedział - Się kąpać - dodał bo popatrzyła na niego z zainteresowaniem 
- Idź - zaśmiałam się 
Sama położyłam się na kanapie, czułam jak bardzo pulsują mi nogi. Po chwili zasnęłam.  









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz